wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 17

Rozdział dedykowany Rose która tek dzielnie czyta moje opowiadanie i zawsze komentuje moje wypociny.Dziękuje Ci <33

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

11 Grudnia Wtorek


-Lila bo spóźnisz się do szkoły-Liam po raz 4 wszedł już do pokoju i próbował mnie dobudzić,ale za bardzo mu to nie wychodziło. Gdy wszedł do mnie po raz piąty uznałam,że czas już wstawać bo za chwilę na prawdę się spóźnię.Leniwie wstałam z wygodnego łóżka i gdy zobaczyłam godzinę 8:25 na zegarku dopiero się ocknęłam gdyż lekcje mam na 9:00 a 20 minut zejdzie na samo dojechanie tam.Biegiem pognałam do łazienki przemyłam twarz,umyłam zęby szybko się ubrałam i wybiegłam na korytarz gdzie czekał już na mnie Liam z moją torba w ręce.Wyszliśmy z mieszkania i szybkim krokiem udaliśmy się do windy a potem do samochodu.
-Liam,czy Preston przywiózł mi wczoraj tą książkę od Angielskiego-Zapytałam się gdy byliśmy już w drodze do szkoły.
-Tak,masz ją w plecaku.-Wskazał na torbę pod moimi nogami.
-Dzięki.A kto mnie dzisiaj odbierze,bo pewnie nie ty.
-No ja nie mogę,chyba Zayn po ciebie przyjedzie.
-Ok.
-A o której kończysz?
-14:10.Jedź szybciej bo nie zdążę.-Ponagliłam go gdy zobaczyła,że jest już godzina 8:50.Niecierpliwiłam się i pięć minut później samochód się zatrzymał.Jak oparzona z niego wybiegłam.
-Paaa-Krzyknęłam jeszcze do chłopaka,ale nie usłyszałam odpowiedzi bo byłam już za daleko pojazdu.Gdy dobiegłam pod salę zadzwonił dzwonek i przyszła nauczycielka czyli się nie spóźniłam.Oczywiście jak to u nas w klasie bywa za nim rozpoczęła się normalna lekcja wszyscy w klasie krzyczeli i gadali między sobą a pani pisała coś w dzienniku więc miałam czas aby wyrównać swój niespokojny oddech po biegu przez całą szkołę.
-Trzymaj-Usłyszałam słodki głosik May.Spojrzałam na nią i wzięłam od niej butelkę wody która mi podała.Upiłam łyk i od razu zrobiło mi się lepiej.
-Dzięki.-Uśmiechnęłam się do niej i usiadłam już na krześle obok dziewczyny.
-Ale nie spóźniłam się.-Powiedziałam i obie zaczęłyśmy się śmiać.Przy niej czułam się sobą i wiedziałam że nie gada ze mną tylko dlatego że mieszkam z kimś sławnym,tak na prawe to ani razu o nich  nie zapytała co bardzo mnie cieszyło,przynajmniej z nią nie muszę gadać o tych idiotach.Po prosu wcześniej nikogo do siebie nie dopuszczałam gdy próbował mnie poznać a miedzy innymi była to własnie ona.Ludzie z klasy próbowali ze mną gadać,ale już po tygodniu odpuścili a ona prze całe 3 miesiące od kąt jestem w tej szkole próbowała pomału do mnie dotrzeć co w końcu jej się udało.
-Dzieci wyciągamy karteczki-Z przemyśleń wyrwał mnie głos nauczycielki.Gdy to usłyszałam serce zabiło mi mocniej a dłonie zaczęły się pocić.Normalnie kocham kartkówki z matematyki,zrobiłam tak jak chciała i z niecierpliwością czekałam jakie tym razem durne zadania każe nam rozwiązywać.Gdy było już po wszystkim moje serce zwolniło,a ja wiedziałam,że dostanę pałę.Obliczyłam tylko jeden przykład i na dodatek raczej źle.Nie wiem co się stało przecież gdy robiłam te zadnia w domu albo z Brook to raczej wszystko miałam dobrze.Następne miałam 2 W-Fy na których grałyśmy w piłkę nożną.Lubię w to grać więc bez żadnych okrzyków niezadowolenia biegałam po boisku.Dopiero gdy zostałam pokopana po nogach przez niejaką Britney odechciało mi się gry.Łydki tak mnie bolały że myślałam że nogi mi za chwilę odpadną.Potem była plastyka gdzie trochę odpoczęłam bo robiliśmy ozdoby z papieru na jakiś szkolny występ.Po plastyce była jeszcze Matematyka,a potem ostatni przedmiot czyli Angielski który niesamowicie się ciągnął ponieważ czytaliśmy nudne jak flaki z olejem wiersze.Po lekcji cała szczęśliwa,że na dziś to już koniec wolnym krokiem poszłam do szafki zostawiłam niepotrzebne książki i wyszłam ze szkoły.Poszłam na szkolny parking gdzie czekał na mnie Zayn.
-Cześć-Odezwał się pierwszy.
-Hej-Odpowiedziałam cicho wchodząc do sportowego samochodu.
-A tobie co?-Wtedy opowiedziałam mu o kartkówce,o w-fie i o nudnej lekcji Angielskiego.A ten zaczął się śmiać.Zdziwiło mnie to zachowanie bo myślałam,że będzie na mnie krzyczał za tą pałę którą prawdopodobnie dostanę.
-A tobie co tak wesoło?-Mruknęłam ciekawa w jego stronę.
-Och jak dobrze,że ja już nie chodzę do szkoły.-Wtedy na mojej twarzy też pojawił się uśmiech.-Jesteś głodna?-Dodał po chwili.
-No,nie jadłam śniadania a w szkole jak na złość był ryż w z sosem którego nienawidzę.-Jęknęłam.
-Dobra w takim razie zatrzymamy się po drodze w jakiejś restauracji bo czeka nas długa droga.
-Jak to długa droga?-Zapytałam zdziwiona,bo myślałam,że dom Malika jest blisko.A ten słysząc moje pytanie zaśmiał się.
-A nie mówiłem ci ze jedziemy do szpitala w Northampton do Perrie.-Spojrzał na mnie z uśmiechem.
-Naprawdę?Ale super.-Ucieszyłam się,bo dawno jej nie widziałam i stęskniłam się za dziewczyną.
Po 15 minutach drogi zatrzymaliśmy się pod jedną z Londyńskich restauracji gdzie Zayn był dobrze znany przez obsługę.Usiedliśmy przy dwu osobowym stoliku i już po chwili przyszedł do nas kelner.
-Co podać?
-To co zawsze-Odpowiedział chłopak co świadczyło o tym że często tu bywa.
-A dla panienki?-Zwrócił się w moją stronę.
-Hmmm...-Zajrzałam do karty i od razu nabrałam ochotę na coś na słodko.
-Poproszę 6 naleśników z czekoladą.-Wyszczerzyłam się w stronę blondyna ubranego w czarny fartuch.
-Serio zjesz aż tyle?-Spojrzałam na zdziwionego Zayna i jeszcze bardziej głupkowato się uśmiechnęłam.
-Jestem głoooodnaaaa...-Przeciągałam a w tym czasie kelner dziwnie się wykrzywił i odszedł.
-No jak sobie chcesz.-Wzruszył ramionami.Rozmawiając na różne tematy czekaliśmy na jedzenie,które po 15 minutach przyniósł blondyn.
-No wreszcie-Prawie krzyknęłam gdy mężczyzna stawił talerze na stole a Zayn zmroził minie wzrokiem i lekko kopnął pod stołem.
-No co?-Spytałam oburzona.A ten znowu nic nie powiedział tylko pokiwał dziwnie głową.Zabrałam się za jedzenie i po niecałych 30 minutach wyszliśmy z lokalu.
-Ile będziemy jechać?-Zapytałam się gdy siedzieliśmy już w samochodzie,byłam tak najedzona że z ledwością do niego wsiadłam.
-Jakieś 2 godziny.
-Supeeerrrrr.-Zjechałam niżej na siedzeniu i przymknęłam powieki,które po chwili znowu otworzyłam.Siedzieliśmy kilka minut w ciszy,aż w końcu musiałam się znowu o coś zapytać.
-A masz dla mnie jakieś ubrania,czy mam chodzić cały dzień w tym porąbanym mundurku?-Zmarszczyłam brwi bo byłam prawie pewna,że o tym nie pomyślał.
-A mam.W bagażniku  jest torba,przebierzesz się w szpitalu.-Zrobiłam zdziwioną minie bo nie myślałam ze będzie się przejmował takimi błahymi sprawami jak ubrania na zmianę dla mnie.
-Masz dużo zadane?-Spojrzał na mnie przelotnie.
-Yyyy...oczywiście zadania z matmy i jeszcze muszę umieć na pamięć wiersz który mam w książce.NA JUTRO.Rozumiesz na jutro,nie wiem jak ja to zrobię.W życiu tego nie zapamiętam.-Jęczałam niezadowolona na co ten przewracał tylko oczami i dziwnym uśmieszkiem na twarzy.
-Dasz radę.Możesz zacząć już teraz.
-Nie będzie ci to przeszkadzało?
-Już wole słuchać wiersza niż twojego narzekania.-Posłuchałam go i wyciągnęłam z plecaka książkę,zaczęłam czytać na głos tekst a potem stopniowo zapamiętywać.Po jakiś 40 minutach umiałam połowę wiersza i stwierdziłam,że reszty nauczę się później.Do końca drogi słuchaliśmy piosenek z radia i rozmawialiśmy.O 17:47 byliśmy pod szpitalem i udaliśmy się do sali gdzie leżała dziewczyna.
-Cześć kochanie-Zayn wszedł pierwszy i od razu ją pocałował,a ja wolnym krokiem szłam w ich stronę.
-O Lilka.-Uśmiechnęła się gdy mnie zauważyła.
-Część Perrie-Również ja przytuliłam.Usiedliśmy obok jej łóżka i para zaczęła rozmawiać.Wiem ze dawno się nie widzieli i stęsknili za sobą dlatego im nie przerywałam i siedziałam cicho patrząc przed siebie na ścianę.
-A ty co tak cicho?-Popatrzył na mnie Malik
-A,nic.Nie chcę wam przeszkadzać.-Wzruszyłam ramionami.
-Och,nie przeszkadzasz.-Uśmiechnęła się pocieszająco dziewczyna.I po chwili dodała-Słodko wyglądasz w mundurku.-Wyszczerzyła się.
-Właśnie mundurek,muszę się przebrać.-Ocknęłam się i jak na zawołanie wstałam z krzesła i chwyciłam torbę,na co obydwoje się zaśmiali.
-Adiós-Kiwnęłam ręką w ich stronę i poszłam szukać łazienki.Na korytarzu gdzie się znajdowałam nigdzie jej nie znalazłam wiec zeszłam na piętro niżej.Przeszłam przez długi biały korytarz,skręciłam w prawo i jeszcze raz w prawo.Chodziłam tak w poszukiwaniu łazienki aż straciłam orientację gdzie jestem i tak jakby się zgubiłam.Wtedy z jednej sali wyszedł chłopak.Trochę starszy ode mnie,wysoki brunet który po chwili usiadł pod ścianą na jednym z krzeseł.Niepewnie do niego podeszłam.
-Przepraszam wiesz może gdzie jest tu toaleta?-Zapytałam cicho.Ten uważnie zaczął mi się przyglądać,aż w końcu się odezwał.
-Na końcu korytarza.-Chyba chciał się uśmiechnąć,ale nie wyszło mu to za bardzo.
-Dziękuje-Uśmiechnęłam się pocieszająco w jego stronę i odeszłam.
Szybko przebrałam się w ubrania które dał mi Zayn i zastanawiając się z kąt on je wytrzasnął wyszłam z łazienki.Wracając znowu zauważyłam tego chłopaka i już chciałam przejść obok niego obojętnie gdy zdałam sobie sprawę że tak na prawdę nie wiem w którą stronę mam iść.
- Jeszcze jedno pytanko.-Zawróciłam i stanęłam przed chłopakiem,który znowu mi się przyglądał.
-Wiesz może gdzie jest sala 157?-Dobrze,że chociaż to wiedziałam.
-Na drugim końcu szpitala.-Pierwszy raz zobaczyłam jego szczery uśmiech i aż sama się uśmiechnęłam.
-Ciekawe jak się tam dostanę.-Mruknęłam pod nosem.
-Ja też mam pytanie.-Zaśmiał się.
-Słucham.-Podeszłam do niego jeszcze bliżej.
-Czy ty jesteś Lila Thomas czy jakoś tak?-Spytał najwyraźniej zakłopotany.
-Thomson,tak a co?-Zapytałam zdziwiona.
-Wiesz od kąt moja siostra jest w szpitalu śledzi każdy ruch tego zespołu One Direction no a teraz jeszcze ciebie.Zawsze gdy znajdzie jakieś nowe zdjęcie na jej twarzy gości uśmiech co nie zdarza się często.-Mówił wolno i z delikatnym uśmiechem.Jego słowa na prawdę mnie zszokowały,przecież ja nie jestem nikim ważnym.
-A mogę widzieć dlaczego twoja siostra jest w szpitalu?-Zapytałam równie cicho jak on i po woli usiadałam na krześle obok.
-Ma białaczkę,od 4 miesięcy nie była w domu.Wszyscy się o nią bardzo martwimy,co prawda lekarze mówią,że po woli jest coraz lepiej,ale ja już nie mogę patrzeć jak mała cierpi.-Mówił ściszonym głosem patrząc się w podłogę.W ogóle go nie znałam,ale bardzo chciałam pomoc jemu i jego siostrze.Jedyne co mogłam zrobić to przytulic załamanego chłopaka i tak właśnie zrobiłam.Myślałam,że mnie odepchnie i zacznie wyzywać,ale jego reakcja była inna.Objął  mnie swoimi silnymi ramionami i położył głowę na moim ramieniu.Widać było że jest mu ciężko i nadal nie może pogodzić się z chorobą siostry.
-Twoja siostra jest bardzo dzielna,na pewno z tego wyjdzie.-Po tych słowach brunet odsunął się ode mnie i lekko uśmiechnął.Wtedy przyszedł mi do głowy świetny pomysł.
-Mogę ją poznać?-Gdy zadałam to pytanie w jego oczach zobaczyłam palące się iskierki radości co bardzo mnie ucieszyło.
-Naprawdę chcesz?Spytał z niedowierzaniem.
-Z przyjemnością-Wyszczerzyłam się.Jeżeli mam komuś pomóc chociaż by tym,żeby z nim chwilę porozmawiać to czemu mam tego nie zrobić?
-A tak w ogóle to jestem Nathan-Wyciągnął dłoń w moją stronę.
-A ja Lila,no ale to już wiesz.-Oboje się zaśmialiśmy,wstaliśmy z krzeseł i szybkim krokiem udaliśmy się w stronę sali dziewczynki.Chłopak wszedł pierwszy a ja zaraz za nim.Sala była bardzo kolorowa i przyjemna znajdowało się tam dużo zabawek i rysunków poprzyczepianych do ściany.Na środku stało duże łóżko na którym siedziała ok. 9 letnia dziewczynka.A bok niej dwójka ludzi siedzących na krzesłach.
-Madeleine,patrz kogo spotkałem na korytarzu.-Chłopak podszedł do niej i usiadł obok.
-To jest Lila.-Usłyszałam jej melodyjny,ale bardzo zdziwiony głos.
-Hej Madeleine.-Pokiwałam jej i podeszłam bliżej.
-O to na prawdę ty.-Zaczęła piszczeć i coraz szerzej się uśmiechać.
-Dzień dobry.-Zwróciłam się do zdezorientowanej pary siedzącej obok.
-Dziecko drogie co ty tu robisz?Jesteś sama?-Przejęła się kobieta.
-Proszę się nie denerwować proszę pani.Przyjechałam tu z Zayn'em.-Spojrzałam na dziewczynę,dziewczynę.
-Naprawdę w tym szpitalu jest Zayn Malik?-Zapytała z nie dowierzaniem.
-Tak i wiesz co jesteś taka słodka że na pewno z przyjemnością cię pozna.-Uśmiechnęłam się do niej i zauważyłam ze na twarzach jej rodziców też zawitał uśmiech.
-O ja cię.Na prawdę myślisz że jestem słodka?-Ciągle mówiła z niedowierzaniem.
-No pewnie-Przytuliłam ją.
Rozmawiałyśmy jeszcze chwilę,aż stwierdziłam że muszę już wracać bo para na pewno zastanawia się dlaczego tak długo mnie nie ma.
-Muszę się zbierać.-Wstałam z łóżka szpitalnego na którym siedziałam i na pożegnanie przytuliłam dziewczynkę.
-Odprowadzę cię.-Zaproponował Nathan.
-Dzięki-Uśmiechnęłam się i wyszliśmy z sali.Przez chwilę szliśmy w ciszy którą przerwał chłopak.
-Mieszkasz tutaj?
-Nie,w Londynie.Przyjechałam tutaj do Perrie dziewczyny Zayna.A ty?
-Przenieśliśmy się tutaj z Londynu tylko ze względu na Mad.Tam nie było dla niej miejsca w szpitalu wiec w Northampton już od roku.Mam nadzieje,że gdy młoda wyzdrowieje przeprowadzimy się z powrotem,za dużo złych wspomnień mam z tym miastem.
-No tak.Na pewno spotkamy się w Londynie.-Uśmiechnęłam się pocieszająco,aby pokazać mu że wieżę,że Mad wygra z chorobą.Rozmawiając przeszliśmy przez cały szpital.Dowiedziałam się że chłopak ma 15 lat,gra w piłkę nożną,a w przyszłości chce zostać architektem albo fotografem.W końcu znaleźliśmy się pod salą Pezz.szłam w stronę jej łóżka gdy usłyszałam ciche słowa chłopaka.
-Przyjdziecie?-Odwróciłam się w jego stronę i uśmiechnęłam.
-Obiecuję.-Powiedziałam równie chicho jak on i podeszłam do łóżka dziewczyny.
-Gdzieś ty była?-
-Yyy..tak jakby się. zgubiłam.
-A ten miły chłopak cię odprowadził tak?-Zapytała z dziwnym uśmieszkiem dziewczyna.
-No tak.-Nie wiem dlaczego,ale chyba lekko się zarumieniłam.
-Dzwoniłem do ciebie,telefon się odbiera.-Skrzywiła się brunet.
-Ale ja nie mam.-Mówiłam siadając na krześle,w ogóle na niego nie patrząc.
-Tylko mi nie mów,że Harry nadal na twój telefon?-Załamał się chłopak,a dziewczyna zaczęła chichotać gdy pokiwałam głową.
-No to nie moja wina,że ten pająk wybrał sobie akurat mój pokój do przesiadywania.Miał cały dom,ale musiał ugościć się u mnie.-Rozłożyłam ręce.-A gdy sobie pomyśle,że ten potwór mógł złożyć na nim jaja i w środku wykluły by się małe pajączki a ja nosiła bym ten telefon w kieszenie.O matuchno...-Wzdrygnęłam się na samą myśl o tym.A wtedy para zaczęła się głupio śmiać z mojego zachowania.
-To w cale nie jest śmieszne.-Oburzyłam się i obrażona założyłam ręce na piersi.
Posiedzieliśmy u dziewczyny jeszcze z 15 minut i wyszliśmy z sali.
-Zayn musisz jeszcze kogoś poznać.-Pociągnęłam go za rękę w stronę oddziału dziecięcego.
-Możesz powiedzieć mi gdzie mnie prowadzisz?-Zapytał po raz setny po paru minutach wędrówki.
-Tu leży Madeleine dziewczynka która ma raka,jest wasza fanką.Poznałam ja przypadkowo gdy się zgubiłam,obiecałam jej ze cię pozna.Mam nadzieje że nie masz nic przeciwko temu?-Spojrzałam na niego.Nie był już tak zdziwiony,a na jego twarzy gościł uśmiech.
-No pewnie że nie mam nic przeciwko młoda.-Chwycił mnie za ramiona i razem weszliśmy do sali.
-Część mała.-Przybiłam piątkę brunetce i usiadłam obok niej gdy ta jak w obrazek przyglądała się Zaynowi. Na jej widok na sercu zrobiło mi się tak przyjemnie.Widok jej takiej radosnej i szczęśliwej sprawił że na mojej twarzy pojawił się promienny uśmiech.Zayn dał jej autograf,zrobił sobie z nią zdjęcie i zaczęli rozmawiać.Mad była tak zapatrzona w bruneta że nawet nie zauważyła kiedy wzięłam jej telefon.NA początku nie byłam pewna czy to jej ale był cały różowy,a gdy go odblokowałam na tapecie zauważyłam zdjęcie zespołu i wtedy byłam już pewna.Wpisałam do telefonu swój numer a jej numer z racji tego że nie miałam wtedy komórki napisałam sobie na ręce pisakiem który leżał obok.Wszyscy byli zajęci rozmową z brunetem oprócz Nathana.Podeszłam do niego i usidłam na oparciu od fotela na którym siedział.
-Wiesz,ona od czasu kiedy tu jesteśmy nigdy nie była taka szczęśliwa.-Mówił patrząc na swoją siostrę.
-Mogę ci obiecać że teraz coraz częściej będzie taka uśmiechnięta.-Powiedziałam i pokazałam mu numer który zapisałam na dłoni,na co ten się dźwięcznie zaśmiał.Patrzyliśmy na dziewczynkę w ciszy,w pewnej chwili brunet podniósł głowę go góry i spojrzał mi prosto w oczy.Spojrzałam na niego i utonęłam w jego ślicznych brązowych tęczówkach.Widziałam w nich tysiące małych świecących iskierek,które były oznaką radości.Miał taki hipnotyzujący wzrok że mogła bym wpatrywać się w jego oczy godzinami,ale oczywiście ktoś musiał nam przerwać.
-Lila jedziemy- Prawie krzyknął,a ja tak się przestraszyłam ze z hukiem spadłam z fotela na ziemie.
-Ałłłłł mój tyłek.-Jęknęłam a Nat pomógł mi wstać.
-Nic ci nie jest?-Zapytał z przejęciem,nie wiem czemu ale zrobiło mi się wtedy tak przyjemnie.
-Mi nic,ale jemu zaraz może się coś stać.-Wskazałam na Zayna morderczym wzrokiem.
-Oj nie marudź.Chodź.-Chwycił moja kurtkę którą ciągle za mną nosił bo już parę razy bym o niej zapomniała i mi ja podał.Zarzuciłam ją tylko na ramiona bez zapinania tak jak zawsze,a na szyję założyłam gruby długi szalik.
-Zobaczymy się jeszcze-Podszedł do mnie Nathan,słodko się uśmiechnął i znowu spojrzał mi w oczy.
-Nigdy nic nie wiadomo.-Szybko do niego podeszłam i cmoknęłam go w policzek po czym od razu pobiegłam do Zayna który otwierał już drzwi.Pomachałam jeszcze do małej i wyszliśmy z sali a potem ze szpitala.W samochodzie chwilę porozmawialiśmy a potem nie wiem kiedy zasnęłam.Brunet obudził mnie gdy byliśmy już na miejscu.Z chęcią poszła bym od razu spać,ale musiałam jeszcze odrobić lekcje.A gdy to zrobiłam i nauczyłam się do końca wiersza odechciało mi się i oglądałam z Zaynem film.Leżeliśmy po dwóch stronach wielkiej kanapy i wcinaliśmy słodycze,co bardzo mi się podobało.Pod koniec filmu do Zayna zadzwoniła jego mama a była to godzina 22:30.Nie chciałam mu przeszkadzać więc poszłam do pokoju gościnnego i położyłam się na wielkim łóżku i po 5 minutach zasnęłam.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest kolejny rozdział.Napisałam właśnie końcówkę rozdziału chociaż powinnam uczyć się na niemiecki,ale tak mi się che że szokkk.
Przepraszam oczywiście za błędy które na pewno się pojawiły.




5 komentarzy:

  1. Oj oj oj łezka się w oku mi zakręciła dziękuje za ta wspaniałą dedykacje naprawdę czuje sie wyróżniona :-) po drugie witaj w klubie tych co muszą uczyć się niemieckiego a mają sprawdzian ale czytają twojego bloga zamiast wkuwać słówka po trzecie rozdział świetny ostatnio Liam teraz Zayni le me gusta po czwarte jeśli chcesz mogę trochę rozreklamowac twojego bloga bo czytam ich sporo i tam są spamy i można pod opowiadaniami pisać bo jestem stałą komentatorką i nikt się nie będzie cierpiał ale nic na siłę napisz mi co o tym sądzisz pod moim komem po piąte muszę spadać bo mi mama głowę urwie że się nie uczę więc dużo weny i do następnego :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa i nie wspomniałam o Nathanie uuuuu so sweet mam nadzieję że będzie więcej mmhmhm :-):-)

      Usuń
    2. Oj kochana było było by fajnie gdybyś trochę go zareklamowała.Będę Ci za to bardzo wdzięczna ;))
      Dziękuję za miłe słowa ;***
      No i powodzenia na niemieckim ;33 haha

      Usuń
  2. Dziękuje tobie rowniez nienarte się roz reklamuje go ale musisz dać mi trochę czasu bo niestety szkoła itp będę na bieżąco cie informować ale zacznę dopiero od soboty bo wtedy będę miała czas

    OdpowiedzUsuń
  3. No spoko.Dobrze cię rozumiem u mnie to samo,dlatego tak rzadko pojawiają sie rozdziały.
    Dzięki jeszcze raz ;***

    OdpowiedzUsuń