sobota, 1 lutego 2014

Rozdział 1

piątek 23 listopada 


Po 7 godzinach w szkole miałam już serdecznie dosyć.Lekcje niesamowicie mi się dłużyły,wiec gdy szłam już na autobus mogłam odetchnąć z ulgą.Stojąc na przystanku prawie trzęsłam się z zimna,takiego mrozu tej zimy jeszcze nie było.Na szczęście po około pół godzinie,znalazłam się już w ośrodku.Nie byłam głodna,więc zgarnęłam tylko z kuchni jabłko i poszłam do swojego pokoju.Włączyłam na swoim telefonie ulubiony zespół mojego taty czyli Guns N Roses.Mimo iż nie przepadam za taką muzyką,to gdy jej słucham wracają wspomnienia.Muzyka leciała w tle,a ja wzięłam się za nauke.Gdy zrobiło mi się zimno usiadłam pod kocem z książką od chemii w ręce.W tej chwili ktoś zapukał,a potem uchylił drzwi do mojego pokoju.
-Lila skarbie mogę wejść?-Była to pani Elizabeth.Kiwnęłam głową i odłożyłam książkę.Ta weszła i usiadła na skraju mojego łóżka,wyglądała na zadowoloną. -Mała wiesz,że twój tata pochodził z Doncaster tak? 
-Tak wiem.-Odpowiedziałam po dłuższej chwili.Nie wiedziałam do czego ona dąży.
-Nie chce żebyś znalazła się za chwile w jakimś innym domu dziecka,wiec zaczęłam szukać.Troche to zajęło,ale znalazłam twoją daleką rodzine.-Powiedziała z dużym uśmiechem na ustach.Byłam w szoku.Przecież moi rodzice pochodzili z domu dziecka,tam się właśnie poznali.
-Ale jak to?-Ledwo zdołałam wypowiedzieć te słowa.
-Spokojnie posłuchaj,spotkałam się parę razy z twoim kuzynem i zostałaś adoptowana.-Dokończyła podekscytowana,a uśmiech nie schodził jej z twarzy,widać,że chce dla mnie jak najlepiej.W tym momencie moje oczy przybrały wielkość guzików.Nie mogę uwierzyć,że mam jeszcze kogoś na tym świecie,nie jestem sama.W duchu ciesze się bardzo,ale wiem też,że to nie będzie łatwe.Nie chce poznawać nowych ludzi.Nie chce mieć nowych opiekunów.To będzie za bardzo boleć.
-Powiesz coś?-Ocknęłam się po jej słowach.
-Ale jak to?...Kto to jest?-Ledwo zdołałam wypowiedzieć te słowa,a ta zaśmiała się dźwięcznie.
-Dobra powiem ci.Okazało się,że twój pradziadek miał nie ślubne dziecko.A tym dzieckiem jest babcia Louisa Tomlinsona tego z zespołu One Direction.-Szczerze mówiąc,to nie kojarzyłam o kogo chodzi.W życiu do głowy by mi nie przyszło,że mam rodzinę i to jeszcze jakąś znaną.
-I ta gwiazda niby chce mnie zaadoptować?Zabawne.Może pani powiedzieć prawdę.-Nie mogłam w to uwierzyć,albo po prostu  nie chciałam.
-Ale kochanie to jest właśnie prawda.Twój kuzyn powiedział,że się tobą zaopiekuję.Jutro wielka przeprowadzka.-Zrobiłam zdziwioną minę.
-Ale ja go nawet nie znam.Dlaczego tak szybko?To nie może być prawa.Nie.-Zaprzeczyłam,wstałam z łóżka i chodziłam niespokojnie po pokoju.
-Lila nie mamy innego wyjścia.Myślałam,że się uciszysz.-Mówiąc to widocznie posmutniała.Zarobiło mi się jej żal,chciała dla mnie jak najlepiej,a ja narzekam.
-Przepraszam,to na prawdę dobra wiadomość,ale nie spodziewałam się.Po prostu to dla mnie szok.-Starałam się uśmiechnąć,ale ta zdolność ostatnio u mnie zanikła.
-Wiem mała.-W tamtej chwili na korytarzu rozległ się pisk którejś z dziewczyn.Spojrzałam zaskoczona na kobietę,a ta tylko przewróciła oczami.
-Co tam się dzieje?-Spytałam ciekawa.
-No,bo widzisz zaprosiłam Louisa tutaj,stoi za drzwiami.I chyba któraś z dziewczyn go dorwała.-Powiedziała,a moje oczy znów się powiększyły.-Możemy go wpuścić,bo chyba za chwile może mu się coś stać?-Nie wydusiłam z siebie żadnego dźwięku,tylko pokiwałam głową na tak.Kobieta podeszła do drzwi i je otworzyła.
-Emma daj mu teraz spokój.Potem zrobicie sobie zdjęcie.-Zaśmiała się kobieta i wpuściła do środka młodego chłopaka w szarych spodniach,koszulce w niebieskie paski i brązowej kurtce.W tym czasie ja usiadłam powoli na łóżku,cała w szoku,że widzę osobę z którą będę teraz żyła i nie jest to nikt znajomy.Tępo na niego patrzyłam,a ten ciągle się uśmiechał.
-Cześć jestem Louis,a ty Lila,tak?-Nie odpowiedziałam.Nie mogłam wydusić z siebie żadnego słowa.
-Widzę,że nie jesteś rozmowna.-Westchnął.-To może ja powiem ci coś o sobie.Jestem Louis,mam 21 lat.Mieszkam w Londynie,ale pochodzę z Doncaster,gdzie mieszka moja rodzina,mam 4 siostry no,a ty kuzynki.-Opowiadał tak przez jakiś czas,a ja uważnie go słuchałam.Chyba wyczuł,że nie mam zamiaru nic powiedzieć.
-Przyjadę po ciebie jutro o 10:30.I nie martw się,na pewno będzie nam się dobrze razem mieszkało.-Ostatni raz się do mnie uśmiechnął i wyszedł.Pani Eli poszła go odprowadzić do drzwi,ale po chwili do mnie wróciła.Od razu się do niej przytuliłam,brakowało mi uścisku kogoś dla kogo się liczę.
-Spokojnie mała,będziesz tam pod dobrą opieką.Obiecaj mi tylko,że postarasz się żyć normalnie.-Spojrzała na mnie wyczekująco.
-Obiecuję.-Nie byłam tego pewna,ale chciałam sprawić opiekunce przyjemność.Eli wyszła,a ja nieruchomo siedziała na łóżku.Starałam się o niczym nie myśleć,ale nie wychodziło mi za bardzo.Cały czas nie mogłam zrozumieć co się tak na prawdę stało.To było jak sen.Jeszcze parę miesięcy temu prowadziłam normalne życie,a teraz wszystko co się dzieje to jakiś obłęd.Nie wiedziałam w ogóle co robię.Byłam tak zamyślona,że nie zwróciłam nawet uwagi gdzie idę.gdy ocknęłam się z rozmyślań stałam już w dużym pokoju dziennym,gdzie byli prawie wszyscy.Dokładnie rozejrzałam się,chodź nie wiedziałam za dobrze co tam robię.Alex i Gorg grali na konsoli,Megan,Rocki i Emma odrabiały lekcje,a Kate i William oglądali telewizję.Stałam w drzwiach,a już po chwili wzrok wszystkich skierowany był na mnie.Byłam speszona,chciałam odwrócić się i wyjść,ale było za późno.Will kiwnął ręką pokazując na kanapę. Ostrożnym krokiem podeszłam obok niego i usiadłam na wolnym miejscu.Wtedy inni wrócili do swoich zajęć.
-Lila jutro wyjeżdżasz?-Niespodziewanie zapytał Will.
-Tak-Na mojej twarzy pojawił się grymas.William był najstarszy z nas wszystkich miał 17 lat,zawsze wydawał mi się taki dorosły i mądry.Jeżeli ktoś miał problem,to on starał się zawsze jakoś pomóc.
-Mała,nie smuć się.Zaczyna się nowy rozdział  w twoim życiu.Tam na pewno będzie ci lepiej niż tu.Zapomnij o tym co było kiedyś,żyj teraźniejszością,oczywiście to będzie bolało,ale dasz radę.Wierze w ciebie.-Przyjaźnie się do mnie uśmiechnął.Jego słowa dały mi wiele do myślenia.
-Dziękuje.-Powiedziałam szybko i uciekłam do swojego pokoju.Była godzina 22:00 więc uznałam,że trzeba iść spać,bo jutro czeka na mnie wiele wrażeń.

***
Aktualizacja 14.05.2015

2 komentarze:

  1. Cziekawie... Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekawie.... Podoba mi się :)

    OdpowiedzUsuń