niedziela, 28 grudnia 2014

1 "Będziecie się smażyć w piekle"

"Moje życie to jedna wielka impreza"


-Lila ty kaszalocie,podnieś tą dupę i idź otworzyć drzwi.-Eva walnęła mnie poduszką w głowę,a ta zapulsowała i czułam jak by miała za chwilę odpaść.Od razu poczułam też,że robi mi się niedobrze,ale jakoś stłumiłam to uczucie przekręcając się z brzucha na plecy.
-Kobieto po pierwsze nie tak głośno,a po drugie sama nie możesz?-Podniosłam się z łóżka gdy dzwonek do drzwi znów zadzwonił.
-Żmijo idź otwórz.-Spojrzałam na dziewczynę siedzącą z butelką wody na podłodze,w samej bieliźnie.
-Zabije cię kiedyś.-Mruknęłam i wstałam ociężale trzymając się za głowę.Też miałam na sobie tylko stanik i majtki,dlatego zarzuciłam jeszcze prześwitującą biała bokserkę.Wyrwałam koleżance wodę z rąk i poczłapałam przez wąski ciemny korytarzyk do drzwi.
-Hej kobietki.-Wydarł się Fabian,nasz kolega,idąc do pokoju.
-Człowieku o pół tonu ciszej.Moja głowa zaraz eksploduje.-Mówiłam idąc za nim.
-Fabian czego chcesz o tej godzinie?-Powiedziała Eva siadając na kanapie.Nie krępowałyśmy się tym,że jesteśmy prawię gołe,bo chłopak nie raz widział nas w gorszych sytuacjach i nie było to dla nas nic specjalnego tak przy nim siedzieć.
-Ej jest już 15 jak by co.-Rozsiadł się na kanapie i położył nogi na stoliku.
-Cooo?O 11 miałam wykład.-Krzyknęłam załamana i walnęłam głową o ścianę.
-Spokojnie dopiero zaczęłaś studia,jeszcze się nachodzisz na uczelnie.-Machnął ręką chłopak.
-W sumie masz rację.-Usiadłam obok niego,zapominając o zajęciach.
-Lila pamiętasz coś z wczoraj?-Spojrzała na mnie niewyraźna koleżanka.
-Hmmm tak jakby nic.Wiem,że byliśmy w klubie,na początku wypiłam cztery drinki i na tym mój wieczór się kończy.-Pokiwałam głową i upiłam trochę wody.
-Super mi się film urwał po trzecim kieliszku.-Złapała się za głowę i oparła łokcie o kolana.
-No ładnie zabalowałyście dziewczynki.-Zaśmiał się Fabian głupkowato.
-A ty co niby wczoraj robiłeś?-Spojrzała na niego zabójczym wzrokiem Eva i wyrwała mi butelkę.
-Ja wieczorkiem siedziałem sobie ładnie nad książkami od anatomii,a po teorii zabrałem się za praktykę i mówię wam było bosko.-Wyszczerzył się głupkowato.
-Dobra bez szczegółów.-Walnęłam go w głowę,bo już brał się za opowiadanie dalszej części.
-Nie chce tego słuchać zboczeńcu.-Brunetka wstała z kanapy i poszła chyba do kuchni.W tym momencie ktoś wszedł do mieszkania otwierając drzwi kluczem.Mogła być to tylko jedna osoba,której nie chciałam wtedy spotkać.Do salonu wszedł Daniel.
-O hej stary.-Przybił piątkę z chłopakiem obok,a do mnie się tylko uśmiechnął.Patrzyłam na niego i miałam ochotę zapaść się pod ziemie.Szybko wstałam i pobiegłam do kuchni.
-Co jest?-Spytała zaskoczona.
-Twój brat przyszedł.-Usiadłam na zimnym drewnianym krześle,podkulając nogi pod siebie.
-I co?Powiesz mi w końcu co się dzieje,czy długo będziesz mnie tak zbywać?Coś się stało między wami?Przecież nie jestem ślepa,unikasz go jak tylko możesz.-Kolejny raz zaczęła ten temat,chociaż wiedziała,że i tak jej nic nie powiem.Po chwili usiadła obok mnie,podała mi szklankę wody i tabletkę na ból głowy,którą od razu połknęłam.Dziewczyna ciągle dziwnie mi się przyglądała.Siedziałam nic nie mówiąc,bo po prostu nie mogłam z siebie tego wydusić.
-Nie wszystko jest dobrze,chyba będę się już zbierać.Przyniosła byś mi moje rzeczy z pokoju?Ja idę do łazienki.
-Spoko.-Obie wstałyśmy od stołu,ja poszłam w kierunku białych drzwi,a ona weszła do salonu.Gdy spojrzałam w lustro widziałam tylko tchórzliwą dziewczynę,która nie ma siły zmierzyć się z rzeczywistością.Nie mogłam na siebie patrzyć.Obmyłam twarz wodą i pomalowałam się kosmetykami Evy.W tym czasie dziewczyna przyszła do mnie,do łazienki i usiadła na wannie.
-Powiesz mi co się stało?-Nie dawała za wygraną.Ja się ubierałam w rzeczy,które miałam wczoraj na imprezie,a ona ciągle prosiła mnie,żebym z nią pogadała.Nie czułam się na siłach żeby jej wszystko opowiadać i to wtedy gdy zamieszany w to człowiek siedzi w pokoju obok.
-Muszę już iść.-Wzięłam torebkę z szafki i wyszłam na korytarz.
-To paaa.-Odpowiedziała mi dziewczyna i wyszłam z mieszkania,nie żegnając się z chłopakami.Na dworze tak jak zwykle bywa w Santa Ana pogoda była sprzyjająca ludziom i ładnie świeciło słoneczko,mimo tego,że był  już koniec października było bardzo ciepło.Postanowiłam,że się przejdę,nie miałam daleko do domu,a spacer dobrze mi zrobił na ból głowy.Przechadzałam się dość zatłoczonymi ulicami miasta,mijałam okazałe domy jak i te niezbyt duże i obskurne.Wdychałam powietrze tak jakby za chwilę miało go zabraknąć,a przechodząc przez mały park,z placem zabaw,z uśmiechem patrzyłam na dzieci bawiące się tam z rodzicami.Do końca drogi wspominałam jak ja jako dziecko bawiłam się tak ze swoimi rodzicami.Od ich śmierci minęło już pięć lat,a ja nadal nie mogę zrozumieć dlaczego właśnie oni musieli opuścić ten świat.Każdego dnia miałam ich przed oczami i ciągle obwiniałam siebie za to co się stało.Od tej pory w moim życiu dużo się działo i to nie koniecznie tych dobrych rzeczy.Kraina wspomnieni prysła wraz z otworzeniem się drzwi do domu.Przywitała mnie jak zwykle cisza dochodząca ze wszystkich pomieszczeń.Duży nowoczesny dom stał prawie zawsze pusty.Najczęściej to ja w nim bywałam.Nie raz zdarzało się,że zostawałam sama na dwa trzy dni albo nawet na dłużej,gdy oboje wyjeżdżali na jakieś delegacje.Na początku,gdy byłam mała bardzo się wtedy bałam i uciekałam do Arona brata Libby,ale z czasem zaczęłam się do tego przyzwyczajać i nawet mi się to spodobało.Wolałam siedzieć sama niż słuchać narzekań moich opiekunów,że ciągle wszystko robię źle.Para rzadko bywa w domu ponieważ Libby jest dość znaną projektantką mody i ciągle siedzi w swoim biurze,albo jeździ na jakieś pokazy czy coś.A Georg jest biznesmenem i ma własną firmę,nie wiem dokładnie czym się zajmuje,bo nigdy nic o tym mi nie opowiadał,ale wiem,że jest bardzo rozchwytywany przez firmy marketingowe.Nie widuje ich zbyt często,ale też jakoś nad tym nie ubolewam.Nie wiem,w ogóle dlaczego to akurat oni mnie adoptowali,byłam im nie potrzebna.Weszłam,w holu ściągnęłam szpilki i poszłam na piętro do swojego pokoju,gdzie wszystko było w takim nieładzie,że ciężko było cokolwiek znaleźć.Szafa,która rozciągała się na całą ścianę była szeroko otwarta i ubrania po prostu z niej wylatywały.Na łóżku leżało pełno kosmetyków,na małym biurku i ławie walały się moje notatki z wykładów,a toaletka przypominała chlew,było tam dosłownie wszystko.Na koniec, na całej powierzchni pokoju walały się moje buty,każdy inny.Patrząc na to wszystko złapałam się za głowę.Robiąc sobie dojście do fotela odgarniałam buty,aż w końcu dostałam się do ubrań,które zabrałam ze sobą do łazienki.Tam wzięłam długi prysznic,który o mnie odprężył.Gdy miałam już dość wytarłam się niebieskim miękkim ręcznikiem i ubrałam w czyste dresy i luźną koszulkę.Wysuszyłam włosy i zeszłam na dół.Zegar wskazywał już 17:47,gdy zaczęłam robić sobie coś do jedzenia.Po kilkunastu minutach na moim talerzu wylądowały trzy tosty z serem i szynką,a w szklance nalany miałam sok.Poszłam z tym wszystkim do salonu i włączyłam telewizję.Zajadając się ciepłym posiłkiem oglądałam jakiś głupkowaty serial,co chwilę się śmiejąc.Wtedy zadzwonił mój telefon spojrzałam na ekran i pokazała mi się głupia mina Franceski,więc szybko odebrała.
-No hej Fran,co chcesz?
-Wpadła byś do mnie?Nudzę się.Proszeeeee....-Jęczała mi do słuchawki.
-Nie chce mi się jechać aż do LA.-Mruknęłam.
-Lila no będziesz znowu siedziała sama w domu.Przyjedź.-Błagała.
-Skąd wiesz,że sama.-Fuknęłam.
-Lila nie rozśmieszaj mnie.-Mówiła z politowaniem.
-Oj no dobra będę,paa.-Zaśmiałam się od telefonu i się rozłączyłam.Perspektywa siedzenia samej przekonała mnie do tego,żeby pojechać do Fran.Szybko wyłączyłam telewizor,a brudne naczynia zaniosłam do zmywarki i pognałam szybko na górę.Wygrzebałam z szafy jakieś ubrania i w błyskawicznym tempie się przebrałam.
Wzięłam też jakieś rzeczy na przebranie,bo znając życie zostanę u dziewczyny na noc.Na szczęście jutro nie mam żadnego wykładu i nie będę musiała się nigdzie spieszyć.Gdy zawiązałam już buty zeszłam na dół i wzięłam kluczki od mojego białego Mini Coopera,po czym poszłam do garażu i wyjechałam z niego samochodem.Po 45 minutach drogi stałam już przed domem koleżanki i czekałam,aż łaskawa pani otworzy mi drzwi.W końcu weszłam do środka,ale od razu wiedziałam,że coś jest nie tak.Dziewczyna wcale nie była sama w mieszkaniu,gdy weszłam do małego salonu na kanapie zobaczyłam siedzącą Evę z grobową miną.Od razu wiedziałam co się szykuję,dlatego chciałam się jak najprędzej wycofać i uciec.Niestety tuż za mną stanęła Francesca,która zatamowała mi drogę i chwyciła za ramiona,siłą sadzając mnie na fotelu.
-Wy krowy,uknułyście to wszystko.Będziecie się smażyć w piekle.-Mruknęłam,a te tylko wywróciły oczami.Fran usiadła na przeciwko mnie,obok Evy.
-To teraz słuchamy co się stało?-Patrzyły się na mnie przeszywającym wzrokiem i chyba nie miały zamiaru odpuścić.
-No przecież mówiłam,że wszystko jest dobrze.-Próbowałam im wmówić,że na prawdę nic się nie stało.
-Takie kity to nie nam.-Ewa założyła ręce na piersi.
-Jeżeli nam powiesz zrobimy coś z tym,ale jak nie wiemy co jest to ci nie pomożemy.-Próbowały mnie jakoś urobić.
-Nawet jeśli wam powiem to i tak nic z tym nie zrobicie.-Nie dawałam za wygraną i ciągle miałam nadzieję,że jednak odpuszczą.
-Ja już nie wiem co mam ci powiedzieć.Nie mam innego wyjścia jak pogadać z Danielem,może on mi coś powie.Idę do niego zadzwonić.-Odezwała się Eva,a ja momentalnie zdrętwiałam.Nie chciałam,żeby dowiedziały się od niego i nie chciałam też,żeby on dowiedział się,że gadałam o tym z dziewczynami.
-Nie dzwoń,powiem wam wszystko.-Poddałam się.
***

15 Komentarzy=Następny rozdział
Jak widzicie nie ma prologu tylko od razu napisałam rozdział.Jak się podoba nowa fabuła i bohaterowie,co myślcie? A i jak uważacie co Lila powie dziewczyną?? Jestem ciekawa waszych propozycji ;) 
Uwierzcie albo nie ale to wszystko napisałam chyba w 4 godziny,normalnie mój rekord.Tak przyjemnie mi się pisało jak nigdy.
A co u was jak tam po świętach? Jakieś fajne prezenty dostałyście? Ja mam film WWAT i w poniedziałek mam zamiar obejrzeć :)

 

wtorek, 23 grudnia 2014

Bohaterowie II części


Lila Thomson 18 lat
"Wierzę,że życie jest nagrodą,ale żyć to nie to samo co być żywym"

Libby Snuff-Carlley 35 lat
Georg Snuff 37 lat
Francesca Swan 19 lat
Eva Nixon 19 lat
Daniel Nixon 21 lat
Gemma Styles 26 lat
Matt 29 lat

Wiek podany na rok 2017

Prolog będzie gdy  pod epilogiem będzie wystarczająca ilość komentarzy :)

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Epilog

 

*Lila*


Stanęłam w drzwiach od już nie swojego pokoju,który wyglądał tak jak w dniu mojego przyjazdu.Wszystko lśniło i nie było tam już żadnej mojej rzeczy.Po bałaganie nie było już śladu,pościel na łóżku ładnie ułożona,dywany równo położone,a szafa świeciła pustkami.Ostatni raz popatrzyłam na to wszystko i miałam ochotę ryczeć,lecz na szczęście udało mi się wytrzymać,tak jak do tej pory.Przez cały poranek nie wylałam ani jednej łzy,ale z każdą minutą było coraz gorzej.
-Paaa...-Powiedziałam do siebie i zamknęłam drzwi.Z torbą w ręce i moim starym miśkiem,którego mocno ściskałam,zajrzałam jeszcze do pokoju Louisa skąd pozwoliłam sobie zabrać jedną z jego koszulek i zdjęcie z El.
-Chyba czas się pożegnać.-Szepnęłam do siebie.Stanęłam na szczycie schodów,wzięłam głęboki wdech i poważna zeszłam na dół.W salonie siedzieli wszyscy dla mnie ważni ludzie.Chociaż miałam nadzieję,że znajdzie się wśród nich jeszcze jedna osoba,która obiecała mi,że przyjdzie,jednak się nie zjawiła.Oplotłam wszystkich wzrokiem.Zayn siedział z Perrie na kolanach,Liam stał oparty o ścianę i przytulał do siebie Dan.Louis siedział na kanapie,a obok niego El.Niall siedział na fotelu,na oparciu Brook,a na drugim fotelu siedział Matt,za nim stał Harry.Gdy tylko mnie zobaczyli od razu wstali.Patrzyli się na mnie ze smutnym wyrazem twarzy,a dziewczyny miały łzy w oczach.Jak tak na nich patrzyłam coraz bardziej chciało mi się płakać.Zostawiłam torbę i miśka na jednym schodku,po chwili zastanowienia podeszłam w ciszy do loczka i spojrzałam mu w oczy.
-To chyba już na prawdę koniec.-Szepnęłam.-Harry będę tęsknić.Kocham cię loczek.-Zaśmiałam się sztywno,po czym ten mnie do siebie przyciągnął i przytulił.
-Ja ciebie też skarbie.-Szepnął mi do ucha.Trwaliśmy tak chwilkę,ale niestety z bólem serca musiałam się od niego odkleić.Wtedy nie uroniłam jeszcze ani jednej łzy,ale gdy zobaczyłam minę Perrie i gdy Zayn ocierał jej łzy nie wytrzymałam,wybuchnęłam gromkim płaczem.Dziewczyna od razu mnie do siebie przytuliła i razem płakałyśmy przez chwilę.
-Zayn nigdy nie zapomnę jak uczyłeś mnie rysować i obiecuję,że gdy kiedyś się spotkamy narysuję jakiś piękny obraz specjalnie dla ciebie.-Mówiłam przez łzy.
-Trzymam cię za słowo,mała.-Przytulił mnie.
-Kocham was.-Zwróciłam się do pary,a ci się do mnie blado uśmiechnęli.
Następni w kolejce byli Dan i Liam.Dziewczyna od razu się do mnie nachyliła i delikatnie przytuliła,a zaraz za nią zrobił to chłopak.
-Liam dziękuję ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś,możliwe,że bez ciebie nie przeżyła bym miesiąca z tymi wariatami.No i pilnuj ich dalej,bo bez ciebie wylądowali by chyba w więzieniu.-Zaśmialiśmy się drętwo.-Kocham was.-Dodałam i odeszłam parę kroków,ocierając kolejną dawkę łez.
-Niall jeżeli zranisz Brook,albo jej cokolwiek zrobisz to znajdę cię nawet na drugim końcu świata i wolę nie myśleć co ci wtedy zrobię.Na pewno będziesz cudownym chłopakiem,bo masz przecudowną dziewczynę.Nigdy o tobie nie zapomnę,zawszę gdy będę coś jadła ty mój żarłoku pomyślę sobie o tobie.Kocham cię.-Zawiesiłam mu się na szyi i po chwili byłam już w objęciach Brook.
-Kochanie trzymaj się tam w tej Ameryce i nie zapomnij o starej przyjaciółce.-Wychlipała mi do ucha i odsunęła się ode mnie.
-Na pewno nie zapomnę.Kocham cię mocno.Powodzenia z Niallem.-Cmoknęłam ją jeszcze w policzek i usiadłam obok Matta,który miał ciągle spuszczony wzrok,ale gdy poczuł,że obok niego siadam spojrzał na mnie.
-I co ty mały skrzacie już nie będziemy mieszkać na przeciwko siebie.-Powiedział smutny.
-No chyba nie.Mam nadzieję,że po moim wyjeździe nie wyrzucisz tego mojego materaca spod swojego łóżka,bo wiesz ja mam zamiar kiedyś jeszcze się na nim przespać.-Poklepałam go po ramieniu.
-Oczywiście obiecuję,że będzie tam na ciebie czekał.-Przytulił mnie mocno,a z moich oczu znów wypłynęły łzy.Odeszłam od niego i odruchowo spojrzałam na drzwi wejściowe z cichą nadzieją,że wejdzie przez nie za chwilę Nathan,mocno mnie do siebie przytuli i powie,że to wszystko to tylko zły sen.Niestety na nic takiego się nie zapowiadało,więc zostały mi tylko dwie osoby do przytulenia i pożegnania się.Trochę zawiedziona podeszłam wolnym krokiem do Louisa i El.Brunet wylewał z siebie łzy tak samo jak jego dziewczyna.
-Nie płaczcie.-Przytuliłam się do nich.Gdy El się od nas odkleiła Louis niespodziewanie wziął mnie na ręce.Nogi oplotłam wokół jego bioder,a rękami oplotłam szyję i głowę położyłam na jego ramieniu.Tak,że mogłam spokojnie szeptać do jego ucha to co chciałam mu przekazać.
-Lou nie płacz.
-To ty też nie płacz,nie mogę na ciebie patrzeć zaraz pęknie mi serce.-Wyszlochał.
-Spokojnie,chciałam ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś podziękować.Za to,że postanowiłeś się mną zając,może i było to pod przymusem,ale jednak trzeba mieć jaja żeby się na takie coś zgodzić.-Oboje się zaśmialiśmy.-Za to,że zawsze chciałeś mi pomagać w trudnych chwilach.Za wytrwałość no i przepraszam,że czasami byłam nie do wytrzymania,ale teraz będziesz mógł już wypocząć.Kocham cię kuzynie i to bardzo.-Zakończyłam swoje gadanie i płakałam w jego koszulkę przez dłuższą chwilę.W końcu uwolniłam się z jego uścisku i gdy stałam już stabilnie na ziemi spojrzałam na płaczącą El.
-Kochanie wszyscy tu będziemy za tobą tęsknić.-Przytuliła mnie jeszcze raz.
-Ja za wami też.-Powiedziałam gdy brunetka mnie puściła i spojrzałam się na wszystkich.
-Nie chce wyjeżdżać i wszyscy o tym dobrze wiecie,ale jeżeli tak ma być dla wszystkich lepiej to nie mam nic do gadania.Przez ten miesiąc wszyscy zastępowaliście mi....mamę i tatę za co bardzo....wam dziękuję.Mam nadzieję,że....rodzice wam jakoś wynagrodzą te wszystkie trudy...tam z nieba.I...że będą mnie wspierać,gdy zostanę.....w tych Stanach na dobre.-Mówiąc o rodzinie zacisnęłam mocno oczy,żeby nie wylać przy okazji morza łez i co chwilę się zatrzymywałam.Gdy otworzyłam oczy spojrzałam na te wszystkie twarze przepełnione bólem i smutkiem.Upuściłam mój wzrok na ziemie,a po chwili znów spojrzałam na ludzi w salonie.
-Mam nadzieję,że nie zapomnicie o mnie za szybko.Kocham was wszystkich.-Po ostatnim słowie wybuchnęłam najgłośniejszym szlochem i płaczem jaki tylko mogłam z siebie wydusić.Przez to wszystko upadłam na kolana na panele.
-Lila.-Pisnęłam El.Liam z Zaynem od razu chwycili mnie za ramiona i posadzili na środku kanapy.Nie mogłam opanować płaczu,a dźwięki szlochu dziewczyn wcale mi nie pomagały w uspokojeniu się.Wtedy zabrzmiał dzwonek do drzwi,dobrze wiedziałam kto to może być.Ale nie byłam w stanie ustać na nogach,a co dopiero iść otworzyć drzwi.Harry mnie wyręczył i już po chwili w salonie przy schodach stanął chłopak którego tak bardzo wyczekiwałam.
-Nathan.-Krzyknęłam i zerwałam się z siedzenia,szybko do niego podleciałam i zawiesiłam się na jego szyi,żeby nie upaść,bo nogi miałam jak z waty.
-Lilka.-Szepnął mi do ucha tuląc mnie do siebie.
-Ja nie chce.-Powiedziałam załamana szlochając.
-Ja też nie.-Odpowiedział mi do ucha.Bez namysłu odsunęłam się trochę od niego,chwyciłam jego rękę i znów się do niego zbliżyłam.Ten od razu złączyła po raz drugi nasze usta w słodkim kilkusekundowym pocałunku.Znów przez moje ciało przeszło bardzo przyjemne uczucie.I chociaż,na chwilkę zapomniałam o tym wszystkim co dzieję się wokół mnie.Nie przeszkadzało mi też w tamtym momencie,że wszyscy się na nas gapią i stoją zdezorientowani.Dopiero gdy się od siebie odkleiliśmy na perę centymetrów moją twarz oblały rumieńce i miałam ochotę uciec.
-Lilka wiem,że to będzie trudne,ale musisz już jechać na lotnisko.-Ciszę przerwały słowa Liama.
-Tak masz rację.-Odwróciłam się do nich.Nikt ciągle się nie odzywał,panowała przeraźliwa cisza.Ominęłam Nathana i wzięłam swoje rzeczy ze schodów.Z bólem serca poszłam na hol gdzie również nie było śladu moich szpargałów.Na komodzie stał tylko wazonik z jednym kwiatkiem,a nie sterta moich czapek i szalików.Buty były poustawiane tylko na małej półeczce,a nie walały się po całej podłodze tak jak kiedyś.Na wieszaku nie było już tylu ubrań gdy wisiały tam też moje rzeczy.Patrzyłam na tę pustkę ze smutnym uśmiechem i łzy pociekły mi po policzkach.
-Lila nie dołuj się już.-Poklepał mnie po ramieniu Harry i trzymał już w ręce moją kurtkę,którą pomógł mi założyć i zapiął ją.Na głowę ubrał mi czapkę,a szyję oplótł mi szalikiem.Ubierał mnie jak małe dziecko,ja wcale się nie sprzeciwiłam.Chciałam ostatni raz poczuć jego dotyk.W tym czasie wszyscy zebrali się w holu i patrzyli smutni i ze łzami w oczach.Gdy byłam już gotowa stanęłam przy drzwiach wejściowych i poczułam,że to już na prawdę koniec.
-Chyba muszę już iść.-Szepnęłam i przycisnęłam do siebie mocniej maskotkę którą miałam w dłoniach.Nie mogłam na to wszystko patrzeć.Z jednej strony chciała bym tu zostać z nimi jak najdłużej,a z drugiej chciałam żeby to wszystko się już skończyło.
-Pa.-Powiedziałam szybko i zaczęłam po woli wychodzić z domu.
-Papa Lilka.-Jedyny odezwał się Zayn inni nie dali rady.Gdy zamykałam za sobą drzwi ręce trzęsły mi się jak nigdy i czułam,że moje serce za chwilę eksploduję.Szłam przed siebie w asyście dwóch ochroniarzy nie odwracając się.Przed płotem stało mnóstwo fotografów dlatego potrzebni byli ludzie,którzy pomogli mi dojść do auta którym kierował Preston.Blask fleszy oślepił mnie na chwilę,ale gdy tylko odzyskałam ostrość widzenia,a samochód ruszył szybko wyjrzałam przez okno i przez sekundy widziałam ostatni raz dom w,którym były bliskie mi osoby i do którego już pewnie nigdy nie wejdę.



*Louis*


Zamknęłam za sobą drzwi,a ja nie wytrzymałem i wyjrzałem jeszcze przez małe okienko obok nich.Dziewczynka szła dzielnie trzymając mocno swojego misia i nie odwróciła się ani razu.Te hieny medialne zasłoniły mi cały widok,gdy mała wyszła już z posesji.
-Lou to nie ma sensu,chodź.-Pociągnęła mnie za ramię moja kochana dziewczyna.Wszyscy udaliśmy się do salonu w którym panowała kompletna cisza.Nikt nie miał odwagi odezwać się pierwszy.
-Dobra jakoś to będzie nie?-Powiedział Niall tak jakby sam w to nie wierzył.Nie wytrzymałem i po prostu musiałem iść do pokoju,który od teraz będzie stał pusty.Wszędzie był porządek co wcale nie pasowało mi do tego pomieszczenia,przyzwyczaiłem się już do bałaganu jaki tu panował.Wszedłem głębiej i zauważyłem,że na łóżku leży małe kolorowe pudełeczko.Szybko je otworzyłem,w środku znajdował się pendrive w kształcie biedronki i różowa kartka zgięta parę razy.Wyjąłem wszystko i przeczytałem na głos to co była napisane na papierze. "Kocham was wszystkich i mam nadzieję,że spodoba wam się to co przygotowałam." Od razu zabrałem to wszystko na dół i podłączyłem biedronkę do telewizora.Wszyscy patrzyli na mnie zaskoczeni.
-Lila coś nam zostawiła.-Wytłumaczyłem i zacząłem grzebać w urządzeniu tak,że na ekranie pojawił się wielki napis "Kocham was".Oglądaliśmy ze skupieniem prezentację zdjęć jaką przygotowała dla nas Lila.Fotki przedstawiały przeróżne sytuację.Uśmiechnięte dziewczyny na zakupach,Brook nad książkami gdy uczyła Lilę,wygłupy Harry'ego na scenie w x-factor i wiele innych śmiesznych sytuacji.Ale oczywiście nie zabrakło także jak to Lila mówiła artystycznych zdjęć na przykład fotki jej skarpetek nie do pary,albo jedzenia na talerzu czy jakieś zdjęcia jej pomalowanych paznokci.Oglądając to wszystko zdałem sobie sprawę,że to już na prawdę koniec całej naszej wspólnej historii.Miałem jednak ciągle nadzieję,że kiedyś to powróci.


Koniec I Części

-------------------------------------------------------------------------------------------------
20 Komentarzy=Następna część i bohaterowie

I takim oto sposobem zakończyła się historia Lily i chłopców.
Podoba wam się takie zakończenie?Co sądzicie?
I jeszcze jedno pytanko macie jakieś specjalne prośby co do II części?
Co miało by się tam znaleźć i ogólnie jak miała by ona wyglądać?
Z chęcią poczytam sobie wasze propozycję :))
To do zobaczenia w kolejnej części ;*

A gdybym nie dodała coś przez najbliższy czas to już teraz chciałam życzyć wam Wesołych Świąt.
Żebyście wypoczęli w ten wolny czas od szkoły,żebyście dostali takie prezenty o jakich marzycie i żeby te święta były bardzo mile wspominane ;))

czwartek, 18 grudnia 2014

Rozdział 50


Po mału odzyskiwałam przytomność leżąc na czymś miękkim.Ale nie miałam pojęcia co się dzieje,głowę rozrywało mi od środka,a przed oczami miałam mnóstwo kolorowych plam.
-Wody.-Krzyknął jeden z chłopaków i w tamtym momencie nie byłam nawet świadoma który to powiedział.Po woli dyskoteka z przed moich oczu zaczęła znikać i dostrzegłem postacie stojące nade mną.
-Ałłłł.-Syknęłam z bólu trzymając się za głowę.
-Spokojnie,leż sobie mała.-Usiadła obok mnie Dan.Cała szóstka stała w okół mnie w pokoju i patrzyła się ze współczuciem i strachem.Dostałam wodę i upiłam łyk ze szklanki.
-Już dobrze?-Pogładził mnie po głowie Harry.
-Tak,już lepiej.-Szepnęłam,z pozycji leżącej podniosłam się i usiadłam.
-Pojedziemy jutro do szpitala.To nie może tak ciągle się powtarzać.-Zarządził Louis i usiadł na fotelu.
-Nic mi nie jest.Nie powinniście się już o mnie martwić.-Powiedziałam smutna ze spuszczoną głową.
-Co ty opowiadasz.-Wzburzył się Niall
-Pamiętaj,że jesteśmy rodziną i nigdy nie będziesz nam obojętna.-Harry uklęknął przedemną i chwycił za kolana.
-Taaa,ja już nie mam rodziny.-Nie wiem.co mi odbiło w tamtym momencie ze się tak uniosłam.W jednej sekundzie wstałam i skierowałam się na schody.Nikt nie próbował mnie zatrzymać.Weszłam do swojego bałaganu i położyłam się po woli na łóżku.Nie miałam na nic siły,po prostu leżałam na miękkiej pościeli i patrzyłam się w sufit.Zaczęłam myśleć o rodzicach.Co oni doradzili by mi w rej całej chorej sytuacji.
-Tęsknię za wami.-Szepnęłam i obróciłam się na brzuch a głowę schowałam w pościeli.
-Oni za tobą też.-Usłyszawszy te słowa szybko się podniosłam i spojrzałam na osobę stojąca na środku pokoju którą był Nathan.Momentalnie przeszedł mnie dreszcz i usiadłam wyprostowana.
-Lilka jak się czujesz?-Podszedł bliżej mnie niepewnie.
-Jak bym miała za chwile umrzeć.-Mruknęłam i spojrzałam na pościel.-W sumie to nawet tak było by lepiej.-Dokończyłam a ten momentalnie usiadł obok mnie i spojrzał w moim kierunku a ja odruchowo spojrzałam na niego.
-Nigdy tak nie mów,nie wolno ci.-Mówił i pomachał mi przed oczami palcem jak małemu dziecku.
-No takkk...-Szepnęłam i podniosłam głowę.-Moge zadać ci pytanie?-W zgrabny sposób chciałam zmienić temat.
-Oczywiście.
-Dlaczego mnie okłamałeś?-Chciałam żeby wszystko mi wyjaśnił.Ten wstał i usiadł tym razem na pufie na przeciwko mnie.
-Lila zrozumiałem ostatnio parę spraw.Na prawdę mi się podobasz a gdy zdałem sobie sprawę z tego,że za kilka dni już więcej cię nie zobaczę przestraszyłem się.Musiałem jakoś to zakończyć bo nie przeżył bym płaczliwego pożegnania.
-Ale jednak się chyba rozmyśliłeś.-Wtedy po raz pierwszy na mnie spojrzał.
-Jak dzisiaj napisałaś stwierdziłem,że jednak tak nie mogę.Nie wiem jak będzie tu bez ciebie.
-Nie chce wyjeżdżać.-Załkałam i jedna łza spłynęła po moim policzku.Ten od razu wstał i znów usiadł na łóżku obejmując moje ciało.
-Jakoś to będzie.-Powiedział.W tym momencie drzwi do pokoju się uchyliły i wyjrzała zza nich łepetyna pełna loków oraz głowa z idealnie ułożonymi fioletowymi włosami.Widząc ich chciałam wyplątać się jakoś z uścisku chłopaka,ale ten sprytnie chwycił mnie tak,że nie dałam rady.
-Sory chcieliśmy tylko sprawdzić czy wszystko w porządku.-Wyszczerzyła się dziewczyna i chciała wypchnąć loczka z pokoju,ale ten tylko wszedł głębiej do pomieszczenia.
-We dwójkę.-Spojrzałam na nich podejrzliwie.
-To on się do mnie przykleił.-Obroniła się Pezz.
-Ojjj ciekawe co by powiedział na to Zayn.-Zaśmiałam się.
-Lila nie za wygodnie ci?-Uśmiechnął się złośliwie Harry.
-Nie jak dla mnie to może być.-Wyszczerzyłam się do niego i chwyciłam rękę chłopaka która obejmowała mój brzuch.Ten chyba się tego nie spodziewał,bo zadrżał na skutek mojego dotyku.
-To my nie przeszkadzamy.-Dziewczyna pociągnęła Hazze tak,żeby się wywalił na kupce moich ubrań,ale na szczęście udało jej się go wypchać z pokoju.
-To na razie.-Krzyknął jeszcze zza drzwi,a ja się zaśmiałam.Chłopak od razu na mnie spojrzał z uśmiechem.
-Coś się stało?-Zapytałam zdziwiona.
-Uśmiechnęłaś się.Oni na ciebie na prawdę dobrze wpływają.-Pokiwałam głową na znak,że się z nim zgadzam.
-Nathan będę tęsknić.-Szepnęłam i wtuliłam się w jego tors.
-Czyli wybaczysz mi to co zrobiłem.?-Nie miałam siły odpowiedzieć tylko mocniej złapałam jego koszulkę.Jeszcze dzisiaj myślałam,że nigdy mu tego nie podaruje,ale tak po prostu nie umiem.Serce jak tylko go zobaczyłam mi zmiękło i nie było szans,żebym się na niego dłużej gniewała.
19:43
-Dzięki,że przyszedłeś.-Uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi wejściowe.
-Trzymaj się.-Już prawie wyszedł,ale jednak stojąc na ganku odwrócił się w moją stronę.Spojrzałam na niego zdziwiona.Wyciągnął do mnie ręce i pociągnął na dwór.Od razu poczułam chłód wieczoru,ciarki przeszły przez moje ciało.
-Przepraszam,że cię tak wyciągam na zimno.-Ściągnął swoją kurtkę i założył mi ją na plecy.Moje serce zaczęło bić dwa razy szybciej.
-Przepraszam za to co teraz zrobię,ale po prostu muszę.-Znów się odezwał.
-Ale o co...-Chciałam się dowiedzieć o co mu chodzi,ale nie zdążyłam nic powiedzieć.Ten po prostu pochylił się nade mną i złączył swoje usta z moimi.Mimo tego,że trwało to tylko kilka sekund miałam wrażenie jak by była to cała wieczność.Uczucie jakie wtedy mi towarzyszyło było nie do opisania.Czułam się tak jakbym latała kilka metrów nad ziemią.Po tym jak się odsunął,stałam jak wryta w ziemię.Uśmiechnął się do mnie od ucha do ucha i chciał odejść.Na szczęście w porę się ocknęłam i poleciałam za nim,ściągnęłam z siebie kurtkę i gdy go dogoniłam oddałam mu jego przedmiot.
-Dzięki.Wracaj do domu,bo będziesz chora.-Znów uśmiechnął się tak,że prawie bym się rozpłynęła.-No już cię tu nie ma.-Popchnął mnie i od razu poleciałam do domu.Otwierając drzwi dostała bym zawału.
-Co wy tu robicie?-Założyłam ręce na klatkę piersiową widząc Louisa z Harrym stojących z dziwnymi minami na środku holu.
-Stoimy sobie.-Wzruszył ramionami loczek.
-No właśnie widzę.-Pokiwałam głową ze śmiechem.Przeszłam obok nich i udałam się na kanapę gdzie siedziała Pezz i Niall.Usiadłam cała w skowronkach obok blondynka i oparłam głowę na jego ramieniu.
-A ty co?-Ruszył się niespokojnie.
-Nic.-Uśmiechnęłam się sama do siebie.
-To niby dlaczego oni stali przy tym okienku przez pół godziny.-Zaśmiała się Perrie.
-Nie ładnie tak podglądać.-Pogroziłam palcem gdy ta dwója usiadła w pokoju.
-My nic nie widzieliśmy.-Oburzył się Louis i rzucił się na fotel.
-Ja tylko podlewałem kwiatki.-Próbował bronić się Harry.
-Haazzuś taki mały szczegół,że na tym oknie nie ma kwiatków.-Zaśmiałam się głupkowato.
-No widzisz,bo ja planowałem gdzie je tam postawić.-Wyszczerzył się.
-Powodzenia.-Parsknęła śmiechem dziewczyna.-Dobra muszę już lecieć.Pa kochana,jutro mi wszystko opowiesz.-Mrugnęła do mnie i zaczęła się zbierać.
-Ja też już idę,odwiozę cię.-Harry wstał jak najszybciej jak się dało a przy okazji zwalił by mnie z kanapy.
-Paaaa-Krzyknęłam tylko,bo nie chciało mi się wstawać.
-Idę zamówić żarcie.-Louis poszedł do kuchni a ja zostałam sama z Nallem.
-I co pocałował cię?-Odezwał się blondynek po chwili ciszy.
-Nooo.-Powiedziałam cicho i chyba spiekłam buraka.
-Och ta pierwsza poważna nastoletnia miłość.-Westchnął.
-No bo ty już jesteś taki stary...-Zachichotałam.
-Ja jestem stary.Osz ty,ja ci dam.-Wydarł się,rzucił się na mnie i zaczął łaskotać.Niestety jestem podatna na takie coś i nie mogłam pohamować śmiechu i wrzasków, żeby mnie zostawił.Uratował mnie dopiero Lou wchodząc do pokoju.

 

Piątek 11 Stycznia 13:27

-Lila jeżeli w tej  chwili nie pójdziesz do swojego pokoju to będzie z tobą źle.-Powiedział po raz kolejny Louis.
-Ale się boje.-Westchnęłam i przełączyłam pilotem na kolejny kanał.
-Lila musisz się spakować a masz taki syf,że ciemno to widzę w dwa dni się nie wyrobisz.-Westchnął zrezygnowany.
-Spokojna twoja rozczochrana Loui.-Pomachałam od niechcenia ręką i oglądałam dalej telewizję.Niestety nie potrwało to długo,bo zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otwórz-Jęknął niezadowolony chłopak.
-Sam sobie otwórz.-Odburknęłam.
-Och...-Wstał z kanapy i poszedł.-Lila ktoś do ciebie.-Krzyknął po chwili.Nie zadowolona zwlekłam się z siedzenie i poszłam tam do niego,po drodze jeszcze nie wyrobiłam na zakręcie i wywaliłam bym się gdyby nie komoda stojąca obok której się przytrzymałam.
-Przepraszam bardzo,co ona tu robi?-Stanęłam niezadowolona przy otwartych drzwiach gdzie stała Brook.Patrzyłam na nią tępo i szczerze mówić nie czułam już takiej złości jak kiedyś.
-Lila możemy pogadać?-Smutno się do mnie uśmiechnęła.Nic nie odpowiedziałam tylko wróciłam się do pokoju a ci poszli za mną.
-To ja może pójdę zadzwonić do El.-Louis poszedł do góry a ja z dziewczyną usiadłyśmy po dwóch stronach kanapy.
-Lilka ciągle się na mnie gniewasz.Proszę cie,przecież my się nigdy nie kłóciłyśmy.Kochanie ja nie chcę żeby tak było już zawsze.-Patrząc na jej skruszoną minę,widziałam,że na prawdę żąłuje i aż coś ukuło mnie w sercu.
-Brook wiesz,że ja już nawet dobrze nie pamiętam o co było to całe zamieszanie.-Powiedziałam i od razu się do niej przytuliłam.Stwierdziłam,że to gniewanie się w cale nie ma sensu.
-Tęskniłam za tobą mała.-Też mnie przytuliła i poczochrała moje rozpuszczone włosy.
-Ejjj,bo się rozmyśle.-Jęknęłam.
-Nawet nie próbuj.-Pogroziła mi palcem.Wtedy rozległ się znów dzwonek do drzwi.
-Boże kogo tu jeszcze niesie.-Mruknęłam i odkleiłam się od dziewczyny która tylko cicho chichotała.
Nie zdążyłam przejść przez hol a drzwi się otworzyły i do środka wszedł Niall.
-Nie no jasne proszę śmiało wchodź.Czuj się jak u siebie.-Powiedziałam sarkastycznie i oparłam się o komodę na której leżało pełno moich rzeczy.
-Aa dziękuję.-Wyszczerzył się głupkowato i przeszedł obok mnie do salonu.Pokręciłam tylko ze śmiechem głową i poszłam za nim.Rzuciłam się na fotel i wróciłam do oglądania telewizji.Papużki siedziały sobie na kanapie i coś do siebie ćwierkały a Louis nadal siedział na górze.Gdy para obok mnie zaczęła się całować zdecydowałam,że jednak wole sprzątać niż na nich patrzeć.
-Nie przy ludziach.-Wstałam i zasłoniłam oczy rękami.
-A niby ty co wczoraj wyprawiałaś z tym chłopakiem przed domem.Też na ciebie patrzyli i nic nie mówili,więc ty też daj spokój.-Spojrzał na mnie.
-Cooo?-Wydarła się Brook.-Całowałaś się?-Wytrzeszczyła oczy i od razu odkleiła się od Nialla.
-No takkk jakoś wyszło...-Jąkałam się i chyba trochę zaczerwieniłam.
-Dobra chodź musisz wszystko mi opowiedzieć.-Pociągnęła mnie za rękę i obie poleciałyśmy do mnie do pokoju.Usiadłyśmy na łóżku i musiałam jej wszystko ze szczegółami opowiedzieć co stało się wczoraj wieczorem.Ta ciągle chichotała,ale uważnie mnie słuchała.
-Ale jaja.-Podsumowała na końcu.-Twój pierwszy pocałunek.-Zaśmiała się a ja razem z nią.
-Lila sprzątasz?-Krzyk Louisa słychać było chyba w całym domu.
-Cały czas.-Odkrzyknęłam.
-Dobra chodź pomogę ci.-Zebrałyśmy się obydwie z łóżka i wzięłyśmy się za ogarnięcie tego syfu w pokoju.Podzieliłyśmy się i każda wzięła po połowie pokoju.Miałam już przygotowane od paru dni pudła na rzeczy których ze sobą nie wezmę i walizki na to co chce albo muszę wziąć.Ta tylko co chwilę się do mnie wydzierała gdzie ma co spakować,ale przynajmniej było wesoło.Musiałam podejmować bardzo trudne decyzję,żeby zabrać tylko te najpotrzebniejsze rzeczy.
 17:35
-Muszę lecieć do biblioteki,bo mi ją za chwilę zamkną.-Wypaliła jak z procy gdy zobaczyła która godzina.Wybiegając z pokoju rzuciła tylko krótkie "pa" i już jej nie było.Zaśmiałam się tylko i też zeszłam na dół.Usiadłam na jednym schodku i patrzyłam przez chwilę jak Louis z Liamem i Joshem grają w jakąś durną grę na X-boxie.Nikt nawet nie zauważył,że zeszłam na dół.
-A ten dom to jakiś hotel.Co schodzę na dół to ktoś inny tu siedzi.-Odezwałam się idąc w stronę fotela Liama.
-Tu nigdy nie ma spokoju.-Odezwał się chłopak.
-Posprzątałaś?-Od razu spojrzał na mnie spod byka Louis.
-Nie do końca,ale już widać jaki dywan ma kolor.-Powiedziałam dumna.Cała trójka na mnie spojrzała i zaczęli się śmiać.
-Zabawne.-Powiedziałam poważna i wytknęłam im język.Poszłam do kuchni i wyciągnęłam z lodówki kurczaka,frytki i sok pomarańczowy.Włożyłam posiłek do mikrofali a napój wlałam do szklanki i postawiłam na stole.
-Louis mogę wziąć twojego laptopa?-Krzyknęłam do niego ze schodów.
-Taaa..-Miałam wrażenie,że w ogóle nie zwrócił uwagi o co go proszę.Poszłam do jego pokoju wzięłam urządzenie i zeszłam znów na dół.Moje jedzenie się zagrzało a komputer się włączył i usiadłam przy stole.Zajadałam się przeglądając facebooka i twittera gdy zobaczyłam tweeta jednej z fanek i link do jakiejś strony "#onedirection Chłopacy oddają Lilę".Od razu weszłam na tą stronę gdzie nagłówek był taki "One direction kochający chłopcy,czy wyrodni mężczyźni?Zespół pozbywa się problemu.Będzie płaczliwie pożegnanie?" Przeczytałam na głos zszokowana.
-Chłopacy widzieliście to?-Krzyknęłam do nich.
-Co?-Pierwszy spojrzał w moją stronę Liam.
-Skąd oni to wszystko wiedzą?-Powiedziałam do siebie czytając pierwsze słowa artykułu "Sławny zespół One direction znany na całym świecie w ostatnim czasie bardzo zyskał w oczach fanek.Jedn z członków Louis Tomlinson odnalazł swoją daleką kuzynkę którą zabrał z domu dziecka.Niestety teraz dziewczyna nie jest już potrzebna..."Liam podszedł do mnie i zamknął mi komputera przed oczami.
-Nie czytaj tego kochanie.-Powiedział zmartwiony a zaraz obok niego pojawiła się pozostała dwójka.
-O co chodzi?-Liam pokazał im stronę w internecie.
-Och oni ze wszystkiego muszą zrobić sensacje.-Westchnął zdenerwowany Lou.
-Spokojnie chłopie.-Próbował go jakoś ogarnąć Josh.
-Idę do siebie.-Powiedziałam cicho i odsunęłam krzesło żeby wyjść.W pokoju usiadłam na podłodze oparta o ścianę.To mnie zabolało zdałam sobie sprawę,że tam nie kłamali,czysta prawda.Oni na prawdę mnie nic chcą przecież inaczej nie podpisali by tej umowy.Stali się bardziej popularni i już mnie nie potrzebują.Takie myśli sprawiły,że jeszcze bardziej ssię załamałam.Położyłam się na łóżku i ryczłam jak bóbr.
-Mała,proszę nie płacz.-Po kilkunastu minutach wszedł do mnie Liam.
-Liam to wszystko co tam pisali to prawda.-Załkałam gdy położył się obok mnie.
-Wcale nie,nie mów tak.Pamiętaj zawsze możesz na nas liczyć i nigdy się nie poddawaj.Ta przeprowadzka na pewno nie będzie łatwa,ale z czasem dostasujesz się do niej.-Mówił spokojnie.
-Dziękuje.-Odwróciłam się w jego stonę i wtuliłam sie w jego ciepłe ciało.

-------------------------------------------------------------------------------

I oto ostatni rozdział tej części.Cieszycie sie czy nie za bardzo?
Z epilogiem bedzie tak że im więcej bedzie komentarzy pod rozdziałem tym szybciej bedzie epilog. 
Także każdy komentarz mile widziany jeżeli chcecie dowiedzieć się co dalej?
I przepraszam za jakiekolwiek błedy i jeżeli na końcu się znajdziw ich wiele to sorka,ale pisałam to na tablecie ;)) <3

niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 49

Rozdział napisany z pomocą Weroniki jednej z czytelniczek.

Dziękuje Ci kochana <3

Czwartek 10 Stycznia 9:30


-O Boże Święty...-Obudził mnie Harry wchodzący do mojego pokoju.Niechętnie otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka stojącego w drzwiach z wielkimi oczami i otwartymi ustami.
 -Co jest?-Zapytałam zaspana, przecierając oczy.
 -Ty tu mieszkasz? Nawet chłopacy nie robią takiego syfu.-Mówił przerażony.
 -Jestem do wszystkiego zdolna. A teraz dobranoc.-Położyłam się z powrotem i zamknęłam oczy.
 -Nie dość, że bałaganiara to jeszcze len śmierdzący. Żaden chłopak cię nie będzie chciał.-Mówił podchodząc coraz bliżej.
 -No i dobrze, będę miała spokój.-Mruknęłam.
 -Nauczysz się kiedyś sprzątać?
 -Nawet jeśli to ty i tak się o tym nie dowiesz.-Powiedziałam niemrawo.
 -Ej,znowu zaczynasz?-Usiadł na łóżku.
 -Nie Harry, nie zaczynam tylko jest mi po prostu przykro.-Usiadłam obok niego.
 -Tak, wiem.-Objął mnie ramieniem.
 -Harry?-Powiedziałam po chwili ciszy.
 -Tak kochanie?
 -Jak już wyjadę to zapomnicie o mnie prawda?
 -No coś ty. Będziemy do ciebie dzwonić, pisać i co tylko się da. Będziemy w trasie ale nie zapomnimy o tobie. Wiem, że przejęłaś się tym co powiedział Simon, ale uwierz nie zerwiemy z tobą kontaktu mała.
 -Harry, kiedy zaczyna się ta wasza trasa?
 -23 lutego, a co?
 -Dopiero to dlaczego muszę tak szybko wyjeżdżać?-Spojrzałam na niego smutna.
 -Och ,Lila wiesz mamy coraz więcej pracy no i próby się zaczęły .Mangament tak załatwił sprawę, że musisz wylecieć w niedziele i nie ma gadania. My też byśmy chcieli, żebyś jeszcze została, ale nie ma takiej możliwości.
 -Rozumiem.-Powiedziałam po chwili.
 -Dobra ,chodź na dół zrobiłem śniadanie.-Oboje wstaliśmy z łóżka.
 -A gdzie Liam z Dan?-Spytałam schodząc po schodach, za chłopakiem.
 -Liam pojechał odwieźć Dan do pracy.-Nic nie odpowiedziałam tylko usiadłam przy zastawionym stole.Kiedy zaczęłam jeść moje śniadanie oczywiście ktoś musiał mi przerwać i tym ktosiem był Louis który zabrał mi tosty. 
 -Ej ja to jadłam.-Oburzyłam się.
 -To teraz już nie jesz tylko idziesz się ubrać smrodzie,bo jedziemy na próbę więc z łaski swej rusz tyłek i do góry.Masz 15 minut i ani sekundy więcej.
-Nie,najpierw zjem.-Wyrwałam mu hosta z ręki.-A tak w ogóle to co tu robisz?-Spojrzałam na niego podejrzliwie.
-To już nawet nie mogę siedzieć w swoim własnym domu.-Zaśmiał się.-A tak serio to chciałem przed próbą zobaczyć jeszcze czy mieszkanie jest w całości.
-No to faktycznie miałeś poważną sprawę.-Pokręciłam głową.
-Lila idzi się już ubieraj.-Upomniał mnie loczek gdy połknęłam ostatniego bryza tosta.Niechętnie wstałam i poczłapałam do pokoju.

 - Lila pośpiesz się ile można na ciebie czekać.-Krzyk z dołu był taki głośny, że słychać go było chyba na drugiej stronie ulicy.
 - No już schodzę nie drzyj się tak to nie moja wina że daliście mi tylko 15 minut a ja potrzebują dwa razy tyle żeby wyglądać perfekcyjnie.-Odkrzyknęłam mu przez uchylone drzwi, plotąc z włosów warkocza.
 - Ty i perfekcja?-Zadrwił Harry.
 - No tak ja zawsze wyglądam perfekcyjnie.-Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze.
 -Tak tylko oprócz poniedziałków,wtorków,śród,czwartków,piątków,sobót i niedziel w pozostałe dni wyglądasz perfekcyjnie i choć już wreszcie do tego samochodu bo przez ciebie jesteśmy spóźnieni.Zaczął wyliczać,a we mnie się już po mału gotowało ze złości.
-Lila bo się pogniewamy.    
-Życie.-Krzyknęłam szukając aparatu.W końcu po długiej walce z zacinającą się szufladą udało mi się odszukać urządzenie.Szybko zbiegłam na dół i wyszliśmy w trójkę z domu.W aucie Harry właczył jakieś popowe piosenki których zupełnie nie kojarzyłam i zaczął wydzierać się na cały głos.Śpiewem tego nazwać nie można było.A Louis tylko się z niego nabijał co jakiś czas.
-Przestań za chwilę mi uszy odpadną.
-Nie podoba ci się?-Pokręciłam głową na nie.-Dobra,obrażam się.-Powiedział i zarzucił tą swoją grzywą na bok,patrząc cały czas przed siebie.
-No i dobrze.-Zaśmiałam się i też patrzyłam na drogę.Kiedy przemierzaliśmy ulice Londynu rozmyślałam o Nathanie.Z jednej strony nienawidziłam go za to jak mnie potraktował,ale z drugiej moja wrodzona ciekawość podpowiadała mi,że mam się z nim jeszcze spotkać i dowiedzieć się dlaczego to zrobi.Nie miałam zamiaru go przepraszać, za to jak się zachowałam.Z powodu tego,że za 3 dni wyjeżdżam zdecydowałam,że chce się z nim jak najszybciej spotkać i pogadać.W końcu raz sie żyje i kto wie może w przyszłości żałowała bym,że się z nim nie spotkałam.Co prawda on nie chciał mnie już znać,ale po tych moich rozmyślaniach chciałam spróbować się z nim skontaktować.Wyjęłam telefon i napisała do niego SMSa " Ciągle nie chcesz mnie znać?Bo ja nie zapomnę o tobie nigdy" treść wiadomości napisałam bez długiego zastanawiania się i teraz zostało mi tylko czekać na jaką kolwiek odpowieć.Ważne było dla mnie to,że po prostu spróbowałam cos zrobić.Moje rozmyślenia przerwał głos Louisa oznajmiającego że już dotarliśmy na miejsce .
 -Ile na was można czekać?-Miłe powitanie prawda? Nie ma to jak z rana zobaczyć największego człowieka bez serca na ziemi panie i panowie przed wami Simon Cowell.
 -A ona co tu robi?-Spojrzał na mnie z pogardą.Gdybym mogła to wydłubał bym mu oczy.
 -Simon daj spokój przecież jej nie zostawimy samej w domu.-Obronił mnie Lou.
 -No tak przecież takie dziecko mogło by go spalić,ale jeszcze tylko pare dni i bedziecie mieli spokój.A teraz ruszać się bo Nicki Minaj nie będzie wieczność czekać na was .
Chłopacy już poszli ja stałam w osłupieniu,słysząc imie i nazwosko Nicki Minaj.Wtedy podeszła do mnie Lou.
 - O Lilia co tak sama stoisz choć pójdziemy do garderoby.-Musiała mnie popchnąć,bo sama nie dała bym rady się ruszyć.
 - Lou czy ty wiedziałaś że jest tu Nicki Minaj ?
 - Tak złotko.-Zaśmiała się.-A teraz choć,dajmy chłopakom poćwiczyć a potem mamy dla ciebie niespodziankę.Zaintrygowana słowami lou poszłam z nią do garderoby i czekałam na tą "wielką niespodziankę ".Przez to wszystko zapomniałam nawet o wiadomości do Nathana,ale gdy poczułam wibracje i spojrzałam na wyświetlacz telefonu na którym wyświetlało się "Nathan"bez namysłu odebrałam.
 -Hallo?-Tylko to zdołałam z siebie wydusic.
 -Hej Lila,dostałem twoją wiadomość i chciałem ci powiedzieć,że jestem na prawdę wielkim debilem.-Jego słowa mnie zamurowały.-Wiesz tak na prawdę nie wyjechałem z Londynu.
-Okłamałeś mnie.-Szepnęłam do siebie.
-Przepraszam,wiesz mam pytanie zechciałabyś wybrać się ze mną do kina dziś wieczorem wtedy wszystko ci wytłumaczę,obiecuje.-W jego głosie było na prawdę słychać przejęcia i zdenerwowanie.
 - Nathan nie wiem czy to dobry pomysł.-W jednej chwili moja pewność siebie wyparowała.
-Lilka proszę.
-Dobra,tylko gdzie i o której?-Nie chciałam zmarnować szansy na spotkanie się z nim,dlatego po namyśle zgodziłam się.
-Och,dzięki Może po ciebie przyjdę o 18?
-Okay.-Starałam się ukryć swoje zdenerwowanie.
-Do zobaczenia.-Od razu się rozłączyłam.
 -Lilia choć ze mną na chwile chce ci kogoś przedstawić.-Uśmiechnęła się podejrzliwie blądynka.Od razu domyśliłam się, że chodzi o tą niespodziankę.
Szłyśmy długim korytarzem,który chyba nigdy się nie kończył.
-Lou jak myślisz chłopach pozwolą mi iść wieczorem do kina?-Spojrzałam troche zażenowana na kobietę.
-Zależy z kim?-Spojrzałam z małym uśmieszkiem.
 - Z Nathanem.-Odpowiedziałam szybko.Na szczęście nikt nie wiedział o naszej kłótni dlatego nie było za wielu pytań i wielkiego zdziwienia, że chce się z nim spotkać.
-Nie wiem,musisz się ich zapytać.-Uśmiechnęła się.-Lila a jesteś pewna,że to nie jest randka?
-No coś ty,po prostu chce się z nim pożegnać.-Wzruszyłam ramionami.
-No powiedzmy,że ci wierze.-Pokręciłam tylko zrezygnowana głową i wtedy zatrzymałyśmy się przy jednych z wielu drzwi.Kiedy weszłyśmy do środka okazało się ze stoję obok najprawdziwszej i jedynej Nicki Minaj.
-No hej Lila.-Odezwała sie tym swoim charaktsrystycznym głosem,a ja nadal nie mogłam uwierzyć w to co widzę.Gdy pierwszy szoku minął przywitałam sie i zrobiłam sobie z nią zdjecie.Porozmawiałam troche z gwiazdą,dowiedziałam się ,że przyjechała do Londynu by nagrać parę piosenek, ogólnie rozmowa z nią była czymś niesamowitym.Niestety Nicki po godzinne musiała już jechać.A my z Lou wróciłyśmy do sali gdzie chłopach mieli probe dźwiękową.Usiadłam sobie pod ścianą i zaczęłam rozmyślać.Zastanawiałam się dalczego chłopak mnie okłamał,przecież nie było to dobre ani dla mnie ani dla niego,przynajmniej tak mi sie wydaje.W pewnej chwili wyciągnęłam z torby aparat i oglądałam nasze wspólne zdjęcia te ze szpitala.Patrząc na nie w dalszym ciągu nie mogłam zrozumieć dlaczego tak się stało.Chciałam o tym nie myśleć,ale nie mogłam przestać.Oglądałam te fotki i miałam ochotę ryczeć.W pewnym momencie poczułam jak na moje włosy leje sie woda.Spojrzałam w górę i zobaczyłam loczka z butelką w ręce.
-Styles ty debilu już nie żyjesz.-Wydarłam się.
-Ej od pięciu minut coś do ciebie mówie,chciałem sprawdzić czy żyjesz.
-Ale to nie powód,żebyś oblewał mnie wodą.-Oburzyłam się i wstałam.Na szczęście moja bluzka nie była mokra tylko cale włosy.
-Harry coś ty zrobiła.-Do pomieszczenia weszła Lou.
-Ja nic.-Powiedział słodkim głosikiem i odszedł.
-Chodź zrobimy cos z tym.-Razsm z kobietą poszłyśmy do garderoby.Ja usiadłam na dużym kręconym fotelu przed lustrem przez co miałam dobry widok na to co działo się w pomieszczeniu. Caroline chodziła miedzy wieszakami z ubraniami i coś wybierałam razem z asystentką.Ogólnie to dosyć durzo ludzi kręciło się w pokoju.
2 godziny później
Siedze na kanpie z ciężarną stylistką i patrzymy na zestawy przygotowane dla zespołu na pierwszy koncert.A na głowie mam arcydzieło zrobione przez Lou.
-Koniec.-Do pomieszczenia wszedł wydzierając się Niall.
-Patrz jakie masz gustowne portki na koncert.-Zaczęłam się głupkowato śmiać z czerwonych gaci w czarną kratkę.Ale mina Nialla kiedy je zobaczył była jeszcze lepszym powodem do śmiechu.
-No i co ci tak wesoło.-Podszedl do mnie o zaczął łaskotać.Niestety jestem podatna na takie rzeczy i teraz zamiast się śmiać wydzierałam się aby mnie puścił.
-Ktoś tu świnie zarzyna?-Powiedział Liam patrząc na mnie.Starałam się wywinąć z uścisku blondynka,ale nie dawałam rady.
-No ej,bo zepsujesz mi fryzurę.-Jęknęłam między krzykami.
-Ide na pomoc.-Z korytarza słychać bylo krzy Louisa.Wbiegł on do pokoju,wyrwał mnie Niallowi i teraz to kuzyn trzymał mnie na rękach.
-Dzięki Louis.-Stanęłam stabilnie na ziemi.-Możemy już jechać?-Spytałam się kuzyna,bo reszta zajęta była strojami.
-Tak,ubieraj się i idź do samochodu my zaraz dojdziemy.-Mówiąc dał mi kluczyki od swojego auta.Tak jak powiedział tak zrobiłam razem z ochroniarzem udałam sie do wyjścia i poszłam do samochodu.
Kiedy już znaleźliśmy się w domu z Louisem,Harrym i Niallem czym prędzej ściągnęłam kurtkę rzucając ją na kmode a buty zostawiłam na wielkiej kupie reszty obuwia za drzwiami.Chciałam jak najszybciej zapytać się czy mogę iść z Nathem do tego kina,ale się bałam.Poczekałam aż ci usiądą razem w salonie i wtedy odważyłam się do nich pójść.
-Co ty się snujesz po tym domu jak smród po gaciach?-Zwrócił się do mnie Niall,który jako pierwszy zauważył,że cos mnie trapi.
-No,bo mam pewną sprawę.-Usiadłam na oparciu od fotela gdzie rozłożony leżał Harry.-Moge iść dzisiaj do kina?-Wydusiłam z siebie.
-Z kim?-Blondyn zadał pytanie,na które nie miałam ochoty odpowiadać.
-Z kolegą.
-Nie-Od razu powiedział Louis,a Harry z Niallem w tej samej chwili się zgodzili, przez co kuzyn zabił by ich wzrokiem.
-Ale Louis.-Jęknęłam.
-Nie będziesz się szlajać po mieście w nocy z jakimś chłopakiem.
-Ale to Nathan,przecież poznałeś go już.
-Louis pozwól jej.-Harry chociaż raz powiedział coś mądrego.
-No nie wiem.-Zastanawiał sie.
-Louis proszeeeeeeee... Chce ssię z nim pożegnać-Błagałam go.
-No dobra.-W końcu mi uległ.Szybko wbiegłam na góre i otworzyłam prawie pustą szafę. 
-Młoda Harry powiedział,że idziesz na randkę czemu nam nic nie napisałaś?-Do pokoju wbiegły Pezz i Danielle.Bardzo zaskoczył mnie ich widok,ale pozytywnie.Dawno ich nie widziałam i się stęskniłam.
-A może tak cześć Lila,jak się masz.-Zaśmiałam się,podleciałam do nich i przytuliłam się najpierw do fioletowowłosej a potem do brunetki.
-No hej.-Przywitały się.-Kim jest ten wybranek?-Wypaliła Perrie.
-Ej,ale ja w cale nie ide na randkę.-Próbowałam im to wytłumaczyć,ale te nie przyjmowały tego do wiadomości.
- Dobra my tam swoje wiemy a możemy ci jakoś pomóc ? Prosssssssimy,bo oni tam na dole oglądają mecz.-Uśmiechnęły się prosząco.
 -Nawet musicie,nie wiem co mam ubrać...-Jęknęłam.Te od razu wziely sie do pomocy,nie wiem co bym bez nich zrobiła.Kiedy dziewczyny ze mną skończyły musiałam przyznać że byłam świetnie ubrana.
-Ślicznie wyglądasz.-Obkręciła mnie do okoła Dan.Razem zeszłyśmy na dół, gdzie siedziała cała piątka.
-No,no całkiem dobrze wyglądasz.-Pochwalił moj wygląd Zayna.
-Dzięki.-Uśmiechnęłam sie i usiadłam znów obok loczka,który chyba przykleił się do tego fotela.Kiedy wybiła 18 do drzwi zadzwonił Nathan.Otwierając mu drzwi,czułam jak moje serce przyśpiesza.Oblały mnie zimne poty a dłonie zrobiły się lodowate.Czułam jak moje nogi odmawiają posłuszeństwa,ale starałam się tego nie okazać chłopakowi.
-No hej-Powiedziałam nieśmiało i wpuściłam go do środka.
-Cześć.-Znów usłyszałam jego głos a przez moje ciało przeszły ciarki.Chciałam zamknąć drzwi,ale poczułam tylko gorąco na całym ciele a przed oczami zrobiło mi się ciemno.-Nie tylko nie w tej chwili.-Pomyślałam i upadłam bezrada na podłogę, ostatnie co słyszałam był krzyk Nathana."Lila".

----------------------------------------------------------------------------------------------
                   17 Komentarzy=Następny Rozdział

Przepraszam,przeprasza i jeszcze raz przepraszam,że tak długo nie było rozdziału.Miałam mega blokadę i przez dwa tygodnie nic nie napisałam.Do tego doszła jeszcze szkoła wiec już w ogóle nie myślałam o blogu.
A teraz chyba smutna wiadomość, albo dobra no nie wiem.Został tylko jeszcze jeden rozdział i epilog w tej części opowiadania.Mam nadzieje, że do świat się z tym wyrobie i na nowy rok była by nowa cześć,albo nawet wcześniej.Co wy na to?Będziecie dalej czytać? <3
I przepraszam,za błędy,ale pierwszy raz napisałam cały rozdział na tablecie i nie mam pojęcia jak to wyszło.


piątek, 7 listopada 2014

Rozdział 48

Proszę przeczytajcie notkę pod rozdziałem.No i miłego czytania<3

-...przejdźmy do sedna sprawy.Kazałem wam przyjechać,bo rozmawiałem wczoraj z rodziną z Australii.-Słowa siwego właściciela wytwórni wprawiły mnie w osłupienie.Dopiero wtedy tak na prawdę zrozumiałam,że mój wyjazd jest prawdziwy.Bo do tej pory na prawdę do mnie to nie docierało i nie chciałam o tym myśleć.
-Tak?O co chodziło?-Głos zabrał Liam.
-Słuchajcie,w tamtej rodzinie stał się wypadek i pan Bernson leży w szpitalu w stanie krytycznym.Niestety rodzina nie może wziąć ciebie Lila do siebie a w związku z tym zostaniesz wysłana do innej rodziny tym razem w USA,która zgłosiła się by ciebie zabrać.Trzeba załatwić jeszcze trochę formalności dlatego wylecisz nie jutro a za 4 dni.-Powiedział poważnie Simon.-Chcę wam również przypomnieć,że niedługo zaczynacie trasę i musicie wyrobić się jeszcze z płytą dlatego uważam,że lepiej będzie gdybyście ograniczyli swoje kontakty gdy ona już wyjedzie.Musicie się skupić na karierze.Wiecie jak dobrze wpłynęła na waszą reputację ta smarkula.Ten kontrakt był dobrym posunięciem,chwilę się z nią pomęczyliście a w tym czasie wasza sława wzrosła o 80%.Matki chcą żeby ich córki miały idoli godnych naśladowania,wszyscy podziwiają wasze dobre serduszka,przez co jest coraz więcej waszych fanek.Dużo osób się wami zainteresowało i widzę przed wami świetlaną przyszłość.Ale niestety musicie wybrać między tą małolatą a tą doskonałą przyszłością.-Mówił i mówił,nikt nie miała odwagi mu przerwać.Słuchając tego wszystkiego czułam,że coś jest ze mną nie tak,raz zrobiło mi się zimno raz gorąco a potem moje dłonie zrobiły się sine z zimna,jednak ciągle uważnie go słuchałam.Wydawało mi się,że ten człowiek nie ma serca.Jego słowa mnie zabolały,poczułam się jakbym nie była człowiekiem tylko jakąś pieprzoną zabawką której nikt nie chce i jest przekazywana z rąk do rąk.Czułam się jak zwyczajny śmieć.Obrażał mnie na każdym kroku a chłopacy mu na to pozwalali.Nikt się nie sprzeciwił,siedzieli i wpatrywali się w przemawiającego mężczyznę.Nie mogłam tego zrozumieć,niby dlaczego nie mam się z nimi kontaktować,przecież to moja jedyna rodzina.Nie mogę tak po prostu przestać się z nimi kontaktować,tym bardziej,że jeszcze dzisiaj się z nimi pogodziłam.Jednak z drugiej strony wiem dobrze,że oni bardzo kochają swoją pracę i nie mogli by tak po prostu zrezygnować,przez jakąś gówniarę.I w sumie nie mogę się na nich gniewać przez to,że chcą spełniać swoje marzenia.Te wszystkie emocje sprawiły,że oprócz dreszczy zrobiło mi się duszo,czułam się tak jak zawsze gdy po chwili mdlała,ale wtedy tak się nie stało.Jedynie moje nogi stały się jak z waty a twarz prawdopodobnie zrobiła się blada.Chwilowa cisza w pomieszczeniu została przerwana moim upadkiem.Nie straciłam przytomności jedynie zamknęłam tylko z przemęczenia oczy.Wszyscy od razu do mnie podlecieli.
-O boże.-Słyszałam tylko jakieś jęki przerażenia od chłopaków stojący nade mną.
-Lilka co jest?-Harry uklęknął obok mnie i położył moją głowę na swoich kolanach.
-Słabo mi.-Wyszeptałam,po upadku na prawdę nie czułam się najlepiej.Kręciło mi się w głowię a wszystkie wcześniejsze dolegliwości nie minęły.W prawdzie lekarz mówił,że takie sytuacje mogą się często powtarzać,ale odkąd wyszłam ze szpitala nie zdarzyło mi się to jeszcze.
-Och,przepraszam.Miałaś odpoczywać a my cię ze sobą tutaj ciągnęliśmy.-Louis zamartwiał się.W pokoju ze strony starszych mężczyzn panowała cisza,siwek siedział na tym swoim wielkim krześle i nawet się nie wzruszył tym,że prawie zemdlałam w jego gabinecie,a Paul posłusznie z drugim facetem siedzieli za nim.Na szczęście chłopacy pomogli mi wstać,po czym położyłam się na małej kanapie.
-Czy to już wszystko?-Niall zwrócił się do mężczyzn.
-Chciałbym jeszcze omówić parę kwestii związanych z trasą i waszymi kontaktami z fankami.-Czułam,że szybko nie wyjdziemy z tego pomieszczenia co wcale mi się nie uśmiechało.
-W takim razie zadzwonię do Dan i przyjedzie po ciebie a my jeszcze zostaniemy.-Zwrócił się do mnie Liam i od razu chwycił za telefon.
30 minut później
 Od razu gdy ją zobaczyłam pod budynkiem przeprosiłam dziewczynę za swoje zachowanie w szpitalu i pogodziłyśmy się.A teraz siedzimy w samochodzie Danielle i już prawię jesteśmy pod domem Louisa.
-Wiesz,że będę mieszkać w USA.-Spojrzałam na dziewczynę,gdy w miarę doszłam do siebie.
-To chyba dobrze,będziesz się częściej widywać z chłopakami.-Uśmiechnęła się do mnie.
-Chyba jednak nie,wiesz co powiedział ten cały Simon?-Spojrzałam na nią.
-No co?
-Żebym nie kontaktowała się z chłopakami bo mają dużo pracy i będę im przeszkadzać.-Powiedziałam smutna.
-Ale jak?Naprawdę?-Nie mogła w to uwierzyć.
-Tak,wiesz ja nie chce się im narzucać.
-Ale chłopacy chyba się na to nie zgodzili.
-No właśnie raczej tak,bo żaden się nie sprzeciwił.-Spojrzałam w dół zawiedziona.
-Nie przejmuj się,na pewno coś z tym zrobią.Głowa do góry.-Pstryknęła mnie w nos przez co delikatnie się uśmiechnęłam.
-Połóż się na kanapie a ja zrobię lunch.-Powiedziała od razu gdy weszłyśmy do domu.
-Może ci pomogę.-Zaproponowałam.
-Nie ma mowy idź odpoczywaj.-Wskazała palcem na salon.
-Oj,no dobra.Poczłapałam najpierw do pokoju żeby się przebrać wzięłam jeszcze książkę,telefon i koc po czym zeszłam na dół.Położyłam się na kanapie i włączyłam telewizor.Czułam się lepiej niż w tym biurze,ale jednak ból głowy ciągle odczuwałam.Przełączałam z programu na program i nic mnie nie zaciekawiło do puku nie zatrzymałam się na Disney Channel gdzie leciała "Jessie" oczywiście na tym się zatrzymałam.Dan gadała z kimś dosyć długo przez telefon a potem wzięła się za robienie posiłku a ja w tym czasie zdążyłam obejrzeć już dwa odcinki i tak zafascynowałam się serialem,że z transu wybudził mnie głośmy huk.Od razu zerwałam się na równe nogi i spojrzałam w stronę kuchni.Na środku pomieszczenia stała załamana Dan a na ziemi przed nią leżał chyba nasz lunch.Skrzywiłam się i podeszłam bliżej.
-O nie...-Stała i trzymała się za głowę.
-Może da się jeszcze odratować?-Podeszłam bliżej i chwyciłam za przezroczyste naczynie w którym była lazania.Trochę się zachowało i chciałam położyć to na blacie ale oczywiście wdepnęłam w resztę jedzenia i usłyszałam tylko głośne "Uważaj" po czym wylądowałam na ziemi a na mnie spadł cały sos,makaron i ogólnie wszystko co było w naczyniu.Leżałam na ziemi i miałam ochotę śmiać się z własnej głupoty.
-Nie no w sumie to możemy zjeść na lunch ciebie,tak smakowicie wyglądasz.-Po dziewczynie nie było widać złości tylko rozbawienie wtedy ja też się zaśmiałam.
-Naprawdę?Ciebie chyba też zjemy-Wydarłam się i wstałam z prędkością światła po czym przytuliłam się do dziewczyny tak,że i ona była umorusana sosem.
-Ej....-Krzyknęła oburzona ze śmiechem,złapała w dłoń trochę mięsa i wtarła mi we włosy.
-O ty.-Nie byłam jej dłużna i starłam ze swojej bluzki trochę pomarańczowej mazi i odcisnęłam jej dwie łapki na brzuchu.Nawet nie zauważyłyśmy kiedy do domu wszedł Harry z Niallem i Liamem.Stali we wnęce do kuchni i patrzyli na nas jak na jakieś wariatki.Myśmy tylko głupio się wyszczerzyły i tak sobie staliśmy jakiś czas.
-Zostawić je na trochę to już dom zdemolują i urządzą sobie walkę w sosie.-Załamał ręce Liam.
-Nie twój dom to się nie czepiaj.-Zrobiłam słotką minkę.
-Dobra idźcie się umyć bo szpecicie.-Odezwał się Harry.Spojrzałyśmy na siebie z Danielle i ruszyłyśmy do wyjścia po drodze oczywiście obie "przypadkowo" dotknęłyśmy Harry'ego i takim sposobem w trójkę byliśmy brudni.
-No ej...co za wredne stworzenia.-Wydarł się i zaczął nas gonić.Dziewczyna od razu schowała się w łazience na dole.A ja z przeraźliwym piskiem biegłam na górę.Wpadłam do łazienki trzaskając drzwiami ale byłam tak rozpędzona,że zatrzymałam się dopiero na koszu z brudami,który niestety też trochę ucierpiał,bo nie dość,że był brudny to tak jeszcze trochę popękał.Szybko odwróciłam go tak,że nie było tego widać i podeszłam do drzwi.Na szczęście chłopaka nie było już na górze i mogłam spokojnie pójść do pokoju po ubrania.Oczywiście nie mogłam nic znaleźć w tym syfie więc wzięłam chyba ostatnie ubrania jakie miałam w szafie,ostatnie skarpetki do pary i wróciłam się do łazienki.Tam umyłam włosy,ale nie suszyłam,bo nie chciało mi się.Ubrana w czyste rzeczy zeszłam na dół,chłopcy siedzieli w salonie.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to cała brudna kuchnia.
-A to co,nie posprzątaliście?-Ci spojrzeli na siebie i zaczęli głośno chichotać.
-I co was tak śmieszy?-Stanęłam z rękami na biodrach.
-Kochanie a kto zrobił ten syf?-Wyszczerzył się głupio Niall,a ja stałam cicho.
-No niestety nie my,więc zostawiliśmy tą przyjemność wam,dziewczynki.-Liam zwrócił się do mnie i do Dan,która wyszła właśnie z łazienki.
-Ale...-Chciałam coś powiedzieć,jednak nie było mi to dane.
-Lila ma odpoczywać,a nie pracować.-Ochrzaniła chłopaków brunetka.-Dlatego wy mi pomożecie a ona położy się spokojnie na kanapie.-Ich miny w tamtym momencie były bezcenne.Zaczęłam się głupkowato śmiać.
-Nie ma mowy.-Zaparł się Harry.
-Zapraszam chłopcy.-Dan była nieugięta i wskazywała ręką na kuchnię.Ci jak na skazanie poszli za nią.Ja wygodnie ułożyłam się z powrotem na kanapie i przykryłam kocem,przełączyłam znów na Disney Channel.
19:37
Siedzimy z Dan w salonie i malujemy paznokcie.Liam z Harrym grają na x-boxsie i ciągle się kłócą.Niall jakąś godzinę temu poszedł bo umówił się z Brook,Zayn pojechał do Perrie.A Louis dzwonił,że zostaje na noc u El więc Liam i Dan stwierdzili,że ze mną zostaną.Harry też nie spieszy się za bardzo do domu więc sobie siedzimy w czwórkę.
-Hahahaha...przegrałeś.-Krzyknął się w pewnym momencie Harry a ja się tak wystraszyłam,że pędzelek wyleciał mi z rąk.
-No ejjjj....nie wydzieraj się tak.Zobacz co zrobiłeś.-Pokazałam mu pomalowany palec.
-Ja ci to naprawię.-Powiedział pewny siebie i złapał za buteleczkę z lakierek.Skończyło się na tym,że para leżała na ziemi ze śmiechu,loczek wykrzywiał się jak tylko mógł żeby dojść wszędzie pędzelkiem a ja miałam palce całe różowe.

-Taaadddaaammm.-Powiedział dumny z siebie.
-Och,chyba nigdy tak pięknie nie miałam pomalowanych paznokci.-Westchnęłam ze śmiechem.
22:52
-Lila idź spać.-para ciągle mnie wyganiała,a ja mimo że już prawie przysypiałam ciągle z nimi siedziałam przed telewizorem.Film jaki leciała był dosyć ciekawy i chciałam zobaczyć jak się skończy.
-Już cię tu nie ma.-Liam wstał i zasłonił mi obraz.
-Ejjjjj...odsuń się.-Jęknęłam.
-Nie ma takiej opcji,żegnam.-Wskazał ręką na piętro.Stał tak z parę minut i chyba nie miał zamiaru usiąść.
-No dobraaa....-Mruknęłam i leniwie poszłam na górę.Nie miałam zamiaru iść spać,dlatego usiadłam na piętrze przy przezroczystej balustradzie prze co wszystko dobrze widziałam.Przesiedziałam tak chyba z 15 minut do puki nie puścili reklam i Liam nie wstał z kanapy.
-Czy ja dobrze widzę.-Spojrzał się do góry.Ja po cichu prześlizgnęłam się do tyłu.
-Lila i tak cię widzę.-Krzyknął.Poddałam się i stanęłam przy schodach.
-Oj,no widzisz znowu lunatykowałam.-Westchnęłam.
-Ja ci dam ty lunatyku,do spania.-Pokręcił z niedowierzaniem głową.Zrezygnowałam i nie upierałam się już dalej.Wzięłam piżamę i poszłam się umyć po czym zasnęłam w moim wygodnym łóżku.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

17 Komentarzy=Następny rozdział

W poniedziałek wybiło ponad 30 tysięcy wyświetleń,dziękuje. Jesteście wspaniałe <3

No i jest następny rozdział,co myślicie???
Przepraszam oczywiście za błędy.
Muszę się wam też pochwalić,że dostałam 5 z kartkówki z niemieckiego,przez co dostaje coraz częściej tableta i laptopa i mogę więcej pisać;))
A wam jak idzie w szkole?
Jeśli czytacie proszę komentujcie,bo na blogu jest na prawdę dużo wyświetleń a z komentarzami to już gorzej;//
Zapraszam też na stronę na facebooku którą prowadzę o siostrach Louisa <3 Félicité&Charlotte Tomlinson Polska
No i jeszcze jedna wiadomość,wróciłam do pisania drugiego bloga i pojawił się jak już wiecie nowy rozdziała na,który serdecznie zapraszam  Princess Amber And Her New World.

niedziela, 2 listopada 2014

Nowy rozdział!!!


Hejka tym razem nie rozdział na tym blogu,ale na drugim,który prowadzę.Wróciłam do pisania i mam nadzieje,że doprowadzenie do końca historie Amber.
Czy wam w ogóle podoba się takie opowiadanie,bo nie wiem czy chcecie żebym dalej je pisała????

Zapraszam <3 http://princess-amber-and-her-new-world.blogspot.com/2014/10/wspomnienia-cz5.htmlhtml


I zapraszam również do komentowania poprzedniego rozdziału na tym blogu bo inaczej nie będzie dalszego ciągu;//
 Jeszcze tylko parę komentarzy,wierzę w was kochane <3

sobota, 25 października 2014

Rozdział 47

 

Środa 9 Stycznia 11:10



 -Pobudka,wstawaj.-Usłyszałam nad uchem głos Harry'ego.Tak w ogóle wczoraj gdy siedziałam tak sama zaczęłam się zastanawiać po co oni wszyscy tu tak właściwie siedzą skoro mają swoje domy.No ale nie miałam zamiaru schodzić i się pytać,dlatego moja ciekawość nie została zaspokojona.
-No,dalej ruszaj tyłek.
-Sam się rusz.-Warknęłam zła w poduszkę.Chłopak zaczął szarpać za kołdrę,ale ja się tak nią owinęłam,że nie miał ze mną szans.W końcu dał mi spokój a ja znów chciałam zasnąć,lecz nie było mi to dane.
-Lila chodź,musimy jechać do Paula.-Lou wlazł do mojego pokoju.
-No to jedźcie,dam sobie radę.-Spojrzałam po woli na niego.
-Ale Lilka ty też masz tam być.
-Chwila.-Mruknęłam niezadowolona.Chłopak wyszedł a ja podeszłam do szafy.Wyciągnęłam byle jakie ubrania,zresztą nie miałam wielkiego wyboru,bo wszystko leżało gdzieś w pokoju.Oczywiście potem poszłam do łazienki i zrobiłam to co zawsze od rana robię w tym pomieszczeniu.
Po bardzo długim czasie w końcu wyszłam.Od usłyszałam wołanie z dołu,że mam się pośpieszyć.Ale ja poszłam jeszcze do pokoju i tam przez 15 minut szukałam butów.Jednego znalazłam od razu,ale z drugim był mały problem.W ostateczności w pokoju był jeszcze większy bałagan a but znalazł się w szufladzie pod siedzeniem przy oknie.Nie wiem jak się tam znalazł i nawet nie próbuję tego wyjaśniać.W końcu zlazłam na dół,a tam wszyscy byli już trochę zdenerwowani.
-Wolniej nie można?-Od razu z pretensjami wyskoczył Louis.
-Można.-Złośliwie się uśmiechnęłam.Zeszłam ze schodów i poszłam do kuchni chwyciłam duże jabłko i nalałam sobie soku do szklanki.Usiadłam przy stole a wszyscy się na mnie spojrzeli.
-Możesz się pośpieszyć?-Liam starał się być jak najbardziej łagodny.
-Nie.-Warknęłam.
-Mam tego dosyć.-Wybuchnął Zayn i wstał z kanapy.Wszyscy na niego spojrzeliśmy zdziwieni.-Lila zachowujesz się jak nie ty.Nie możesz przez cały czas obwiniać wszystkich dookoła.Mówisz o sobie,ale wcale nie myślisz o ty,że my też się źle czujemy.Nie widzisz nic po za czubkiem swojego nosa.To,że ty cierpisz nie znaczy,że my jesteśmy z siebie zadowoleni.Dziewczyno ciągle mówisz o sobie i nie chcesz nas wysłuchać.Wiem,że jesteś zła ale takim zachowaniem nic nie wskórasz.Przejrzyj na oczy,my też mamy uczucia.-Mówił głośno,a chwilami nawet krzyczał.Patrzyłam na niego i uważnie słuchałam,na początku w ogóle nie docierało do mnie to,że się na mnie wydziera,a jego słowa w ogóle mnie nie dotknęły.Ale gdy skończył swój monolog pomału wszystko do mnie docierało.W jednej chwili,przez jedną wypowiedź zmieniły się moje uczucia i przemyślenia co do tej sprawy.On tak na prawdę miał rację,patrzyłam tylko na siebie i miałam głęboko uczucia innych.Gdy zdałam sobie sprawę z mojego samolubnego zachowania zrobiło mi się bardzo głupio.Przez ten czas nic się dla mnie nie liczyło,nie myślałam jak oni się mogą czuć a to co do mnie mówili wpuszczałam jednym uchem a wypuszczałam drugim.Na pewno rodzice widząc to wszystko wcale nie byli ze mnie dumni i nie chcieli by,żebym się tak zachowywała.Miałam takie poczucie,że ich zawiodłam i bardzo chciałam to naprawić.Natłok tych wszystkich uczuć i emocji jak zawsze uwolnił się ze mnie w postaci łez.Nie wiem kiedy nie wiem jak,ale znalazłam się w ramionach Louisa.
-Lilka Zayn nie chciał na ciebie nakrzyczeć.-Zaczął mnie głaskać.
-Lou nie o to chodzi.-Odsunęłam się od kuzyna i spojrzałam na w dalszym ciągu oszołomionych chłopaków i Zayna który miał minę jak by wcale nie żałował tego co powiedział.
-Zayn masz rację,jestem samolubna.Pzeprzerwał, że tak się zachowywałam.Nie pomyślałam albo nie chciałam myśleć o tym co wy czujecie.Jest mi bardzo głupio.-Stanęłam ze spuszczoną głową przy kanapie za którą wszyscy stali.
-Lilka wiedziałem,że w końcu zrozumiesz?-Liam jako pierwszy mnie przytulił.Poczułam się tak jak kiedyś,jak by tego durnego obrażania się nie było.
-Och Lila przepraszam,że się tak uniosłem.-Teraz byłam w objęciach Zayna.
-Dobra ludzie musimy jechać,bo Paul nas pozabija.-Niall przerwał tą ckliwą chwile.
-Dobra,zbieramy się.-Zarządził Liam.Wszyscy ruszyli do samochodów,ja ubralam jeszcze kurtkę i Louis zamknął za mną drzwi na klucz.Przed domem stały dwa samochody,weszłam do pierwszego gdzie za kierownicą siedział Harry a obok niego Niall. Usiadłam wygodnie z tyłu i przez całą drogę wpatrywałam się w widoki mojego kochanego Londynu.Myśl,że już niedługo przez pewnie długi okres czasu go nie zobaczę była bardzo przygnębiająca,co zauważyli nawet chłopacy z przodu.
-Ej co jest?-Niall odwrócił się od mnie.
-Nic,jest dobrze.-Wymuszony uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
-Takie kity to wciskaj sobie komu innemu.-Harry od razu spojrzał na mnie w lusterku.
-No,będę tęsknić po prostu tęsknić za Londynem.Nie chce stąd wyjeżdżać.-Mruknęłam niezadowolona.
-Och,Lila wiemy,ale nie ma innego wyjścia.-Blondynek uśmiechnął się pocieszająco,co o dziwo odwzajemniłam.Ja spojrzałam ponownie za okno i ujrzałam długą jedną z główniejszych ulic w mieście.
-A jak tam twoje prawo jazdy?-Zmieniłam temat,bo miałam już dosyć przygnębiania wszystkich do okoła.
-Chyba dobrze,zostały mi jeszcze 3 jazdy i egzamin.Mam nadzieje,że zdam.
-No,nie wiem.-Pokręciłam głową,a ten spojrzał się na mnie zabójczym wzrokiem,po czym ze mnie wydobył się głupkowaty śmiech.
-Jak nie zdam u tego faceta to pójdę do jakiejś kobitki.-Zaśmiał się durnowato.
-Bo powiem Brook.-Spojrzał na niego rozbawiony Harry.
-Ja tam w życiu nie będę zdawać prawka.Te wszystkie przepisy mnie przerażają.-Westchnęłam.
-No...ta...tak.Jeszcze trochę i zmienisz zdanie.-Spojrzał w lusterko Harry.-Ja też,nie chciałem zdawać,a teraz widzisz jaki ze mnie rajdowiec.-Wyszczerzył się.
-Nigdy,przenigdy.-Pokręciłam głową.
-No faktycznie,nie chciał bym z tobą jeździć,moje życie jest za cenne.-Uśmiechnął się złośliwie w moją stronę Niall,a ja tylko wytknęłam mu język i założyłam ręce na klatkę piersiową.Chwilę potem już zatrzymaliśmy się pod dużym budynkiem managamentu.Byłam bardzo ciekawa o co chodzi i dlaczego ja również miałam tam przyjechać.W ciszy weszłam za Niallem i Harrym do środka gdzie od razu poszliśmy w stronę wind.Wjechanie na 11 piętro nie zajęło nam dużo czasu,potem weszliśmy do dużego gabinetu.Za biurkiem siedział Simon Cowell we własnej osobie.W sumie to nie zdziwiło mnie to za bardzo wiedziałam,że to właśnie z nim podpisali kontrakt i jakoś nie robiło to na mnie dużego wrażenia.Za nim stał Paul i jeszcze jakiś facet.Przed drewnianym stołem siedziała już reszta zespołu.Chcłopacy oczywiście się przywitali a ja powiedziałam tylko ciche "Dzień dobry" jakoś nie czułam się dobrze w towarzystwie tych facetów.Doszliśmy do nich a,że było tam tylko pięć krzeseł ja stanęłam za Harrym i patrzyłam tępo na ścianę gdy ci zaczęli już o czymś rozmawiać.
-...przejdźmy do sedna sprawy.Kazałem wam przyjechać,bo rozmawiałem wczoraj z rodziną z Australii.-Słowa siwego właściciela wytwórni wprawiły mnie w osłupienie.Dopiero wtedy tak na prawdę zrozumiałam,że mój wyjazd jest prawdziwy.Bo do tej pory na prawdę do mnie to nie docierało i nie chciałam o tym myśleć.
-Tak?O co chodziło?-Głos zabrał Liam.
-Słuchajcie,w tamtej rodzinie stał się wypadek i pan Bernson leży w szpitalu w stanie krytycznym.Niestety rodzina nie może wziąć ciebie Lila do siebie a w związku z tym......

----------------------------------------------------------------------------------------------------

17 Komentarzy=Następny rozdział
Wiem,że za tą końcówkę mnie znienawidzicie,ale już nie mam siły dalej pisać a tylko dzisiaj mam laptopa.
Niestety muszę was zasmucić,bo rodzice zabrali mi laptopa i tableta i nie mam jak pisać,dzisiaj na szczęście dali mi kompa bo musiałam wydrukować coś do szkoły i przy okazji napisałam co nieco dla was.Nie wiem kiedy następny rozdział,najpierw muszę poprawić się w nauce i wtedy odzyskam możliwość pisania.
Mam jeszcze jeden problem,bo jak wchodzę na bloggera w Mozilla Firefox to wyskakuje mi taka ramka i nic nie mogę zrobić.Wie ktoś może o co chodzi?Bo w tej przeglądarce Explorel nie lubie pisać;((
No i przepraszam,za błędy nie chce mi się już sprawdzać.

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 46

 

Wtorek 8 Stycznia 10:37


Huk,trzask i mój błogi sen został przerwany.
-Nie żyjesz Louis.-Szepnęłam pod nosem i przewróciłam się na drugi bok z nadzieją,że z powrotem zasnę.Niestety z dołu po jakimś czasie znów zaczęły dochodzić głosy i już było po moim śnie.Zła wygramoliłam się z pod kołdry i na bosaka wyszłam z pokoju.Przez zimne powietrze na moim ciele pojawiły się ciarki.Szłam po woli wycierając zaspane oczy tak,że nogi mi się prawie poplątały i bym się wywaliła,ale na szczęście nie straciłam równowagi.Podeszłam do przezroczystej balustrady i spojrzałam wściekłym wzrokiem na dół.

Tak dla przypomnienia,jakby ktoś nie wiedział o co chodzi.
Na dole z kuchni dochodziły głosy chłopaków a telewizor głośno grał.
-Głośniej nie można.-Wydarłam się.
-O Lila sorry za nich,ale chcieli ci zrobić niespodziankę,ale chyba im coś nie wyszło.-Jedyny siedzący na kanapie Zayn mnie usłyszał.Reszta była tak zajęta jakąś czynnością w kuchni,że nawet nie mnie nie zauważyli.
-Nie interesuje mnie to.Macie się przymknąć.-Wydarłam się jeszcze głośniej.
-O Lila chodź,zrobiliśmy specjalnie dla ciebie śniadanie.-Burza loków Harry'ego wyskoczyła z kuchni.
-Nie jestem głodna.-Burknęłam i szybko zwiałam do pokoju.Tak na prawdę skłamałam,burczało mi w brzuchu jak cholera,ale nie chciałam im robić satysfakcji z tego,że tam do nich przyjdę.Mogli by jeszcze pomyśleć,że złość mi przeszła,a ja nadal jestem strasznie na nich wkurzona.Usiadłam bezradna na niepościelonym łóżku i patrzyłam na bałagan jaki panował w pokoju.Ubrania porozrzucane dosłownie wszędzie,przez co szafa świeciła pustkami.Książki ze szkoły zamiast na biurku leżały na małej ławie razem z brudnymi kubkami i talerzami.Na siedzeniu pod oknem walały się jakieś gazety i buty nie do pary,a przy drugim oknie na małym biurku stała moja nie wypakowana jeszcze torba ze szpitala.Nie miałam siły na ogarnianie tego syfu,złapałam tylko jakieś pierwsze lepsze ubrania z ziemi i włócząc niechętnie nogami udałam się po woli do łazienki.
Umyłam się i ubrałam,po czym zaczęłam ściągać bandaż z mojej ręki.Nie zrobiłam tego od czasu założenia,bo zwyczajnie bałam się jak to będzie wyglądać.Wiem,że zostaną blizny które będą mi przypominać ten okropny incydent ze szpitala i w ogóle całą tą chorą przygodę z chłopakami.W końcu wzięłam się na odwagę i odwiązałam brudny już bandaż,odkleiłam plastry i moim oczom ukazały się strupy na nadgarstku i na ręce.Nie chciałam na to patrzyć,dlatego szybko ściągnęłam na dół rękaw od bluzy i wyszłam z łazienki.Żołądek znów dał o sobie znać więc,niechętnie zlazłam na dół.
-O jednak zgłodniałaś,chodź do nas.-Zachęcał mnie uśmiechem Niall,a potem wszyscy się na mnie spojrzeli.Nie dałam im satysfakcji,mimo tych wszystkich przysmaków stojących na stole,ja podeszłam do lodówki wyciągnęłam mleko,stanęłam na stołku i z najwyższej półki ściągnęłam miskę a potem z szafy na drugim końcu wyciągnęłam moje ulubione czekoladowe płatki.Widziałam na początku ich zaskoczone miny,które potem zmieniły się w rozczarowany wyraz twarzy.Nie powiem,żę nie,bo wtedy pierwszy raz od kiedy powiedzieli,że wyjeżdżam zrobiło mi się ich trochę żal.Ale postanowiłam być silna,dalej robiłam swoje nie spoglądając na nich.
-Lila może jdnak zjesz tu z nami?-Liam krzyknął do mnie gdy opuszczałam kuchnie i kierowałam się na schody.
-Może jednak nie.-Warknęłam i z posiłkiem w ręce poszłam do pokoju.Walnęłam na ziemie ubrania które leżały na krześle i torbę z burka a potem postawiłam na blacie miskę.Przeglądając twittera i facebooka jadłam płatki.W pewnym momencie telefon zaczął wibrować a potem na wyświetlaczu pojawił się napis "Natham".Szybko odebrałam.
-No hej.-Powiedziałam niemrawo.
-Cześć.-W jego głosie też nie było nutki radości,co było dziwne.
-Coś się stało?-Od razu zapytałam.
-Lila,z Madison jest źle,jej stan się pogorszył.Rodzice dzisiaj po mnie przyjeżdżają.-Mówił załamany.
-Wiesz coś więcej?-Nie wiedziałam co mam mu powiedzieć.
-Nie,mama nie chciała mi nic mówić przez telefon.Wiesz czułem od paru dni,że coś przed emną ukrywają,ale nie miałem pojęcia,że chodzi tu o małą.
-Tak mi przykro.Mam nadzieję,że jednak wszystko się ułoży.
-No tak,ja też.Ale ja dzisiaj wyjeżdżam z Londynu i chciałem się zapytać czy mogę przyjechać do ciebie,bo chce pogadać no i się pożegnać,bo ja nie wiem kiedy znowu będę w Londynie.-Jego słowa sprawiły,że zrobiło mi się jeszcze smutniej.
-Pewnie,to kiedy będziesz?
-Za pół godziny,może być?
-Ok,to czekam paa.-Nie miałam siły dłużej z nim rozmawiać,bo w oczach już zbierały mi się łzy.Gdy tylko się rozłączyłam moje policzki zrobiły się mokre.Nie chciałam go zostawiać,nie chciałam się żegnać.W tamtym momencie nic nie miało takiego znaczenia jak to,żeby być z nim jak najdłużej.Chciałam się po prostu do niego przytulić i usłyszeć,że to wszystko było tylko sennym koszmarem i,że tak na prawdę jego siostra jest zdrowa a ja nie wyjeżdżam na drugi koniec świata.Rzuciłam się na łóżko i szlochałam w poduszkę,starałam się wszystkie złe myśli wyrzucić z głowy,ale nie wychodziło mi to za bardzo.Po parunastu minutach zerwałam się z łóżka i postanowiłam zejść na dół,żeby gdy tylko chłopak przyjedzie od razu otworzyć drzwi.Miałam wtedy głęboko chłopaków,ważne dla mnie było to,żeby ja najszybciej zobaczyć Natha.Zatrzymałam się na połowie schodów i usiadłam na jednym schodku tak,że nogi zwisały mi w dół.Zakryłam twarz dłońmi i w dalszym ciągu rozpaczałam.To na prawdę nie było przyjemne uczucie wiedząc,że można już nigdy nie zobaczyć ważnej dla siebie osoby.I nie chodziło tu wcale o chłopaków czy Matta albo Brook bo na nich też byłam wściekła.Osobą która liczyła się w tamtej chwili najbardziej była moja pierwsza miłość o imieniu Nathan.
-Lila co się stało?-Moje zamyślenie przerwał Zayn.
-Wy się staliście.-Burknęłam.
-Och...-Westchnął i usiadł po woli obok mnie.-Zrozum,chcemy dla ciebie dobrze.
-Oooo...na prawdę a to nowość.Gdybyście chcieli dobrze,nie narażalibyście mnie na taki stres jaki ja teraz przeżywam.-Uniosłam się.
-Wiem,że na razie nie jest przyjemnie,ale uwierz kiedyś nam za to podziękujesz.-Spojrzał na mnie i zeskoczył ze schodka.
-Tsaaaa akurat.-Szepnęłam do siebie.Po chwili w domu rozległ się dzwonek do drzwi,szybko do nich poleciałam a gdy tylko je otworzyłam rzuciłam się chłopakowi w ramiona.Na początku był trochę zaskoczony,ale potem odwzajemnił mój uścisk.Łzy znów pociekły mi z oczu,a chłodny wiatr potargał moje nieuczesane włosy.
-Lila zakochałem się w tobie.-Szeptał mi smutnym głosem do ucha.
-Ja w tobie też.-Zaczęłam jeszcze głośniej szlochać.
-Ale...-Jego głos się załamał,a to nie wróżyło nic dobrego.Miałam złe przeczucia,dlatego odkleiłam się od niego i otarłam łzy które zamazywały mi obraz.
-Ale co?-
-Lila nie sądzisz,że to nie wypali.Jesteśmy jeszcze dzieciakami a to,że będziemy mieszkać na innych kontynentach wcale nam nie pomoże.Uważam,że powinniśmy o sobie zapomnieć,tak jak gdybyśmy w ogóle się nie poznali.Oczywiście dziękuję,ci za ten wspaniały czas który razem spędzaliśmy i za to,że poprawiałaś humor małej,ale sądzę,że będzie najlepiej jak o sobie zapomnimy.Nie będziemy wtedy tak,bardzo cierpieć.-Jego słowa mnie zamurowały nie sądziłam,że kiedykolwiek coś takiego wypłynie z jego ust.Po prostu stałam i gapiłam się na niego,jak jakaś wariatka.
-Jesteś tak samo kłamliwy jak wszyscy,których znam.Nikogo nie obchodzi moje zdanie.Może ty zapomnisz i nie będziesz cierpieć,ale nie ja.-Wybuchnęłam i zaczęłam krzyczeć.
-Lilka wiem,że to boli mi też nie jest łatwo,ale tak będzie najlepiej.
-Wiesz co,myliłam się co do ciebie.Myślałam,że mnie rozumiesz,ale jak widać nikomu na mnie nie zależy.A teraz żegnam,wypierdalaj stąd!-Krzyknęłam i wskazałam ręką na furtkę.Chłopak ze zmartwioną miną odwrócił się a kiedy wykonał parę kroków,ja cofnęłam się do domu i trzasnęłam drzwiami tak,że cała dzielnica chyba to słyszała.Oczywiście od razu cała piątka pojawiła się na korytarzu.Ja niestety nad sobą nie panowałam,miałam ochotę rozwalać wszystko co znajdzie się na mojej drodze.Pierwszą rzeczą która się napatoczyła był wazon ze sztucznymi kwiatkami który po paru sekundach wylądował na ziemi.
-Lila co się stało?Kto to był?-Pierwszy podbiegł do mnie i złapał mnie za ramiona Harry.
-Nie wasz zasrany interes.Ja już nikogo nie obchodzę.-Próbowałam się wyrwać z jego uścisku.Łzy lały się z moich oczu strumieniami,nie mogłam nad tym zapanować.
-Wcale nie,nas bardzo obchodzisz.-Louis podszedł bliżej,a za nim cała reszta.
-Dobry żart właśnie widzę,chcecie się mnie pozbyć.-Po woli od tych krzyków zaczynało mnie boleć gardło.
-Nie mów tak.-Zabrał głos Zayn.
-Mam was głęboko w dupie,tak jak wy mnie.-Kopnęłam Harry'ego w krocze przez co mnie puścił.Niestety drogę do schodów zatamowali mi chłopacy,dlatego cofnęłam się i wbiegłam do łazienki dla gość po czym zamknęłam zamek w drzwiach.
-Lila,proszę otwórz te drzwi.-Lou dobijał się do mnie,a po chwili już wszyscy stali przy wejściu.
-Wynocha.-Odkrzyknęłam i usiadłam na wannie.Zastanawiałam się po co ja tak w ogóle żyje.Nikt mnie nie chce,nikogo już nie obchodzę.Wszyscy chcą się mnie pozbyć,a ja nie mogę nic na to poradzić.Skoro nikogo już nie mam tu na ziemi to po co mam się męczyć.
-Mamusiu,tatusiu chce tam do was.-Szepnęłam i zamknęłam oczy.Nie zwracałam uwagi na głosy zespołu i na walenie w drzwi.Stanęłam przed lustrem i patrzyłam na swoją szkaradną twarz która nikomu się nie podoba.
15 minut później
W końcu ich nachalne zachowanie ustąpiło i mogłam spokojnie wyjść.Niestety nie udało mi się przed nimi zwiać.
-Lila powiesz co się stało?-Od razu po wyjściu dopadł mnie Louis.
-Weźcie się wszyscy odwalcie.-Ryknęłam i zwiałam do swojego pokoju z,którego nie wyszłam do końca dnia.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
 16 Komentarzy=Następny rozdział

I jak się podoba?Przepraszam,że musiałyście tyle czekać,ale zrozumcie szkoła nie daje mi za bardzo czasu na pisanie.A tak,szczerze to przez cały czas nie wiedziałam co napisać i rozdział tak na dobrą sprawę powstał dzisiaj,chociaż powinnam się uczyć na niemiecki bo mam jutro korki.
Mam nadzieję,że jutro zacznę następny bo mam wolne od szkoły tak samo we wtorek i coś napiszę.
A i chciałam wam się jeszcze pochwalić,że dostałam wizę! Jupiiiii <33
Przepraszam oczywiście za błędy ;)