sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 10

6 Grudnia Czwartek


Tym razem wstałam sama tylko dlatego,żeby jeszcze przed lekcjami pogadać z Blondynem.
Szybko pobiegłam do łazienki tam się ubrałam,uczesałam.Wyszłam z pokoju i pędem pognałam do pokoju Nialla.To co tam zobaczyłam zszokowało mnie tak,że nie byłam w stanie się ruszyć.Po prostu stałam i gapiłam się jak sroka w gnat.Chłopak był w swoim pokoju,ale nie sam.On leżał na kanapie przykryty kocem,a na jego łóżku uwaga.....uwaga leżała Brook.Chciałam po cichu wyjść,ale nie udało mi się to bo zaczęłam piszczeć i skakać ze szczęścia.Taka już jestem nic na to nie poradzę,zawsze muszę wszystko wiedzieć.Uważam,że oni na prawdę do siebie pasują,a ona w stu procentach na niego zasługuję.
-No nie na taką pobudkę liczyłem.-Odezwał się zaspany chłopak,a dziewczyna na jego słowa się zaśmiała.
-Upsss-Ciągnęłam ostatnią literę.Już czuje jaki dostanę ochrzan za to że ich obudziłam.
-Ale młoda wiesz,to nie jest tak jak myślisz.-Zaczęła tłumaczyć się Brook.
-Ale ja nic nie myślę.-Uśmiechnęłam się cwaniacko.
-Dobra,młoda będziesz tu tak stała?-Zniecierpliwił się Horan.
-Oj,złości piękności szkodzi,a wtedy Brook cię żuci.-Zachichotałam,a ci się razem na mnie spojrzeli.
-No,co randka się chyba udała nie?Skoro skończyliście w tym samym pokoju i jeszcze nie wiadomo co w nocy robi....-Nie dane było mi skończyć bo chłopak mi przerwał.
-Nie kończ.Dziękuje ci bardzo że mi wczoraj pomogłaś,ale możesz już sobie pójść.-Wskazał na drzwi.To jego zniecierpliwienie mnie bardzo śmieszyło.
-Dobra,ale-Ten wywrócił tylko oczami,ale słuchał dalej.-Ale ta randka się udała czy nie?-Zachichotałam.
-Tak udała się.-Powiedzieli w jednym czasie.A ja jeszcze głośniej zarechotałam.Ci się na siebie spojrzeli,dziewczyna się zarumieniła,a u chłopaka w oczach widziałam pożądanie.
-A i jeszcze coś.Brook pamiętaj,że mamy dzisiaj lekcje-Postanowiłam ich już dłużej nie katować i tip topem zaczęłam kierować się do drzwi.Poczułam jak ktoś rzuca we mnie poduszką a potem usłyszałam krzyk chłopaka.
-Wolniej nie można?
-Oj,uwierz,że można,ale nie chce was już ograniczać.A jak wyjdę to pocałuj ją bo widziałam,że tego chcesz.Wyszłam z pokoju,ale słyszałam jeszcze pod drzwiami jak Niall odzywa się do dziewczyny.
-Ona mnie przeraża,zawsze wie co kto chcę zrobić.-Gdy to powiedział miałam ochotę wybuchnąć śmiechem,ale nie mogłam się przecież wydać,że jeszcze tu jestem.Po woli udałam się do swojego pokoju,ale po drodze spotkałam Liama
-Co ty taka zadowolona.Ej jest 7:54 a ty już na nogach i to w taki humorze?Coś się stało?-Zapytał podejrzliwie.
-Nic się nie stało,byłam u Nialla,ale ty lepiej tam nie wchodź.-Ostrzegłam go i zwiałam do swojego pokoju nie chciałam,żeby mnie o cokolwiek wypytywał.Niech nasze gołąbeczki im powiedzą,to nie moja brocha.W pokoju walnęłam się na łóżku i gapiłam się w sufit,leżałam tak i nie wiem kiedy zasnęłam.
-Pobudka śpiochu,mój kochany.-Usłyszałam głos Brook nad uchem.Od razu poderwałam się na równe nogi i stanęłam przed nią.
-I co jesteście razem?-Zapytałam zniecierpliwiona.
-Jeszcze nie,ale jesteśmy na dobrej drodze.-Uśmiechnęła się pod nosem,a ja tylko westchnęłam zrezygnowana.Na co ta się zaśmiała.
-Spokojnie,obiecuję ci,że będziesz pierwszą osobą która dowie się że jesteśmy razem.-Tym nie pocieszyła,przynajmniej miałam pewność,że mi powie,no bo nigdy nic nie wiadomo nie?
-A i jeszcze jedno.Wiesz,czy w nocy działo się coś ciekawego w tym pokoju.-Poruszyłam zabawnie brwiami.
-Ty za młoda jesteś.Niall zaprosił mnie do siebie bo ja zapomniałam kluczy od domu koleżanki,a ona gdzieś sobie wyszła.Dobra a teraz lekcje.-Wytłumaczyła mi i zaczęła wyciągać książki z mojej walizki.
-No wiesz jak dla mnie to mogłaś trochę dłużej zostać u Nialla,nie obraziła bym się.-Ta tylko spiorunowała mnie wzrokiem.
-Udam,że tego nie słyszałam.-Zabrałyśmy się za lekcje.
Po nauce pojechałam z chłopakami na próbę,siedziałam na sali pod lustrem i odrabiałam lekcje,co chwilę śmiejąc się z któregoś z któregoś.Ciągle się wygłupiali,a choreograf tylko stał i z politowaniem się na nich patrzył.

Potem siedziałam w salonie tatuażu z Louisem i Zaynem.Niestety musiałam z nimi tam pojechać bo reszta poszła na randki,i byłam skazana na to miejsce.Ale muszę przyznać,że nie nudziłam się tam miałam niezły ubaw gdy patrzyłam jak w oczach Louisa pojawia się przerażenie,za każdym razem gdy igła zbliżała się do jego ręki.Razem z Zaynem się z niego nabijaliśmy,a ten nas wyzywał.Polubiłam też tego tatuażystę,ciągle mnie rozśmieszał,opowiadając kawały.Późnym wieczorem wróciliśmy do hotelu i od razu z uśmiechem na ustach poszłam spać.

7 Grudnia Piątek 

Dzisiaj wstałam już o 7 rano bo strasznie bolał mnie brzuch.Zwijałam się na tapczanie z bólu i modliłam się żeby już przestało.Z ledwością wstałam i po woli poszłam do sali.Byli tam prawie cała ekipa one direction,weszłam do środka trzymając się za brzuch.
-Lila co się stało?Jesteś cała blada.-Pierwszy zauważył mnie Liam i od razu do mnie podbiegł.Wszyscy z przerażeniem na mnie spojrzeli.
-Boli-Wyjąkałam.Chłopak posadził mnie przy stole,jednak był to błąd bo wszyscy jedli właśnie śniadanie.Na sapach jedzenia zemdliło mnie tak,że od razu pobiegłam do łazienki.Nachyliłam się nad toaletą i zwymiotowałam.Mimo tego nie poczułam żadnej ulgi,a żeby było jeszcze śmieszniej to zaczęła mnie na dodatek boleć głowa.Weszłam z powrotem do sali szurając nogami.Ludzie patrzyli się na mnie ze współczuciem,a Harry od razu do mnie podszedł i zaniósł mnie do pokoju.Za nami szli po kolei Liam,Zayn i Lou z córką na rękach.Chłopak położył mnie na łóżku i usiadł obok na pościeli.Przyłożył rękę do czoła i się skrzywił.
-Jesteś rozpalona.
-Musimy zadzwonić po lekarza-Odezwała się kobieta.Nie miałam siły się sprzeciwiać,chciałam po prostu żeby brzuch przestał już boleć.
-Oj,moje biedactwo-Usiadł obok mnie także Liam i pogłaskał po włosach.
-Co cię boli?
-Brzuch i trochę głowa.-Wychrypiałam bo przez to wszystko zaschło mi w gardle.Chłopak opatulił mnie jeszcze bardziej kołdrom,a wtedy do pokoju wszedł Louis,Niall i Paul.Mężczyzna od razu chwycił za telefon,kuzyn usiadł obok mnie,łóżko było duże wiec spokojnie się zmieścił a blondyn staną obok Zayna przy ścianie.
-Oj,królewno co ci jest?-Mówił brunet bardziej do siebie niż do mnie.Czekaliśmy na lekarza,a mnie znowu zemdliło,zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki.Gdy wróciłam znowu położyłam się do łóżka i już prawie zasypiałam gdy do pokoju wszedł lekarz.
-Witam małą pacjentkę.-Miałam ochotę mu przyłożyć za tą "małą' ale nie miałam siły w ogóle podnieść się z łóżka.
-Dzień dobry doktorze,wezwaliśmy pana bo z nią jest coś nie tak.Wymiotuje,boli ją brzuch...-Zaczął gadać z doktorem Lou a po chwili jeszcze Liam coś dodał,ale nie słuchałam za bardzo bolał mnie brzuch.
-Dobrze to zbadamy cię.-Zwrócił się do mnie i chciał odkryć mi kołdrę.Ale ja się nią jeszcze bardziej opatuliłam,no przecież nie będę się rozbierać kiedy patrzy się na mnie cały zespół co nie?Spojrzałam się na nich wymownie,ale chyba nikt nie skumał o co łazi,bo wszyscy się tylko na mnie dziwnie spojrzeli.Po chwili Lou skapnęła się o co chodzi.
-Dobra chłopaki wyjazd z pokoju.-Przegnała ich z pomieszczenia a sama usiadła na fotelu obok.Jej się nie wstydziłam w końcu to kobieta,dlatego osunęłam lekko kołdrę a lekarz zaczął mnie badać.Osłuchał mnie,zajrzał do gardła sprawdził czy nie mam żadnej wysypki i mogłam znowu wejść pod kołdrę.Wtedy Lou zawołała chłopaków i weszli z powrotem do mojego pokoju.
-I tak nie wiem po co to było.-Usłyszałam szept Nialla,a zaraz potem kobieta walnęła go dyskretnie w rękę żeby się już zamknął,ale ja i tak to widziałam.
-No więc Lila ma zwykła grypę żołądkową.Jest to wirus,każdy z was mógł go złapać.
-No to dlaczego wzięło akurat młodą.
-No cóż,jej organizm jest osłabiony przez anemię i jest mnie odporna na różne wirusy i choroby niż wy,a poza tym to dziecko.Grypa objawia się właśnie mdłościami,jest się bardziej osłabionym,występuje też gorączka,biegunka i bóle brzucha.Za zwyczaj trwa to 2-3 dni potem przechodzi.Przepiszę jej leki po nich powinny przejść wszystkie bóle.-Mężczyzna zaczął wypisywać coś na kartce papieru a wszyscy jakby się nad czymś mocno zastanawiali.Ciszę przerwał znowu lekarz.
-Aaa i lepiej,żeby ona nie wychodziła na zewnątrz.Lepiej mieć w razie czego łazienkę bliżej siebie.-Wskazał na drzwi prowadzące właśnie do tego pomieszczenia,oddał kartkę Louisowi i wyszedł.
-No to mamy problem.-Westchnął Liam razem z Louisem.

--------------------------------------------------------------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz