niedziela, 9 lutego 2014

Rozdział 15

9 Grudnia Niedziela 

Mój budzik który nastawił Louis dzwonił już dwa razy a kuzyn był u mnie z jakieś 10 minut temu jednak ja nadal leżałam pół przytomna w miękkiej pościeli i w ogóle nie chciało mi się wstawać.Chociaż dobrze wiedziałam,ze swoim zachowaniem denerwuje tylko Louisa.W pewnej chwili usłyszałam trzask drzwi i jakieś hałasy na dole.Moja wrodzona ciekawość zwyciężyła z lenistwem i po woli otworzyłam powieki,byłam ciekawa kto do nas przyszedł.Przekręciłam głowę w stronę szafki na której leżał mój telefon jednak to co tam zobaczyłam przeraziło mnie.Na mojej komórce siedział ogromniasty pająk,w warto jeszcze dodać,że ja panicznie boję się tych stworzeń.W jednej sekundzie wygramoliłam się z pościeli i zaczęłam wydzierać się w niebo głosy.Wyskoczyłam jak oparzona z łóżka a następnie z pokoju ciągle krzycząc.Zbiegłam po schodach i pędem ruszyłam w stronę kanapy na której siedział Louis z Harrym.Byłam zbyt przerażona obecnością tego potwora w moim pokoju i nie zastanawiałam się długo nad tym co tu robi loczek.
Ci spojrzeli się na mnie jak na idiotkę,ale zauważyłam w ich oczach także lekki strach.
-Spokojnie kochanie.Powiedz co się stało?-Louis złapał mnie za ramiona i spojrzał mi w oczy.Widziałam,ze jest zaniepokojony moim zachowaniem,ale podobało mi się to że się o mnie tak martwi.
-Tamm...taaam....jest....paaa.....paaa...jąkkkkk.-Jąkałam się.Spojrzałam na chłopaka,było widać,że odetchnął  z ulgą gdy to usłyszał.
-Oj,malutka boisz się pająków?-Cicho się zaśmiał i mnie przytulił.
-Tak od zawsze a w moim pokoju siedzi wielki i tłusty potwór.Zabijcie go!!!-Wydarłam się na cały głos tak,że chyba cała okolica mnie słyszała,a brunet momentalnie ode mnie odskoczył.
-Jakiego potwora macie zabić?-Do domu wszedł sobie jak gdyby nigdy nic spokojny Niall z torbą w ręce.
-Takiego wielkiego i tłustego-Zarechotał Harry.
-Zabijcie tego pająka...och no zabijcie go!!!-Krzyczałam skacząc po całym pomieszczeniu.
-Wspaniały Harry cie uratuje!-Wydarł się i już go nie było na dole.
-Gdzie on jest?-Usłyszeliśmy po chwili krzyk z góry.
-Na szafce obok łóżka-Wydarłam się prosto do ucha Nialla,który stanął obok mnie.
-Ejjjjj-Oburzył się,zatkał rękami uszy i usiadł na kanapie obok Louisa.Stałam na środku pokoju,ręce które lekko mi się trzęsły przyłożyłam do serca modląc się żeby Harry wykończył tego potwora.
-Zabiłeś?-Krzyknęłam przerywając ciszę panującą w pomieszczeniu.Wtedy na schodach pojawił się chłopak z wielkim bananem na ustach.
-Takkkk,żadnego tłustego pająka nie ma.
-Dziękuje jesteś kochany-Uśmiechnęłam się,podleciałam do niego i zawiesiłam mu się na szyi ten mnie podniósł tak,że nogi luźno zwisały mi nad ziemią.
-Dobra...bo mnie udusisz-Zaśmiał się i mnie puścił.
-A tu masz swój telefon.-Wyciągnął dłoń z urządzeniem w moją stronę,a ja gwałtownie od niego odskoczyłam.
-Nie-Krzyknęłam i nawet Niall i Louis którzy siedzieli tyłem do nas dziwnie się na mnie spojrzeli.
-Co znowu?-Przewrócił oczami brunet.
-Nie dotknę już nigdy więcej tego ustrojstwa.-Pokręciłam przecząco głową.
-Booo?
-Bo siedział na nim...
-Pająk-Dokończył za mnie Harry i się zaśmiał.
-To będziesz żyłą bez telefonu-Wzruszył ramionami i schował urządzenie do swojej kieszeni.Chciał iść usiąść na kanapę,ale ja zagrodziłam mu drogę i wyciągnęłam do niego rękę.
-Oddaj mi kartę.-Wyjaśniłam widząc jego zdezorientowaną minę.Ten zrobił tak jak prosiłam i po chwili już siedział obok Nialla.Ja udałam się do kuchni,z lodówki wyciągnęłam mleko a potem szukałam po wszystkich szafkach płatków.W końcu usiadłam przy stole i jedząc śniadanie śmiałam się z wygłupów Louisa.Po zjedzonym posiłku wstałam od stołu i chciałam iść na górę aby się w końcu ubrać i uczesać bo w tamtej chwili siedziałam na dole w piżamie i rozpuszczonych włosach.Byłam już prawie przy schodach gdy usłyszałam głos kuzyna.
-Lila natychmiast schowaj miskę do zmywarki.-Na  te słowa przekręciłam tylko oczami i wolnym krokiem wróciłam się do kuchni.
-Młoda chodź no tu na chwilę.-Zawołał mnie Niall gdy zrobiłam to o co poprosił mnie brunet.Od razu domyśliłam się o co chodzi,ale gdzieś w głębi duszy miałam nadzieję,że to jednak nie jet to o czym myślę.Doczłapałam się do salonu i stanęłam przed blondynem opierając ręce o biodra.
-No co?-Spojrzałam na niego,a ten chwycił torbę która stała obok i mi ją podał.
-Pamiętasz jeszcze nasz wczorajszy zakład?-Powiedział słodkim głosikiem.
-Ja,nieee.To my się w ogóle wczoraj widzieliśmy?-Udawałam zaskoczoną,chociaż dobrze wiedziałam,że to było pytanie retoryczne.
-No to dobrze,bo wiesz zdobyliśmy taką dużą złotą statuetkę.-Mówił zadowolony z siebie.
-Dobra,co tam dla mnie masz?-Powiedziałam zrezygnowana.W końcu zakład to zakład i trzeba trzymać się zasad,wiec ostrożnie wzięłam torbę i wolnym krokiem ruszyłam na górę.W pokoju rozejrzałam się jeszcze dokładnie czy na pewno nigdzie nie ma tego pająka i wyciągnęłam z szafy świeżą bieliznę i udałam się do łazienki.

       


Otworzyłam torbę i zaczęłam przeglądać ubrania które przygotował dla mnie Niall.Spodnie nie były złe,nie miałam się do czego przyczepić,ale z resztą było już gorzej.Z oporem ubierałam koszulkę z napisem I love Niall Horan,bluzę z napisem I love One direction i buty z logo zespołu.Jedyny puls był taki,że ubrania były czarne co mi pasowało.Ubrałam to i z bólem serca,z włosów zrobiłam warkocza i  przejrzałam się w lustrze.Wyglądałam jak te wszystkie dziewczyny z koncertu,prawdziwa directionka.Wyszłam z łazienki i jak na skazanie schodziłam po schodach.Gdy tylko pojawiałam się w salonie wzrok całej trójki skierował się na mnie i śmiali się pod nosem.
-Do twarzy ci w ciuszkach.-Zaśmiał się Harry i z ledwością powstrzymywał się od wybuchnięcia śmiechem.
-Jeszcze jedno słowo a nie ręczę za siebie.-Warknęłam,zacisnęłam zęby i dłonie w pięści aby nie wybuchnąć jeszcze bardziej.Usiadłam obok nich na kanapie i bezmyślnie patrzyłam się jak grają na konsoli.
-Za chwile przyjedzie bus.Lila szykuj się.-Powiedział Louis wyłączając grę.Wstałam z kanapy i poszłam do swojego pokoju.Do torby spakowałam parę drobiazgów aby nie nudziło mi się przez cały dzień i jakieś ciuchy,żebym mogła się przebrać chociaż na czas trwania programu.Gdy wkładałam drugiego buta usłyszałam głos klaksonu z przed domu.Szybko chwyciłam tą nieszczęsną torbę i zbiegłam na dół wszyscy byli już ubrani i czekali tylko na mnie więc chwyciłam tylko w rękę płaszcz i wyszliśmy z domu.W samochodzie czekali na nas już Liam i Zayn nie zdążyłam założyć kurtki a w samochodzie było ciepło więc wrzuciłam ją do bagażnika.Usiadłam obok nich a Niall,Harry i Lous usiedli za nami,a obok kierowcy siedział Paul.
-Gdzieś ty wczoraj w nocy się szlajałaś?-Zaśmiał się Zayn
-Byłam u Matta,a skończyło się na tym,że jestem teraz ubrana w to.-Na początku obydwoje patrzyli się na mnie jak na kosmitkę,a gdy podciągnęłam bluzę do góry i pokazałam koszulkę z przepięknym napisem wszyscy wybuchli śmiechem tylko Niall głupkowato się na mnie patrzył.
-No śmieszne.Bardzo śmieszne.-Odwróciłam się obrażona w stronę okna,a Niall zaczął im wszystko wyjaśniać,a potem Harry opowiedział jeszcze o dzisiejszej przygodzie z pająkiem i znowu wszyscy się śmiali.
Gdy patrzyłam za okno obrazy tak szybko pojawiały się i znikały,wtedy moje powieki stawały się coraz cięższe,aż w końcu zamknęły się na dobre.
-Lila jesteśmy na miejscu.-Usłyszałam cichy szept,który zignorowałam i wtuliłam się mocniej w materiał,którym zostałam przykryta,była to pewnie kurtka któregoś z chłopaków.Osoba która próbowała mnie obudzić domyśliła się,że nic nie wskóra i usłyszałam jeszcze tylko zamykające się drzwi i znowu odpłynęłam.
Po woli otwierałam powieki,a od razu poraziły mnie promienie słońca.Podniosłam się na łokciach z siedzenia na którym leżałam i wyjrzałam przez okno.Znajdowałam się na parkingu przed wielkim budynkiem,przetarłam oczy aby upewnić się,że nie mam zwidów.Gdy przekonałam się,że wszystko jest prawdziwe dostrzegłam kartkę leżącą na siedzeniu i klucze.
"Jesteśmy w środku,jak się obudzisz zamknij samochód i przyjdź do nas"
Przeczytałam na głos i tak zrobiłam.Zabrałam torbę i kurtkę,której nie założyłam bo było ciepło i wyszłam z auta.Zamknęłam je i ruszyłam w stronę budynku w którym będzie nagrywany program.Przy wejściu stało dwóch ochroniarzy,którzy zatrzymali mnie gdy szłam po schodach w ich stronę.
-A panienka gdzie?-Zapytał się jeden z nich.
-Do takiego zespołu One Direction.-Powiedziałam zmieszana i ruszyłam dalej,jednak ci znowu mnie zatrzymali.
-Ale nie możesz tam wejść.-Zmierzył mnie wzrokiem od góry do dołu a ja własnie wtedy skapnęłam się,że biorą mnie za jedną z fanek zespołu przez mój nietypowy strój.
-Pan się myli,ja nie jestem ich fanką,ja nie lubię ich muzyki.-Broniłam się.
-Takkk to ciekawe.-Zaśmiał się ten drugi.
-Wypad stąd.-Pognał mnie ochroniarz i nie miałam innego wyjścia jak się poddać.Wiedziałam,że jak nie będę długo przychodziła to w końcu ktoś po mnie wyjdzie i nagada tym okropnym facetom.Zrezygnowana poszłam do samochodu i zaczęłam żałować że nie wzięłam mojego telefonu od Harry'ego.Rozłożyłam się wygodnie na siedzeniu i czytałam książkę.Siedziałam tam z 2 godziny aż w pewnej chwili zobaczyłam jak z budynku wychodzi Josh.Szybko schowałam książkę do torb zamknęłam samochód i podbiegłam do chłopaka który aktualnie rozmawiał z tymi niewychowanymi ochroniarzami.
-Josh oni nie chcieli wpuścić mnie do środka-Poskarżyłam się i pokazałam na nich palcem.
-Przepraszamy bardzo panienkę.-Powiedzieli równo,na co ja tylko prychnęłam pod nosem i przeszłam obok nich.Po chwili dogonił mnie Josh i dziwnym uśmieszkiem pod nosem.
-Lila co ty masz na sobie.-Zaśmiał się i znowu spojrzał na moją bluzę.
-A nie widać?Jestem największą fanką One Direction-Udawałam piski tych szalonych dziewczyn i wywijałam rękoma na wszystkie strony przez co ludzie dziwnie się na mnie patrzyli a Josh tarzała się prawie ze śmiechu.
-Dobra,nie wnikam w szczegóły.-Powiedział gdy się już uspokoił i w końcu dotarliśmy do garderoby zespołu i muzyków.
-No co tak długo?Wyspałaś się?-Wydarł się Harry jak tylko mnie zobaczył.
-Taaa.Już nigdy nie będę zostawała sama w samochodzie.Albo nie,mam lepszy pomysł napiszcie mi na czole "Jestem z tymi przygłupami z One Direction,wpuścicie mnie do środka"-Jęknęłam i usiadłam obok loczka,a wszystkie osoby w pomieszczeniu zaczęły się śmiać.
Siedziałam w garderobie jeszcze przez 3 godziny aż w końcu zaczął się program.Chłopaki zostali za kulisami a ja siedziałam na widowni obok El która też przyszła specjalnie na ich występ.Po dwóch godzinach programu w którym wygrał mój ulubieniec w końcu mogliśmy wrócić do domu.
-Lila ja zostaje tutaj tydzień,a ty wracasz do Londynu i będziesz mieszkała z chłopakami.-Powiedział mi Louis gdy wychodziliśmy z budynku.W sumie nie zdziwiło mnie to bo Eleonor wspomniała mi o tym podczas programu i cieszyłam się nawet że będę mogła spędzić trochę czasu z każdym z nich a nie ciągle być przy Louisie.
-Spokojnie nie martw się.Obiecuję,że będę grzeczna.-Uśmiechnęłam się do niego i przytuliłam na pożegnanie.W Londynie byliśmy o 1:00 w nocy,ale ja i tak przespałam całą drogę.Dzisiaj miałam spać u Harry'ego więc wysiadłam z nim pod jego domem,który był na prawdę przytulny i gdy tylko znalazłam się w jednym z gościnnych pokoi zasnęłam.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Końcówka w ogóle mi się nie podoba,ale nie miałam na nią kompletnie żadnego pomysłu.Tym bardziej że była pisana tak na szybko bo chciałam jak najszybciej dodać ten rozdział bo dawno nic nie dodawałam ;((

Mam teraz ferie,ale nie mogłam pisać bo miałam operację palca :(( i skupiłam się bardziej na tym,ale już jest po wszystkim i będę starała się teraz pisać jak najwięcej.

Przepraszam za błędy które się tutaj pojawiły.

Czytasz=Komentujesz



1 komentarz:

  1. super rozdział niestety nie mam zbyt czasu na dłuższe rozpisywanie się obiecuje nadrobię to następnym razem czekam na next i mam nadzieję ze z palcem wszystko ok ? :)

    OdpowiedzUsuń