sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 13

Staliśmy po dwóch stronach ulicy i po prostu patrzyliśmy na siebie jak zahipnotyzowani.Nie mogłam uwierzyć,że parę metrów ode mnie stoi mój przyjaciel,którego tak dawno nie widziałam.I muszę przyznać,że przez ten czas bardzo się zmienił.Tak jakby wydoroślał,wyprzystojniał,zmienił fryzurę,chyba nawet trochę urósł jednak jedno się u niego nie zmieniło wcale.A mianowicie na jego twarzy cały czas widniał taki sam prześliczny uśmiech,to w nim najbardziej lubiłam.Od zawsze podobały mi się te jego słodki dołeczki w policzkach,a teraz będę mogła podziwić je częściej.
-Matt.-Krzyknęłam uradowana i pędem ruszyłam w jego stronę,miałam szczęście,że nie jechał żaden samochód bo pewnie źle by się to skończyło.Rzuciłam się na niego,a on mocno mnie przytulił.W jego ramionach czułam się tak bezpiecznie i dobrze,że ta chwila mogła trwać wiecznie.Delikatnie się kołysaliśmy,byłam wtedy bardzo szczęśliwa.
-Co ty tu robisz?-Po woli mnie od siebie odsuną i zadał pytanie.
-Będę tu mieszkać.-Wskazałam na willę po drugiej stronie ulicy.
-No to witam nową sąsiadkę.-Słodko się uśmiechną.
-Serio?Ty też tu mieszkasz?-Nie mogłam w to uwierzyć te słowa nadal do mnie nie docierały.
-Tak głupolu.-Chciałam mu przywalić za tego głupola,ale ten był sprytniejszy i od razu złapał mnie za ramiona i znowu do siebie przyciągnął.Poddałam się i również go objęłam,staliśmy tak do póki nie podszedł do nas Lou.Chłopak delikatnie się ode mnie odsunął i spojrzał na kuzyna.
-A więc to jest Matt mój kochany przyjaciel,a to jest Louis mój kuzyn.-Przedstawiłam ich sobie.
-A wiec to ty jesteś bratem Brook?
-Tak,niestety się zgadza.-Uśmiechnął się do Louisa.Staliśmy w ciszy,a ja ciągle szczerzyłam się do Matta.
-Lila,idziemy?-Z jednej strony byłam ciekawa wystroju domu,a z drugiej chciałam spędzić trochę czasu z Mattem.Spojrzałam na oby dwóch,a młodszy z nich pokiwał delikatnie głową tak,że tylko ja to zauważyłam.Uznałam to za słowa "Idź z nim,ja poczekam"
-Zadzwonię do ciebie.-prazem z Lou przeszliśmy przez ulicę i weszliśmy na wielką posesję chłopaka.Targałam za sobą jedną ze swoich walizek,aż w końcu znaleźliśmy się pod drzwiami,które po chwili się otworzyły.Patrzyłam na wszystko z otwartą buzią i nie mogłam uwierzyć,że będę mieszkać w takim ekstra domu.






Weszłam w głąb domu rozglądając się na wszystkie strony.
-No..no myślałam,że masz gorszy gust.-Zachichotałam.
-To lepiej więcej nie myśl.-Spojrzał się dziwnie i postawił ostatnią walizkę przy ścianie.Więcej się nie odzywałam,ściągnęłam kurtkę i buty.Przeszłam się po salonie,stanęłam przy jednym z wielkich okien patrząc na okolicę.
-Lila,chodź.-Usłyszałam Louisa i podreptałam do chłopka stojącego przy schodach.Bez słowa ruszyłam za nim na górę.Pokazał mi dwie przestronne łazienki,swoją sypialne,dwa pokoje gościnne i pokój w którym były instrumenty,regały z książkami i takie inne duperele.
Stanęłam przy szklanej balustradzie i podziwiłam widoki z góry na salon.
-Zapraszam.-Odwróciłam się,a brunet otworzył jedne z wielu drzwi i ręką wskazał żebym tam weszła.Tak właśnie zrobiłam,a z wrażenia aż zaniemówiłam.Pokój był bardzo duży,nie taki jak mój stary albo ten w domu dziecka.Kolory były prześliczne,a w tym łóżku od razu się zakochałam,biała wielka szafa z lustrem na przeciwko łóżka też była imponująca.Od razu widziałam,że większą część tego pokoju urządziła El,bo przecież facet nie dobrał by tak idealnie kolorów i mebli.
Odwróciłam się do kuzyna i rzuciłam mu się na szyję całując w policzek.
-Haha,czyli że ci się podoba.-Mówił przez śmiech.
-Jest super.Dziękuje-Odkleiłam się od niego.
-Podziękuj El bardzo się starała,żeby ci się spodobało.-Wtedy wybuchnęłam głupkowatym śmiechem,a moje przypuszczenia się potwierdziły.Ten pokiwał tylko zrezygnowanie głową i wstawił do pokoju moje walizki.
-Rozpakuj się,a ja idę na dół.-I już go nie było.Po woli się uspokoiłam i wzięłam za opróżnianie toreb.Na półkach białej szafy poukładałam moje wszystkie ubrania,buty postawiłam na dole i zaczęłam rozpakowywać walizkę z różnymi drobiazgami i duperelami.W połowie pracy ze zmęczenia usiadłam na podłodze i wyciągnęłam telefon.
"Dzięki za super pokój jesteś kochana ;33 Lila"-Napisałam SMS-a do Eleonor.
Po jakiś 10 minutach odpisała:
"Nie ma za co.Cieszę się,że ci się podoba i mam nadzieję,że będzie ci się dobrze w nim mieszkało kochanie ;))"
Uśmiechnęłam się sama do siebie i napisałam jeszcze do Matta.
"Co robisz mój kochany sąsiedzie?"
Odpisał od razu:
"A wiesz czekam,aż pewna piękna dziewczyna mnie odwiedzi.xd"
"Wiesz chyba się nie doczekasz ;pp"
"Ale ja tak pięknie proszę!"
"Dobra zobaczę co da się zrobić.Poczekaj xx"
Wyszłam z pokoju i doczłapałam się po schodach na dół.Lou siedział rozwalony na kanapie i oglądał jakiś program telewizyjny,a w ręku trzymał talerz z kawałkiem pizzy.
-Mogę w końcu zjeść coś normalnego?-Jęknęłam błagalnie,czułam się już dobrze i nie było potrzeby,żebym ciągle jadła to świństwo.
-No masz,ale tylko dlatego że nie chcę mi się wstać i ci coś zrobić.-Wskazał na stolik gdzie stał karton z pizzą.Dopadłam do niej i z kawałkiem w ręku usiadłam obok chłopaka,niestety mój pech dał o sobie znać i sos pomidorowy jakimś cudem po chwili znalazł się na białek kanapie.
-Upssss-Zrobiłam przerażone oczy i niewinnie spojrzałam się na chłopaka ten na mnie a potem obydwoje na siedzenie.Pomyślałam,że teraz to już na pewno nie puści mnie do Matta za to co zrobiłam.
-Liiilaaaaa-Jęknął i zrobił dziwną minę myślałam,że będzie się na mnie wydzierała,ale ten kazał mi tylko iść do łazienki po środek do czyszczenia tapicerki i potem sama musiałam to wyczyścić.
-Nigdy więcej nie wpuszczę cię na kanapę z jedzeniem-Powiedział zrezygnowany i poszedł do kuchni,postawił na stole talerz a na nim położył mój kawałek pizzy.Wtedy zadzwonił do niego telefon.
-No hej,kotku......Tak.......Wiem....Yhmmm.....Co robimy?-Spojrzał na mnie ostrym wzrokiem.-Ta słodka dziewczynka jak to powiedziałaś uświniła mi kanapę sosem więc teraz ją szoruję.A ja uważnie się przyglądam żeby nie został żaden ślad......Ja okrutny no coś ty?.....-Złowieszczo się zaśmiał,a reszty jego rozmowy już nie słyszałam,bo poszedł do góry.Po 15 minutach skończyłam szorować kanapę,a na dół zszedł mój kuzyn.Spojrzałam na niego niecierpliwie i czekałam,aż oceni moją pracę.
-No teraz możesz iść jeść przy stole.-Zaakcentował ostatnie słowa i usiadł na drugiej kanapie bo ta była mokra.Ja poszłam do tego nieszczęsnego stołu i pochłonęłam aż 3 kawałki pizzy.W miedzy czasie Louisowi poprawił się już chyba humor i zapomniał o moim wybryku wiec od razu gdy zjadałam schowałam talerz do zmywarki i wolnym krokiem podeszłam do bruneta.
-Louiiissss.-Zatrzepotałam słodko rzęsami i zrobiłam słodkie oczka.
-Czego duszyczka zapragnie.-Równie słodko się do mnie uśmiechnął.
-Muszę być na tej całej gali wieczorem?
-A masz jakieś inne plany?-Zrobił pytającą minę
-Mogę iść do Matta?Proszę..proszę...proszę.-Byłam gotowa nawet przed nim klękać,żeby tylko się zgodził.
-No nie wiem,nie wiem to chyba zły pomysł.A co na to rodzice Matta?
-Ciocia i wujek na pewno nie będą mieli nic przeciwko temu.Błagam.-Ten zaczął się zastanawiać a ja modliłam się w duchu żeby się zgodził.
-No dobra,ale od razu po występie po ciebie przyjdę i porozmawiam z jego rodzicami.-Pogroził mi palcem,a ja od razu się na niego rzuciłam i uściskałam.
-No,dobra już,bo mnie udusisz.-Zarechotał,więc się od niego odsunęłam.
-Dziękuje.-Krzyknęłam gdy byłam już na schodach i pobiegłam do swojego pokoju.
"Za 15 minut będę ;pp" -Napisałam do przyjaciela i wyciągnęłam z szafy ubrania i z telefonem w ręce poszłam do łazienki.
Nie musiałam się jakoś specjalnie stroić.Matt widział mnie wiele razy nie ogarniętą w piżamie i z rozczochranymi włosami a jakoś się ode mnie nie odwrócił więc na prawdę ma wylane na to co ubiorę.Zakładałam właśnie koszulkę gdy mój telefon się odezwał.
"Widzisz udało się.XD.Czekam"-Przeczytałam,schowałam telefon do kieszeni spodni i wyszłam z łazienki.W podskokach zbiegłam na dół i zaczęłam ubierać buty.
-Idziesz już?-Usłyszałam głos chłopaka z salonu.
-Noooo.-A ten momentalnie znalazł się obok mnie.
-Przyjdę po ciebie,ale jak by co to masz klucze od domu.-Podał mi pęk kluczy,które od razu schowałam do kieszeni.Założyłam jeszcze kurtkę i wyszłam z mieszkania kierując się do domu mojego przyjaciela.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

CZYTASZ=KOMENTUJESZ


1 komentarz: