sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 7

17:30 sobota

Od pół godziny siedzę na łóżku,a obok mnie Waliyha,Aarossa i Sarooha.Przyniosły one ze sobą swoje kosmetyki i próbowały ukryć pod toną podkładu mojego siniaka.
-Ja się poddaje-Zrezygnowała Sarooha i opadła na łóżko,na co wszystkie się zaśmiałyśmy.
-Godowe-Krzyknęła Waliyha po jakiś 10 minutach,poleciała do łazienki i przyniosła mi lusterko.Na pierwszy rzut oka prawie nic nie było widać,ale gdy się przyjrzałam widziałam delikatne sińce.
-Och,dziękuję jest o wiele lepiej niż było.-Przytuliłam się do niej.
-Och no wiem,bo to w końcu moja robota.-Zachichotała brunetka.
-Jesteś taka skromna-Powiedziałam równo z Saroohą.
-No wiem.-Wstała z łóżka i zaczęła się przed nami kłaniać.-Oj dziękuję,dziękuje wiem,że jestem wspaniała.-Zaczęłyśmy jej klaskać.
Siedziałam z nimi aż do wieczora,lepiej je poznałam i stwierdzam,że są bardzo spoko.Polubiłam je i mam nadzieję,że będziemy mogły się jeszcze kiedyś spotkać.Gdy dziewczyny wyszły z mojego pokoju była godzina 20:05.Stwierdziłam,że pouczę się jeszcze trochę geografii.Wzięłam swoją torbę i wyciągnęłam zeszyt,ale nie mogłam nigdzie znaleźć książki.Sprawdziłam we wszystkich możliwych miejscach i nigdzie jej nie było.Pomyślałam,że pewnie musiała zostać w autobusie,niechętnie poszłam do pokoju dziennego,tego gdzie wszystkich poznałam.Na kanapie siedział Liam z jakąś dziewczyną,której jeszcze nie znam i swoimi rodzicami.
-Liam,zostawiłam książkę od geografii w busie.-Zrobiłam smutną minkę.
-Dobra,zaraz ktoś ci ją przyniesie.-Powiedział i odszedł w stronę drzwi.
-Lilka mogę zadać Ci pytanie?-Zaczepiła mnie pani Karen.Wstała z miejsca i podeszła do mnie.Ja tylko przytaknęłam lekko głową.Nie wiedziałam za bardzo o co może jej chodzić.
-Jak Ci tu z nimi jest?-Widziałam,że to pytanie było dla niej dość trudne,pewnie bała się mojej reakcji.
-Wie pani..-Zaczęłam,zastanawiając się jak ująć słowa.-Dobrze sobie radzą,ale nigdy nie zastąpią moich rodziców.-Powiedziałam smutno,patrząc w podłogę.
-Oj wiem malutka,wiem.-Troskliwie na mnie spojrzała,tak samo jak ta dziewczyna,która siedziałna kanapie obok taty Liama.-A i nie mów mi pani,tylko ciociu.-Uśmiechnęła się pocieszająco,co nawet trochę mi pomogło.
-Dobrze.-Wtedy wrócił do nas brunet.
-Załatwione,Ed poszedł po tą twoją książkę.-Mówił siadając na swoim poprzednim miejscu.
-A właśnie nie przedstawiłem ci jeszcze mojej dziewczyny.To jest Danielle,a to nasza malutka Lilka.-Wskazał najpierw na kobietę,a potem na mnie.
-Wcale nie jestem mała.-Zaprotestowałam i założyłam ręce na piersi,pokazując,że się obraziłam.
-Dobra to jest Lila.-Powiedział poważnie na co dziewczyna się zaśmiała.
-Cześć,Lila.-Uśmiechnęła się serdecznie,co starałam się odwzajemnić.
-Hej.-Nie wiedziałam za bardzo co mam teraz zrobić.-Dobra idę zobaczyć gdzie jest ten Ed.-Tylko to przeszło mi do głowy.Odwróciłam się i spojrzałam na bufet,a mój brzuch od razu się odezwał.
-No chyba jednak nigdzie nie pójdziesz.Najpierw coś zjesz i weźmiesz leki.-Powiedział zatroskany Liaś.
-No dobry pomysł.-Zgodziłam się z nim-A co dobrego mi zrobisz?-Zachichotałam.
-Jaa?-Zdziwił się,a ja zrobiła słodkie oczka.
-Liam ta słodka dziewczynka tak pięknie cię prosi,synku idź ją nakarm.-Starsza kobieta pomogła mi urobić Liama.
-Mamo ty też przeciwko mnie.-Jęknął i w końcu uległ.
-Kobieca solidarność.-Zaśmiała się.Razem podeszliśmy do stołu,a z kanapy było słychać śmiech kobiet,przez co sama uśmiechnęłam się pod nosem.Oparłam się o ścianę,a on przygotowywał mi kanapki.W spokoju zjadłam posiłek,wzięłam leki,a w między czasie ochroniarz przyniósł moją książkę.W pokoju wzięłam się w końcu za lekcje.Jakoś do 22 siedziałam nad książkami,bo na prawdę chciałam zdać ten test na dobrą ocenę.Byłam tak zmęczona,że gdy tylko się umyłam od razu zasnęłam.

Poniedziałek 3 Grudnia

Ten dzień zaczął się dość ciekawie.Na początku byłam z Liamem i Dan na śniadaniu i zakupach.Potem Perrie zabrała mnie do fryzjera,gdzie farbowała sobie włosy.Przy okazji ja ubłagałam Louisa i też pozwolił mi pofarbować końcówki.U fryzjera siedziałyśmy dosyć długo,ale nie nudziłyśmy się.Ciągle gadałyśmy i śmiałyśmy się.Efekt końcowy był powalający.Z salonu wyszłyśmy krokiem prawdziwych modelek,którym włosy rozwiewają na wszystkie strony.Dojechałyśmy już do hotelu i idziemy w stronę sali,z której dochodziły głośne śmiechy.Weszłyśmy i od razu podeszłyśmy do kanapy,gdzie siedział Zayn z Lou i małą Lux.
-No no dziewczyny.-Zagwizdała kobieta.Perrie usiadła na kolana mulatowi i oczywiście zaczęli się całować i szeptać sobie coś na ucho.
-To letnia truskawka czy dojrzała malina?-Specjalistka od włosów od razu zaczęła obracać mnie dokoła by popatrzeć na włosy.
-Jak dla mnie to jest po prostu różowy.-Zachichotałam.
-Oj nie znasz się.Jak na moje to chyba jednak dojrzała malina.-Obydwie się wtedy zaśmiałyśmy.Mała zaczęła się wiercić na rękach kobiety więc odeszła z nią na bok do zabawek,a ja postanowiłam iść do swojego pokoju.Przez następne kilkanaście minut stałam przed lustrem i przyglądałam się moim długim różowym włosom.
Koncert jest dopiero za 5 godzin,a ja przeszukuję swój pokój,bo nie mogę znaleźć ładowarki od telefonu,przeryłam już wszystkie walizki i przypomniało mi się że przecież ostatnio Harry ładował mój telefon i nie wnikajcie dlaczego bo sama dobrze nie pamiętam.No więc poszłam do jego pokoju,zapukałam ale nikt się nie odezwał więc weszłam do środka.
-Harry wiesz może gdzie jest moja ła...?-Nie dokończyłam bo przeżyłam szok,po prostu nie mogłam uwierzyć w to co widzę.Myślałam że zemdleje z wrażenia.Przede mną stała najprawdziwsza Taylor Swift która uśmiecha się od uch do ucha.
-Lila poznaj moją dziewczynę to Taylor,a to Lila.
-Cześć mała.-Gdy usłyszałam jej głos na żywo byłam w niebo wzięta.
-Aaaaaaaaaaaaaaa,O MATKO,aaaaaaaaaaaa-Zaczęłam się wydzierać ze szczęścia.A ci się ze mnie śmiali w końcu się uspokoiłam,ale za to rzuciłam się dziewczynie na szyję.
-Dobra,dusisz.-Zachichotała.
-Ojć,przeprasza-Odsunęłam się od niej i wyszczerzyłam.
-A co do ładowarki to chyba ją mam.-Mówił do mnie Harry i zaczął szukać czegoś w szufladzie,za to ja ciągle gapiłam się na Taylor.Pogadałam chwilę z dziewczyną,ale w końcu chłopacy zaczęli szykować się na koncert więc poszłam do siebie.Zespół musi być wcześniej na miejscu,dlatego ja pojadę na halę z El.Poszłam do łazienki odświeżyłam się i ubrałam w przygotowane wcześniej ciuchy.Okularów nie musiałam już zakładać bo Gemma tak jak wczoraj od rana zrobiła mi makijaż i nic nie było widać.Po godzinie byłam już w samochodzie z Dan,Perrie i El,które przygarnęły mnie na czas koncertu.Wysiadłyśmy z pojazdu od tyłu sali i tamtędy weszliśmy do strefy VIP.Wcześniej każdy z członów rodziny chłopaków dostał specjalną plakietkę która pozwała poruszać się po całym obiekcie.Gdy znaleźliśmy się już na swoich miejscach koncert się zaczął,zespół znalazł się na scenie,a wszystkie dziewczyny zaczęły jeszcze głośnie krzyczeć.Ten hałas utrzymywał się przez cały koncert,ale po jakimś czasie już się do tego przyzwyczaiłam i nawet nie zwracała mną to większej uwagi.Co jakiś czas wygłupiałam się z którąś z dziewczyn, tańczyłyśmy i śpiewałyśmy.Koncert zleciał dość szybko,mimo że trwał prawie trzy godziny.Po całym zamieszaniu na arenie pojechaliśmy do klubu na After party.Myślałam,że mnie tam w ogóle nie wpuszczą,ale się pomyliłam.Usiadłam do stolika który zajmowałyśmy razem z Waliyhą, Aarossą,Saroohą i Saffą.Wszyscy gratulowali chłopakom,a ja się do nich nawet nie dopchałam.Zjedliśmy kolację,ktoś wzniósł toast i wszyscy zaczęli tańczyć.Była godzina 22:00 gdy podeszła do nas mama Zayna.
-Dziewczynki pojedziecie teraz do hotelu,jest już późno.-Nie byłyśmy z tego zadowolone,ale koniec końców znalazłyśmy się w samochodzie z jednym z ochroniarzy i Ruth siostrą Liama która też chciała już wracać.W hotelu postanowiliśmy że to nie koniec zabawy,poszłyśmy do mojego pokoju,a z bufetu wzięłyśmy słodycze,a na laptopie Waliyhy włączyłyśmy sobie komedię.Każda znalazła dal siebie miejsce i zaczęłyśmy oglądać.Siedziałm z Saroohą i Waliyhą na łóżku,a Saffa i Aarossa zajęły miejsce na fotelach.Zajadałyśmy się słodkościami i śmiałyśmy z filmu,gdy najmłodsza zasnęła trochę się uspokoiłyśmy.Jak film się skończył włączyłyśmy sobie jeszcze jakieś romansidło,przy którym wszystkie szlochałyśmy.Szczerze mówiąc nie wiem jak film się skończył bo gdy wszystkie dziewczyny już zasnęły u mnie w pokoju,ja też długo nie wytrzymałam i odpłynęłam.


-----------------------------------------------------------------------------------------------------------


Kolejny rozdział napisany tak na szybko.

Przepraszam za jakiekolwiek błędy i zapraszam do komentowania.

Mam nadzieje,że się podoba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz