sobota, 15 lutego 2014

Rozdział 16

10 Grudnia Poniedziałek

-Młoda wstawaj.-Usłyszałam zaspany głos Harry'ego.
-Yyyy...yyyy-Jęknęłam,ale po woli otworzyłam powieki bo coś mi nie pasowało,na dworze było ciemno a gdy spojrzałam na zegarek wskazywał dopiero na 7:00.Moja głowa z powrotem opadła ciężko na poduszę i gdy już miałam znowu usnąć odezwał się chłopak.
-Lila,natychmiast wstawaj bo spóźnisz się do szkoły.-Powiedział już głośniej,a gdy usłyszałam jego słowa gwałtownie się podniosłam i spojrzałam na niego z niedowierzaniem.
-Że coooo???-Byłam w totalnym szoku,przecież teraz miała uczyć mnie Brook.
-No właśnie to.-Odkrył moją kołdrę,a po moim ciele przeszły nieprzyjemne dreszcze dlatego przykryłam się z powrotem.
-Ale ja nie chcęęęęę...-Marudziłam,a na mojej twarzy pojawił się grymas.-A właśnie zostawiłam książkę od Angielskiego w busie,nie mogę iść bez niej.-Próbowałam się jakoś wybronić i dobrze że sobie o tym przypomniałam bo inaczej musiała bym powiedzieć prawdę.
-To nic zadzwonię do twojej nauczycielki i jej to wytłumaczę.A teraz szoruj do łazienki.-Nadal upierał się przy swoim.Jednak ja z powrotem wtuliłam się w poduszkę i czekałam aż sobie pójdzie.
-Lila bo za chwilę nie wytrzymam nerwowo.dziewczyno wstawaj.-Nie dawał za wygraną więc nie było innego wyjścia jak o wszystkim mu powiedzieć może wtedy mnie zrozumie i odpuści.
-Harry nie rozumiesz,że ja nie lubię tam chodzić.-Powiedziałam rozpaczliwie a w moich oczach pojawiły się łzy gdy przypomniały mi się te wszystkie przykre chwile tam spędzone.Brunet chyba zauważył,że coś jest nie tak bo podszedł do mnie zapalił lampkę stojącą obok łóżka potem na nim usiadł i poklepał swoje kolana dając mi znak,żebym na nich usiadła.Tak też zrobiłam,wygramoliłam się z pod kołdry i delikatnie usadowiłam się na jego nogach
-Malutka co się stało?-Zapytał a wtedy moje łzy wydostały się na zewnątrz i powolutku spłynęły po moich rozgrzanych policzkach wtedy wtuliłam się w chłopaka a ten delikatnie gładził mnie po plecach.
-Nie chcę tam chodzić.
-A powiesz mi dlaczego?-Szepnął delikatnym głosem.
-No bo...-Zawahałam się przez chwilę i odsunęłam się delikatnie od niego,nie byłam pewna czy to własnie jemu mogę wyjawić coś o czym nikomu nie powiedziałam.-Bo w mojej klasie jest tylko 9 dziewczyn,a 5 z nich to...wiesz takie damulki z bogatych rodzin co ojcowie zarabiają miliony a matki nie interesują się tym co robią ich córeczki.I gdy dowiedziały się na początku roku szkolnego o tym,że nie mam rodziców i mieszkam w skromnym domu dziecka po prostu zaczęły się ze mnie wyśmiewać.Mówiły że to że jestem sierotą oznacza,że już nigdy nikt mnie nie pokocha,że jestem nikim bo nie mam drogich ubrań,że jestem brzydka,że do szkoły przyjeżdżam obskurnym autobusem,że mieszkam z wyrzutkami takimi jak ja których nikt nie chciał i takie inne nie przyjemne rzeczy.Na początku starałam się to olewać,ale z czasem one dogadywały mi coraz częściej a to coraz bardziej bolało.Doprowadziły do tego,że bałam się przychodzić do szkoły.Kiedyś gdy wyszłam z klasy one wrzuciły mój plecak do śmietnika,a potem mówiły,że to i tak była szmata i tam było jej miejsce.Ja nie wiem do czego one są jeszcze zdolne.-Zakończyłam swój monolog i muszę przyznać,że zrobiło mi się trochę lżej na sercu gdy wyrzuciłam to z siebie.Spojrzałam na Harry'ego który patrzył się na mnie ze współczuciem.
-Jak one w ogóle tak mogły mówić.A czy twoja wychowawczyni wie?-Zapytał trochę zdenerwowany.
-Nie-Powiedziałam smutno i otarłam łzy,które przestały lecieć.
-Ale,dlaczego takie sprawy trzeba zgłaszać,one nie mogą tak bezkarnie cię wyzywać i zastraszać.
-Nie powiedziałam bo wtedy było by jeszcze gorzej,one są nieobliczalne.
-Obiecuję,że już nigdy nie będą ci dokuczały.Już ja się o to postaram.-Zrobił podejrzaną minę,puścił do mnie oczko i posadził mnie na łóżku,sam wstał i skierował się w stronę wyjścia.
-No,nie denerwuj się.Obiecuję ci,że już żadna dziewczyna ze szkoły nie będzie ci dokuczać.-Powtórzył i wyszedł.Posłuchałam go i uspokoiłam się trochę chociaż serce nadal ciężko mi łomotało.Miałam nadzieję,że to nie były tylko puste słowa i Styles zrobi coś w tej sprawie.
Wstałam z łóżka,zapaliłam światło w pokoju i dostrzegłam wiszący na drzwiach od szafy mój ukochany mundurek szkolny w którym muszę chodzić do szkoły.
Skrzywiłam się na jego widok,ale z ciężkim bólem serca ściągnęłam go z wieszaka i poszłam do łazienki.Spojrzałam w lustro i dopiero wtedy uświadomiłam sobie,że spałam we wczorajszych ubraniach.Wzięłam szybki prysznic,ubrałam się a z włosów zrobiłam kucyka na środku głowy.Cały czas starałam się nie myśleć o tym co może spotkać mnie w szkole,ale muszę przyznać,że słowa chłopaka sprawiły,że pierwszy raz w mojej głowie pojawiła się myśl,że to wszystko może się wreszcie skończyć.Wychodząc z łazienki usłyszałam wołanie Harry'ego.
-Młoda śniadanie.-Zeszłam na dół i od razu skierowałam się do kuchni gdzie czekało już na mnie pyszne śniadanko czyli tosty z Nutellą.Siedzieliśmy przy wyspie kuchennej zajadając się kanapkami i rozmawiając w pewnym momencie Harry tak jakby się zawiesił,a jego wzrok spoczął na mnie.
-Haloooo...ziemia do loczka-Machnęłam mu dłonią przed twarzą,a ten się ocknął na co uśmiech mimowolnie wstąpił na moją twarz.
-Jesteś bardzo dzielna wiesz?Nie jedna osoba na twoim miejscu by się poddała,zamknęła w sobie.A ty mimo tego ile w życiu przeszłaś nie poddajesz się i byłaś nawet w stanie zaufać obcym osobą.-Uśmiechnął się w moją stronę,co odwzajemniłam.
-Nie mam innego wyjścia,rodzice na pewno patrzą teraz na nas z góry i śmieją się z was za każdym razem gdy popełnicie jakiś błąd wychowawczy.A po za tym nie jesteście obcy.-Mówiłam trochę niewyraźnie oblizując łyżkę od nutelli.
-Ty błędzie wychowawczy,lepiej się zbieraj bo za chwilę z późnimy się do szkoły.-Zaśmiał się.Zeskoczyłam z wysokiego stołka i spojrzałam na zegar.
-Ej,ale lekcje mam dopiero na 9:00 czyli mam jeszcze ponad godzinę.To po co ten pośpiech?-Zapytałam zaskoczona.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.-Przekręciłam tylko oczami i małymi kroczkami poszłam na korytarz,gdzie znajdował się mój plecak który dostałam od chłopaków.
-Z kąt on się tu wziął?-Spytałam zaskoczona,bo przecież ja mu nic nie dawałam.
-Jak rzuca się swoje rzeczy gdzie popadnie to potem nawet się nie wie,że ktoś je zabrał.-Wytłumaczył mi i od razu przypomniałam sobie,że przecież plecak z wszystkim książkami u Louisa zostawiłam na dole w korytarzu.No i wszystko było już jasne.Ubrałam kurtkę,na szyję zarzuciłam szalik,wzięłam plecak i razem z Harrym poszliśmy do garażu.
Stały tam dwa samochody na widok których szczęka mi opadła.Mój tata zawsze chciał mieć takiego Range Rover'a.
-Zapraszam panią do środka.-Otworzył drzwi od strony pasażera,a ja szybko wślizgnęłam się do pojazdu i już po chwili jechaliśmy tym cudeńkiem przez miasto.
-Teraz już nikt nie powie,że przyjeżdżasz do szkoły starym autobusem.-Uśmiechnął się do mnie.
-Dziękuję-Wyszczerzyłam się w jego stronę.
-Za co?-Zdziwił się.
-Za to wszystko co dla mnie robicie.Poświęcacie mi swój wolny czas,chociaż mogli byście wykorzystać go jakoś inaczej.
-Lila nasze życie często się zmienia i jesteśmy do tego przyzwyczajeni.I muszę przyznać,że w cale nie jesteś taka zła-Głupkowato się zaśmiał za co walnęłam go w głowę.
Po pół godzinie byliśmy już pod szkołą gdzie było sporo ludzi.Harry wysiadł pierwszy i jak dżentelmen otworzył mi drzwi a już po chwili byłam na zewnątrz.Zamknął auto i zrobiła parę kroków w stronę budynku,co mnie trochę zdziwiło bo myślałam,ze mnie tylko wypuści i sobie pojedzie.Zdziwiona założyłam plecak na jedno ramię i dogoniłam go.
-Idę z tobą.-Nie zdążyłam nic powiedzieć a on już upewnił mnie w tym że jednak dobrze myślałam.
-Sądzisz,że to dobry pomysł?Przecież te wszystkie dziewczyny jak cię zobaczą to zwariują ze szczęścia,a w taki stanie nie wiadomo co im przyjdzie do głowy.-Powiedziałam zmieszana bo z jednej strony chciałam aby odprowadził mnie pod samą klasę i żeby tym wszystkim dziewczyną opadły szczęki na widok mnie i Harry'ego,ale z drugiej strony wiedziałam,że to się źle skończy dla chłopaka gdy te wszystkie szalone fanki go dopadną.A muszę przyznać,że szkoła jest dosyć mała i przynajmniej połowa z tych dziewczyn to Directionki.
-Jestem pewien,że to dobry pomysł.O to mi właśnie chodziło.-Dodał szeptem myśląc,że tego nie usłyszę a jednak.Wtedy na moją twarz wdarł się szeroki uśmiech i byłam coraz bardziej przekonana do tego że na widok bruneta dziewczyny z klasy mi odpuszczą.
-Wiesz jak już tu jestem to pogadam z twoja wychowawczynią.-Odezwał się po chwili ciszy.
-Ale to jeszcze pogorszy sprawę.-Chciałam go powstrzymać bo gdy one dowiedzą się że na nie na kablowałam to będą chciały się zemścić.
-Wcale nie,pamiętaj obiecałem że nie będą cię więcej prześladować i dotrzymam słowa.-Uśmiechnął się pocieszająco i oplótł mnie swoim ramieniem,a ja miałam nadzieję,że po tej rozmowie będzie tylko lepiej a nie jeszcze gorzej.
-A teraz zapraszam panią do środka.-Wyszczerzył się,otworzył mi drzwi przez które przeszłam i sam po chwili stanął obok mnie.Niepewnie szłam w towarzystwie Harry'ego przez korytarz na którym stała grupka dziewczyn ze starszej klasy.Spojrzałam się na nie,one na Harry'ego ze zdziwionym wyrazem twarzy a chłopak z uśmiechem na mnie.
-Chyba cię poznały.-Szepnęłam w jego stronę i wtedy usłyszałyśmy ich pisk.
-O Boże to Harry Styles.-Mówiła jedna przez drugą i podeszły do nas.Oczywiście Harry robił sobie z nimi zdjęcia i rozdawał autografy.
-Ładna jesteś.-Zwróciła się do mnie jedna z tych dziewczyn,co było bardzo przyjemne.
Wieść o tym,że sławny Harry Styles jest w szkole bardzo szybko się rozniosła więc po jakimś czasie na korytarzu zebrało się jeszcze więcej dziewczyn.
-Korytarzem prosto i w prawo-Powiedziałam chłopakowi na ucho gdy się już do niego dopchałam.Wolnym krokiem szłam w stronę mojej klasy bo chciałam obadać sytuację która z moich kochanych koleżaneczek jest już w szkole.Zeszłam po dwóch schodkach w dół,przeszłam przez wielkie szklane drzwi i ujrzałam prawie całą klasę stojącą przed salą.Pomału się wycofałam bo ogarnęła mnie fala strachu,ale gdy pomyślałam sobie,że na korytarzu pojawi się za chwilę idol moich prześladowczyń to cały strach gdzieś uleciał.Pewnym krokiem szłam w stronę swojej szafki obok której stały te laleczki.
-O patrzcie kto do nas zawitał.Nasza wielka gwiazdeczka w końcu raczyła zjawić się w szkole.-Wyszczerzyła się Britney,najbardziej wredna z całej piątki.Można by powiedzieć,że to ona dowodzi pozostałymi dziewczynami a te aby się jej nie narazić słuchają ją we wszystkim i robią tak jak ona chce.
Otworzyłam szafkę i włożyłam do niej niepotrzebne książki,a one ciągle głupio się na mnie patrzyły.
-Wiesz,że takie gwiazdy na pewno dobrowolnie nie wzięły by takiej wywłoki pod opiekę.Oddadzą cię szybciej niż się tego spodziewasz.Nie jesteś ich warta.-Nie dawała za wygraną blondyna.Udawałam,że jej słowa w ogóle mnie nie wzruszyły,żeby nie miała satysfakcji z tego co powiedziała.Ale tak na prawdę bardzo mnie to zabolało,przecież gdyby mnie nie chcieli to w ogóle nie zabrali by mnie z tego domu dziecka.
Wyjrzałam zza drzwiczki od szafki i niepostrzeżenie leciutko się uśmiechnęłam na widok chłopaka zmierzającego w naszą stronę.Po chwili stanął za dziewczynami a te ciągle patrzyły się na mnie z pogardą.
-Lilka gdzie mogę zastać twoją panią.-Odezwał się Harry,a im od razu zmienił się wyraz twarzy.Po woli się odwróciły i na jego widok o mało co nie zemdlały.
-Wiesz loczku pani chyba jest w klasie.-Powiedziałam od niechcenia i stanęłam obok opierając się o jego ramię.Te ciągle jak zahipnotyzowane się na nas patrzyły.
-O mój Boże!!!To Harry Styles!!!-Wydarła się podniecona Mad,a zaraz za nią dały znak o sobie pozostałe.
-Hej dziewczyny.-Uśmiechnął się do nich sztucznie chłopak,jednak one tego nie zauważyły.
-Dasz mi autograf?-Słodko uśmiechnęła się Diana.Brunet oczywiście się zgodził i tak z całą piątką zrobił sobie zdjęcia i rozdał autografy.Te były nim zachwycone jakby cały świat przestał istnieć.
-Harry tam jest klasa.-Przerwałam tą całą sielankę pokazując palcem na drzwi.
-Tak już idę.-Zrobił jeden krok w przód a po chwili znowu się cofnął.-A Lila napisz SMS-a do Liama o której kończysz to po ciebie przyjedzie.A i Danielle mówiła coś o jakichś zakupach.No i możliwe że Preston przywiezie ci po południu tą książkę którą zostawiłaś ostatnio w busie.-Co chwilę przerywał i dyskretnie spoglądał na dziewczyny które uważnie się nam przyglądały.Widziałam w ich oczach nutkę zazdrości co w cale mnie nie zdziwiło,ale też podziw czego nigdy u nich nie widziałam i muszę przyznać że podobało mi się to.Wtedy poczułam się tak jakbym była z nimi na równi a nie tak jak było dotychczas.
-Dobra to idę.Paaa mała.-Puścił mi oczko i wszedł do klasy,patrzyłam jak drzwi się zamykają z nadzieją aby rozmowa z panią Mary nie pogorszyła mojej sytuacji.
-Kto to jest Preston?-Zagadnęła Kate.
-Nasz ochroniarz-Odpowiedziałam szukając w torbie telefonu.
-Naprawdę jechałaś w ich busie?-Spytała z niedowierzaniem Camille.
-No pewnie.-Odpowiedziałam ciągle grzebiąc w torbie i właśnie wtedy przypomniało mi się,że przecież mój telefon ma Harry.Zrezygnowana zamknęłam torbę i spojrzałam na dziewczyny które wpatrywały się we mnie jak w obrazek.Nawet Britney tak jakby zapomniała,że mnie nie lubi,wtedy zrozumiałam że ten pomysł z wprowadzeniem Harry'ego do szkoły był na prawdę dobry.Chciałam od nich odejść,ale te jak na zawołanie się ocknęły i zaczęły mówić jedna przez drugą.
-Lila błagam opowiedz coś o zespole.
-O matko ty ich na prawdę znasz.-Szczebiotała jedna po drugiej.Nie miałam ochoty ich słuchać i odpowiadać na ich durne pytania takie jak na przykład: Harry chodzi w slipkach czy w bokserkach,czy Liam chodzi na siłownię albo czy Zayn chodzi z Perrie na randki.Ale nie dawały za wygraną więc odpowiedziałam na parę ich głupich pytań,w końcu miałam dosyć i nie chciałam już dłużej z nimi gadać.Na szczęście z wybawieniem przyszła Maya chodzę z nią do klasy,ale nie znam jej za dobrze zresztą tak jak pozostałych osób z klasy.
-Dziewczyny podobno Pani Stones organizuje nowe przedstawienie i mówiła że koniecznie musicie przyjść na przesłuchanie,które własnie się zaczęło.-Powiedziała w ich stronę a te zaczęły się jeszcze szerzej szczerzyć i ulotniły się z korytarza.
-Ale to pani Tarver opiekuje się kołem teatralnym?-Spojrzałam na nią zdziwiona.
-No tak-spojrzałyśmy na siebie i zaczęłyśmy śmiać się z ich głupoty.
-A tak w ogóle to dzięki,że mnie od nich uwolniłaś.
-Nie ma sprawy.-Uśmiechnęła się przyjaźnie i otworzyła swoją szafkę która znajdowała się zaraz obok mojej.Po parunastu minutach zadzwonił dzwonek,a wtedy drzwi do klasy otworzyły się a my mogliśmy wejść do środka.Harry rozmawiał jeszcze z panią,ale był taki harmider,że i tak nic nie było słychać.Usiadłam w ostatniej ławce pod ścianą,a po chwili dosiadła się do mnie Maya.Nie miałam nic przeciwko temu bo jak dotąd to ona była osobą z klasy z którą zamieniłam najwięcej słów.Chłopak odszedł od nauczycielki i skierował się ku wyjściu więc szybko zerwałam się z miejsca i do niego podbiegłam.
-Harry masz mój telefon.
-I co w związku z tym?-Zapytał zdziwiony,spoglądając w stronę grupki dziewczyn które natrętnie się w nas wpatrywały.Olałam jego pytanie i powiedziałam prosto z mostu o co mi chodzi.
-Zadzwoń do Liama i powiedz mu,że kończę o 15:00.-Poklepałam go po ramieniu.
-Ok,to papa śliczna-Powiedział na tyle głośno aby laleczki usłyszały co chyba się udało bo szczerzyły się jeszcze bardziej a oczy wyszły by im na wierzch kiedy zobaczyły,że Harry mnie przytula na pożegnanie i szepce mi coś do ucha.
-No widzisz nie było tak źle.A teraz będzie tylko lepiej.-Konkretnie własnie to mi powiedział a ja odpowiedziałam mu promiennym uśmiechem.Chłopak wyszedł z klasy w której panował okropny hałas,a ja spokojnie wróciłam na miejsce.
Do końca lekcji poznałam trochę lepiej Mayę gdyż siedziałam z nią na wszystkich przedmiotach w jednej ławce i podczas lunchu siedziałam z nią przy stoliku co nawet mi się podobało.Dowiedziałam się,że ma dwóch młodszych braci i starszą siostrę i że tak na prawdę jest Polką a do Londynu przeprowadziła się gdy miała niecałe 8 lat.Spędziłam z nią przyjemnie przerwę,chociaż miałam też bardzo dziwną propozycję aby usiąść przy stoliku z naszymi klasowymi divami.Na co nie miałam najmniejszej ochoty.
Gdy ostatnia lekcja się skończyła szybko wyszłam z klasy,zostawiłam nie potrzebne książki w szafce i wyszłam z budynku.Przed szkołą nie stało dużo ludzi więc bez problemu dostrzegłam Liama który stał oparty o swój sportowy samochód.W podskokach do niego podeszłam.
-Hej Li.-Uśmiechnęłam się
-No cześć młoda.Chodź wsiadaj.-Otworzył mi drzwi do pojazdu i za chwilę sam do niego wsiadł.
-I jak tam było w szkole?-Wiedziała,że to powie.Moi rodzie jak tylko wracałam ze szkoły pytali mi się o to samo.Zaśmiał się pod nosem i spojrzałam na niego.
-Może być po za tym,że cała szkoła patrzyła się na mnie jakbym dostała nagrodę Nobla kurcze.-On słysząc to dźwięcznie się zaśmiał i przelotnie na mnie spojrzał.
-Dobra to może już nie będę o nic pytał.-Uśmiechnął się i spojrzał znowu przed siebie.Do końca drogi czyli przez jakieś 15 minut jechaliśmy w ciszy co nawet mi odpowiadało.
-To tu.-Odezwał się brunet gdy parkowaliśmy pod wielkim apartamentowcem.Musze przyznać że już budynek od zewnątrz robił duże wrażenie.Wzięłam plecak i weszliśmy do środka gdzie znajdował się duży hol,dwie windy i coś w rodzaju recepcji gdzie stało dwóch uśmiechniętych młodych mężczyzn i jedna kobieta.Wjechaliśmy jedną z wind na 10 piętro i skierowaliśmy się do dużych drewnianych drzwi które chłopak po chwili otworzył i wskazał mi abym weszła do środka.Zrobiłam tak jak chciał i już od progu poczułam intensywny zapach ryżu unoszący się po całym mieszkaniu.
Rzuciłam plecak na ziemię ściągnęłam kurtkę i Liam zaprowadził mnie do kuchni i Dan podśpiewywując pod nosem pichciła posiłek.Mężczyzna podszedł do niej od tyłu i mocno ją przytulił ta podskoczyła ze strachu i obydwoje zaczęli się śmiać,a ja usiadłam spokojnie na wysokim stołku przy wyspie kuchennej.
-Dobrze,że już jesteście obiad gotowy.-Odwróciła się przodem w moją stronę i posłała mi ciepły uśmiech.
-Idź umyj ręce,a ja już nakładam.-Poszłam więc do łazienki a gdy wróciłam na blacie ustawione były już trzy talerze z obiadem.Usiadłam na miejscu które zajmowałam wcześniej,a para usadowiła się naprzeciw mnie.zabrałam się za jedzenie i muszę przyznać,że dziewczyna świetnie gotuje.
-I jak tam pierwszy dzień w szkole?-Zapytała z ciekawością dziewczyna,więc opowiedziałam im o tym jak dziewczyny zaragowały na Harry'ego w szkole,oczywiście ominęłam fakt po co on tam wogóle przyszedł,powiedziałam im jakie śmieszne pytania usłyszałam dzisiaj od różnych dziewczyn a było ich dość sporo.Pałaszowałam ze smakiem posiłek co chwilę coś mówiąc,ale po jakimś czasie coś nie dawało mi spokoju.Podniosłam wzrok na Liama i Danielle,a oni zamiast jeść wpatrywali się we mnie jak w obrazek.Zmarszczyłam brwi i dziwnie na nich spojrzałam.
-Halo tu ziemia.Czy wy mnie w ogóle słuchacie?-Pomachałam im dłonią przed oczami i dopiero wtedy się ocknęli na co ja wybuchałam głupim śmiechem,a ci zabawnie pokręcili głowami i wszyscy znowu zabraliśmy się za jadzenie.

<Oczyma Liama>


Dziewczynka opowiadała nam co wydarzyło się w szkole,a ja dokładnie je się przyglądałem.Była taka słodka,jej dziecięcy głosik był przepełniony słodyczą a kosmyki ciemnych włosów spadające luźno na jej twarz dodawały jej uroku.Ogólnie cała jest urocza,taka drobna i bezbronna.Wtedy stwierdziłem,że chciał bym mieć kiedyś taką córkę.
Na jej drodze spotkało ją tyle przykrych rzeczy a ona ma teraz jeszcze siłę,aby żyć normalnie i każdego dnia się uśmiechać.Nie jeden człowiek na jej miejscu poddał by się i załamał,zamknął w ciemnym pokoju i już nigdy nie wychodził.Jednak ona nie poddaję się,próbuje wstać na nogi i pogodzić się z sytuacją w której się znalazła co na pewno ni jest łatwe.Szczerze mówiąc ja nie wiem jak dał bym sobie radę gdyby moi rodzice umarli,Została by jeszcze reszta mojej dużej rodziny która na pewno by mnie wspierała.A ona?ona tak na prawdę nie ma teraz nikogo bliskiego.Dlatego to by powinnyśmy wspierać ją w tych trudnych chwilach,teraz ma tylko nas chociaż zna nas dopiero 2 tygodnie.Jestem pełen podziwu,że w tak krótkim czasie udało jej się nam zaakceptować,na prawdę myślałem,że będzie gorzej.Na początku zastanawiałem się czy to aby na pewno dobry pomysł aby ją do nas wziąć,ale teraz wiem,że był to na prawdę dobry pomysł.

<Oczyma Lily>

Pomogłam brunetce posprzątać talerze,a Liam usiadł z tyłkiem na kanapie i włączył telewizję.
-Patrz tacy są mężczyźni-Wskazała na niego palcem.-Kobiety musza sprzątać gotować i Bóg wie co jeszcze a taki facet najedzony siada sobie przed telewizorkiem i jeszcze tylko brakuje żeby zawołał aby przynieść mu piwo.-Mówiła co chwilę się śmiejąc,patrząc na swojego chłopaka.Słuchając jej też nie mogłam powstrzymać się od śmiechu gdy jeszcze Liam zaczął teatralnie przewracać oczami.Po skończonym sprzątaniu dziewczyna usiadła obok Liama a ja podeszłam do wielkiej przeszklonej ściany i wpatrywałam się w piękny widok na Londyn.
-Lila jedziemy na zakupy?-Usłyszałam głos Dan i gwałtownie odwróciłam się od szyby.
-No pewnie.-Ucieszyłam się,ponieważ myślałam,że w szkole Harry powiedziało tych zakupach z dziewczyna tylko dlatego abym mogła zaimponować tym lalunią z klasy,a jednak o mówił poważnie.
-Dobra,w łazience leżą ubrania które masz założyć bo przecież nie pójdziesz na zakupy w mundurku.Chociaż w nim też wyglądasz pięknie.
-Dziękuje.-Słodko się uśmiechnęłam i udałam się do łazienki gdzie czekały na mnie przygotowane ubrania.
Założyłam je na siebie,przy wyjściu ubrałam jeszcze kurtkę i w trójkę wyszliśmy z mieszkania.Czułam się w ich towarzystwie bardzo dobrze,w miłej atmosferze dojechaliśmy pod wielkie centrum handlowe gdzie chłopak nas wysadził a sam pojechał z powrotem do domu bo stwierdził,że zakupy to babskie zajęcie.I bardzo dobrze bo przynajmniej nie marudził nam,że chce już wracać.Najpierw obeszłyśmy parę sklepów z ciuchami gdzie oczywiście każda z nas znalazła coś dla siebie.Potem poszłyśmy do kosmetyczki,gdzie pomalowano nam paznokcie,a następnie udałyśmy się do fryzjera.Miła kobieta która była dobrą koleżanką Dan bez żadnego problemu przyjęła nas od razu.
Brunetce wyprostowano jej słodkie loczki a ja miałam za to delikatnie pofalowane włosy a na środku głowy dobierańca.Zadowolone wyszłyśmy z salonu fryzjerskiego i poszłyśmy do jednej z kawiarni.Danielle zamówiła sobie kawę a mi gorącą czekoladę.Usiadłyśmy przy jednym ze stolików gdy podeszły do nas dwie dziewczyny około 18 lat.
-Możemy prosić autograf?-Zwróciły się do kobiety a ta z uśmiechem podpisała im się w małych zeszycikach.Dostały to czego chciały więc myślałam,że sobie pójdą jednak one powiedziały coś czego nigdy bym się nie spodziewała.
-Lila a ty?Dasz nam swój autograf?-Zabrzmiało to bardzo dziwnie,moje oczy rozszerzyły się do wielkości piłeczek od ping-ponga.
-Jaaaa?-Zapytałam zdziwiona.
-No pewnie.Przecież zaadoptowało cie One Direction.Piszą o tobie na wszystkich stronach w internecie i penie w nie jednej gazecie.-Ekscytowała się jedna z nich,a druga kiwała tylko głową na znak,że się z nią zgadza.Nie miałam innego wyjścia,więc drżącymi rękami wykonałam na kartce artystyczny podpis który ćwiczyłam w wieku 10 Lat gdy marzyłam o tym by zostać aktorką.Przecież nie mogłam podpisać się tak jak w szkole na sprawdzianach.Radosne dziewczyny odeszły od nas,a ja nadal nie mogłam uwierzyć w to,że dałam własnie jednej z nich swój pierwszy z życiu autograf.
-No,no musisz się przyzwyczajać.-Zaśmiała się Dan a ja razem z nią.
-Musimy gdzieś jeszcze wejść?-Usłyszałam głos mojej towarzyszki.
-Do drogerii.Potrzebuję podkład,tusz do rzęs i lakier do paznokci jak ten zejdzie.-Spojrzałam na swoje dłonie.
-Malujesz się?Niepotrzebnie!-Zdziwiła się dziewczyna
-Od razu maluję.To tylko tusz do rzęs a podkład na tego mojego sinika bo ten który dostałam od Doniyahy mi się już skończył.-Wyjaśniłam jej,żeby nie musiała dawać mi wykładu na tema makijażu,że jest mi nie potrzebny,że tylko mi zaszkodzi mam jeszcze czas aby zacząć się malować tak jak to mówiła mi mama.
-No dobra jak uważasz.-Zrezygnowała dziewczyna i zaczęłyśmy rozmawiać o wszystkim i o niczym pijąc nasze napoje.Na koniec poszyłyśmy jeszcze do tej drogerii kupiłyśmy potrzebne rzeczy i wychodząc z galerii ujrzałyśmy stojącego przy samochodzie Liama.Pomógł nam z torbami i już po chwili byliśmy w drodze do apartamentowca.Po drodze odwieźliśmy Danielle do jej domu,a w mieszkaniu chłopaka byliśmy o godzinie 19:30.Na szczęście miałam mało zadane więc szybko się z tym uwinęłam i oglądałam z brunetem jakąś komedię która leciała w telewizji.Ten co chwilę coś komentował wiec nie dość,że co chwilę śmiałam się z filmu to jeszcze częściej z niego.Wieczór minął nam dość spokojnie,no może po za tym że gdy Liam chciał zrobić nam coś niezwykłego do jedzenia to prawie spalił całą kuchnię i nie wnikajcie nawet ja nie wiem co on tam próbował zrobić w końcu wyszło na to że jedliśmy zwykłe kanapki z serem.O godzinie 22:00 wygonił mnie do spania wiec przebrałam się w piżamę która nie wiem z kąt się tu wzięła i poszłam spać do pokoju gościnnego.oczywiście jak to u mnie bywa,gdy tylko przyłożyłam głowę do poduszki zasnęłam.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------
CUDEM SKOŃCZYŁAM TEN ROZDZIAŁ.
W pewnym momencie tak się zacięłam,że przez parę dni nie wiedziałam co napisać do tego doszła jeszcze szkoła i już w ogóle nie miałam kiedy pisać,za co bardzo przepraszam.Mam nadzieję że taka przerwa w rozdziałach już nigdy się nie pojawi.
Oczywiście przepraszam za jakiekolwiek błędy które się tu znalazły.

:)))) :)))) :))))

1 komentarz:

  1. Super rozdział z niecierpliwością czekałam na nowy rozdział i się doczekałam haha ta akcja w szkole mnie rozwaliła :-) czekam na next i duuuuużo weny życze :-)

    OdpowiedzUsuń