sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 16

10 Grudnia Poniedziałek

-Młoda wstawaj.-Usłyszałam zaspany głos Harry'ego.
-Yyyy...yyyy-Jęknęłam,ale po woli otworzyłam powieki bo coś mi nie pasowało,na dworze było ciemno a gdy spojrzałam na zegarek wskazywał dopiero na 7:00.Moja głowa z powrotem opadła ciężko na poduszę i gdy już miałam znowu usnąć odezwał się chłopak.
-Lila,natychmiast wstawaj bo spóźnisz się do szkoły.-Powiedział już głośniej,a gdy usłyszałam jego słowa gwałtownie się podniosłam i spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
-Że coooo???-Byłam w totalnym szoku,przecież teraz miała uczyć mnie Brook.
-No właśnie to.-Odkrył moją kołdrę,a po moim ciele przeszły nieprzyjemne dreszcze dlatego przykryłam się z powrotem.
-Ale ja nie chcęęęęę...-Marudziłam,a na mojej twarzy pojawił się grymas.-A właśnie zostawiłam książkę od Angielskiego w busie,nie mogę iść bez niej.-Próbowałam się jakoś wybronić i dobrze że sobie o tym przypomniałam bo inaczej musiała bym powiedzieć prawdę.
-To nic zadzwonię do twojej nauczycielki i jej to wytłumaczę.A teraz szoruj do łazienki.-Nadal upierał się przy swoim.Jednak ja z powrotem wtuliłam się w poduszkę i czekałam aż sobie pójdzie.
-Lila bo za chwilę nie wytrzymam nerwowo.dziewczyno wstawaj.-Nie dawał za wygraną więc nie było innego wyjścia jak o wszystkim mu powiedzieć może wtedy mnie zrozumie i odpuści.
-Harry nie rozumiesz,że ja nie lubię tam chodzić.-Powiedziałam rozpaczliwie a w moich oczach pojawiły się łzy gdy przypomniały mi się te wszystkie przykre chwile tam spędzone.Brunet chyba zauważył,że coś jest nie tak bo podszedł do mnie zapalił lampkę stojącą obok łóżka potem na nim usiadł i poklepał swoje kolana dając mi znak,żebym na nich usiadła.Tak też zrobiłam,wygramoliłam się z pod kołdry i delikatnie usadowiłam się na jego nogach
-Malutka co się stało?-Zapytał a wtedy moje łzy wydostały się na zewnątrz i powolutku spłynęły po moich rozgrzanych policzkach wtedy wtuliłam się w chłopaka a ten delikatnie gładził mnie po plecach.
-Nie chcę tam chodzić.
-A powiesz mi dlaczego?-Szepnął delikatnym głosem.
-No bo...-Zawahałam się przez chwilę i odsunęłam się delikatnie od niego,nie byłam pewna czy to własnie jemu mogę wyjawić coś o czym nikomu nie powiedziałam.-Bo w mojej klasie jest tylko 9 dziewczyn,a 5 z nich to...wiesz takie damulki z bogatych rodzin co ojcowie zarabiają miliony a matki nie interesują się tym co robią ich córeczki.I gdy dowiedziały się na początku roku szkolnego o tym,że nie mam rodziców i mieszkam w skromnym domu dziecka po prostu zaczęły się ze mnie wyśmiewać.Mówiły że to że jestem sierotą oznacza,że już nigdy nikt mnie nie pokocha,że jestem nikim bo nie mam drogich ubrań,że jestem brzydka,że do szkoły przyjeżdżam obskurnym autobusem,że mieszkam z wyrzutkami takimi jak ja których nikt nie chciał i takie inne nie przyjemne rzeczy.Na początku starałam się to olewać,ale z czasem one dogadywały mi coraz częściej a to coraz bardziej bolało.Doprowadziły do tego,że bałam się przychodzić do szkoły.Kiedyś gdy wyszłam z klasy one wrzuciły mój plecak do śmietnika,a potem mówiły,że to i tak była szmata i tam było jej miejsce.Ja nie wiem do czego one są jeszcze zdolne.-Zakończyłam swój monolog i muszę przyznać,że zrobiło mi się trochę lżej na sercu gdy wyrzuciłam to z siebie.Spojrzałam na Harry'ego który patrzył się na mnie ze współczuciem.
-Jak one w ogóle tak mogły mówić.A czy twoja wychowawczyni wie?-Zapytał trochę zdenerwowany.
-Nie-Powiedziałam smutno i otarłam łzy,które przestały lecieć.
-Ale,dlaczego takie sprawy trzeba zgłaszać,one nie mogą tak bezkarnie cię wyzywać i zastraszać.
-Nie powiedziałam bo wtedy było by jeszcze gorzej,one są nieobliczalne.
-Obiecuję,że już nigdy nie będą ci dokuczały.Już ja się o to postaram.-Zrobił podejrzaną minę,puścił do mnie oczko i posadził mnie na łóżku,sam wstał i skierował się w stronę wyjścia.
-No,nie denerwuj się.Obiecuję ci,że już żadna dziewczyna ze szkoły nie będzie ci dokuczać.-Powtórzył i wyszedł.Posłuchałam go i uspokoiłam się trochę chociaż serce nadal ciężko mi łomotało.Miałam nadzieję,że to nie były tylko puste słowa i Styles zrobi coś w tej sprawie.
Wstałam z łóżka,zapaliłam światło w pokoju i dostrzegłam wiszący na drzwiach od szafy mój ukochany mundurek szkolny w którym muszę chodzić do szkoły.
Skrzywiłam się na jego widok,ale z ciężkim bólem serca ściągnęłam go z wieszaka i poszłam do łazienki.Spojrzałam w lustro i dopiero wtedy uświadomiłam sobie,że spałam we wczorajszych ubraniach.Wzięłam szybki prysznic,ubrałam się a z włosów zrobiłam kucyka na środku głowy.Cały czas starałam się nie myśleć o tym co może spotkać mnie w szkole,ale muszę przyznać,że słowa chłopaka sprawiły,że pierwszy raz w mojej głowie pojawiła się myśl,że to wszystko może się wreszcie skończyć.Wychodząc z łazienki usłyszałam wołanie Harry'ego.
-Młoda śniadanie.-Zeszłam na dół i od razu skierowałam się do kuchni gdzie czekało już na mnie pyszne śniadanko czyli tosty z Nutellą.Siedzieliśmy przy wyspie kuchennej zajadając się kanapkami i rozmawiając w pewnym momencie Harry tak jakby się zawiesił,a jego wzrok spoczął na mnie.
-Haloooo...ziemia do loczka-Machnęłam mu dłonią przed twarzą,a ten się ocknął na co uśmiech mimowolnie wstąpił na moją twarz.
-Jesteś bardzo dzielna wiesz?Nie jedna osoba na twoim miejscu by się poddała,zamknęła w sobie.A ty mimo tego ile w życiu przeszłaś nie poddajesz się i byłaś nawet w stanie zaufać obcym osobą.-Uśmiechnął się w moją stronę,co odwzajemniłam.
-Nie mam innego wyjścia,rodzice na pewno patrzą teraz na nas z góry i śmieją się z was za każdym razem gdy popełnicie jakiś błąd wychowawczy.A po za tym nie jesteście obcy.-Mówiłam trochę niewyraźnie oblizując łyżkę od nutelli.
-Ty błędzie wychowawczy,lepiej się zbieraj bo za chwilę z późnimy się do szkoły.-Zaśmiał się.Zeskoczyłam z wysokiego stołka i spojrzałam na zegar.
-Ej,ale lekcje mam dopiero na 9:00 czyli mam jeszcze ponad godzinę.To po co ten pośpiech?-Zapytałam zaskoczona.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.-Przekręciłam tylko oczami i małymi kroczkami poszłam na korytarz,gdzie znajdował się mój plecak który dostałam od chłopaków.
-Z kąt on się tu wziął?-Spytałam zaskoczona,bo przecież ja mu nic nie dawałam.
-Jak rzuca się swoje rzeczy gdzie popadnie to potem nawet się nie wie,że ktoś je zabrał.-Wytłumaczył mi i od razu przypomniałam sobie,że przecież plecak z wszystkim książkami u Louisa zostawiłam na dole w korytarzu.No i wszystko było już jasne.Ubrałam kurtkę,na szyję zarzuciłam szalik,wzięłam plecak i razem z Harrym poszliśmy do garażu.
Stały tam dwa samochody na widok których szczęka mi opadła.Mój tata zawsze chciał mieć takiego Range Rover'a.
-Zapraszam panią do środka.-Otworzył drzwi od strony pasażera,a ja szybko wślizgnęłam się do pojazdu i już po chwili jechaliśmy tym cudeńkiem przez miasto.
-Teraz już nikt nie powie,że przyjeżdżasz do szkoły starym autobusem.-Uśmiechnął się do mnie.
-Dziękuję-Wyszczerzyłam się w jego stronę.
-Za co?-Zdziwił się.
-Za to wszystko co dla mnie robicie.Poświęcacie mi swój wolny czas,chociaż mogli byście wykorzystać go jakoś inaczej.
-Lila nasze życie często się zmienia i jesteśmy do tego przyzwyczajeni.I muszę przyznać,że w cale nie jesteś taka zła-Głupkowato się zaśmiał za co walnęłam go w głowę.
Po pół godzinie byliśmy już pod szkołą gdzie było sporo ludzi.Harry wysiadł pierwszy i jak dżentelmen otworzył mi drzwi a już po chwili byłam na zewnątrz.Zamknął auto i zrobiła parę kroków w stronę budynku,co mnie trochę zdziwiło bo myślałam,ze mnie tylko wypuści i sobie pojedzie.Zdziwiona założyłam plecak na jedno ramię i dogoniłam go.
-Idę z tobą.-Nie zdążyłam nic powiedzieć a on już upewnił mnie w tym że jednak dobrze myślałam.
-Sądzisz,że to dobry pomysł?Przecież te wszystkie dziewczyny jak cię zobaczą to zwariują ze szczęścia,a w taki stanie nie wiadomo co im przyjdzie do głowy.-Powiedziałam zmieszana bo z jednej strony chciałam aby odprowadził mnie pod samą klasę i żeby tym wszystkim dziewczyną opadły szczęki na widok mnie i Harry'ego,ale z drugiej strony wiedziałam,że to się źle skończy dla chłopaka gdy te wszystkie szalone fanki go dopadną.A muszę przyznać,że szkoła jest dosyć mała i przynajmniej połowa z tych dziewczyn to Directionki.
-Jestem pewien,że to dobry pomysł.O to mi właśnie chodziło.-Dodał szeptem myśląc,że tego nie usłyszę a jednak.Wtedy na moją twarz wdarł się szeroki uśmiech i byłam coraz bardziej przekonana do tego że na widok bruneta dziewczyny z klasy mi odpuszczą.
-Wiesz jak już tu jestem to pogadam z twoja wychowawczynią.-Odezwał się po chwili ciszy.
-Ale to jeszcze pogorszy sprawę.-Chciałam go powstrzymać bo gdy one dowiedzą się że na nie na kablowałam to będą chciały się zemścić.
-Wcale nie,pamiętaj obiecałem że nie będą cię więcej prześladować i dotrzymam słowa.-Uśmiechnął się pocieszająco i oplótł mnie swoim ramieniem,a ja miałam nadzieję,że po tej rozmowie będzie tylko lepiej a nie jeszcze gorzej.
-A teraz zapraszam panią do środka.-Wyszczerzył się,otworzył mi drzwi przez które przeszłam i sam po chwili stanął obok mnie.Niepewnie szłam w towarzystwie Harry'ego przez korytarz na którym stała grupka dziewczyn ze starszej klasy.Spojrzałam się na nie,one na Harry'ego ze zdziwionym wyrazem twarzy a chłopak z uśmiechem na mnie.
-Chyba cię poznały.-Szepnęłam w jego stronę i wtedy usłyszałyśmy ich pisk.
-O Boże to Harry Styles.-Mówiła jedna przez drugą i podeszły do nas.Oczywiście Harry robił sobie z nimi zdjęcia i rozdawał autografy.
-Ładna jesteś.-Zwróciła się do mnie jedna z tych dziewczyn,co było bardzo przyjemne.
Wieść o tym,że sławny Harry Styles jest w szkole bardzo szybko się rozniosła więc po jakimś czasie na korytarzu zebrało się jeszcze więcej dziewczyn.
-Korytarzem prosto i w prawo-Powiedziałam chłopakowi na ucho gdy się już do niego dopchałam.Wolnym krokiem szłam w stronę mojej klasy bo chciałam obadać sytuację która z moich kochanych koleżaneczek jest już w szkole.Zeszłam po dwóch schodkach w dół,przeszłam przez wielkie szklane drzwi i ujrzałam prawie całą klasę stojącą przed salą.Pomału się wycofałam bo ogarnęła mnie fala strachu,ale gdy pomyślałam sobie,że na korytarzu pojawi się za chwilę idol moich prześladowczyń to cały strach gdzieś uleciał.Pewnym krokiem szłam w stronę swojej szafki obok której stały te laleczki.
-O patrzcie kto do nas zawitał.Nasza wielka gwiazdeczka w końcu raczyła zjawić się w szkole.-Wyszczerzyła się Britney,najbardziej wredna z całej piątki.Można by powiedzieć,że to ona dowodzi pozostałymi dziewczynami a te aby się jej nie narazić słuchają ją we wszystkim i robią tak jak ona chce.
Otworzyłam szafkę i włożyłam do niej niepotrzebne książki,a one ciągle głupio się na mnie patrzyły.
-Wiesz,że takie gwiazdy na pewno dobrowolnie nie wzięły by takiej wywłoki pod opiekę.Oddadzą cię szybciej niż się tego spodziewasz.Nie jesteś ich warta.-Nie dawała za wygraną blondyna.Udawałam,że jej słowa w ogóle mnie nie wzruszyły,żeby nie miała satysfakcji z tego co powiedziała.Ale tak na prawdę bardzo mnie to zabolało,przecież gdyby mnie nie chcieli to w ogóle nie zabrali by mnie z tego domu dziecka.
Wyjrzałam zza drzwiczki od szafki i niepostrzeżenie leciutko się uśmiechnęłam na widok chłopaka zmierzającego w naszą stronę.Po chwili stanął za dziewczynami a te ciągle patrzyły się na mnie z pogardą.
-Lilka gdzie mogę zastać twoją panią.-Odezwał się Harry,a im od razu zmienił się wyraz twarzy.Po woli się odwróciły i na jego widok o mało co nie zemdlały.
-Wiesz loczku pani chyba jest w klasie.-Powiedziałam od niechcenia i stanęłam obok opierając się o jego ramię.Te ciągle jak zahipnotyzowane się na nas patrzyły.
-O mój Boże!!!To Harry Styles!!!-Wydarła się podniecona Mad,a zaraz za nią dały znak o sobie pozostałe.
-Hej dziewczyny.-Uśmiechnął się do nich sztucznie chłopak,jednak one tego nie zauważyły.
-Dasz mi autograf?-Słodko uśmiechnęła się Diana.Brunet oczywiście się zgodził i tak z całą piątką zrobił sobie zdjęcia i rozdał autografy.Te były nim zachwycone jakby cały świat przestał istnieć.
-Harry tam jest klasa.-Przerwałam tą całą sielankę pokazując palcem na drzwi.
-Tak już idę.-Zrobił jeden krok w przód a po chwili znowu się cofnął.-A Lila napisz SMS-a do Liama o której kończysz to po ciebie przyjedzie.A i Danielle mówiła coś o jakichś zakupach.No i możliwe że Preston przywiezie ci po południu tą książkę którą zostawiłaś ostatnio w busie.-Co chwilę przerywał i dyskretnie spoglądał na dziewczyny które uważnie się nam przyglądały.Widziałam w ich oczach nutkę zazdrości co w cale mnie nie zdziwiło,ale też podziw czego nigdy u nich nie widziałam i muszę przyznać że podobało mi się to.Wtedy poczułam się tak jakbym była z nimi na równi a nie tak jak było dotychczas.
-Dobra to idę.Paaa mała.-Puścił mi oczko i wszedł do klasy,patrzyłam jak drzwi się zamykają z nadzieją aby rozmowa z panią Mary nie pogorszyła mojej sytuacji.
-Kto to jest Preston?-Zagadnęła Kate.
-Nasz ochroniarz-Odpowiedziałam szukając w torbie telefonu.
-Naprawdę jechałaś w ich busie?-Spytała z niedowierzaniem Camille.
-No pewnie.-Odpowiedziałam ciągle grzebiąc w torbie i właśnie wtedy przypomniało mi się,że przecież mój telefon ma Harry.Zrezygnowana zamknęłam torbę i spojrzałam na dziewczyny które wpatrywały się we mnie jak w obrazek.Nawet Britney tak jakby zapomniała,że mnie nie lubi,wtedy zrozumiałam że ten pomysł z wprowadzeniem Harry'ego do szkoły był na prawdę dobry.Chciałam od nich odejść,ale te jak na zawołanie się ocknęły i zaczęły mówić jedna przez drugą.
-Lila błagam opowiedz coś o zespole.
-O matko ty ich na prawdę znasz.-Szczebiotała jedna po drugiej.Nie miałam ochoty ich słuchać i odpowiadać na ich durne pytania takie jak na przykład: Harry chodzi w slipkach czy w bokserkach,czy Liam chodzi na siłownię albo czy Zayn chodzi z Perrie na randki.Ale nie dawały za wygraną więc odpowiedziałam na parę ich głupich pytań,w końcu miałam dosyć i nie chciałam już dłużej z nimi gadać.Na szczęście z wybawieniem przyszła Maya chodzę z nią do klasy,ale nie znam jej za dobrze zresztą tak jak pozostałych osób z klasy.
-Dziewczyny podobno Pani Stones organizuje nowe przedstawienie i mówiła że koniecznie musicie przyjść na przesłuchanie,które własnie się zaczęło.-Powiedziała w ich stronę a te zaczęły się jeszcze szerzej szczerzyć i ulotniły się z korytarza.
-Ale to pani Tarver opiekuje się kołem teatralnym?-Spojrzałam na nią zdziwiona.
-No tak-spojrzałyśmy na siebie i zaczęłyśmy śmiać się z ich głupoty.
-A tak w ogóle to dzięki,że mnie od nich uwolniłaś.
-Nie ma sprawy.-Uśmiechnęła się przyjaźnie i otworzyła swoją szafkę która znajdowała się zaraz obok mojej.Po parunastu minutach zadzwonił dzwonek,a wtedy drzwi do klasy otworzyły się a my mogliśmy wejść do środka.Harry rozmawiał jeszcze z panią,ale był taki harmider,że i tak nic nie było słychać.Usiadłam w ostatniej ławce pod ścianą,a po chwili dosiadła się do mnie Maya.Nie miałam nic przeciwko temu bo jak dotąd to ona była osobą z klasy z którą zamieniłam najwięcej słów.Chłopak odszedł od nauczycielki i skierował się ku wyjściu więc szybko zerwałam się z miejsca i do niego podbiegłam.
-Harry masz mój telefon.
-I co w związku z tym?-Zapytał zdziwiony,spoglądając w stronę grupki dziewczyn które natrętnie się w nas wpatrywały.Olałam jego pytanie i powiedziałam prosto z mostu o co mi chodzi.
-Zadzwoń do Liama i powiedz mu,że kończę o 15:00.-Poklepałam go po ramieniu.
-Ok,to papa śliczna-Powiedział na tyle głośno aby laleczki usłyszały co chyba się udało bo szczerzyły się jeszcze bardziej a oczy wyszły by im na wierzch kiedy zobaczyły,że Harry mnie przytula na pożegnanie i szepce mi coś do ucha.
-No widzisz nie było tak źle.A teraz będzie tylko lepiej.-Konkretnie własnie to mi powiedział a ja odpowiedziałam mu promiennym uśmiechem.Chłopak wyszedł z klasy w której panował okropny hałas,a ja spokojnie wróciłam na miejsce.
Do końca lekcji poznałam trochę lepiej Mayę gdyż siedziałam z nią na wszystkich przedmiotach w jednej ławce i podczas lunchu siedziałam z nią przy stoliku co nawet mi się podobało.Dowiedziałam się,że ma dwóch młodszych braci i starszą siostrę i że tak na prawdę jest Polką a do Londynu przeprowadziła się gdy miała niecałe 8 lat.Spędziłam z nią przyjemnie przerwę,chociaż miałam też bardzo dziwną propozycję aby usiąść przy stoliku z naszymi klasowymi divami.Na co nie miałam najmniejszej ochoty.
Gdy ostatnia lekcja się skończyła szybko wyszłam z klasy,zostawiłam nie potrzebne książki w szafce i wyszłam z budynku.Przed szkołą nie stało dużo ludzi więc bez problemu dostrzegłam Liama który stał oparty o swój sportowy samochód.W podskokach do niego podeszłam.
-Hej Li.-Uśmiechnęłam się
-No cześć młoda.Chodź wsiadaj.-Otworzył mi drzwi do pojazdu i za chwilę sam do niego wsiadł.
-I jak tam było w szkole?-Wiedziała,że to powie.Moi rodzie jak tylko wracałam ze szkoły pytali mi się o to samo.Zaśmiał się pod nosem i spojrzałam na niego.
-Może być po za tym,że cała szkoła patrzyła się na mnie jakbym dostała nagrodę Nobla kurcze.-On słysząc to dźwięcznie się zaśmiał i przelotnie na mnie spojrzał.
-Dobra to może już nie będę o nic pytał.-Uśmiechnął się i spojrzał znowu przed siebie.Do końca drogi czyli przez jakieś 15 minut jechaliśmy w ciszy co nawet mi odpowiadało.
-To tu.-Odezwał się brunet gdy parkowaliśmy pod wielkim apartamentowcem.Musze przyznać że już budynek od zewnątrz robił duże wrażenie.Wzięłam plecak i weszliśmy do środka gdzie znajdował się duży hol,dwie windy i coś w rodzaju recepcji gdzie stało dwóch uśmiechniętych młodych mężczyzn i jedna kobieta.Wjechaliśmy jedną z wind na 10 piętro i skierowaliśmy się do dużych drewnianych drzwi które chłopak po chwili otworzył i wskazał mi abym weszła do środka.Zrobiłam tak jak chciał i już od progu poczułam intensywny zapach ryżu unoszący się po całym mieszkaniu.
Rzuciłam plecak na ziemię ściągnęłam kurtkę i Liam zaprowadził mnie do kuchni i Dan podśpiewywując pod nosem pichciła posiłek.Mężczyzna podszedł do niej od tyłu i mocno ją przytulił ta podskoczyła ze strachu i obydwoje zaczęli się śmiać,a ja usiadłam spokojnie na wysokim stołku przy wyspie kuchennej.
-Dobrze,że już jesteście obiad gotowy.-Odwróciła się przodem w moją stronę i posłała mi ciepły uśmiech.
-Idź umyj ręce,a ja już nakładam.-Poszłam więc do łazienki a gdy wróciłam na blacie ustawione były już trzy talerze z obiadem.Usiadłam na miejscu które zajmowałam wcześniej,a para usadowiła się naprzeciw mnie.zabrałam się za jedzenie i muszę przyznać,że dziewczyna świetnie gotuje.
-I jak tam pierwszy dzień w szkole?-Zapytała z ciekawością dziewczyna,więc opowiedziałam im o tym jak dziewczyny zaragowały na Harry'ego w szkole,oczywiście ominęłam fakt po co on tam wogóle przyszedł,powiedziałam im jakie śmieszne pytania usłyszałam dzisiaj od różnych dziewczyn a było ich dość sporo.Pałaszowałam ze smakiem posiłek co chwilę coś mówiąc,ale po jakimś czasie coś nie dawało mi spokoju.Podniosłam wzrok na Liama i Danielle,a oni zamiast jeść wpatrywali się we mnie jak w obrazek.Zmarszczyłam brwi i dziwnie na nich spojrzałam.
-Halo tu ziemia.Czy wy mnie w ogóle słuchacie?-Pomachałam im dłonią przed oczami i dopiero wtedy się ocknęli na co ja wybuchałam głupim śmiechem,a ci zabawnie pokręcili głowami i wszyscy znowu zabraliśmy się za jadzenie.

<Oczyma Liama>


Dziewczynka opowiadała nam co wydarzyło się w szkole,a ja dokładnie je się przyglądałem.Była taka słodka,jej dziecięcy głosik był przepełniony słodyczą a kosmyki ciemnych włosów spadające luźno na jej twarz dodawały jej uroku.Ogólnie cała jest urocza,taka drobna i bezbronna.Wtedy stwierdziłem,że chciał bym mieć kiedyś taką córkę.
Na jej drodze spotkało ją tyle przykrych rzeczy a ona ma teraz jeszcze siłę,aby żyć normalnie i każdego dnia się uśmiechać.Nie jeden człowiek na jej miejscu poddał by się i załamał,zamknął w ciemnym pokoju i już nigdy nie wychodził.Jednak ona nie poddaję się,próbuje wstać na nogi i pogodzić się z sytuacją w której się znalazła co na pewno ni jest łatwe.Szczerze mówiąc ja nie wiem jak dał bym sobie radę gdyby moi rodzice umarli,Została by jeszcze reszta mojej dużej rodziny która na pewno by mnie wspierała.A ona?ona tak na prawdę nie ma teraz nikogo bliskiego.Dlatego to by powinnyśmy wspierać ją w tych trudnych chwilach,teraz ma tylko nas chociaż zna nas dopiero 2 tygodnie.Jestem pełen podziwu,że w tak krótkim czasie udało jej się nam zaakceptować,na prawdę myślałem,że będzie gorzej.Na początku zastanawiałem się czy to aby na pewno dobry pomysł aby ją do nas wziąć,ale teraz wiem,że był to na prawdę dobry pomysł.

<Oczyma Lily>

Pomogłam brunetce posprzątać talerze,a Liam usiadł z tyłkiem na kanapie i włączył telewizję.
-Patrz tacy są mężczyźni-Wskazała na niego palcem.-Kobiety musza sprzątać gotować i Bóg wie co jeszcze a taki facet najedzony siada sobie przed telewizorkiem i jeszcze tylko brakuje żeby zawołał aby przynieść mu piwo.-Mówiła co chwilę się śmiejąc,patrząc na swojego chłopaka.Słuchając jej też nie mogłam powstrzymać się od śmiechu gdy jeszcze Liam zaczął teatralnie przewracać oczami.Po skończonym sprzątaniu dziewczyna usiadła obok Liama a ja podeszłam do wielkiej przeszklonej ściany i wpatrywałam się w piękny widok na Londyn.
-Lila jedziemy na zakupy?-Usłyszałam głos Dan i gwałtownie odwróciłam się od szyby.
-No pewnie.-Ucieszyłam się,ponieważ myślałam,że w szkole Harry powiedziało tych zakupach z dziewczyna tylko dlatego abym mogła zaimponować tym lalunią z klasy,a jednak o mówił poważnie.
-Dobra,w łazience leżą ubrania które masz założyć bo przecież nie pójdziesz na zakupy w mundurku.Chociaż w nim też wyglądasz pięknie.
-Dziękuje.-Słodko się uśmiechnęłam i udałam się do łazienki gdzie czekały na mnie przygotowane ubrania.
Założyłam je na siebie,przy wyjściu ubrałam jeszcze kurtkę i w trójkę wyszliśmy z mieszkania.Czułam się w ich towarzystwie bardzo dobrze,w miłej atmosferze dojechaliśmy pod wielkie centrum handlowe gdzie chłopak nas wysadził a sam pojechał z powrotem do domu bo stwierdził,że zakupy to babskie zajęcie.I bardzo dobrze bo przynajmniej nie marudził nam,że chce już wracać.Najpierw obeszłyśmy parę sklepów z ciuchami gdzie oczywiście każda z nas znalazła coś dla siebie.Potem poszłyśmy do kosmetyczki,gdzie pomalowano nam paznokcie,a następnie udałyśmy się do fryzjera.Miła kobieta która była dobrą koleżanką Dan bez żadnego problemu przyjęła nas od razu.
Brunetce wyprostowano jej słodkie loczki a ja miałam za to delikatnie pofalowane włosy a na środku głowy dobierańca.Zadowolone wyszłyśmy z salonu fryzjerskiego i poszłyśmy do jednej z kawiarni.Danielle zamówiła sobie kawę a mi gorącą czekoladę.Usiadłyśmy przy jednym ze stolików gdy podeszły do nas dwie dziewczyny około 18 lat.
-Możemy prosić autograf?-Zwróciły się do kobiety a ta z uśmiechem podpisała im się w małych zeszycikach.Dostały to czego chciały więc myślałam,że sobie pójdą jednak one powiedziały coś czego nigdy bym się nie spodziewała.
-Lila a ty?Dasz nam swój autograf?-Zabrzmiało to bardzo dziwnie,moje oczy rozszerzyły się do wielkości piłeczek od ping-ponga.
-Jaaaa?-Zapytałam zdziwiona.
-No pewnie.Przecież zaadoptowało cie One Direction.Piszą o tobie na wszystkich stronach w internecie i penie w nie jednej gazecie.-Ekscytowała się jedna z nich,a druga kiwała tylko głową na znak,że się z nią zgadza.Nie miałam innego wyjścia,więc drżącymi rękami wykonałam na kartce artystyczny podpis który ćwiczyłam w wieku 10 Lat gdy marzyłam o tym by zostać aktorką.Przecież nie mogłam podpisać się tak jak w szkole na sprawdzianach.Radosne dziewczyny odeszły od nas,a ja nadal nie mogłam uwierzyć w to,że dałam własnie jednej z nich swój pierwszy z życiu autograf.
-No,no musisz się przyzwyczajać.-Zaśmiała się Dan a ja razem z nią.
-Musimy gdzieś jeszcze wejść?-Usłyszałam głos mojej towarzyszki.
-Do drogerii.Potrzebuję podkład,tusz do rzęs i lakier do paznokci jak ten zejdzie.-Spojrzałam na swoje dłonie.
-Malujesz się?Niepotrzebnie!-Zdziwiła się dziewczyna
-Od razu maluję.To tylko tusz do rzęs a podkład na tego mojego sinika bo ten który dostałam od Doniyahy mi się już skończył.-Wyjaśniłam jej,żeby nie musiała dawać mi wykładu na tema makijażu,że jest mi nie potrzebny,że tylko mi zaszkodzi mam jeszcze czas aby zacząć się malować tak jak to mówiła mi mama.
-No dobra jak uważasz.-Zrezygnowała dziewczyna i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym pijąc nasze napoje.Na koniec poszyłyśmy jeszcze do tej drogerii kupiłyśmy potrzebne rzeczy i wychodząc z galerii ujrzałyśmy stojącego przy samochodzie Liama.Pomógł nam z torbami i już po chwili byliśmy w drodze do apartamentowca.Po drodze odwieźliśmy Danielle do jej domu,a w mieszkaniu chłopaka byliśmy o godzinie 19:30.Na szczęście miałam mało zadane więc szybko się z tym uwinęłam i oglądałam z brunetem jakąś komedię która leciała w telewizji.Ten co chwilę coś komentował wiec nie dość,że co chwilę śmiałam się z filmu to jeszcze częściej z niego.Wieczór minął nam dość spokojnie,no może po za tym że gdy Liam chciał zrobić nam coś niezwykłego do jedzenia to prawie spalił całą kuchnię i nie wnikajcie nawet ja nie wiem co on tam próbował zrobić w końcu wyszło na to że jedliśmy zwykłe kanapki z serem.O godzinie 22:00 wygonił mnie do spania wiec przebrałam się w piżamę która nie wiem z kąt się tu wzięła i poszłam spać do pokoju gościnnego.oczywiście jak to u mnie bywa,gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki zasnęłam.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
CUDEM SKOŃCZYŁAM TEN ROZDZIAŁ.
W pewnym momencie tak się zacięłam,że przez parę dni nie wiedziałam co napisać do tego doszła jeszcze szkoła i już w ogóle nie miałam kiedy pisać,za co bardzo przepraszam.Mam nadzieję że taka przerwa w rozdziałach już nigdy się nie pojawi.
Oczywiście przepraszam za jakiekolwiek błędy które się tu znalazły.

:)))) :)))) :))))

niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 15

9 Grudnia Niedziela 

Mój budzik który nastawił Louis dzwonił już dwa razy a kuzyn był u mnie z jakieś 10 minut temu jednak ja nadal leżałam pół przytomna w miękkiej pościeli i w ogóle nie chciało mi się wstawać.Chociaż dobrze wiedziałam,ze swoim zachowaniem denerwuje tylko Louisa.W pewnej chwili usłyszałam trzask drzwi i jakieś hałasy na dole.Moja wrodzona ciekawość zwyciężyła z lenistwem i po woli otworzyłam powieki,byłam ciekawa kto do nas przyszedł.Przekręciłam głowę w stronę szafki na której leżał mój telefon jednak to co tam zobaczyłam przeraziło mnie.Na mojej komórce siedział ogromniasty pająk,w warto jeszcze dodać,że ja panicznie boję się tych stworzeń.W jednej sekundzie wygramoliłam się z pościeli i zaczęłam wydzierać się w niebo głosy.Wyskoczyłam jak oparzona z łóżka a następnie z pokoju ciągle krzycząc.Zbiegłam po schodach i pędem ruszyłam w stronę kanapy na której siedział Louis z Harrym.Byłam zbyt przerażona obecnością tego potwora w moim pokoju i nie zastanawiałam się długo nad tym co tu robi loczek.
Ci spojrzeli się na mnie jak na idiotkę,ale zauważyłam w ich oczach także lekki strach.
-Spokojnie kochanie.Powiedz co się stało?-Louis złapał mnie za ramiona i spojrzał mi w oczy.Widziałam,ze jest zaniepokojony moim zachowaniem,ale podobało mi się to że się o mnie tak martwi.
-Tamm...taaam....jest....paaa.....paaa...jąkkkkk.-Jąkałam się.Spojrzałam na chłopaka,było widać,że odetchnął  z ulgą gdy to usłyszał.
-Oj,malutka boisz się pająków?-Cicho się zaśmiał i mnie przytulił.
-Tak od zawsze a w moim pokoju siedzi wielki i tłusty potwór.Zabijcie go!!!-Wydarłam się na cały głos tak,że chyba cała okolica mnie słyszała,a brunet momentalnie ode mnie odskoczył.
-Jakiego potwora macie zabić?-Do domu wszedł sobie jak gdyby nigdy nic spokojny Niall z torbą w ręce.
-Takiego wielkiego i tłustego-Zarechotał Harry.
-Zabijcie tego pająka...och no zabijcie go!!!-Krzyczałam skacząc po całym pomieszczeniu.
-Wspaniały Harry cie uratuje!-Wydarł się i już go nie było na dole.
-Gdzie on jest?-Usłyszeliśmy po chwili krzyk z góry.
-Na szafce obok łóżka-Wydarłam się prosto do ucha Nialla,który stanął obok mnie.
-Ejjjjj-Oburzył się,zatkał rękami uszy i usiadł na kanapie obok Louisa.Stałam na środku pokoju,ręce które lekko mi się trzęsły przyłożyłam do serca modląc się żeby Harry wykończył tego potwora.
-Zabiłeś?-Krzyknęłam przerywając ciszę panującą w pomieszczeniu.Wtedy na schodach pojawił się chłopak z wielkim bananem na ustach.
-Takkkk,żadnego tłustego pająka nie ma.
-Dziękuje jesteś kochany-Uśmiechnęłam się,podleciałam do niego i zawiesiłam mu się na szyi ten mnie podniósł tak,że nogi luźno zwisały mi nad ziemią.
-Dobra...bo mnie udusisz-Zaśmiał się i mnie puścił.
-A tu masz swój telefon.-Wyciągnął dłoń z urządzeniem w moją stronę,a ja gwałtownie od niego odskoczyłam.
-Nie-Krzyknęłam i nawet Niall i Louis którzy siedzieli tyłem do nas dziwnie się na mnie spojrzeli.
-Co znowu?-Przewrócił oczami brunet.
-Nie dotknę już nigdy więcej tego ustrojstwa.-Pokręciłam przecząco głową.
-Booo?
-Bo siedział na nim...
-Pająk-Dokończył za mnie Harry i się zaśmiał.
-To będziesz żyłą bez telefonu-Wzruszył ramionami i schował urządzenie do swojej kieszeni.Chciał iść usiąść na kanapę,ale ja zagrodziłam mu drogę i wyciągnęłam do niego rękę.
-Oddaj mi kartę.-Wyjaśniłam widząc jego zdezorientowaną minę.Ten zrobił tak jak prosiłam i po chwili już siedział obok Nialla.Ja udałam się do kuchni,z lodówki wyciągnęłam mleko a potem szukałam po wszystkich szafkach płatków.W końcu usiadłam przy stole i jedząc śniadanie śmiałam się z wygłupów Louisa.Po zjedzonym posiłku wstałam od stołu i chciałam iść na górę aby się w końcu ubrać i uczesać bo w tamtej chwili siedziałam na dole w piżamie i rozpuszczonych włosach.Byłam już prawie przy schodach gdy usłyszałam głos kuzyna.
-Lila natychmiast schowaj miskę do zmywarki.-Na  te słowa przekręciłam tylko oczami i wolnym krokiem wróciłam się do kuchni.
-Młoda chodź no tu na chwilę.-Zawołał mnie Niall gdy zrobiłam to o co poprosił mnie brunet.Od razu domyśliłam się o co chodzi,ale gdzieś w głębi duszy miałam nadzieję,że to jednak nie jet to o czym myślę.Doczłapałam się do salonu i stanęłam przed blondynem opierając ręce o biodra.
-No co?-Spojrzałam na niego,a ten chwycił torbę która stała obok i mi ją podał.
-Pamiętasz jeszcze nasz wczorajszy zakład?-Powiedział słodkim głosikiem.
-Ja,nieee.To my się w ogóle wczoraj widzieliśmy?-Udawałam zaskoczoną,chociaż dobrze wiedziałam,że to było pytanie retoryczne.
-No to dobrze,bo wiesz zdobyliśmy taką dużą złotą statuetkę.-Mówił zadowolony z siebie.
-Dobra,co tam dla mnie masz?-Powiedziałam zrezygnowana.W końcu zakład to zakład i trzeba trzymać się zasad,wiec ostrożnie wzięłam torbę i wolnym krokiem ruszyłam na górę.W pokoju rozejrzałam się jeszcze dokładnie czy na pewno nigdzie nie ma tego pająka i wyciągnęłam z szafy świeżą bieliznę i udałam się do łazienki.

       


Otworzyłam torbę i zaczęłam przeglądać ubrania które przygotował dla mnie Niall.Spodnie nie były złe,nie miałam się do czego przyczepić,ale z resztą było już gorzej.Z oporem ubierałam koszulkę z napisem I love Niall Horan,bluzę z napisem I love One direction i buty z logo zespołu.Jedyny puls był taki,że ubrania były czarne co mi pasowało.Ubrałam to i z bólem serca,z włosów zrobiłam warkocza i  przejrzałam się w lustrze.Wyglądałam jak te wszystkie dziewczyny z koncertu,prawdziwa directionka.Wyszłam z łazienki i jak na skazanie schodziłam po schodach.Gdy tylko pojawiałam się w salonie wzrok całej trójki skierował się na mnie i śmiali się pod nosem.
-Do twarzy ci w ciuszkach.-Zaśmiał się Harry i z ledwością powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem.
-Jeszcze jedno słowo a nie ręczę za siebie.-Warknęłam,zacisnęłam zęby i dłonie w pięści aby nie wybuchnąć jeszcze bardziej.Usiadłam obok nich na kanapie i bezmyślnie patrzyłam się jak grają na konsoli.
-Za chwile przyjedzie bus.Lila szykuj się.-Powiedział Louis wyłączając grę.Wstałam z kanapy i poszłam do swojego pokoju.Do torby spakowałam parę drobiazgów aby nie nudziło mi się przez cały dzień i jakieś ciuchy,żebym mogła się przebrać chociaż na czas trwania programu.Gdy wkładałam drugiego buta usłyszałam głos klaksonu z przed domu.Szybko chwyciłam tą nieszczęsną torbę i zbiegłam na dół wszyscy byli już ubrani i czekali tylko na mnie więc chwyciłam tylko w rękę płaszcz i wyszliśmy z domu.W samochodzie czekali na nas już Liam i Zayn nie zdążyłam założyć kurtki a w samochodzie było ciepło więc wrzuciłam ją do bagażnika.Usiadłam obok nich a Niall,Harry i Lous usiedli za nami,a obok kierowcy siedział Paul.
-Gdzieś ty wczoraj w nocy się szlajałaś?-Zaśmiał się Zayn
-Byłam u Matta,a skończyło się na tym,że jestem teraz ubrana w to.-Na początku obydwoje patrzyli się na mnie jak na kosmitkę,a gdy podciągnęłam bluzę do góry i pokazałam koszulkę z przepięknym napisem wszyscy wybuchli śmiechem tylko Niall głupkowato się na mnie patrzył.
-No śmieszne.Bardzo śmieszne.-Odwróciłam się obrażona w stronę okna,a Niall zaczął im wszystko wyjaśniać,a potem Harry opowiedział jeszcze o dzisiejszej przygodzie z pająkiem i znowu wszyscy się śmiali.
Gdy patrzyłam za okno obrazy tak szybko pojawiały się i znikały,wtedy moje powieki stawały się coraz cięższe,aż w końcu zamknęły się na dobre.
-Lila jesteśmy na miejscu.-Usłyszałam cichy szept,który zignorowałam i wtuliłam się mocniej w materiał,którym zostałam przykryta,była to pewnie kurtka któregoś z chłopaków.Osoba która próbowała mnie obudzić domyśliła się,że nic nie wskóra i usłyszałam jeszcze tylko zamykające się drzwi i znowu odpłynęłam.
Po woli otwierałam powieki,a od razu poraziły mnie promienie słońca.Podniosłam się na łokciach z siedzenia na którym leżałam i wyjrzałam przez okno.Znajdowałam się na parkingu przed wielkim budynkiem,przetarłam oczy aby upewnić się,że nie mam zwidów.Gdy przekonałam się,że wszystko jest prawdziwe dostrzegłam kartkę leżącą na siedzeniu i klucze.
"Jesteśmy w środku,jak się obudzisz zamknij samochód i przyjdź do nas"
Przeczytałam na głos i tak zrobiłam.Zabrałam torbę i kurtkę,której nie założyłam bo było ciepło i wyszłam z auta.Zamknęłam je i ruszyłam w stronę budynku w którym będzie nagrywany program.Przy wejściu stało dwóch ochroniarzy,którzy zatrzymali mnie gdy szłam po schodach w ich stronę.
-A panienka gdzie?-Zapytał się jeden z nich.
-Do takiego zespołu One Direction.-Powiedziałam zmieszana i ruszyłam dalej,jednak ci znowu mnie zatrzymali.
-Ale nie możesz tam wejść.-Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu a ja własnie wtedy skapnęłam się,że biorą mnie za jedną z fanek zespołu przez mój nietypowy strój.
-Pan się myli,ja nie jestem ich fanką,ja nie lubię ich muzyki.-Broniłam się.
-Takkk to ciekawe.-Zaśmiał się ten drugi.
-Wypad stąd.-Pognał mnie ochroniarz i nie miałam innego wyjścia jak się poddać.Wiedziałam,że jak nie będę długo przychodziła to w końcu ktoś po mnie wyjdzie i nagada tym okropnym facetom.Zrezygnowana poszłam do samochodu i zaczęłam żałować że nie wzięłam mojego telefonu od Harry'ego.Rozłożyłam się wygodnie na siedzeniu i czytałam książkę.Siedziałam tam z 2 godziny aż w pewnej chwili zobaczyłam jak z budynku wychodzi Josh.Szybko schowałam książkę do torb zamknęłam samochód i podbiegłam do chłopaka który aktualnie rozmawiał z tymi niewychowanymi ochroniarzami.
-Josh oni nie chcieli wpuścić mnie do środka-Poskarżyłam się i pokazałam na nich palcem.
-Przepraszamy bardzo panienkę.-Powiedzieli równo,na co ja tylko prychnęłam pod nosem i przeszłam obok nich.Po chwili dogonił mnie Josh i dziwnym uśmieszkiem pod nosem.
-Lila co ty masz na sobie.-Zaśmiał się i znowu spojrzał na moją bluzę.
-A nie widać?Jestem największą fanką One Direction-Udawałam piski tych szalonych dziewczyn i wywijałam rękoma na wszystkie strony przez co ludzie dziwnie się na mnie patrzyli a Josh tarzała się prawie ze śmiechu.
-Dobra,nie wnikam w szczegóły.-Powiedział gdy się już uspokoił i w końcu dotarliśmy do garderoby zespołu i muzyków.
-No co tak długo?Wyspałaś się?-Wydarł się Harry jak tylko mnie zobaczył.
-Taaa.Już nigdy nie będę zostawała sama w samochodzie.Albo nie,mam lepszy pomysł napiszcie mi na czole "Jestem z tymi przygłupami z One Direction,wpuścicie mnie do środka"-Jęknęłam i usiadłam obok loczka,a wszystkie osoby w pomieszczeniu zaczęły się śmiać.
Siedziałam w garderobie jeszcze przez 3 godziny aż w końcu zaczął się program.Chłopaki zostali za kulisami a ja siedziałam na widowni obok El która też przyszła specjalnie na ich występ.Po dwóch godzinach programu w którym wygrał mój ulubieniec w końcu mogliśmy wrócić do domu.
-Lila ja zostaje tutaj tydzień,a ty wracasz do Londynu i będziesz mieszkała z chłopakami.-Powiedział mi Louis gdy wychodziliśmy z budynku.W sumie nie zdziwiło mnie to bo Eleonor wspomniała mi o tym podczas programu i cieszyłam się nawet że będę mogła spędzić trochę czasu z każdym z nich a nie ciągle być przy Louisie.
-Spokojnie nie martw się.Obiecuję,że będę grzeczna.-Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam na pożegnanie.W Londynie byliśmy o 1:00 w nocy,ale ja i tak przespałam całą drogę.Dzisiaj miałam spać u Harry'ego więc wysiadłam z nim pod jego domem,który był na prawdę przytulny i gdy tylko znalazłam się w jednym z gościnnych pokoi zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Końcówka w ogóle mi się nie podoba,ale nie miałam na nią kompletnie żadnego pomysłu.Tym bardziej że była pisana tak na szybko bo chciałam jak najszybciej dodać ten rozdział bo dawno nic nie dodawałam ;((

Mam teraz ferie,ale nie mogłam pisać bo miałam operację palca :(( i skupiłam się bardziej na tym,ale już jest po wszystkim i będę starała się teraz pisać jak najwięcej.

Przepraszam za błędy które się tutaj pojawiły.

Czytasz=Komentujesz



niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 14

Jak zawsze drzwi od ich domu były otwarte,więc spokojnie weszłam.W tamtym starym domu zawsze czułam się jak u siebie,pewnie dlatego że bywałam tak nawet kilka razy dziennie.
Pierwsza przywitała mnie suczka Brook,Tina.To bardzo ruchliwy i pocieszny zwierzak wiec od razu zaczęła szczekać i machać ogonkiem.Muszę przyznać że za nią również bardzo się stęskniłam więc gdy tylko ściągnęłam kurtkę i buty wzięłam ją na ręce i zaczęłam do niej mówić.Zawsze miałam wrażenie,że doskonale mnie rozumie mimo tego, że nie może mi odpowiedzieć.Weszłam z psiakiem na rękach do jednego z pomieszczeń jak się okazało był to salon.Na kanapie siedział Matt z telefonem w ręce,usiadłam obok niego.Gdy mnie zauważył na jego ustach pojawił się szczery uśmiech który odwzajemniłam.Po chwili znowu zaczął gapić się w komórkę,co jakiś czas spoglądając na mnie.Chciał mnie wkurzyć swoim zachowaniem,ale mu się to nie udało.
-No,już przestań bo zagadasz mnie na śmierć.-Zaśmiałam się po chwili ciszy nawet na niego nie patrząc.
-Ale ja lubię z tobą rozmawiać.-Słodko się uśmiechnął i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dlaczego się tu przeprowadziliście?-Zapytałam ciekawa,gdy już się uspokoiłam.
-Tata dostał tu niedaleko pracę w kancelarii,a że trafiła się okazja na ten dom to wspólnie z mamą stwierdzili że się tu przeprowadzimy.Ale tak szczerze to wolałem tamten dom.-Wzruszył ramionami.-Ale teraz w ogóle nie żałuje że tutaj mieszkamy-Wesoło się uśmiechnął.
-Ja też-Wyszczerzyłam się.-A właśnie gdzie jest cioci z wujkiem?-Nie było to moje prawdziwe wujostwo,ale nie przeszkadzało mi to.Mówiłam tak do nich od zawsze i nie wyobrażam sobie,aby miało się to kiedyś zmienić.
-Poszli do jakiś znajomych na kolację.Więc znając życie nie wrócą za szybko-Oboje się zaśmialiśmy.A mi od razu przypomniało się jak jak kiedyś Matt mieszkał u nas przez dwa dni bo cioci z wujkiem mieli kompletnego kaca po wizycie u swoich znajomych.Rozmawialiśmy bardzo długo tak na prawdę o wszystkim i o niczym.Przy nim czułam się tak swobodnie,nie musiałam nikogo udawać.Mogłam wygłupiać się do woli,ale też wypłakiwać się na jego ramieniu.
-Co robimy???????Nudzi mi się-Jęczałam co jakiś czas aż chłopak wstał z kanapy i z szafki wyciągnął płytę z filmem.Oczy od razu mi się zaświeciły gdyż był to nasz ulubiony film czyli "Krokodyle" a raczej wszystkie trzy części.Oglądaliśmy je już tysiąc razy,ale jeszcze nami się nie znudziło.Chłopak włączył pierwszą część a ja wygodnie usadowiłam się na kanapie z paczką żelków które leżały na stoliku.Po jakiś 30 minutach usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Ja się nie ruszę.-Wykrzyczał pierwszy Matt,więc nie miałam innego wyjścia jak iść i otworzyć.Oczywiście dobrze wiedziałam kto czeka po drugiej stronie drzwi.Otworzyłam je a moim oczom ukazał się zdziwiony blondyn.
-Co ty tu robisz?Pomyślmy uciekłaś Louisowi on cię teraz szuka i spóźni się na gale?-Uśmiechnął się głupkowato.
-Haha śmieszne,bardzo.-Odwzajemniłam uśmieszek.-Lou przyjdzie po tej całej gali,na której i tak nie zdobędziecie żadnej nagrody.-Zadrwiłam,i czekałam na jego reakcje.Jednak ten w ogóle się nie wkurzył tylko spokojnie na mnie spojrzał.
-A chcesz się założyć?
-Ok,jestem przekonana że wygram.
-Dobra to o co?
-Jak ja wygram zabierzesz mnie do Disneylandu!-Była to pierwsza myśl która przyszłą mi do głowy.Rodzice obiecali mi kiedyś,że mnie tam zabiorą,niestety tak się nie stało.A teraz mam szansę aby tam pojechać w końcu cały zespół ma dużo kasy i któryś może mnie tam zabrać.
-Zgoda-Powiedział pewnie,co mnie trochę zdziwiło,ale słuchałam go dalej.-A gdy ja wygram i dostaniemy przynajmniej jedną statuetkę to ty przez cały dzień będziesz chodziła w wybranych przeze mnie ubraniach z logo 1D.-Trochę mnie to przeraziło,ale nie mogłam się już tego wycofać wiec tylko lekko pokręciłam głowa na znak że się zgadzam.Podaliśmy sobie dłonie a wtedy na dół zeszła pięknie ubrana Brook.Wyglądała naprawdę ślicznie,widziałam jak Niall na nią patrzył na kilometr można było odczuć że się chłopak zakochał.

-Przetnij.-Zwróciłam się do niej,aby jak najszybciej zejść im z oczu.
-Coś ty znowu wymyśliła?-Zrezygnowana zrobiła to o co ja poprosiłam.
-Zobaczysz.-Wyszczerzyłam się i ulotniłam z korytarza.Opadłam na kanapę ciężko wzdychając.
-Co?-Zapytał chłopak i z powrotem włączył film.
-Musimy oglądać tą galę.
-Co,nie masz dosyć tych facetów na co dzień?-Zdziwił się
-Uwierz mi,że nie mam ochoty oglądać tych kretynów,ale muszę przecież widzieć czy pojadę do tego Disneylandu czy nie.-Ten popatrzył się na mnie jak na idiotkę,a ja na jego reakcje zaczęłam się śmiać.Wtedy do pokoju weszła Brook a za nią Niall,który jak by mógł to zabił by mnie wzrokiem.Słodko się do niego uśmiechnęłam,ale ten nie odpuścił.
-Wszystko słyszałem.-Zmroził mnie wzrokiem jeszcze gorszym niż tamten.Nie drążył już dalej tematu bo odezwała się Brook.
-Dobra,my wychodzimy.Nie wiem o której wrócą rodzice,ale proszę was bądźcie grzeczni.-Powiedziała do nas jak do małych dzieci.
-Nie denerwuj się siostra czy my,takie aniołki byliśmy kiedyś niegrzeczni?-Złośliwie się do niej uśmiechnął.
-A mam ci przypomnieć jak wróciłam kiedyś do domu a firanki w kuchni były spalone?Albo jak...-Nie dokończyła bo odezwał się chłopak.
-Dobra..dobra idźcie już-Ponaglił ich,na co dziewczyna przewróciła tylko oczami.
-Jak wrócę chce zastać dom w całości.A nie bez firanek,okna i Bóg wie czego jeszcze.-Zagroziła palcem i oboje z kierowali się do wyjścia.
-Miłej zabawy,Niall szykuj już kasę na wyjazd.-Wydarłam się z salonu,a po chwili usłyszeliśmy zamykane się drzwi.
Obejrzeliśmy do końca pierwszą cześć filmu,a potem włączyliśmy tą nieszczęsną galę.Ciągle ktoś gadał,pokazywali jakieś beznadziejne wywiady jednym słowem nic ciekawego.Jedyne pociesznie było takie,że najpierw miało być rozdanie statuetek a potem występy gwiazd więc nie musieliśmy oglądać tego do końca.Po parunastu minutach pokazali wreszcie salę pełną gwiazd,którzy z niecierpliwością czekali na ogłoszenie zwycięzców w kilkunastu kategoriach.Z niecierpliwością czekałam na ogłoszenie wyników.
-W kategorii najlepszy zespół roku nagrodę otrzymuje zespół....One Direction.-Usłyszeliśmy głos prezentera ja momentalnie pobladłam.W tamtej chwili bardziej przerażało mnie to,że będę musiała chodzić cały dzień w jakiś badziewnych ciuchach niż to że nie pojadę do Disneylandu,chociaż tego też bardzo żałowałam.
-Mój Disneyland!!!-Wydarłam się na cały głos i upadłam teatralnie z kanapy na kolana,na co chłopak pokręciła tylko z rozbawieniem głową.Położyłam się na podłodze i jęczałam jak jakiś męczennik wysłuchując podziękowań całego zespołu.
-Nie....nie.....nie.....-Jęczałam co chwilę.-Dobra weź to wyłącz nie mogę ich słuchać.-Zrobiła tak jaki chciałam i pomógł mi wstać z ziemi.
-Jesteś nie normalna.-Zarechotał chłopak,a moje jęki z czasem również zmieniły się w śmiech.
-Wiem-Odpowiedziałam turlając się po dywanie.W końcu pozbierałam się z ziemi i usiadłam zmęczona na kanapie.Starałam się na razie zapomnieć o tym co przygotował dla mnie Niall.Udało mi się to dopiero gdy włączyliśmy drugą część filmu.Gdy zegar wybił godzinę 23:00 drzwi do domu się otworzyły,a my od razu poszliśmy zobaczyć kto to.
-Cześć dzieciaki-Zaszczebiotała ciocia,za nią do domu wszedł wujek a potem Louis.
-Młoda ubieraj się idziemy do domu.-Podał mi kurtkę i buty.Ubrałam się,pożegnałam tylko z Mattem i wujkiem,bo ciocia już dawno zniknęła za drzwiami łazienki.Przeszliśmy tylko przez ulice i już byliśmy w domu co bardzo mnie cieszyło bo nie miałam ochoty chodzić po mieście w nocy.
-Czy Niall.....mówił ci może coś o jakimś....hmmm zakładzie na przykład.-Zapyta łam się Louis gdy ściągałam kurtkę.Byłam ciekawa czy pochwali się już w czym będę musiała jutro paradować przez cały dzień swoim kolegą.
-Nie,a co?-Zaciekawił się.
-A nic,dobranoc.-Pożegnałam się z nim szybko,żeby nie zadawał już więcej pytań,i z nadzieją że blondyn zapomniał o tym durnym zakładzie poszłam do swojego pokoju a potem do łazienki.Dopiero gdy położyłam się na łóżku odczułam jaka jestem zmęczona i od razu zasnęłam.

---------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto jest 14 rozdział.Jak się podoba?
Trochę krótki,cle większość pisałam dzisiaj tak na szybko.
W sumie miałam już cały ten rozdział napisany ale z całym blogiem usunął się wiec teraz pisałam z głowy to co pamiętałam.
Oczywiście przepraszam za jakiekolwiek błędy.

sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 13

Staliśmy po dwóch stronach ulicy i po prostu patrzyliśmy na siebie jak zahipnotyzowani.Nie mogłam uwierzyć,że parę metrów ode mnie stoi mój przyjaciel,którego tak dawno nie widziałam.I muszę przyznać,że przez ten czas bardzo się zmienił.Tak jakby wydoroślał,wyprzystojniał,zmienił fryzurę,chyba nawet trochę urósł jednak jedno się u niego nie zmieniło wcale.A mianowicie na jego twarzy cały czas widniał taki sam prześliczny uśmiech,to w nim najbardziej lubiłam.Od zawsze podobały mi się te jego słodki dołeczki w policzkach,a teraz będę mogła podziwić je częściej.
-Matt.-Krzyknęłam uradowana i pędem ruszyłam w jego stronę,miałam szczęście,że nie jechał żaden samochód bo pewnie źle by się to skończyło.Rzuciłam się na niego,a on mocno mnie przytulił.W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie i dobrze,że ta chwila mogła trwać wiecznie.Delikatnie się kołysaliśmy,byłam wtedy bardzo szczęśliwa.
-Co ty tu robisz?-Po woli mnie od siebie odsuną i zadał pytanie.
-Będę tu mieszkać.-Wskazałam na willę po drugiej stronie ulicy.
-No to witam nową sąsiadkę.-Słodko się uśmiechną.
-Serio?Ty też tu mieszkasz?-Nie mogłam w to uwierzyć te słowa nadal do mnie nie docierały.
-Tak głupolu.-Chciałam mu przywalić za tego głupola,ale ten był sprytniejszy i od razu złapał mnie za ramiona i znowu do siebie przyciągnął.Poddałam się i również go objęłam,staliśmy tak do póki nie podszedł do nas Lou.Chłopak delikatnie się ode mnie odsunął i spojrzał na kuzyna.
-A więc to jest Matt mój kochany przyjaciel,a to jest Louis mój kuzyn.-Przedstawiłam ich sobie.
-A wiec to ty jesteś bratem Brook?
-Tak,niestety się zgadza.-Uśmiechnął się do Louisa.Staliśmy w ciszy,a ja ciągle szczerzyłam się do Matta.
-Lila,idziemy?-Z jednej strony byłam ciekawa wystroju domu,a z drugiej chciałam spędzić trochę czasu z Mattem.Spojrzałam na oby dwóch,a młodszy z nich pokiwał delikatnie głową tak,że tylko ja to zauważyłam.Uznałam to za słowa "Idź z nim,ja poczekam"
-Zadzwonię do ciebie.-prazem z Lou przeszliśmy przez ulicę i weszliśmy na wielką posesję chłopaka.Targałam za sobą jedną ze swoich walizek,aż w końcu znaleźliśmy się pod drzwiami,które po chwili się otworzyły.Patrzyłam na wszystko z otwartą buzią i nie mogłam uwierzyć,że będę mieszkać w takim ekstra domu.






Weszłam w głąb domu rozglądając się na wszystkie strony.
-No..no myślałam,że masz gorszy gust.-Zachichotałam.
-To lepiej więcej nie myśl.-Spojrzał się dziwnie i postawił ostatnią walizkę przy ścianie.Więcej się nie odzywałam,ściągnęłam kurtkę i buty.Przeszłam się po salonie,stanęłam przy jednym z wielkich okien patrząc na okolicę.
-Lila,chodź.-Usłyszałam Louisa i podreptałam do chłopka stojącego przy schodach.Bez słowa ruszyłam za nim na górę.Pokazał mi dwie przestronne łazienki,swoją sypialne,dwa pokoje gościnne i pokój w którym były instrumenty,regały z książkami i takie inne duperele.
Stanęłam przy szklanej balustradzie i podziwiłam widoki z góry na salon.
-Zapraszam.-Odwróciłam się,a brunet otworzył jedne z wielu drzwi i ręką wskazał żebym tam weszła.Tak właśnie zrobiłam,a z wrażenia aż zaniemówiłam.Pokój był bardzo duży,nie taki jak mój stary albo ten w domu dziecka.Kolory były prześliczne,a w tym łóżku od razu się zakochałam,biała wielka szafa z lustrem na przeciwko łóżka też była imponująca.Od razu widziałam,że większą część tego pokoju urządziła El,bo przecież facet nie dobrał by tak idealnie kolorów i mebli.
Odwróciłam się do kuzyna i rzuciłam mu się na szyję całując w policzek.
-Haha,czyli że ci się podoba.-Mówił przez śmiech.
-Jest super.Dziękuje-Odkleiłam się od niego.
-Podziękuj El bardzo się starała,żeby ci się spodobało.-Wtedy wybuchnęłam głupkowatym śmiechem,a moje przypuszczenia się potwierdziły.Ten pokiwał tylko zrezygnowanie głową i wstawił do pokoju moje walizki.
-Rozpakuj się,a ja idę na dół.-I już go nie było.Po woli się uspokoiłam i wzięłam za opróżnianie toreb.Na półkach białej szafy poukładałam moje wszystkie ubrania,buty postawiłam na dole i zaczęłam rozpakowywać walizkę z różnymi drobiazgami i duperelami.W połowie pracy ze zmęczenia usiadłam na podłodze i wyciągnęłam telefon.
"Dzięki za super pokój jesteś kochana ;33 Lila"-Napisałam SMS-a do Eleonor.
Po jakiś 10 minutach odpisała:
"Nie ma za co.Cieszę się,że ci się podoba i mam nadzieję,że będzie ci się dobrze w nim mieszkało kochanie ;))"
Uśmiechnęłam się sama do siebie i napisałam jeszcze do Matta.
"Co robisz mój kochany sąsiedzie?"
Odpisał od razu:
"A wiesz czekam,aż pewna piękna dziewczyna mnie odwiedzi.xd"
"Wiesz chyba się nie doczekasz ;pp"
"Ale ja tak pięknie proszę!"
"Dobra zobaczę co da się zrobić.Poczekaj xx"
Wyszłam z pokoju i doczłapałam się po schodach na dół.Lou siedział rozwalony na kanapie i oglądał jakiś program telewizyjny,a w ręku trzymał talerz z kawałkiem pizzy.
-Mogę w końcu zjeść coś normalnego?-Jęknęłam błagalnie,czułam się już dobrze i nie było potrzeby,żebym ciągle jadła to świństwo.
-No masz,ale tylko dlatego że nie chcę mi się wstać i ci coś zrobić.-Wskazał na stolik gdzie stał karton z pizzą.Dopadłam do niej i z kawałkiem w ręku usiadłam obok chłopaka,niestety mój pech dał o sobie znać i sos pomidorowy jakimś cudem po chwili znalazł się na białek kanapie.
-Upssss-Zrobiłam przerażone oczy i niewinnie spojrzałam się na chłopaka ten na mnie a potem obydwoje na siedzenie.Pomyślałam,że teraz to już na pewno nie puści mnie do Matta za to co zrobiłam.
-Liiilaaaaa-Jęknął i zrobił dziwną minę myślałam,że będzie się na mnie wydzierała,ale ten kazał mi tylko iść do łazienki po środek do czyszczenia tapicerki i potem sama musiałam to wyczyścić.
-Nigdy więcej nie wpuszczę cię na kanapę z jedzeniem-Powiedział zrezygnowany i poszedł do kuchni,postawił na stole talerz a na nim położył mój kawałek pizzy.Wtedy zadzwonił do niego telefon.
-No hej,kotku......Tak.......Wiem....Yhmmm.....Co robimy?-Spojrzał na mnie ostrym wzrokiem.-Ta słodka dziewczynka jak to powiedziałaś uświniła mi kanapę sosem więc teraz ją szoruję.A ja uważnie się przyglądam żeby nie został żaden ślad......Ja okrutny no coś ty?.....-Złowieszczo się zaśmiał,a reszty jego rozmowy już nie słyszałam,bo poszedł do góry.Po 15 minutach skończyłam szorować kanapę,a na dół zszedł mój kuzyn.Spojrzałam na niego niecierpliwie i czekałam,aż oceni moją pracę.
-No teraz możesz iść jeść przy stole.-Zaakcentował ostatnie słowa i usiadł na drugiej kanapie bo ta była mokra.Ja poszłam do tego nieszczęsnego stołu i pochłonęłam aż 3 kawałki pizzy.W miedzy czasie Louisowi poprawił się już chyba humor i zapomniał o moim wybryku wiec od razu gdy zjadałam schowałam talerz do zmywarki i wolnym krokiem podeszłam do bruneta.
-Louiiissss.-Zatrzepotałam słodko rzęsami i zrobiłam słodkie oczka.
-Czego duszyczka zapragnie.-Równie słodko się do mnie uśmiechnął.
-Muszę być na tej całej gali wieczorem?
-A masz jakieś inne plany?-Zrobił pytającą minę
-Mogę iść do Matta?Proszę..proszę...proszę.-Byłam gotowa nawet przed nim klękać,żeby tylko się zgodził.
-No nie wiem,nie wiem to chyba zły pomysł.A co na to rodzice Matta?
-Ciocia i wujek na pewno nie będą mieli nic przeciwko temu.Błagam.-Ten zaczął się zastanawiać a ja modliłam się w duchu żeby się zgodził.
-No dobra,ale od razu po występie po ciebie przyjdę i porozmawiam z jego rodzicami.-Pogroził mi palcem,a ja od razu się na niego rzuciłam i uściskałam.
-No,dobra już,bo mnie udusisz.-Zarechotał,więc się od niego odsunęłam.
-Dziękuje.-Krzyknęłam gdy byłam już na schodach i pobiegłam do swojego pokoju.
"Za 15 minut będę ;pp" -Napisałam do przyjaciela i wyciągnęłam z szafy ubrania i z telefonem w ręce poszłam do łazienki.
Nie musiałam się jakoś specjalnie stroić.Matt widział mnie wiele razy nie ogarniętą w piżamie i z rozczochranymi włosami a jakoś się ode mnie nie odwrócił więc na prawdę ma wylane na to co ubiorę.Zakładałam właśnie koszulkę gdy mój telefon się odezwał.
"Widzisz udało się.XD.Czekam"-Przeczytałam,schowałam telefon do kieszeni spodni i wyszłam z łazienki.W podskokach zbiegłam na dół i zaczęłam ubierać buty.
-Idziesz już?-Usłyszałam głos chłopaka z salonu.
-Noooo.-A ten momentalnie znalazł się obok mnie.
-Przyjdę po ciebie,ale jak by co to masz klucze od domu.-Podał mi pęk kluczy,które od razu schowałam do kieszeni.Założyłam jeszcze kurtkę i wyszłam z mieszkania kierując się do domu mojego przyjaciela.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


Rozdział 12

Czytasz=Komentujesz 
To dla mnie ważne,wiem wtedy ile osób czyta tego bloga i mam motywację żeby pisać go dalej.A jeśli nie ma komentarzy to znaczy,że nie muszę dodawać następnych rozdziałów.
Jeśli podoba ci się moje opowiadanie to zostaw tu po sobie ślad.
Chcę po prostu wiedzieć kto będzie mnie dalej wspierał w pisaniu tego bloga.


8 Grudnia Sobota


-Lila kochanie wstawaj.-Usłyszałam głos Louisa.Postanowiłam się nie awanturować i grzecznie wstać.
-Już.-Po woli otworzyłam oczy i ujrzałam trochę zaspanego jeszcze chłopaka.
-Ty też się obudź.-Zaśmialiśmy się razem,stanęłam na przeciwko niego a ten przyłożył mi rękę  do czoła,ale tym razem się nie skrzywił.
-Gorączki już nie masz,blada też nie jesteś.
-Tak,dzisiaj jest już lepiej.-Uśmiechnęłam się do niego.
-Dobra leć się ubrać,a ochroniarze wezmą już twoje walizki.-Dwaj mężczyźni wzięli bagaż i razem z Louisem wyszli.Ja poszłam do łazienki,umyłam się ubrałam włosy tylko rozczesałam.Gotowa do drogi wzięłam swoją torbę i wyszłam zostawiając puste pomieszczenie.Dochodziłam pod drzwi Louisa gdy te się otworzyły i ujrzałam chłopaka razem z Harrym.Tak zawzięcie ze sobą dyskutowali,że nawet nie zauważyli,że idę za nimi korytarzem.
-Myślisz,że to dobry pomysł.Ja uważam że nie powinniśmy jej tego mówić.-Usłyszałam głos Harry'ego.Zaintrygowało mnie to,byłam ciekawa o czym oni gadają i chciałam dowiedzieć się czegoś więcej,ale wtedy z jednego z pokoi wyszedł Niall i zaczął do nich coś gadać więc ci skończyli już ten bardzo ciekawy jak dla mnie temat.Potem doszedł jeszcze Liam i Zayn.Zrezygnowana szłam teraz za całą piątką do samochodów które miały nas przetransportować na lotnisko.Jechałam w jednym samochodzie z Harrym i Niallem ponieważ chciałam z nim pogadać o Brook.Wiem jakie zdanie ma o nim dziewczyna więc teraz przyszedł czas,żeby dowiedzieć się co on o niej myśli.
-Niall,jak tam twoja dziewczyna?-Zagadnęłam
-Nic nie wiem o ty że mam dziewczynę.-Odpowiedział,a we mnie się już gotowało,ale spokojnie ciągnęłam dalej.
-No,a jak tam Brook?
-Brook...hmm dobrze.Zaprosiłem ją na dzisiejszy występ.-Mówił coraz ciszej,tak jak by się zawstydził.
-O super.A po występie pójdziecie na kolację do eleganckiej restauracji,tam powiesz jej,że wiele dla ciebie znaczy i zapytasz się czy zostanie twoją dziewczyną,ona powie tak i rzuci ci się w ramiona.A potem pójdziecie na romantyczny spacer po parku w blasku księżyca.Będziecie się trzymać za ręce,ty odprowadzisz ją do domu,a na pożegnanie namiętnie się pocałujecie.-Rozmarzyłam się patrząc w ciemną szybę samochodu.Sama chciała bym,żeby w przyszłości mój chłopak był tak romantyczny.Ale tą piękną chwilę przerwał mi Harry.
-Halooo...ziemia do Lily.-Machał mi przed nosem dłonią i obaj zaczęli się śmiać.
-Akurat twój plan się chyba jednak nie sprawdzi bo po występie idziemy na imprezę do klubu.
-Och...a mogło być tak pięknie.-Westchnęłam sama do siebie,a ci znowu zaczęli się chichrać.Przez całą drogę już się nie odzywałam.Na lotnisku z racji tego że była noc nie było dużo piszczących fanek co bardzo mi odpowiadało.Samolot już na nas czekał,przeszliśmy odprawę i równo o 4:30 wylecieliśmy.W samolocie podróżowała z nami Lou,Lux,Tom i Paul.Na początku menadżer usiadł obok pilota,a cała reszta porozsadzał się po całym odrzutowcu.Ja siedziałam obok Zayna a na przeciwko nas Niall,Liam,Lou z Lux.Obok Tom,Harry i Louis,ale po paru godzinach i tak wszyscy zaczęli się wiercić więc przez całą podróż siedziałam chyba na wszystkich miejscach.
Wszyscy byliśmy nie wyspani,nawet mała Lux więc gdy tylko samolot znalazł się w powietrzu zasnęliśmy.Obudziłam się gdzieś koło 10,spała już tylko młoda,a reszta starała się być cicho,żeby nas nie obudzić.Za bardzo im to nie wychodziło,bo gdy Niall zabrał telefon Harry'emu ten zaczął się drzeć na cały samolot i takim oto sposobem mnie obudzili.
-O księżniczka wstała.-Zauważył Zayn
-Ale nie dobrowolnie,co Harry?-Spojrzałam złowrogo na chłopak,który już odzyskał swoją własność.
-No,przepraszam.-Zrobił słodką minkę,na co ja wymiękłam.
-Haha widzicie mój urok nawet na nią działa.-Prawie krzyknął a kobieta siedząca obok niego pokręciła tylko zabawnie głową.
-Głupi jesteś.-Wtedy odezwał się drugi matoł czyli Niall.Zaczął najgłośniej jak się da śpiewać piosenkę Justina Bibera,myślałam normalnie że uszy mi odpadną.
-Następny głupek.-Wymamrotałam i zatkałam uszy.Gdy skończył myślałam,że będę miała już spokój,jednak tak się nie stało.Przede mną usiadł Liam z miską w ręku,od razu wyczułam że coś się kroi.
-No Lila,musisz to zjeść.-Podał mi naczynie a w środku był kleik,unosił się od niego okropny zapach,przez co mój wirus dał o sobie znać.Poleciałam do toalety,zarobiłam to co miałam zrobić i zmarnowana wróciłam na miejsce.
-Nie zjem tego.-Zasłoniłam rękami usta i odwróciłam się w stronę okna.
-Jeśli nie chcesz po dobroci,to będzie siłą.-Odezwał się Louis.Wstał ze swojego miejsca,wziął moją łyżkę do ręki i tak jak wczoraj zostałam przez niego karmiona.Zayn który siedział obok mnie pilnował żebym nie uciekła i trzymał za rękę,a Lou wpychał mi siłą łyżkę do buzi.Harry oczywiście widząc to się śmiał,a ja znowu miałam ochotę mu przywalić.
-Pożałujecie za to-Wysyczałam przez zęby do całej trójki po skończonym posiłku i poszłam do łazienki się umyć,bo oczywiście przez to karmienie byłam cała w tym świństwie,miałam to nawet we włosach.
Zostały jeszcze około 4 godziny lotu,a ja nudziłam się jak mops.
-Nudziiiii miiiiiii sięęęę-Jęknęłam tak parę razy aż w końcu Liam się nade mną zlitował i graliśmy w łapki,było przy tym dużo śmiechu.Potem do chłopaka zadzwoniła Dan,a ja znowu nie miałam co robić.
Poszłam na swoje miejsce obok Zayna i przypatrywałam się dokładnie jak chłopak rysuje.Było to trochę dziwne dzieło,ale i tak wiele bym dała za to żeby umieć tak rysować.Niestety nie mam takiego talentu,a z plastyki mam ledwo 4.
-Fajne to coś.
-Dzięki.Chcesz,bo chyba nie masz co robić,co?-Wyrwał jedną kartkę i chwycił drugi ołówek do ręki.
-Ale ja nie umiem.
-Na pewno umiesz tylko jeszcze o tym nie wiesz.-Nie pewnie chwyciłam ołówek do ręki i patrzyłam na białą kartkę.
-Ale wiesz,ostrzegam jak kiedyś mieliśmy w szkole narysować portret to mój rysunek w ogóle człowieka nie przypominał.Wiesz jedno oko mniejsze drugie większe i jeszcze bardziej krzywe,nos jak u świni a o ustach i uszach to już lepiej nie mówić.-Widziałam w oczach chłopaka rozbawienie,z resztą na wspomnienie tego widoku mi też chciało się śmiać.
-Dobra,narysujemy...hmm Nialla.-Wyszczerzył się do mnie i zaczął tłumaczyć w jakich odstępach oczy,jakiej wielkość nos i takie tam.Co chwilę spoglądaliśmy na blondyna,a ten w ogóle nie skapnął się że ktoś na niego patrzy.Wszystko przez to,że ciągle patrzył się zniecierpliwiony w komórkę i co chwilę drukował SMS-y.
Podobało mi się to zajęcie,co chwilę wybuchaliśmy śmiechem,a efekt nawet nie był taki zły.Wszystkie elementy były na swoich miejscu i muszę przyznać,że portret był bardzo podobny do Nialla.
-Dziękuje.-Uściskałam go i pocałowałam w polik.
-Ooo,a to za co?-Zaśmiał się dźwięcznie.
-Za to,że Niall wygląda jak człowiek.-Odpowiedziałam,a blondyn dziwnie się na mnie spojrzał.Wybuchnęłam śmiechem,a Zayn zaraz za mną.Chwyciłam kartę i podeszłam do zdziwionego Nialla.
-Patrz co narysowałam.-Powiedziałam dumna z siebie.
-No...no,ale jestem przystojny.-Zagwizdał na widok rysunku.
-No widzisz ulepszyłam cię.-Głupkowato się wyszczerzyłam
-Hahahaha.-Mówił po woli chłopak,wstał z fotele i zaczął mnie gonić.Uciekałam przed nim po całym samolocie,aż w końcu ukryłam się za Harrym.
-Harry błagam pomóż mi Niall chce mnie zjeść.-Zaśmiałam się
-A niby z jakiej racji?
-No bo wiesz,ja cię tak kosiammmm!-Przeciągnęłam i posłałam mu buziaka.
-Dobra,dobra.Niall daj jej spokój.-Powiedział do blondyna
-W sumie to się już zmęczyłem.-Usiadł ciężko oddychając na fotelu,a ja na przeciwko niego.
-No więc z kim tak gorliwie piszesz?-Zadałam pytanie,ale od początku domyśliłam się o kogo chodzi.
-Nie twoja sprawa smrodzie.-Zrobił dziwną minę,a mnie utwierdziło to jeszcze bardziej w tym,że pisze z Brook.Dałam mu już spokój i nie odzywałam się.
Musiałam znowu skorzystać z toalety,gdy przechodziłam obok Harry'ego ten pociągnął mnie na swoje kolana i przytrzymał tak,że nie mogłam się ruszyć.
-Nadal mnie kosiaszzzz?-Głupkowato się uśmiechnął.
-Tak,ale błagam puść mnie.-Jęknęłam.
-Nie,mi tak wygodnie.-Jeszcze mocniej mnie ścisnął.
-Dobra,to zrzygam się na ciebie.-Wtedy skrzywił się,od razu mnie puścił i pobiegłam do toalety.Wracając ominęłam bruneta najbardziej jak się dało na co ten się zaśmiał.Usiadłam na swoim miejscu,wyciągnęłam słuchawki,telefon i słuchałam muzyki.Melodia była cicha i spokojna,przez co odpłynęłam.Obudzili mnie dopiero gdy lądowaliśmy,przewracało mi się wtedy trochę w żołądku,ale dałam radę.Gdy byliśmy już na ziemi,od razu gdy wyszliśmy z samolotu usłyszeliśmy krzyki,piski i Bóg wie co jeszcze.Udaliśmy się do budynku,gdzie był totalny rozgardiasz,wszędzie pełno dziewczyn i ochroniarzy.Mój lęk dał o sobie znać,miałam wrażenie że za chwilę zostanę zdeptana przez te dziewczyny.Wszystkie krzyczały,przepychały się.Zespół szedł przodem a ja za nimi,bałam się więc chwyciłam za ręke Harry'ego który był najbliżej mnie.Spojrzał na mnie blado się uśmiechnął,ścisnął mocniej moją dłoń i razem przeciskaliśmy się przez tłum do samochodu.Widziałam jak po drodze fanki przewróciły Nialla,a Zayn pomagał mu wstać,wtedy jeszcze bardziej się przeraziłam.Mimo tylu ochroniarzy jacy byli na lotnisku te dziewczyny zachowywały się jak jakieś wariatki.Wiem że dla chłopców są one ważne bo to dzięki nim są tacy sławni i w ogóle,no ale przecież są jakieś granice rozsądku.
Po męczącej walce w końcu przedostaliśmy się do busa.Mnie pierwszą wsadzili do auta a potem wsiadł zespół.Nikt się nie odzywał,było widać są zawiedzeni zachowaniem tych dziewczyn.Siedziałam cichutko obok Louisa i Liama,żeby jeszcze bardziej ich nie wkurzyć.Pojechaliśmy w miejsce gdzie miała odbyć się ta cała gala,a tam atmosfera się już trochę rozluźniła.Zaprowadzono nas do garderoby One Direction i oczywiście każdy z nas dostał taką plakietkę która pozwalała poruszać się po całym obiekcie.Zespół poszedł na scenę gdzie miała odbyć się próba,a ja zostałam w garderobie,gdzie kręciło się parę osób.Usiadłam na jednej z kanap z paczką orzeszków którą dał mi Niall i wyciągnęłam telefon była znowu godzina 12:00 wiecie różnica czasu robi swoje.Napisałam SMS-a do Matta
"Jestem już w Londynie.tęsknię ;33"  po 5 minutach odpisał
"Też się za tobą stęskniłem,musimy się spotkać" 
"Co robisz?"
"Właśnie wstałem ;pp I mam zamiar siedzieć dzisiaj w domu i się obijać.A ty co rb? XD"
"Ty to masz dobrze ;)) A ja siedzę w garderobie i jem orzeszki,wiesz jakie dobre haha;p"
"Smacznego ;DD Dobra lecę się ubrać bo Brook właśnie przestała okupywać łazienkę XD" 
"To do zobaczenia ;33 Papa"
Zaśmiałam się w duchu i wyszłam z pomieszczenia,usiadłam na widowni i patrzyłam jak Niall robi z siebie głupka tańcząc jakiś durny taniec na środku sceny.Siedzieliśmy tam do 17:30 a przez ten czas poznałam dużo sławnych artystów którzy też tam występowali.Mam zdjęcie z Little Mix,niestety Perrie nie było z nami bo na następny dzień miała mieć wycięcie migdałków dlatego zamiast w występować w telewizji ona wyleguje wie w szpitalu,a szkoda bo muszę przyznać,że się za nią stęskniłam.Poznałam też Bruna Marsa i The Wanted.W sumie nie było tam nudno,ciągle coś się działo i ktoś się wygłupiał.Po próbie każdy pojechał do swojego domu,już nie mogłam się doczekać kiedy zobaczę swój nowy pokój przygotowany przez Louisa i El.Zniecierpliwiona wysiadłam z auta spojrzałam na dom i aż zaniemówiłam,był bardzo wielki i taki nowoczesny.Stałam przed płotem i po prostu się na niego gapiłam.
-Lila,pomóż mi.-Usłyszałam głos Louisa który wypakowywał z bagażnika nasze walizki.Podeszłam do niego i chwyciłam swoje dwie torby,wtedy usłyszałam trzask drzwi z domu po drugiej stronie ulicy. Odruchowo spojrzałam w tamtą stronę i zaniemówiłam,myślałam że mam jakieś zwidy,jednak wszystko okazało się prawdą.