sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 12

Czytasz=Komentujesz 
To dla mnie ważne,wiem wtedy ile osób czyta tego bloga i mam motywację żeby pisać go dalej.A jeśli nie ma komentarzy to znaczy,że nie muszę dodawać następnych rozdziałów.
Jeśli podoba ci się moje opowiadanie to zostaw tu po sobie ślad.
Chcę po prostu wiedzieć kto będzie mnie dalej wspierał w pisaniu tego bloga.


8 Grudnia Sobota


-Lila kochanie wstawaj.-Usłyszałam głos Louisa.Postanowiłam się nie awanturować i grzecznie wstać.
-Już.-Po woli otworzyłam oczy i ujrzałam trochę zaspanego jeszcze chłopaka.
-Ty też się obudź.-Zaśmialiśmy się razem,stanęłam na przeciwko niego a ten przyłożył mi rękę  do czoła,ale tym razem się nie skrzywił.
-Gorączki już nie masz,blada też nie jesteś.
-Tak,dzisiaj jest już lepiej.-Uśmiechnęłam się do niego.
-Dobra leć się ubrać,a ochroniarze wezmą już twoje walizki.-Dwaj mężczyźni wzięli bagaż i razem z Louisem wyszli.Ja poszłam do łazienki,umyłam się ubrałam włosy tylko rozczesałam.Gotowa do drogi wzięłam swoją torbę i wyszłam zostawiając puste pomieszczenie.Dochodziłam pod drzwi Louisa gdy te się otworzyły i ujrzałam chłopaka razem z Harrym.Tak zawzięcie ze sobą dyskutowali,że nawet nie zauważyli,że idę za nimi korytarzem.
-Myślisz,że to dobry pomysł.Ja uważam że nie powinniśmy jej tego mówić.-Usłyszałam głos Harry'ego.Zaintrygowało mnie to,byłam ciekawa o czym oni gadają i chciałam dowiedzieć się czegoś więcej,ale wtedy z jednego z pokoi wyszedł Niall i zaczął do nich coś gadać więc ci skończyli już ten bardzo ciekawy jak dla mnie temat.Potem doszedł jeszcze Liam i Zayn.Zrezygnowana szłam teraz za całą piątką do samochodów które miały nas przetransportować na lotnisko.Jechałam w jednym samochodzie z Harrym i Niallem ponieważ chciałam z nim pogadać o Brook.Wiem jakie zdanie ma o nim dziewczyna więc teraz przyszedł czas,żeby dowiedzieć się co on o niej myśli.
-Niall,jak tam twoja dziewczyna?-Zagadnęłam
-Nic nie wiem o ty że mam dziewczynę.-Odpowiedział,a we mnie się już gotowało,ale spokojnie ciągnęłam dalej.
-No,a jak tam Brook?
-Brook...hmm dobrze.Zaprosiłem ją na dzisiejszy występ.-Mówił coraz ciszej,tak jak by się zawstydził.
-O super.A po występie pójdziecie na kolację do eleganckiej restauracji,tam powiesz jej,że wiele dla ciebie znaczy i zapytasz się czy zostanie twoją dziewczyną,ona powie tak i rzuci ci się w ramiona.A potem pójdziecie na romantyczny spacer po parku w blasku księżyca.Będziecie się trzymać za ręce,ty odprowadzisz ją do domu,a na pożegnanie namiętnie się pocałujecie.-Rozmarzyłam się patrząc w ciemną szybę samochodu.Sama chciała bym,żeby w przyszłości mój chłopak był tak romantyczny.Ale tą piękną chwilę przerwał mi Harry.
-Halooo...ziemia do Lily.-Machał mi przed nosem dłonią i obaj zaczęli się śmiać.
-Akurat twój plan się chyba jednak nie sprawdzi bo po występie idziemy na imprezę do klubu.
-Och...a mogło być tak pięknie.-Westchnęłam sama do siebie,a ci znowu zaczęli się chichrać.Przez całą drogę już się nie odzywałam.Na lotnisku z racji tego że była noc nie było dużo piszczących fanek co bardzo mi odpowiadało.Samolot już na nas czekał,przeszliśmy odprawę i równo o 4:30 wylecieliśmy.W samolocie podróżowała z nami Lou,Lux,Tom i Paul.Na początku menadżer usiadł obok pilota,a cała reszta porozsadzał się po całym odrzutowcu.Ja siedziałam obok Zayna a na przeciwko nas Niall,Liam,Lou z Lux.Obok Tom,Harry i Louis,ale po paru godzinach i tak wszyscy zaczęli się wiercić więc przez całą podróż siedziałam chyba na wszystkich miejscach.
Wszyscy byliśmy nie wyspani,nawet mała Lux więc gdy tylko samolot znalazł się w powietrzu zasnęliśmy.Obudziłam się gdzieś koło 10,spała już tylko młoda,a reszta starała się być cicho,żeby nas nie obudzić.Za bardzo im to nie wychodziło,bo gdy Niall zabrał telefon Harry'emu ten zaczął się drzeć na cały samolot i takim oto sposobem mnie obudzili.
-O księżniczka wstała.-Zauważył Zayn
-Ale nie dobrowolnie,co Harry?-Spojrzałam złowrogo na chłopak,który już odzyskał swoją własność.
-No,przepraszam.-Zrobił słodką minkę,na co ja wymiękłam.
-Haha widzicie mój urok nawet na nią działa.-Prawie krzyknął a kobieta siedząca obok niego pokręciła tylko zabawnie głową.
-Głupi jesteś.-Wtedy odezwał się drugi matoł czyli Niall.Zaczął najgłośniej jak się da śpiewać piosenkę Justina Bibera,myślałam normalnie że uszy mi odpadną.
-Następny głupek.-Wymamrotałam i zatkałam uszy.Gdy skończył myślałam,że będę miała już spokój,jednak tak się nie stało.Przede mną usiadł Liam z miską w ręku,od razu wyczułam że coś się kroi.
-No Lila,musisz to zjeść.-Podał mi naczynie a w środku był kleik,unosił się od niego okropny zapach,przez co mój wirus dał o sobie znać.Poleciałam do toalety,zarobiłam to co miałam zrobić i zmarnowana wróciłam na miejsce.
-Nie zjem tego.-Zasłoniłam rękami usta i odwróciłam się w stronę okna.
-Jeśli nie chcesz po dobroci,to będzie siłą.-Odezwał się Louis.Wstał ze swojego miejsca,wziął moją łyżkę do ręki i tak jak wczoraj zostałam przez niego karmiona.Zayn który siedział obok mnie pilnował żebym nie uciekła i trzymał za rękę,a Lou wpychał mi siłą łyżkę do buzi.Harry oczywiście widząc to się śmiał,a ja znowu miałam ochotę mu przywalić.
-Pożałujecie za to-Wysyczałam przez zęby do całej trójki po skończonym posiłku i poszłam do łazienki się umyć,bo oczywiście przez to karmienie byłam cała w tym świństwie,miałam to nawet we włosach.
Zostały jeszcze około 4 godziny lotu,a ja nudziłam się jak mops.
-Nudziiiii miiiiiii sięęęę-Jęknęłam tak parę razy aż w końcu Liam się nade mną zlitował i graliśmy w łapki,było przy tym dużo śmiechu.Potem do chłopaka zadzwoniła Dan,a ja znowu nie miałam co robić.
Poszłam na swoje miejsce obok Zayna i przypatrywałam się dokładnie jak chłopak rysuje.Było to trochę dziwne dzieło,ale i tak wiele bym dała za to żeby umieć tak rysować.Niestety nie mam takiego talentu,a z plastyki mam ledwo 4.
-Fajne to coś.
-Dzięki.Chcesz,bo chyba nie masz co robić,co?-Wyrwał jedną kartkę i chwycił drugi ołówek do ręki.
-Ale ja nie umiem.
-Na pewno umiesz tylko jeszcze o tym nie wiesz.-Nie pewnie chwyciłam ołówek do ręki i patrzyłam na białą kartkę.
-Ale wiesz,ostrzegam jak kiedyś mieliśmy w szkole narysować portret to mój rysunek w ogóle człowieka nie przypominał.Wiesz jedno oko mniejsze drugie większe i jeszcze bardziej krzywe,nos jak u świni a o ustach i uszach to już lepiej nie mówić.-Widziałam w oczach chłopaka rozbawienie,z resztą na wspomnienie tego widoku mi też chciało się śmiać.
-Dobra,narysujemy...hmm Nialla.-Wyszczerzył się do mnie i zaczął tłumaczyć w jakich odstępach oczy,jakiej wielkość nos i takie tam.Co chwilę spoglądaliśmy na blondyna,a ten w ogóle nie skapnął się że ktoś na niego patrzy.Wszystko przez to,że ciągle patrzył się zniecierpliwiony w komórkę i co chwilę drukował SMS-y.
Podobało mi się to zajęcie,co chwilę wybuchaliśmy śmiechem,a efekt nawet nie był taki zły.Wszystkie elementy były na swoich miejscu i muszę przyznać,że portret był bardzo podobny do Nialla.
-Dziękuje.-Uściskałam go i pocałowałam w polik.
-Ooo,a to za co?-Zaśmiał się dźwięcznie.
-Za to,że Niall wygląda jak człowiek.-Odpowiedziałam,a blondyn dziwnie się na mnie spojrzał.Wybuchnęłam śmiechem,a Zayn zaraz za mną.Chwyciłam kartę i podeszłam do zdziwionego Nialla.
-Patrz co narysowałam.-Powiedziałam dumna z siebie.
-No...no,ale jestem przystojny.-Zagwizdał na widok rysunku.
-No widzisz ulepszyłam cię.-Głupkowato się wyszczerzyłam
-Hahahaha.-Mówił po woli chłopak,wstał z fotele i zaczął mnie gonić.Uciekałam przed nim po całym samolocie,aż w końcu ukryłam się za Harrym.
-Harry błagam pomóż mi Niall chce mnie zjeść.-Zaśmiałam się
-A niby z jakiej racji?
-No bo wiesz,ja cię tak kosiammmm!-Przeciągnęłam i posłałam mu buziaka.
-Dobra,dobra.Niall daj jej spokój.-Powiedział do blondyna
-W sumie to się już zmęczyłem.-Usiadł ciężko oddychając na fotelu,a ja na przeciwko niego.
-No więc z kim tak gorliwie piszesz?-Zadałam pytanie,ale od początku domyśliłam się o kogo chodzi.
-Nie twoja sprawa smrodzie.-Zrobił dziwną minę,a mnie utwierdziło to jeszcze bardziej w tym,że pisze z Brook.Dałam mu już spokój i nie odzywałam się.
Musiałam znowu skorzystać z toalety,gdy przechodziłam obok Harry'ego ten pociągnął mnie na swoje kolana i przytrzymał tak,że nie mogłam się ruszyć.
-Nadal mnie kosiaszzzz?-Głupkowato się uśmiechnął.
-Tak,ale błagam puść mnie.-Jęknęłam.
-Nie,mi tak wygodnie.-Jeszcze mocniej mnie ścisnął.
-Dobra,to zrzygam się na ciebie.-Wtedy skrzywił się,od razu mnie puścił i pobiegłam do toalety.Wracając ominęłam bruneta najbardziej jak się dało na co ten się zaśmiał.Usiadłam na swoim miejscu,wyciągnęłam słuchawki,telefon i słuchałam muzyki.Melodia była cicha i spokojna,przez co odpłynęłam.Obudzili mnie dopiero gdy lądowaliśmy,przewracało mi się wtedy trochę w żołądku,ale dałam radę.Gdy byliśmy już na ziemi,od razu gdy wyszliśmy z samolotu usłyszeliśmy krzyki,piski i Bóg wie co jeszcze.Udaliśmy się do budynku,gdzie był totalny rozgardiasz,wszędzie pełno dziewczyn i ochroniarzy.Mój lęk dał o sobie znać,miałam wrażenie że za chwilę zostanę zdeptana przez te dziewczyny.Wszystkie krzyczały,przepychały się.Zespół szedł przodem a ja za nimi,bałam się więc chwyciłam za ręke Harry'ego który był najbliżej mnie.Spojrzał na mnie blado się uśmiechnął,ścisnął mocniej moją dłoń i razem przeciskaliśmy się przez tłum do samochodu.Widziałam jak po drodze fanki przewróciły Nialla,a Zayn pomagał mu wstać,wtedy jeszcze bardziej się przeraziłam.Mimo tylu ochroniarzy jacy byli na lotnisku te dziewczyny zachowywały się jak jakieś wariatki.Wiem że dla chłopców są one ważne bo to dzięki nim są tacy sławni i w ogóle,no ale przecież są jakieś granice rozsądku.
Po męczącej walce w końcu przedostaliśmy się do busa.Mnie pierwszą wsadzili do auta a potem wsiadł zespół.Nikt się nie odzywał,było widać są zawiedzeni zachowaniem tych dziewczyn.Siedziałam cichutko obok Louisa i Liama,żeby jeszcze bardziej ich nie wkurzyć.Pojechaliśmy w miejsce gdzie miała odbyć się ta cała gala,a tam atmosfera się już trochę rozluźniła.Zaprowadzono nas do garderoby One Direction i oczywiście każdy z nas dostał taką plakietkę która pozwalała poruszać się po całym obiekcie.Zespół poszedł na scenę gdzie miała odbyć się próba,a ja zostałam w garderobie,gdzie kręciło się parę osób.Usiadłam na jednej z kanap z paczką orzeszków którą dał mi Niall i wyciągnęłam telefon była znowu godzina 12:00 wiecie różnica czasu robi swoje.Napisałam SMS-a do Matta
"Jestem już w Londynie.tęsknię ;33"  po 5 minutach odpisał
"Też się za tobą stęskniłem,musimy się spotkać" 
"Co robisz?"
"Właśnie wstałem ;pp I mam zamiar siedzieć dzisiaj w domu i się obijać.A ty co rb? XD"
"Ty to masz dobrze ;)) A ja siedzę w garderobie i jem orzeszki,wiesz jakie dobre haha;p"
"Smacznego ;DD Dobra lecę się ubrać bo Brook właśnie przestała okupywać łazienkę XD" 
"To do zobaczenia ;33 Papa"
Zaśmiałam się w duchu i wyszłam z pomieszczenia,usiadłam na widowni i patrzyłam jak Niall robi z siebie głupka tańcząc jakiś durny taniec na środku sceny.Siedzieliśmy tam do 17:30 a przez ten czas poznałam dużo sławnych artystów którzy też tam występowali.Mam zdjęcie z Little Mix,niestety Perrie nie było z nami bo na następny dzień miała mieć wycięcie migdałków dlatego zamiast w występować w telewizji ona wyleguje wie w szpitalu,a szkoda bo muszę przyznać,że się za nią stęskniłam.Poznałam też Bruna Marsa i The Wanted.W sumie nie było tam nudno,ciągle coś się działo i ktoś się wygłupiał.Po próbie każdy pojechał do swojego domu,już nie mogłam się doczekać kiedy zobaczę swój nowy pokój przygotowany przez Louisa i El.Zniecierpliwiona wysiadłam z auta spojrzałam na dom i aż zaniemówiłam,był bardzo wielki i taki nowoczesny.Stałam przed płotem i po prostu się na niego gapiłam.
-Lila,pomóż mi.-Usłyszałam głos Louisa który wypakowywał z bagażnika nasze walizki.Podeszłam do niego i chwyciłam swoje dwie torby,wtedy usłyszałam trzask drzwi z domu po drugiej stronie ulicy. Odruchowo spojrzałam w tamtą stronę i zaniemówiłam,myślałam że mam jakieś zwidy,jednak wszystko okazało się prawdą.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz