niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 14

Jak zawsze drzwi od ich domu były otwarte,więc spokojnie weszłam.W tamtym starym domu zawsze czułam się jak u siebie,pewnie dlatego że bywałam tak nawet kilka razy dziennie.
Pierwsza przywitała mnie suczka Brook,Tina.To bardzo ruchliwy i pocieszny zwierzak wiec od razu zaczęła szczekać i machać ogonkiem.Muszę przyznać że za nią również bardzo się stęskniłam więc gdy tylko ściągnęłam kurtkę i buty wzięłam ją na ręce i zaczęłam do niej mówić.Zawsze miałam wrażenie,że doskonale mnie rozumie mimo tego, że nie może mi odpowiedzieć.Weszłam z psiakiem na rękach do jednego z pomieszczeń jak się okazało był to salon.Na kanapie siedział Matt z telefonem w ręce,usiadłam obok niego.Gdy mnie zauważył na jego ustach pojawił się szczery uśmiech który odwzajemniłam.Po chwili znowu zaczął gapić się w komórkę,co jakiś czas spoglądając na mnie.Chciał mnie wkurzyć swoim zachowaniem,ale mu się to nie udało.
-No,już przestań bo zagadasz mnie na śmierć.-Zaśmiałam się po chwili ciszy nawet na niego nie patrząc.
-Ale ja lubię z tobą rozmawiać.-Słodko się uśmiechnął i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dlaczego się tu przeprowadziliście?-Zapytałam ciekawa,gdy już się uspokoiłam.
-Tata dostał tu niedaleko pracę w kancelarii,a że trafiła się okazja na ten dom to wspólnie z mamą stwierdzili że się tu przeprowadzimy.Ale tak szczerze to wolałem tamten dom.-Wzruszył ramionami.-Ale teraz w ogóle nie żałuje że tutaj mieszkamy-Wesoło się uśmiechnął.
-Ja też-Wyszczerzyłam się.-A właśnie gdzie jest cioci z wujkiem?-Nie było to moje prawdziwe wujostwo,ale nie przeszkadzało mi to.Mówiłam tak do nich od zawsze i nie wyobrażam sobie,aby miało się to kiedyś zmienić.
-Poszli do jakiś znajomych na kolację.Więc znając życie nie wrócą za szybko-Oboje się zaśmialiśmy.A mi od razu przypomniało się jak jak kiedyś Matt mieszkał u nas przez dwa dni bo cioci z wujkiem mieli kompletnego kaca po wizycie u swoich znajomych.Rozmawialiśmy bardzo długo tak na prawdę o wszystkim i o niczym.Przy nim czułam się tak swobodnie,nie musiałam nikogo udawać.Mogłam wygłupiać się do woli,ale też wypłakiwać się na jego ramieniu.
-Co robimy???????Nudzi mi się-Jęczałam co jakiś czas aż chłopak wstał z kanapy i z szafki wyciągnął płytę z filmem.Oczy od razu mi się zaświeciły gdyż był to nasz ulubiony film czyli "Krokodyle" a raczej wszystkie trzy części.Oglądaliśmy je już tysiąc razy,ale jeszcze nami się nie znudziło.Chłopak włączył pierwszą część a ja wygodnie usadowiłam się na kanapie z paczką żelków które leżały na stoliku.Po jakiś 30 minutach usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Ja się nie ruszę.-Wykrzyczał pierwszy Matt,więc nie miałam innego wyjścia jak iść i otworzyć.Oczywiście dobrze wiedziałam kto czeka po drugiej stronie drzwi.Otworzyłam je a moim oczom ukazał się zdziwiony blondyn.
-Co ty tu robisz?Pomyślmy uciekłaś Louisowi on cię teraz szuka i spóźni się na gale?-Uśmiechnął się głupkowato.
-Haha śmieszne,bardzo.-Odwzajemniłam uśmieszek.-Lou przyjdzie po tej całej gali,na której i tak nie zdobędziecie żadnej nagrody.-Zadrwiłam,i czekałam na jego reakcje.Jednak ten w ogóle się nie wkurzył tylko spokojnie na mnie spojrzał.
-A chcesz się założyć?
-Ok,jestem przekonana że wygram.
-Dobra to o co?
-Jak ja wygram zabierzesz mnie do Disneylandu!-Była to pierwsza myśl która przyszłą mi do głowy.Rodzice obiecali mi kiedyś,że mnie tam zabiorą,niestety tak się nie stało.A teraz mam szansę aby tam pojechać w końcu cały zespół ma dużo kasy i któryś może mnie tam zabrać.
-Zgoda-Powiedział pewnie,co mnie trochę zdziwiło,ale słuchałam go dalej.-A gdy ja wygram i dostaniemy przynajmniej jedną statuetkę to ty przez cały dzień będziesz chodziła w wybranych przeze mnie ubraniach z logo 1D.-Trochę mnie to przeraziło,ale nie mogłam się już tego wycofać wiec tylko lekko pokręciłam głowa na znak że się zgadzam.Podaliśmy sobie dłonie a wtedy na dół zeszła pięknie ubrana Brook.Wyglądała naprawdę ślicznie,widziałam jak Niall na nią patrzył na kilometr można było odczuć że się chłopak zakochał.

-Przetnij.-Zwróciłam się do niej,aby jak najszybciej zejść im z oczu.
-Coś ty znowu wymyśliła?-Zrezygnowana zrobiła to o co ja poprosiłam.
-Zobaczysz.-Wyszczerzyłam się i ulotniłam z korytarza.Opadłam na kanapę ciężko wzdychając.
-Co?-Zapytał chłopak i z powrotem włączył film.
-Musimy oglądać tą galę.
-Co,nie masz dosyć tych facetów na co dzień?-Zdziwił się
-Uwierz mi,że nie mam ochoty oglądać tych kretynów,ale muszę przecież widzieć czy pojadę do tego Disneylandu czy nie.-Ten popatrzył się na mnie jak na idiotkę,a ja na jego reakcje zaczęłam się śmiać.Wtedy do pokoju weszła Brook a za nią Niall,który jak by mógł to zabił by mnie wzrokiem.Słodko się do niego uśmiechnęłam,ale ten nie odpuścił.
-Wszystko słyszałem.-Zmroził mnie wzrokiem jeszcze gorszym niż tamten.Nie drążył już dalej tematu bo odezwała się Brook.
-Dobra,my wychodzimy.Nie wiem o której wrócą rodzice,ale proszę was bądźcie grzeczni.-Powiedziała do nas jak do małych dzieci.
-Nie denerwuj się siostra czy my,takie aniołki byliśmy kiedyś niegrzeczni?-Złośliwie się do niej uśmiechnął.
-A mam ci przypomnieć jak wróciłam kiedyś do domu a firanki w kuchni były spalone?Albo jak...-Nie dokończyła bo odezwał się chłopak.
-Dobra..dobra idźcie już-Ponaglił ich,na co dziewczyna przewróciła tylko oczami.
-Jak wrócę chce zastać dom w całości.A nie bez firanek,okna i Bóg wie czego jeszcze.-Zagroziła palcem i oboje z kierowali się do wyjścia.
-Miłej zabawy,Niall szykuj już kasę na wyjazd.-Wydarłam się z salonu,a po chwili usłyszeliśmy zamykane się drzwi.
Obejrzeliśmy do końca pierwszą cześć filmu,a potem włączyliśmy tą nieszczęsną galę.Ciągle ktoś gadał,pokazywali jakieś beznadziejne wywiady jednym słowem nic ciekawego.Jedyne pociesznie było takie,że najpierw miało być rozdanie statuetek a potem występy gwiazd więc nie musieliśmy oglądać tego do końca.Po parunastu minutach pokazali wreszcie salę pełną gwiazd,którzy z niecierpliwością czekali na ogłoszenie zwycięzców w kilkunastu kategoriach.Z niecierpliwością czekałam na ogłoszenie wyników.
-W kategorii najlepszy zespół roku nagrodę otrzymuje zespół....One Direction.-Usłyszeliśmy głos prezentera ja momentalnie pobladłam.W tamtej chwili bardziej przerażało mnie to,że będę musiała chodzić cały dzień w jakiś badziewnych ciuchach niż to że nie pojadę do Disneylandu,chociaż tego też bardzo żałowałam.
-Mój Disneyland!!!-Wydarłam się na cały głos i upadłam teatralnie z kanapy na kolana,na co chłopak pokręciła tylko z rozbawieniem głową.Położyłam się na podłodze i jęczałam jak jakiś męczennik wysłuchując podziękowań całego zespołu.
-Nie....nie.....nie.....-Jęczałam co chwilę.-Dobra weź to wyłącz nie mogę ich słuchać.-Zrobiła tak jaki chciałam i pomógł mi wstać z ziemi.
-Jesteś nie normalna.-Zarechotał chłopak,a moje jęki z czasem również zmieniły się w śmiech.
-Wiem-Odpowiedziałam turlając się po dywanie.W końcu pozbierałam się z ziemi i usiadłam zmęczona na kanapie.Starałam się na razie zapomnieć o tym co przygotował dla mnie Niall.Udało mi się to dopiero gdy włączyliśmy drugą część filmu.Gdy zegar wybił godzinę 23:00 drzwi do domu się otworzyły,a my od razu poszliśmy zobaczyć kto to.
-Cześć dzieciaki-Zaszczebiotała ciocia,za nią do domu wszedł wujek a potem Louis.
-Młoda ubieraj się idziemy do domu.-Podał mi kurtkę i buty.Ubrałam się,pożegnałam tylko z Mattem i wujkiem,bo ciocia już dawno zniknęła za drzwiami łazienki.Przeszliśmy tylko przez ulice i już byliśmy w domu co bardzo mnie cieszyło bo nie miałam ochoty chodzić po mieście w nocy.
-Czy Niall.....mówił ci może coś o jakimś....hmmm zakładzie na przykład.-Zapyta łam się Louis gdy ściągałam kurtkę.Byłam ciekawa czy pochwali się już w czym będę musiała jutro paradować przez cały dzień swoim kolegą.
-Nie,a co?-Zaciekawił się.
-A nic,dobranoc.-Pożegnałam się z nim szybko,żeby nie zadawał już więcej pytań,i z nadzieją że blondyn zapomniał o tym durnym zakładzie poszłam do swojego pokoju a potem do łazienki.Dopiero gdy położyłam się na łóżku odczułam jaka jestem zmęczona i od razu zasnęłam.

---------------------------------------------------------------------------------------------------
I oto jest 14 rozdział.Jak się podoba?
Trochę krótki,cle większość pisałam dzisiaj tak na szybko.
W sumie miałam już cały ten rozdział napisany ale z całym blogiem usunął się wiec teraz pisałam z głowy to co pamiętałam.
Oczywiście przepraszam za jakiekolwiek błędy.

3 komentarze:

  1. Super rozdział cieszę się że dodałaś poprzednie rozdziały wygląd bloga bardzo ładny tylko może dodasz jakiś obrazek pod tytuł ? ale to zależy od ciebie ja tylko rzucam pomysły dużo weny i do następnego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Część ! Twój blog został nominowany do Liebster Award ! :) Więcej informacji znajdziesz tutaj:
    http://neverrr-giveee-up.blogspot.com/2014/02/liebster-awards.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć! Nie widzę u Ciebie na blogu zakładki "spam", więc dodaję komentarz pod rozdziałem. Mam nadzieję, że nie będziesz na mnie aż tak zła.

    Używki, kradzieże, bójki, imprezy, przestępstwa, to życie osiemnastoletniej Janice Belmont. Dziewczyna uważa, że życie to wieczna walka o przetrwanie. Dla niej, szczęście, miłość, wiara i zaufanie nie istnieją. Sądzi, że w jej życiu już nigdy nie wydarzy się nic dobrego. Czy się myli? Czy kiedy spotka 5 chłopaków z Europy, jej życie się odmieni? Czy zacznie postrzegać życie inaczej niż dotychczas? Wszystkiego dowiesz się czytając [[ http://gray-abyss.blogspot.com/ ]]
    Serdecznie zapraszam i przepraszam za spam, Di.x

    OdpowiedzUsuń