sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 22

-No hej Niall.Co ty tu robisz?-Zapytałam nieco zdziwiona.
-Mogę zapytać ciebie o to samo?-Podniósł jedną brew czekając na to co powiem.Nie odezwałam się tylko przeszłam obok niego do domu,ściągnęłam kurtkę i buty.A w tym czasie blondyn odwrócił się w moją stronę,podpierając ścianę z niechęcią wyrysowaną na twarzy.
-No więc Louis pojechał zawieść El do Manchesteru i nie chciał mnie zostawić samej,a ja nie chciałam jechać do Liama dlatego przyszłam tutaj.No to teraz twoja kolej.-Położyłam ręce na biodra i czekałam na jego odpowiedź.
-Ja oglądam z Brook film.-Powiedział patrząc się na schody,na których stanęła dziewczyna,z grymasem na twarzy.
-Hej Lila.-Powiedziała sucho i spojrzała się dziwnie na Nialla,który posłał jej zabójcze spojrzenie i dyskretnie zerknął na mnie.To było bardzo dziwne,a na dźwięk jej niemiłego tonu przeszły mnie ciarki.Coś musiało się stać,bo ona nigdy nie była taka oschła w stosunku do mnie.Atmosfera była bardzo niemiła i już czułam,że ten wieczór nie będzie taki jaki chciałam aby był.
-Co tu robisz?Chcesz coś?-Zapytała próbując mówić łagodniej.Z jej głosu od razu wywnioskowałam, że w ogóle nie pasuje jej,że przyszłam i najchętniej by się mnie pozbyli.Nie było to przyjemne uczucie,a mój wesoły humor zniknął.
-Louis mnie tu przysłał bo nie chciał żebym siedziała sama w domu,i żebyś przy okazji wytłumaczyła mi lekcje bo nie byłam dzisiaj w szkole.-Powiedziałam ostrożnie bojąc się jej reakcji na to,że chcę z nimi zostać.
-Mogę cię pouczyć w niedziele.-Wymsknęło jej się bo widziałam jak chwilę potem zakrywa usta ręką,a Niall piorunuje ją wzrokiem.Nie poznawałam jej wtedy,nigdy nie rozmawiałam z nią w ten sposób.
-Dobra,to ja sobie idę.Przecież widzę,że wam przeszkadzam,nie musisz być tak nie miła.-Powiedziałam smutno i zaczęłam ubierać buty.Dziewczyna szybko do mnie podeszła i spojrzała na mnie przepraszająco,chociaż w jej oczach zobaczyłam nutkę złości.
-Oj Lila przepraszam.Po prostu wkurzyłam się trochę bo chciałam spędzić czas sama z Niallem.Rodzice poszli na jakieś przyjęcie urodzinowe,Matt nocuje u kolegi i po prostu miałam nadzieję że spędzimy go we dwójkę.Poniosło mnie trochę,przepraszam możesz tutaj zostać ile będziesz chciała.-Spojrzała mi w oczy.Nie wiem dlaczego,ale nie potrafiłam tak po prostu powiedzieć jej,że nic się nie stało i siedzieć w ich towarzystwie po tym jak mnie przywitali.
-Dobra,miłej zabawy ja idę.-Zarzuciłam na ramię torbę chwyciłam kurtkę i szybkim krokiem ruszyłam do drzwi.
-A co na to Louis,przecież nie masz siedzieć sama w domu.-Krzyknął za mną Niall gdy byłam już za drzwiami.
-Zadzwonię do niego.-Odkrzyknęłam nie odwracając się i przeszłam przez ulicę.Dobrze,że miałam tą torbę z książkami bo właśnie w niej trzymałam klucze od domu,które dał mi kuzyn.Weszłam na posesję i już po chwili znalazłam się w mieszkaniu,włączyłam światło na całym dolnym piętrze i ściągnęłam buty rzucając je w kąt gdzie leżało moje pozostałe porozwalane obuwie.A kurtkę którą ściągnęłam położyłam na komodzie,bo nie chciało mi się jej wieszać.Zrezygnowana  poszłam do salonu,gdzie od razu włączyłam telewizor,żeby coś do mnie mówiło,bo cisza która panowała przedtem była przerażająca.Poszłam do kuchni i z szafy wyciągnęłam paczkę ciastek czekoladowych z którą usiadłam na kanapie.Odblokowałam telefon i pokazały mi się nieodebrane połączenia od wszystkich chłopków z zespołu z tego dnia kiedy mnie szukali,5 nieodebranych połączeń od Matta i dwa od jakiegoś nieznanego numeru.A na samym końcu wiadomość od tego samego numeru.
"Hej,mam nadzieje,że mnie jeszcze pamiętasz.Dzwoniłem,ale nie odbierałaś,chciałem z tobą pogadać bo małą zabrali właśnie na badania i jest możliwie że na święta wypuszczą ja do domu.Chciałem ci tylko to powiedzieć,bo po prostu radość rozpiera mnie od środka.Mam nadzieje że kiedy odczytasz moją wiadomość odezwiesz się bo chciał bym znów usłyszeć twój głos.NATHAN "
Uśmiechnęłam się szeroko czytając ostatnie słowa wiadomości i czułam jak moja twarz pokrywa się rumieńcami.Dłuższą chwile zastanawiałam się czy do niego zadzwonić,ale stwierdziłam że najpierw zadzwonię po Liama i zapytam się czy do mnie przyjedzie,bo nie chciałam denerwować Louisa.Tak też zrobiłam ale chłopak nie odebrał.Zrezygnowana zadzwoniłam do Zayna z nadzieją,że mnie uratuje.
-No hej młoda co tam?-Zapytał rozbawiony a w tle było słychać głos Perrie.
-Zayn przyjechał byś do mnie bo jestem sama w domu i trochę mnie to przeraża,bo jest ciemno.
-No a gdzie jest Louis?-Zapytał zdziwiony.
-Pojechał odwieść El do Manchesteru.
-Wiesz mała jesteśmy z Perrie umówieni na ważna kolacje.Ale Harry siedzi chyba sam w domu,on na pewno do ciebie przyjedzie.-Powiedział zmieszany.
-No dobra,dzięki.-Już chciałam się rozłączyć gdy usłyszałam jeszcze głos chłopaka.
-Jak już u ciebie będzie to mi napisz.-Powiedział szybko.
-Ok.-Rozłączyłam się i wybrałam szybko numer loczka gdy usłyszałam jakieś hałasy na dworze.
-Harry błagam przyjedź do mnie.-Jęknęłam w słuchawkę gdy odebrał,a krzaki znów się poruszyły i wydały przeraźliwy dźwięk.
-Spokojnie Lila co się stało?-Zapytał przejęty.
-Lou pojechał zawieść El do Manchesteru,ja miałam iść do Matta,ale go nie ma,a Brook była z Niallem i mnie wygonili.dlatego siedzę teraz sama w domu i za chwile dostane zawału.Proszę przyjedź.-Mówiłam szybko patrząc za dużą szybę.
-Jak to wygonili?
-No normalnie,chcieli być sami.I Brook prawie na mnie nakrzyczała więc sobie stamtąd poszłam.-Wytłumaczyłam.
-Słuchaj ja wracam właśnie z Warrington,ale spokojnie bo zostało mi jakieś pół godziny drogi.Nie denerwuj się.Postaram się być jak najszybciej.-Ostatnie zdanie prawie krzyknął do słuchawki.
-Dobra,dzięki Harry.-Starałam się uspokoić swój oddech.
-Spokojnie,mała nie ma się czego bać.-Pocieszył mnie i rozłączył się.
-Super za nim ty przyjedziesz to ja tu zejdę na zawał.-Szepnęłam do siebie.Starałam się nie patrzeć w stronę ciemnego ogrodu i zastanawiała się dlaczego Loui za miast zwykłych ścian wybrał te wielkie szyby.Przeklinałam go w myślach,przełączając programy.Siedziałam bezczynnie gdy mój telefon zawibrował,spojrzałam na ekran gdzie pojawił się numer Nathana.Uśmiechnęłam się delikatnie,a w brzuchu poczułam dziwne ukłucie.Dziwne dlatego,że nigdy wcześniej tego nie doświadczyłam,ale muszę przyznać że było to przyjemne.Przez moment miałam wątpliwości czy odebrać,ale gdy spojrzałam w dal za okno od razu to zrobiła.
-Halo?-Powiedziałam cichutko tak jak bym chciałam aby nikt z zewnątrz mnie nie usłyszał co było już paranoją bo przecież nikogo tam nie było.
-Hej,Lila tu Nathan pamiętasz mnie ?-Zapytał z nadzieją.Gdy tylko usłyszałam jego melodyjny głos w słuchawce moje serce zaczęło walić ze zdwojoną siłą i przeszła mnie fala gorąca.
-Tak pewnie że pamiętam.-Starałam się nie okazywać swojego strachu,co nie koniecznie mi się chyba udało.
-Dzwoniłem do ciebie,ale nie odbierałaś.
-Wiem,przepraszam,ale to długa historia.Po prostu zapomniałam telefonu z domu Harryego.-Mówiłam nie spokojnie.
-Coś się stało?Masz jakiś dziwny głos.-Wyczuł mój dziwny ton.
-Nieee,wydaje ci się.-Zaprotestowałam,nie chciałam,żeby dowiedział się jaka jestem dziecinna,bo boję się być sama.
-No przecież słyszę.Masz całkiem inny głos niż wtedy w szpitalu.-Gdy wypowiedział ostatnie słowo usłyszałam jakieś szmery dochodzące z góry i od razu się tam spojrzałam,a gdy zobaczyłam cienie padające na ściany i kolejny hałas po prostu zaczęłam się wydzierać i latać jak oszalała po całym salonie,przez co mój telefon wylądował na kanapie.Musze przyznać,że to było bardzo dziwne i przerażające w jednym.Dziwne bo normalna osoba nigdy nie zaczęła by się wydzierać na widok głupiego cienia na ścianie i cichych odgłosów.A przerażające,bo od razu w mojej głowie pojawiły się czarne myśli,że za chwile ktoś zejdzie po schodach i mnie zabiję.Wim,że to nie normalne,ale ja też nie jestem zwykłą dziewczyną,jestem po prostu szurnięta.Gdy uspokoiłam się na tyle by znów usiąść na kanapie,chwyciłam w dłoń telefon i zobaczyłam,że chłopak wcale się nie rozłączył tylko ciągle krzyczał coś do słuchawki.
-Lila co się stało?-Spytał przerażony.
-A małe problemy techniczne,ale już jest dobrze.-Powiedziałam z lekką paniką.
-Przecież słyszę,że coś ci jest.Powiesz mi?-Zapytał przejęty.
-Nie,bo będziesz się ze mnie śmiał.-Burknęłam niezadowolona wtulając się bardziej w koc którym się przykryłam.
-Obiecuję,że nie będę.-Powiedział już bardziej spokojny.
-No..yyy...bo wiesz siedzę sama w wielkim domu,no i tak jakby jest ciemno.-Mruknęłam ledwie słyszalnie,jednak chłopak wszystko zrozumiał bo usłyszałam cichy chichot.
-No i co śmiejesz się.Dziękuję bardzo.-Oburzyłam się i zrobiło mi się głupio.
-Lilka przepraszam,ale co jest strasznego w tym,że jest ciemno?
-No bo ja się boje.-Burknęłam.
-Och,wiesz co jest najlepsze na strach?-Powiedział tak opiekuńczo i przyjemnie,że cała moja złość na niego zniknęła.Jego głos miał w sobie taki coś,czego nawet nie potrafię opisać.
-Nie,a powiesz mi?-Zapytałam ciekawa.
-Pomyśl o czymś przyjemnym,co bardzo lubisz i daje ci poczucie bezpieczeństwa.-Powiedział a ja przymknęłam oczy,na dźwięk jego głosu.Zaczęłam się zastanawiać co to może być i palnęłam coś bardzo głupiego.
-Wystarczy mi gdy będziesz coś do mnie mówił.Twój głos mnie uspokaja.-Nastała kompletna cisza,a ja po paru sekundach gdy zdałam sobie sprawę z tego co powiedziałam zrobiłam się czerwona jak burak.W końcu chłopak przerwał tą niezręczną ciszę.
-No dziękuje,miło to słyszeć.-Zdziwiła mnie jego odpowiedź,myślałam raczej że znowu będzie się ze mnie śmiał.-Więc co chcesz usłyszeć?-Dokończył swoją wypowiedź.
-Opowiedz mi coś o sobie.-Mówiłam drżącym głosem,w słuchawce usłyszałam cichy chichot,ale zignorowałam to.Płożyłam się wygodnie na kanapie,przykryłam po sam czubek nosa kocem i czekałam na jego przemowę.
-No dobra.Mam 15 lat a urodziny mam 8 maja.Na drugie imię mam Josh po dziadku.Gdy skończę szkole w Northampton pójdę do college'u w Londynie.Aktualnie nie mam dziewczyny.-Ostatnie zdanie wypowiedział dosyć szybko,taj jakby z jednej strony chciał żebym to wiedziała a z drugiej jakbym miała tego nie usłyszeć.Nie wiem dlaczego,ale gdy to powiedział w moim brzuchu znów zaczęło coś latać,to było na prawdę dziwne.Przemilczałam te ostatnie cztery słowa i czekałam na jego dalszą opowieść.-Hmmm...Od 8 lat gram na perkusji i na pianinie.-Słysząc to ciekawe połączenie zachichotałam pod nosem co chłopak musiał słyszeć bo również usłyszałam jego śmiech.
-No tak wiem,że dziwnie to brzmi.Ale oba instrumenty są dla mnie bardzo ważne.Gdy gram czuję że przez to mogę wyrazić swoje uczucia.Wyrażam wtedy siebie,a gdy mogę kogoś tym rozweselić to jestem jeszcze szczęśliwszy.W szpitalu czasem robimy sobie z dzieciakami koncerty,ja gram na starym pianinie które tam stoi,a one potem mnie oceniają.Mają przy tym tyle frajdy,że z przyjemnością na nie patrze.Wiem,że to może ci się wydawać głupie.Bo przecież nie każdy normalny nastolatek przesiaduje codziennie w szpitalu bawiąc się z dziećmi młodszymi od siebie o 10 lat.-Mówił jakby zmieszany swoim zachowaniem.
-Bo ty nie jesteś każdy,jesteś wyjątkowy.-Powiedziałam słodkim głosem,a dopiero po chwili pomyślałam,co nie było dobrym rozwiązaniem.Jednak nie powstała znów taka niezręczna cisza jak wtedy bo usłyszałam słodki chichot chłopaka.
-A ty zawsze mówisz to co myślisz?-Powiedział rozweselony.Jego ton głosu rozładował trochę mój niepokój.
-Czasami.-Powiedziałam krótko chcąc jak najszybciej skończyć ten temat.-A masz swoje pianino?-Zapytałam z cwaniackim uśmieszkiem na ustach.
-No mam nawet dwa.Jedno kupili mi rodzice gdy miałem 10 lat i stoi w domu w Londynie.A drugie zostawił nam stary właściciel mieszkania do którego się wprowadziliśmy.
-A zagrasz mi coś?-Zapytałam słodkim głosem.
-Ale,że niby jak?-Usłyszałam jego zdziwiony głos.
-Zrób na głośnomówiący i zagraj mi coś.-Poprosiłam.
-Dobra,ale ostrzegam bo jest jeszcze nie dopracowana.-Usłyszałam szelest w słuchawce i z ciekawością czekałam na jego grę.
-Ok zaczynam-Powiedział po jakiś dwóch minutach.Zamknęłam oczy,żeby lepiej wsłuchać się w melodie i delektowałam się dźwiękami które wydobywały się z pod palców chłopaka.Melodia którą grał była wolna,i bardzo spokojna,co sprawiło że zrobiłam się bardzo senna.Każdy dźwięk był przemyślany i czysty co sprawiło że wszystko ze sobą idealnie współgrało.Grał coraz wyższe dźwięki a mnie aż przeszły ciarki.Po paru minutach przestał grać  a moje powieki coraz bardziej się kleiły.
-I jak się podobało?-Zapytał zadowolony z siebie.
-Super,jeszcze.-Ziewnęłam w słuchawkę,a w odpowiedzi usłyszałam cichy chichot Nathana.
-Jesteś pewna?Bo słyszę,że masz chyba inne plany.-Mówił przez śmiech.
-yyhmmm...-Mruknęłam i znów usłyszałam szelest.Po jakimś czasie znów w słuchawce zaczęła rozbrzmiewać melodia.Bardzo podobna do tamtej przez co znów przeszły mnie ciarki a oczy na dobre się zamknęły.Podciągnęłam wyżej koc,a telefon położyłam na poduszce zaraz przy uchu.Po paru minutach nastała kompletna cisza.
-Dobranoc,śpij dobrze.-Powiedział cichutko brunet i rozłączył się.Słysząc jego słowa uśmiech pojawił się na mojej twarzy,a w żołądku znów poczułam przyjemne bulgotanie.Wtuliłam się mocniej w poduszkę i zasnęłam.Był to dobry pomysł,bo przynajmniej nie myślałam o strachu i czas szybciej płynął.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
5 Komentarzy=Następny rozdział

Wiem,że stać was na tyle.Dlatego proszę o motywację z waszej strony.
Może nie jest za ciekawy,ale nie miałam "weny" do pisania przez ostatnie dni i rozdział wyszedł taki sobie,za co was bardzo przepraszam.
 A jak tam podoba wam się nowy wygląd bloga?Proszę o wasze opinie.To dla mnie ważne bo sama stworzyłam ten szablon.To moje pierwsze dzieło tego typu i dlatego nie jest za bardzo profesjonalne,ale mam nadzieję,że wam się spodoba :))
Przepraszam za błędy,ale nie miałam ostatnio dużo czasu na pisanie.

7 komentarzy:

  1. Jejuśku!
    Wygląd jest super!
    Ja nie wiem co bym zrobiła ,gdybym była sama w domu!
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak brook i niall mogli ją tak potraktować to było chamskie aż się zezloscilam wrrrr wygląd sliczny czekam na next :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Superr!!!! :)) czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń
  4. fajnie że ten blog jest tutaj, bo ciągle wchodziłam na stary ale w końcu znalazłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy ja mam wrażenie czy 1D jej nie lubi? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niby z kąt takie przypuszczenia?

      Usuń