niedziela, 9 marca 2014

Rozdział 18

12 Grudnia Środa


Dzisiaj obudziłam się bez niczyjej pomocy i to jeszcze o godzinie 6:30.Było to bardzo dziwne,leżałam jeszcze trochę w łóżku gdy usłyszałam dziwne wycie z pokoju obok.Szybko wstałam i ciekawa poszłam w stronę z kąt dochodził straszliwy pisk.Otworzyłam drzwi od sypialni chłopaka i ujrzałam bruneta rozwalonego na łóżku a obok niego dzwoniący budzik,który był przyczyną tego przeraźliwego odgłosu.
-Boże święty co to jest?-Wydarłam się a dopiero wtedy chłopak podniósł głowę.
-Która godzina?-Jęknął i przykrył z powrotem głowę poduszką.
-6:45.-Krzyknęła żeby usłyszał,podeszłam do urządzenia i je wyłączyłam.
-Wstawaj!-Wydarłam mu się do uch i głośno zaczęłam się śmiać.W końcu miałam okazję kogoś po wkurzać od rana,bo tak to zawsze mnie ktoś budził co w cale nie było przyjemne.
-Odejdź bo będzie z tobą źle.-Mruknął i chwytał już w dłoń dużą poduszkę wiec ja szybko w podskokach wybiegłam z jego sypialni,zbiegłam po schodach na dół i rzuciłam się na kanapę.Włączyłam telewizor i leżąc na kanapie w piżamie oglądałam bajki do puki z góry nie zszedł brunet który od razu skierował sie do kuchni.
-Idź się ubierać.-Mówił machając kromką chleba którą trzymał właśnie w dłoni.
-Nie che mi się.Najpierw zjem.-Podeszłam do wyspy kuchennej stojącej na  środku pomieszczenia i wdrapałam się na wysoki stołek z którego prawie bym spadła.Zayn widząc moje wyczyny zaczął się śmiać pod nosem,co i tak dobrze widziałam.
-Tyyy...kaskader.Chcesz z Nutellą czy z dżemem?-Stanął do mnie przodem w dłoniach trzymając dwa słoiki.
-Z dżemem.-Wyszczerzyłam się w jego stronę i już po chwili stał przede mną talerz z trzema tostami z dżemem truskawkowym które w szybkim tempie zjadłam.
-Kto mnie dzisiaj odbierze?-Zapytałam ciekawa kogo mam się spodziewać.
-Harry,bo ani ja ani Liam nie możemy,w wiesz Niall dopiero zdaje prawo jazdy.A własnie dzisiaj ma jazdę ciekawe jak mu pójdzie.-Powiedział sprzątając po mnie.
-Pewnie zderzy się z nie jednym autem i będzie mu siał nieźle zapłacić.
-Super,że tak w niego wierzysz.-Powiedział nawet na mnie nie patrząc.
-Nooo..wiem.-Mówiłam wychodząc z pomieszczenia.Poszłam do łazienki gdzie umyłam się i ubrałam mundurek,a gdy plotłam warkocza usłyszałam krzyk chłopaka,że mam się pośpieszyć.Tak też zrobiłam,szybko zeszłam na dół ubrałam kurtkę wzięłam plecak i już chciałam wyjść gdy poczułam że ktoś trzyma mnie za kaptur.
 
-Hmmm?-Odwróciłam się a w ręce trzymał mój szalik i czapkę.
-Jest zimno.
-No i?-Wzruszyłam ramionami i chciałam wyjść,ale ten znowu mnie przytrzymał.Wiedział,że dobrowolnie tego ni założę więc podszedł do mnie bliżej najpierw zapiął moją kurtkę potem zawinął w okół szyi szalik a na głowę wcisnął mi czapkę.
-No teraz możemy iść.-Powiedział zadowolony z siebie i wypchnął mnie za drzwi.Do szkoły jechaliśmy tym samym samochodem co wczoraj a droga zajęła nam niecałe pół godziny.Gdy zamykałam szafkę zadzwonił dzwonek a ja udałam się do sali od matematyki gdzie po chwili zjawiła się również nauczycielka.Szybko usiadłam obok May i wyciągnęłam książkę.W duchu modliłam się aby pani nie oddawała wczorajszych klasówek,ale jednak moje modły nie zostały wysłuchane.I już po chwili trzymałam w dłoni kartkę z oceną niedostateczną.
-Ja nie wieże...-Mruknęłam załamana i oparłam głowę o dłonie.
-Co jest?-Spytała po chwili blondynka.
-To.-Podałam jej kartkę a ta dokładnie ją przeanalizowała.
-Jak robiłam to z moją nauczycielką to raczej zawsze miałam wszystko dobrze.-Jęknęłam,a moja głowa z hukiem spadła na ławę.Byłam załamana moja pierwsza pała w tej szkole.
-Och,musisz po prostu to jeszcze poćwiczyć.-Nie zdążyłam odpowiedzieć bo pani zaczęła nas uciszać.Reszta matmy zleciała szybko,następna była biologia na której usiadłam w ławce oczywiście z Mayą.Potem jeszcze Angielski i zdawanie wiersza co poszło gładko jak po maśle bo wczoraj wkuwałam to razem z Zaynem więc musiało się udać.
3 następne lekcje zleciały równie szybko i tak zleciał mi dzień w szkole,nic specjalnego się nie wydarzyło.
Stałam przy szafce i pakowałam do niej książki gdy usłyszałam zdenerwowany głos koleżanki obok.
-Maya co jest?-Zapytałam zamykając drzwiczki.Ta wyjrzała zza swoich z grymasem na twarzy.
-Będę musiał dwie godziny sterczeć pod domem,albo w ogródku.-Zarzuciła torbę na ramię.
-Ale jak to?
-No zapomniałam kluczy do domu.Rodzice wracają dopiero z dwie godziny a moje siostry to nie wiem czy w ogóle dzisiaj do niego dotrą.-Mówiąc te ostatnie słowa wywróciła oczami.
-Ja nie widzę w tym żadnego problemu.-Uśmiechnęłam się i czekałam na jej reakcję.
-No tak bo to nie twoja sprawa.-Powiedziała z nutką rozczarowania.A ja jeszcze bardziej się roześmiałam.
-Akurat nie dlatego,nie widzę problemu,bo jedziesz ze mną do Harry'ego.-Położyłam ręce na biodra i spojrzałam na nią.
-Nie wiem czy to dobry pomysł.Przecież on może się nie zgodzić.-Mówiła zmieszana.
-To bardzo dobry pomysł,mam dosyć towarzystwa prawie samych mężczyzn.Harry na pewno się zgodzi,przecież nie będziesz stała tyle czasu na dworze bo zamarzniesz.No i będziemy miały okazję się lepiej poznać.To co przekonałam cię?-Wyszczerzyłam się w jej stronę a ta po chwili również się uśmiechnęła.
-No to idziemy.-Klasnęłam w dłonie i obie skierowałyśmy się do wyjścia.Na zewnątrz czekał już brunet przy swoim samochodzie.
-Hej, to jest Maya-Powiedziałam do niego i zanim coś powiedział znowu się odezwałam.
-Zapomniał kluczy i nie może wejść do domu.Przygarniemy ją na chwilę?-Zrobiłam słodkie oczka i ślicznie się uśmiechnęłam.
-Dobra,chodźcie jedziemy.-Uśmiechnął się i poczochrał moje włosy za co groźnie zmierzyłam go wzrokiem.Obie usiadłyśmy z tyłu i przez całą drogę rozmawiałyśmy,czasami Harry coś dogadywała wtedy my wybuchałyśmy śmiechem.
-Lila ja jadę z Taylor na zakupy a gdy wrócę chcę zastać dom w całości.-Pogroził mi palcem gdy wyszliśmy z samochodu.-A i  w lodówce macie obiad.-Dodał.
-Oczywiście.-Odebrałam od niego klucze,a ten z powrotem wszedł do samochodu i po chwili odjechał.
-No to mamy wolną chatę.-Krzyknęłam gdy byłyśmy już w środku i zaczęłam wykonywać jakiś głupi taniec a Maya śmiał się ze mnie.Poszłyśmy do salonu i usiadłyśmy na kanapie.
-Wiesz wcześniej nigdy nie pomyślała bym,że taka jesteś.-Odezwała się po chwili.
-Ale jaka?-Nie zrozumiałam o co jej chodzi.
-No taka wesoła i przyjazna.-Wzruszyła ramionami.
-Wiesz od kąt jestem u Louisa i reszty nie myślę tak często o tym co się stało i dlatego się zmieniłam.
-Wiesz mam pytanie,ale jak nie chcesz to nie odpowiadaj.-Spojrzała na swoje dłonie.
-Słucham-Zachęciłam ją i usiadłam po turecku na kanapie.
-Co stało się w twoim rodzicom?-Prawie szepnęła.W cale mnie to nie zdziwiło w końcu w szkole nikt nie wiedział konkretnie co się stało.Wiedzieli tylko że oni umarli,a ja mieszkam w domu dziecka. Odpowiedziałam na jej pytanie a potem od słowa do słowa opowiedziałam jej o wszystkim co stało się w moim życiu.Czyli o tym jak było w domu dziecka, o tym jak to się stało,że znalazłam się u kuzyna,opowiedziałam jej o moim przyjacielu a skończyłam na tym co stało się wczoraj w szpitalu.Gadałyśmy o życiu i szkole gdy zaczęło mi burczec w brzuchu.
-Dobra koniec tych plotek,bo głodna jestem-Zaśmiałam się,wstałam z kanapy i poszłam do kuchni gdzie po chwili zjawiła się też blondynka.otworzyłam lodówkę i wyciągnęłam tackę z lazanią którą włożyłam do mikrofalówki.
-Przypilnujesz,żeby nie wybuchło,a ja pójdę się przebrać?-Uśmiechnęłam się słodko,na co ta się zaśmiała.
Poszłam na górę do pokoju gościnnego gdzie w komodzie jedna szuflada była zajęta przez moje rzeczy.Wyciągnęłam potrzebne ubrania i udałam się do łazienki.Po paru minutach wyszłam i wróciłam do kuchni gdzie Maya siedziała na wysokim stołku i przeglądała gazetę.
-Melduje,że nic nie wybuchło a kuchnia jest w całości.-Odwróciła się w moją stronę i obie zaczęłyśmy się chichrać.Usiadłyśmy przy wyspie i zajadałyśmy się potrawą gdy drzwi się otworzyły.
-Żyjecie?-Usłyszałyśmy krzyk z korytarza.
-Nie!!!-Wydarłyśmy się obie,a Harry usiadł obok nas i pokręcił śmiesznie głową.Zjedliśmy do końca posiłek i zadzwonił telefon dziewczyny.
-Muszę już iść,rodzice przyjechali właśnie do domu.-Powiedziała gdy skończyła rozmawiać.
-Odwieziemy cię.-Zaproponowałam i całą trójką ruszyliśmy do samochodu.Po 15 minutach drogi zatrzymaliśmy się pod jej domem.
-Do jutra.-Uśmiechnęła się zamykając drzwi.
-Paaa..-Pomachałam jej jeszcze i odjechaliśmy?
-I jak tam w szkole?-Zapytał brunet gdy zatrzymaliśmy się na skrzyżowaniu.
-No...yyy..hmmm.Może być.-Zaczęłam się jąkać bo nie wiedziałam czy to dobry pomysł żeby mówić mu o klasówce w samochodzie.
-Na pewno???-Nie dawał za wygraną.
-No dobra dostałam pałę z matmy.-Powiedziałam zrezygnowana i zakryłam oczy czekając na jego reakcję.
-No to coś czuję,ze dzisiaj posiedzimy sobie przy książkach.-Westchnął,a ja odkryłam oczy i spojrzałam na niego zdziwiona.
-Nie jesteś zły.Dlaczego nie zacząłeś na mnie krzyczeć?-Byłam zdziwiona,bo moi rodzice zawsze gdy dostawałam złą ocenę zaczynali się denerwować.Tego właśnie w nich nienawidziłam dlatego starałam się być wzorową uczennica,żeby nie mieli powodów aby się na mnie denerwować i muszę przyznać,że nawet mi to wychodziło.
-Mała pamiętaj,że nie jestem aż tak stary i dobrze wiem jak to jest gdy dostanie się złą ocenę.Wiem,że krzykiem niczego nie osiągnę więc po co mam się denerwować.-Uśmiechnął się do mnie a ja go odwzajemniłam.W końcu dojechaliśmy do domu i niestety od razu zabraliśmy się za rozwiązywanie zadań z matematyki.
-Co tu wyjdzie?-Zapytał mi się po raz setny loczek.
-Yyyy...nie wiem-Wzruszyłam ramionami.
-Matko trzymaj mnie,bo za chwilę jej coś zrobię.-Spojrzał w górę i po paru oddechach znowu zaczął mi tłumaczyć co mam zrobić,żeby to obliczyć.
-No więc co teraz co wyjdzie?
-Yyy..34.-Odpowiedziałam zadowolona z siebie,ale po chwili na mojej twarzy pojawił się grymas.
-Co jest?-Popatrzył na mnie Harry.
-34 to numer mojego starego domu.-Prawie szepnęłam.
-Tęsknisz za starym mieszkaniem?-Powiedział cicho.
-No pewnie nie byłam tam od pogrzebu.Nie raz chciałam tam pojechać,ale wszystkie opiekunki mówiły,że nie powinnam i że to źle na mnie wpłynie.Nie che o tym teraz gadać..-Machnęłam ręką i spojrzałam znowu w notatki.
-Dobra,jeżeli rozwiążesz dobrze ten przykład do dam co już na dzisiaj spokój.-Uśmiechnął się pocieszająco a szybko wzięłam się do liczenia.Po kilku minutach dałam mu kartkę z obliczeniami.
-No wszystko dobrze.-Przybiliśmy piątkę i z uśmiechem chowałam wszystkie książki a loczek gdzieś wyszedł.Spojrzałam na zegarek który wskazywał 18:30.
-Czyli ponad godzinę siedzieliśmy przy książkach,no nieźle.-Szepnęłam pod nosem i rzuciłam torbę pod ścianę.
-Lila mam coś dla ciebie.-W pokoju pojawił się Harry z pudełkiem w ręce,z daleka nie było widać co to jest.Ale gdy podszedł do mnie bliżej,zauważyłam że to telefon i to nie byle jaki bo iPhone 5.
-To dla ciebie.Powinnaś mieć telefon,żebyśmy mieli z tobą kontakt,a jeżeli nie chcesz tego starego to kupiłem ci nowy.-Mówiąc to podał mi dwa pudełka jedno większe i jedno mniejsze.
-O matko dziękuje,dziękuje,dziękuje.-Wydarłam się i pobiegłam go przytulić.Dosłownie na niego wskoczyłam tak że trzymałam się jego szyi a ten trzymał mnie za uda.
-No dobra bo mnie udusisz.Zobacz lepiej czy ci się podoba.-Zeszłam z niego i otworzyłam większe pudełko w którym był telefon w ślicznej obudowie która wyglądała jak herbatnik.Wyciągnęłam telefon i oglądałam go ze wszystkich stron.
-Zobacz co jest w drugi.-Usłyszałam głos bruneta który z uśmiechem stał opary i ścinę i uważnie mi się przyglądał.Zrobiłam tak jak powiedział i moim oczom ukazały się jeszcze dwie inne obudowy które były równie śliczne jak ta w której był telefon.





-Są śliczne,bardzo Ci dziękuje Harry.-Tym razem spokojniej do niego podeszłam i mocno się w niego wtuliłam.
-Bardzo się cieszę że ci się podoba.-Mówił trzymając mnie w ramionach i kołysząc.Wtedy ktoś zadzwonił do drzwi.Odkleiłam się od Harry;ego i usiałam z powrotem na kanapie a on poszedł otworzyć.
-Hej stary.Wchodź-Usłyszałam jego głos,a potem kroki ciężkich butów w mieszkaniu.Po chwili w salonie pojawił się loczek z Nickiem jego kolegą.Poznałam go w Nowym Jorku przyjechał wtedy na ich występ.
-No hejka młoda.-Uśmiechnął się w moją stronę.
-Dzień dobry.-Odpowiedziałam i zaczęłam zbierać wszystkie instrukcję i pudełka z kanapy.
-Harry ma do ciebie sprawę.-Spojrzał na loczka i usiadł na fotelu.
-To ja pójdę do pokoju.-Zabrałam swoje szpargały i wyszłam z pomieszczenia,bo nie chciałam im przeszkadzać a po za tym nie miałam ochoty ich słuchać wolałam zając się moim nowym cudeńkiem. Usiadłam wygodnie na łóżku z portfela wyciągnęłam moją kartę i włożyłam ją do komórki a przez następne dwie godziny byłam tak zapatrzona w ekran że ocknęłam się dopiero gdy usłyszałam zamykające się drzwi.Zeszłam na dół oczywiście z telefonem i od razu udałam się do kuchni gdzie siedział też Harry.
-Głodna?-Zapytał z uśmiechem i wyciągając coś z lodówki.
-No,tak sobie.-Pokręciłam głową i wspięłam się na  stołek przy wyspie kuchennej.Przez następne paręnaście minut wpatrywałam się w chłopaka który mówiąc śmiesznym głosem przedstawiał mi każdy etap robienia kurczaka,a ja tylko co chwile chichotałam.W końcu wsadził go do piekarnika i usiadł obok mnie.Pokazywałam mu jakie aplikacje i inne różności znalazłam w moim nowym telefonie aż nasza kolacja była gotowa.Usiedliśmy naprzeciwko siebie,brunet nalał sobie do kieliszka wina a mi soku i w przyjemnej atmosferze zjedliśmy posiłek.
-Noto teraz marsz do łazienki.-Pokazał palcem na drzwi od tego pomieszczenia a ja tylko skrzywiłam się i spojrzałam na zegarek.Była godzina 22:06 więc nie stawiałam się za mocno i wolnym krokiem poszłam do łazienki.Przebrałam się w różową piżamę,rozpuściłam włosy,umyłam się i poszłam do salonu.Na kanapie siedział Harry i oglądał telewizję,podeszłam do stolika i wzięłam swój telefon.
-Idę spać.-Oznajmiłam.
-Dobranoc słoneczko.Śpij dobrze.-Wstał i pocałował mnie w czoło.Wtedy na mojej twarzy pojawił się wielki promienny uśmiech.Poczułam się tak jakby był on moim rodzicem co jest bardzo głupie,ale wtedy właśnie tak pomyślałam.Powędrowałam do łóżka,telefon położyłam oczywiście obok i zasnęłam.

--------------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy następny rozdział.Dzisiaj sobota więc miałam czas żeby dokończyć rozdział,nie wiem czy mi to dobrze wyszło,ale ocena należy już do was.

Czytasz=Komentujesz

No i oczywiście wszystkim dziewczyną wszystkiego najlepszego z okazji dnia kobiet ;**

2 komentarze:

  1. Hej hej hej to ja tobie też wszystkiego naj naj najlepszego dziś harry le me gusta już wymyśliłam kampanię reklamującą twojego bloga i biorę się od jutra do pracy czekam na next i weny życzę :-):-):-):-)

    OdpowiedzUsuń