środa, 30 kwietnia 2014

Rozdział 24

Mam dobry humor więc wam kochane czytelniczki dedykuje ten rozdział:

-Rose

-Lodzia Boska

-Ludmiła Pasquarelli

-Eveline

-Dominika xD

-Any

-Ninu

-littlebluessmile

-Alex Smith 

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

15 Grudnia Sobota 12:25


Moja noc była bardzo ciężka,budziłam się prawie co godzinę przez przeszywający ból w dłoni.Dopiero o 7 rano udało mi się usnąć na dłużej i teraz się obudziłam.Oczywiście byłam bardzo wdzięczna Louisowi,że nie zrobił tego wcześniej,bo wtedy na pewno nie wyszedł by w całości z mojego pokoju.Leżałam z zamkniętymi oczami,gdy przypomniała mi się wczorajsza rozmowa z Nathanem i na samo to wspomnienie delikatne się uśmiechnęłam.Zastanawiałam się co on może teraz robić.Wiem,że to śmieszne,bo mogłam po prostu do niego zadzwonić i zapytać,ale nie miałam przy sobie telefonu.W sumie to po części też bałam się,bałam się tego że weźmie mnie za jakąś wariatkę,która nie może wytrzymać jednego dnia bez rozmowy z nim.Wiem to głupie,ale tak właśnie myślałam.W końcu po 15 minutach powoli zwlekłam się z łóżka i pierwsze co zrobiłam,to skierowałam się prosto w stronę łazienki.Po drodze usłyszałam dochodzące z dołu obce głosy i zaczęłam się zastanawiać kto do nas zawitał.Gdy załatwiłam już swoją potrzebę,wróciłam do pokoju.Miałam ochotę położyć się z powrotem do łóżka i nie wychodzić z niego do końca dnia,ale ciekawość zwyciężyła,dlatego postanowiłam się ubrać i zejść na dół.Wyciągnęłam z szafy,w której był niezły bałagan wygodnie ubrania,bo nie miałam zamiaru wychodzić dzisiaj z domu i znów poszłam do łazienki.Stanęłam przed lustrem i od razu zauważyłam wielkie wory pod oczami oraz spierzchnięte usta.Obmyłam twarz wodą,starając się nie zamoczyć bandaża.Lewą ręką nałożyłam korektor na twarz,a z włosów zrobiłam kucyka,co swoją drogą też nie było łatwe.
Ubierałam się delikatnie,uważając żeby nie zahaczyć nigdzie palcem,bo wtedy ból by się jeszcze nasilił.Cudem wyszłam cała z łazienki i przez pierwsze sekundy zastanawiałam się czy zejść na dół, czy może jednak wrócić do łóżka.Zdecydowałam,że jednak pójdę na dół,tym bardziej,że w między czasie odezwał się mój żołądek.Z parteru dochodziły głośne śmiechy,dlatego nie było słychać za bardzo moich kroków na schodach.Gdy tylko znalazłam się w salonie,wzrok wszystkich powędrował na mnie.Stanęłam przy ścianie i przyjrzałam się obcym ludziom w pokoju.Na kanapie siedziało czterech chłopków,którzy gdy tylko mnie zobaczyli uśmiechnęli się od uch do ucha.Muszę przyznać, że byli na prawdę przystojni i chyba nie wiele starsi ode mnie.
-Hej-Powiedziałam nieśmiało i zaszłam Louisa od tyłu.Założyłam mu ręce na szyję,a ten się wzdrygnął,przez co cicho zachichotałam.
-O wstałaś już-Powiedział zaskoczony,spoglądając za siebie.
-Taaa...Wstałam,tylko że pół nocy nie spałam.-Jęknęłam i spojrzałam dyskretnie na naszych gości,po czym odeszłam od kuzyna i usiadłam na oparciu kanapy.
-Lila to jest ten zespół o którym mówiłem ci wczoraj.Luke,Asthon,Calum i Michael-Przedstawił ich po kolei,a wtedy oni jeszcze bardziej się wyszczerzyli.Odwzajemniłam uśmiech.
-Hejka-Powiedzieli równocześnie na co się zaśmiałam.
-No cześć.-Kiwnęłam im ręką co było złym pomysłem,bo zrobiłam to prawą dłonią i palec od razu zaczął bardziej boleć.Każdy gwałtowny ruch ręką,kończy się większym bólem.
-Ałłłłłł...-Mruknęłam i chwyciłam się za nadgarstek.
-Młoda uważaj.-Spojrzał na mnie Lou i wstał kanapy,więc od razu położyłam się na jego miejscu.
-Louis weź mnie zabij.Przecież to boli jak cholera.M a s a k r a.-Krzyknęłam zwijając się z bólu.
-Oj mała,mała.Dam ci coś przeciwbólowego.-Powiedział współczującym głosem i już go nie było.Chłopacy siedzący na kanapie obok,wrócili do rozmowy,jednak co chwilę na mnie spoglądali.Muszę przyznać,że tak na prawdę zwisało mi w tamtej chwili co sobie o mnie pomyślą.Liczyło się tylko to,aby ból zniknął.Leżałam na tej kanapie co chwilę się wiercąc,aż nie przyszedł kuzyn.
-Proszę,musisz wstać.-Podał mi tabletkę i szklankę wody,usiadł obok mnie tak,że moja głowa opierała się o jego nogę.Szybko połknęłam tabletkę i wróciłam do wcześniejszej pozycji.Chłopak gładził moje włosy i gadał z chłopakami.A ja sięgnęłam po swój telefon który leżał na stoliku,obok kanapy i przeglądałam facebooka.Miałam tysiące zaproszeń do znajomych,setki powiadomień i wiadomości.No ale w sumie nie dziwię się,nie zaglądałam tutaj przez dobry miesiąc,a w tym czasie wiele w moim życiu się zmieniło.Każda fanka chciał by,być teraz na moim miejscu i móc poznać swojego idola,a jeżeli mają okazję spróbować się z nimi skontaktować nawiązując kontakt ze mną to oczywiście to wykorzystują.Weszłam w te wiadomości i zaczęłam je przeglądać.Niektóre pytania były na prawdę zabawne,a na niektóre postanowiłam odpisać aby zająć się czymś i nie myśleć o bólu."Cześć mam na imię Rose chciałam się zapytać o której godzinie wstaje Harry?Pozdrowienia ze słonecznej Californii"Przeczytałam pierwszą lepszą wiadomość i zaczęłam odpisywać"Cześć w sumie to nie wiem,bo gdy u niego śpię to wstaje zawsze przede mną.Chociaż nie,ostatnio to ja go obudziłam i spóźniłam się do szkoły.Pozdrowienia z ponurego Londynu XD"Nacisnęłam wyślij i otworzyłam nową wiadomość od dziewczyny o imieniu Mercedes,no w sumie bardzo oryginalne imię."Tu Mercedes piszę z Florencji.U którego z chłopaków aktualnie się znajdujesz?I czy to prawda,że Louis nie ma ani jednej pary skarpetek?"Czytając to chciało mi się śmiać,ale postanowiłam odpisać"No hej teraz jestem u Louisa,tutaj teraz mieszkam.A co do skarpetek to ma parę par,które trzyma pod łóżkiem w kartonie :))"Odpisałam i spojrzałam się na chłopaka na przeciwko mnie,a był nim Luke.Spojrzałam się w te jego duże niebieskie oczy,tak jakby cały świat dookoła nie istniał.Nie wiem co mnie napadło,odwróciłam wzrok dopiero wtedy gdy chłopak również się na mnie spojrzał.Szybko spojrzałam w telefon z nadzieją,że nie widział mojego natrętnego wzroku.Dla niepoznaki wróciłam do czynności wykonywanej wcześniej,otworzyłam kolejną wiadomość i zaczęłam czytać "Hej jestem Maya mam takie banalne pytanie,ale jestem bardzo ciekawa czy odpiszesz.Co aktualnie robisz?Jesteś z którymś z chłopaków?"Na takie pytania to mogę odpowiadać,pomyślałam i wzięłam się za pisanie. "Aktualnie leże na kanapie obok mnie siedzi Louis a obok zespół 5SOS.Oni rozmawiają,a ja czekam aż złamany palec przestanie mnie boleć :(("Nacisnęłam wyślij,a mój żołądek po chwili dał o sobie znać.Na szczęście tylko Louis to usłyszał,bo siedział najbliżej.
-Chcesz coś do jedzenia?-Zapytał się wstając.
-No jestem strasznie głodna.-Stęknęłam.-Louis kiedy ta tabletka zacznie działać?-Zapytałam niezadowolona się gdy ten był już w kuchni.Na szczęście te dwa pomieszczenia są ze sobą połączone i nie musiałam zdzierać sobie gardła,aby on mnie usłyszał.
(Tak dla przypomnienia )

-Poczekaj jeszcze trochę.-Usłyszałam jego głos i skrzypnięcie drzwi od szafki.Ułożyłam się wygodnie na kanapie i przymknęłam powieki słuchając rozmowy chłopaków obok.
-Nie mogę się już doczekać podpisani tej umowy-Powiedział Calum.
-No ja też,nadal nie mogę w to uwierzyć.-W głosie Ashtona było słychać takie podekscytowanie i radość,że aż się uśmiechnęłam.Nie słuchałam ich dokładnie,bo za bardzo mnie to nie obchodziło.Ale dziwne wydawało mi się to,że odzywa się tylko trójka z nich,a Luke nic nie mówi.Rozchyliłam na chwilę powieki i spojrzałam na niego,a on na mnie w tym samym czasie.Uśmiechnęłam się do chłopaka przyjaźnie co od razu odwzajemnił.
-Co ci się stało w ten pluch.-Spytał zaciekawiony.
-No jakby to powiedzieć...wypadek przy pracy.-Starałam się ominąć temat jak to było na prawdę,żeby nie wyjść na jakąś niezdarę.
-Nie wypadek przy pracy.No pochwal się co żeś wykombinowała.-Zaśmiał się Louis słysząc moją odpowiedź,a ja przeklnęłam go w myślach.Postanowiłam powiedzieć jak było,bo kuzyn prędzej czy później i tak by im wygadał.
-Dobra,uciekałam przed Harrym,wlazłam na stół i z niego spadłam.-Powiedziałam na jednym wdechu i czułam jak robię się cała czerwona ze wstydu.Wszyscy spojrzeli na mnie z rozbawieniem,ale ani jeden się nie zaśmiał co było bardzo miłe z ich strony.
-Spoko,wiesz Asthon złamał sobie kiedyś palec w stopie kijem od golfa.-Powiedział Michael i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.Czyli nie tylko ja jestem taką niezdarą.
-Bo nie potrzebnie mnie tam ciągnęliście.Mówiłem,że nie chce iść.-Próbował jakoś uratować swoją dumę,co nie za bardzo mu się udawało.
-Proszę-Usłyszałam głos Louisa i automatycznie spojrzałam w jego stronę.Stał przy stole na którym postawiony był talerz z kanapkami.Ja siedziałam i się na niego patrzyłam,a ten stał tylko i gapił się na mnie przez kilka dobrych sekund.
-No masz śniadanie.-Powiedział jeszcze raz i zaczął kierować się w stronę kanapy.
-Louissss przynieś mi.-Powiedziałam słodkim głosikiem i zrobiłam maślane oczka.
-Ooo...nie po pierwsze najpierw magiczne słówko.-Oparł się o kanapę,a ja tylko wywróciłam oczami.
-Czary-mary.Hokus-pokus.-Na moje słowa czwórka chłopaków zaczęła chichotać.
-Lila,nie osłabiaj mnie dziewczyno.A z resztą i tak nie będziesz jadła na kanapie,bo pewnie skończy się to tak jak ostatnio z tą pizzą.-Spojrzał się na mnie z dziwna miną.
-Wcale,że nie.No przecież wyczyściłam ci tą kanapę,nie czepiaj się już.-Znów przewróciłam oczami i załamałam ręce.Przez dobrych kilkadziesiąt sekund patrzyliśmy na siebie i nikt nie chciał odpuścić.
-Nie,do stołu proszę.-Wskazał ręką na stół,a mój brzuch znowu się odezwał.
-No dobra,już dobra.-Mruknęłam i wstałam z kanapy,a Lou usiadł na moim miejscu.Zajadałam się kanapkami a ci wrócili do rozmowy o jakimś kontrakcie i nagrywaniu piosenek.Nie interesowało mnie to w ogóle,a moje myśli zaczęły krążyć w okół Nathana.Jego wczorajsza gra na pianinie była niesamowita i chciała bym kiedyś jeszcze ją usłyszeć.Melodia była śliczna,ale jeszcze śliczniejszy był jego głos.Gdy tylko coś do mnie mówił miałam wrażenie jakbym słyszała anioła.Na sama myśl o nim uśmiech wstąpił na moją twarz.To było dziwne,bo jeszcze nigdy nie byłam w takiej sytuacji gdy jakiś chłopak zaprząta mi tak głowę.Z uśmiechem poszłam na górę i gdy tylko znalazłam się w swoim pokoju walnęłam się na łóżko.Gdy zamknęłam oczy miałam przed sobą twarz Natha.Myślałam o tym jak było by fajnie go znowu spotkać,pogadać a może nawet pójść gdzieś razem.Tylko on i ja.Właśnie wtedy wpadłam na genialny pomysł,aby z nim dzisiaj pogadać.Dokładnie go przeanalizowałam i na końcu stwierdziłam że to na prawdę może się udać.
-Jestem nie normalna.-Powiedziałam do siebie i zaczęłam się śmiać.Z transu wyrwał mnie głos Louisa z dołu.
-Lila na dół.-Niechętnie zlazłam z łóżka i wyszłam z pokoju,a na schodach stał Louis.
-Co chcesz?-Powiedziałam z delikatnym uśmiechem.
-Ubieraj się jedziemy do studia.
-Co?Ale po co?-Humor trochę mi się zepsuł,bo nie chciałam nigdzie wychodzić.
-Nie zostawi cię samej z tym paluchem,a do chłopków nie będę dzwonił bo są zajęci.-Powiedział zniecierpliwiony.
-No dobra,chwila.-Poddałam się,bo nie miałam ochoty zostawać sama.Poszłam do pokoju gdzie spakowałam do torby parę drobiazgów,żeby mi się nie nudziło i zbiegłam na dół po chodach.Wszyscy już się ubierali i chyba nawet nie zauważyli,że zeszłam na dół.Usiadłam na schodach i zaczęłam się zastanawiać jak ubrać buty ze złamanym palcem,ale nie wpadłam na,żaden dobry pomysł.
-A ty co się tak modlisz nad tymi butami?-Spojrzał na mnie Asthon.
-Czekam aż same się założą.-Uśmiechnęłam się złośliwie,a wtedy obok chłopaka stanął Lou.
-To się chyba nie doczekasz.-Pokręcił z niedowierzaniem głową i podszedł do mnie.Wziął jednego koturna i założył mi na stopę,a potem tak samo zrobił  z drugim butem.
-Dziękuje.-Powiedziałam śmiesznym głosikiem wstając ze schodów.
-Proszę.-Odpowiedział tak samo kuzyn i pomógł założyć mi kurtkę.
-Tak swoją drogą,to mogła byś posprzątać te porozwalane buty,tam w koncie.-Powiedział z wyrzutem.
-Ty się ciesz że na środku drogi nie leżą.-Odpowiedziałam ze śmiechem i wyminęłam go w progu,a czwórka chłopaków zaczęła się śmiać.Nie widziałam jaka była jego reakcja,bo od razu wyszłam z domu.Na ulicy stał bus,w którym kierowca już na nas czekał.Panowie wpuścili mnie jako pierwszą,dlatego siedziałam zaraz przy oknie,a obok mnie usiadł Calum.Przez całą drogę nie interesowałam się rozmowami i wygłupami chłopaków tylko tym czy wprowadzić w życie mój plan,dotyczący Nathana,czy nie.

-------------------------------------------------------------------------------------------------
No wreszcie dodaje ten rozdział.Przepraszam,że tak późno obiecywałam że będzie w niedziel,ale zacięłam się w połowie i przez kilka dni nic nie mogłam wymyślić.Końcówkę pisałam przed chwilą,a oczy już prawie same mi się zamykają,dlatego sorry za błędy,które się tam pojawiły.Mam nadzieję że rozdział się podoba.
Jak myślicie jaki plan wymyśliła Lila?
A no i udanego weekendu życzę kochane :**
*Aktualizacja 14.04.2015

                       5 Komentarzy=Następny rozdział




16 komentarzy:

  1. A co z opieprzem Nialla i Brook ją nie opuszczę niech mają nauczkę cudny rozdział dziękuje za dedykacje i czekam na next :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha.Spokojnie wszystko będzie w następnym rozdziale,obiecuje :33

      Usuń
  2. Dzięki za dedykacje :) Rozdział jest zajebisty

    OdpowiedzUsuń
  3. super ff! będę czekać na następny! :)
    zapraszam do nas: http://never-be-well.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za dedykacje <3 rozdział super! Aż dziwne, że nie było żadnych hejtów ani nic. Same miłe wiadomości :) i ciekawe jak się rozwinie relacja z członkami ( członkami hahhha xd ) 5SOS :* czekam na nn i życzę weny ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co ;)) A o co ci chodzi z tymi hejtami i dobrymi wiadomościami,bo nie kumam?

      Usuń
    2. chodzi o to że masz za sobą osoby które zawsze z tobą będą i będą się pozytywnie o tym blogu wypowiadać nie negatywnie i będą cię zawsze wspierać nie ważne co się stanie i bronić przed osobami które zazdroszcząc ci będą pisały jakieś nie fajne rzeczy myślę że o to chodziło Any :) a teraz coś ode mnie kiedy next :)
      Buziaki
      :)

      Usuń
    3. Ooo,dzięki widzisz jak ze mnie nie ogar ;)) A co do rozdziału to nie mam pojęcia,bo zacięłam sie na samym początku i nic nie mogę wymyśleć.Postaram sie dodać go do końca tego tygodnia,bo potem mam wycieczkę klasową i nie będzie mnie w domu.W sumie to zastanawiam sie czy nie poprosić kogoś o pomoc w pisaniu.Nie tak na stale tylko właśnie w takich sytuacjach by napisała z polowe rozdziału,według moich wskazówek.co myślisz o takim planie?.Twoje zdanie bardzo sie dla mnie liczy,bo wiem ze będziesz ze mną do końca tego opowiadania i zawsze będę mogła na ciebie liczyć,prawda? O matko,ale sie rozpisałam,dobra juz koncze,żeby cię nie zanudzać ;))

      Usuń
    4. No nie zupełnie o to Rose :* ale to co napisałaś to jest prawdą ;) to chodziło o opowiadanie xD że te wiadomości, które dostawała Lila były miłe i wgl.. :) fanki nie pisały żeby się odwaliła od chłopaków itp....

      Usuń
    5. Agatta ja też będę z tobą do końca opowiadania i w kolejnych (bo mam nadziejee że będą) ;*

      Usuń
    6. Oj,dziękuję <3 <3

      Usuń
    7. ok Any tu też się zgadzam :) bo ja to ja jak coś zacznę interpretować to chowaj się świecie :) no ale jakiś sens to wszystko do kupy ma dobra koniec filozofowania obiecuję :0
      Agatta myślę że to dobry pomysł jeżeli coś ja też mogę pomóc i podsyłać jakieś wskazówki czy coś pomóc w pisaniu nie piszę bloga ale jakieś tam opowiadania tak i głowa pęka w szwach od pomysłów. Cieszę się że moje zdanie coś dla ciebie znaczy aż się wzruszy łam
      Ps ja też wyjeżdżam na wycieczkę w poniedziałek to jakiś przypadek czy coś ja mieszkam w województwie łódzkim jak coś :)

      Usuń
    8. Hahaha ;)) Ja w Wielkopolsce,a na wycieczke jadę do Warszawy i juz nie mogę sie doczekać.A co do pomocy to dzięki za chęci i coś czuje ze niedługo skorzystam z twojej propozycji,bo na prawdę nie mam za bardzo pomysłów ://
      Ale sie spam pod rozdziałem zrobił hihi ;)) Jeszcze nigdy tylu komentarzy pod żadnym rozdziałem nie było hehe ;pp

      Usuń
  5. ohh taka szkoda ze żyjemy w innych województwach :( przynajmniej znamy się internetowo hihih :) spoko jestem otwarta masz prywatnego facebooka czy coś to może jakoś udało by się nam skontaktowąć jestem chętna do pomocy a spam spam jak spam ale przynajmniej można się pośmiać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wchodze na twojego bloga zobaczyć czy nowy rozdział szybko przelatuje i dobra czytałam nagle patrze dedyki i Lodzia Boska?!!! Jejku Dziękuję :3

    OdpowiedzUsuń