wtorek, 1 kwietnia 2014

Rozdzial 21


Przeczytaj notkę pod rozdziałem!


-Iść z tobą?-Zapytała łagodnie Eleonora
-Nie chcę tam iść.-Mówiąc to ręce jeszcze bardziej mi się trzęsły.Z jednej strony chciałam ich odwiedzić,ale z drugiej nie chciałam widzieć tego nagrobka z ich imionami.
-Mamy jechać do domu?-Spytał zaskoczony Louis.Pokiwałam twierdząco głową a samochód po chwili odjechał.Im dalej byliśmy od cmentarza tym bardziej się rozluźniałam.Przez całą drogę wpatrywała się za okno,ludzie ganiali jak szaleni po chodnikach,gdyż była właśnie pora lunchu.
Dotarliśmy do domu,a ja od razu poszłam do swojego pokoju.Usiadłam po turecku na łóżku a w dłoniach trzymałam zdjęcie.Wpatrywałam się w nie smutnym wzrokiem,ale dzisiaj ani jedna łza nie wypłynęła z moich oczu.Miałam ochotę wybuchnąć głośnym szlochem,ale po prostu nie mogłam.Wczoraj wyczerpałam chyba zapas łez na najbliższy miesiąc.Siedziałam nieruchomo gdy ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę-Powiedziałam zachrypnięta a zza drzwi wyjrzała głowa dziewczyny.Uśmiechnęła się pocieszająco i weszła do pokoju.
-Lila chcesz jechać na zakupy?Wiesz potrzebuje nowych butów.-Uśmiechnęła się promiennie i puściła mi oczko.Widząc jej wyraz twarzy sama delikatnie się uśmiechnęłam.
-Możemy jechać.-Stwierdziłam,że w ten sposób poprawi mi się humor.Lubie chodzić na zakupy,szczególnie lubię kupować buty i ubrania dlatego od razu się zgodziłam.Zeszłam z łóżka odłożyłam ramkę ze zdjęciem na półkę i za dziewczyną zeszłam na dół.
-Louis jedziemy po buty.-Krzyknęłam a na moją twarz wstąpił większy uśmiech,na co dziewczyna się zaśmiała.
-Na prawdę?-Jęknął wychylając głowę z kuchni.
-Nie na niby.-Pokręciłam głową i wzięłam się za ubieranie butów apotem kurtki.W tym czasie para również się ubrała i poszliśmy do samochodu.
-Louis nie załamuj się,tobie też się coś skapnie.-Usiadłam w samochodzie za nim i poklepałam po ramieniu.Chłopak spojrzał w lusterko i wykrzywił się jeszcze bardziej,na co obie się zaśmiałyśmy.Przez całe 15 minut drogi rozmawiałyśmy i śmiałyśmy się.Wyszliśmy z samochodu,brunetka chwyciła swojego chłopaka pod rękę i szli razem a ja przed nimi.W pierwszym sklepie do jakiego weszliśmy nie było nic ciekawego, dlatego po chwili z tam tond wyszliśmy.Do następnego sklepu Louis już z nami nie wszedł bo ktoś do niego zadzwonił i usiadł na ławce zostawiając nas same.
Przechodziłam miedzy kartonami gdy zobaczyłam parę butów na końcu pomieszczenia,które aż się do mnie uśmiechały.Szybko poszłam w tamtą stronę i wzięłam jednego do ręki.Czarne koturny,rozmiar 37 które wyglądają jak trampki,od dawana mi się podobały,więc szybko je przymierzyłam.
-I co pasują?-Przestraszył mnie głos El.
-Boże,nie strasz.-Spojrzałam na nią.
-Gdzie ty tu Boga widzisz?-Zaśmiała się,a ja machnęłam tylko ręką i spojrzałam się znów na swoje stopy.
-Są super.-Spojrzałam na dziewczynę z błyskiem w oku.
-No fakt,też mi się podobają.Przejdź się.-Wskazała na drewnianą podłogę,wstałam z pufy na której siedziałam i zaczęłam chodzić po  całym sklepie.
-Stwierdzam,że się zakochałam.-Pisnęłam gdy podeszłam bliżej brunetki,a ta zaczęła chichotać.
-Możemy je kupić?Proszęęęęęę!!!-Zaczęłam jęczeć,a dziewczyna się tylko dziwnie na mnie patrzyła.
-No dobra,jeżeli ci pasują i się w nich nie zabijesz to je kupimy.-Zaśmiała się i wzruszyła ramionami.
-Wcale się nie zabije.-Oburzyłam się i zaczęłam ściągać te cudeńka z nóg.Poszłyśmy do kasy i zapłaciłyśmy a gdy wyszłyśmy chłopak nadal rozmawiał przez telefon.Udałyśmy się do butiku który znajdował się na przeciwko sklepu obuwniczego a Lou wolnym krokiem poszedł za nami.El kupiła sobie płaszcz i torbę a ja dostałam jeszcze nową spódniczkę i koszulkę.Po dość szybkich zakupach poszliśmy do jednej z mnóstwa restauracji które znajdują się w centrum handlowym.El i ja zamówiłyśmy sobie zapiekanki z serem i makaronem a Louis steka.
-Z kim tak długo rozmawiałeś prze telefon?-Wymsknęła mi się gdy czekaliśmy na nasze posiłki.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła.Słyszałaś o tym?-Spojrzał na mnie spod byka.
-Może słyszałam,może nieee...-Uśmiechnęłam się słodziutko,na co para zaczęła się śmiać.
-No dobra,El pamiętasz jak pokazywałem ci ten zespół australijski 5 Seconds of Summer w internecie?
-No tak pamiętam mówiłeś,że mają wielki talent.I co?
-No dzwonił do mnie Ashton i mówił że przyjeżdżają jutro do Londynu podpisać umowę i ogólnie za klimatyzować się trochę,bo od przyszłego roku będą nagrywać swoje nowe kawałki a w przyszłości może wyjdzie z tego jakaś dobra płyta.-Zaczął się szczerzyć jak głupi do sera.
-Dobra przyjeżdżają do Londynu,ale co ty masz z tym wspólnego?-Zapytałam nie rozumiejąc o co mu chodzi.Tak na prawdę to w ogóle nie kojarzyłam tego zespołu.
-To bardzo proste,gdy widzieliśmy się z nimi ostatni raz powiedziałem,że gdy tylko będą potrzebować jakiejś pomocy to mogą się do mnie zgłosić.No i właśnie to zrobili.-Wytłumaczył spokojnie.
-No i taka odpowiedź mnie satysfakcjonuje.-Głupio się wyszczerzyłam.
-Oj...z kim ja żyję.-Przewrócił teatralnie oczami.
-Co będziemy robić jak wrócimy?-Zapytałam z nadzieją,że już nigdzie dzisiaj nie będziemy musieli jechać.
-Możemy obejrzeć jakiś film,pograć w Twistera,albo pójdziemy spać.-Zaczął mi wyliczać chłopak,a El w tym czasie robiła coś w telefonie.
-A może być horror?-Spytałam z nutką nadziei,na co ten zaczął się szyderczo śmiać.
-I mogę się założyć,że potem w nocy będzie "A mogę z wami spać"-Zaczął się ze mnie nabijać.
-A,żebyś wiedział,że nie będzie.-Obrażona założyłam ręce na piersi i nie odzywałam się aż,do momentu w którym kelner przyniósł nasze dania.Zajadałam się pysznym makaronem gdy dziewczyna dostała kolejnego SMS-a chyba był to już 10.Przeczytawszy go wyraźnie posmutniała i odezwała się.
-Kochani przepraszam was bardzo,ale muszę dzisiaj wracać do Manchesteru.Jutro mam bardzo ważny wykład Allana własnie mi o tym przypomniała.-Powiedziała niezadowolona.
-Szkoda.-Powiedziałam smutno i spojrzałam na Louisa,który też był zawiedziony.
-Mała obiecuję,że niedługo się znów zobaczymy.-Wysłała mi promienny uśmiech i przytuliła się do swojego chłopaka.Zaczęli szeptać sobie coś na ucho,a ja wróciłam do jedzenia.Ciągle się śmiali,na co ja wywracałam tylko oczami.
-Louis zawieziesz mnie?-Zapytała z nadzieją brunetka.
-Pewnie,ale najpierw zawieziemy Lile do Liama.-Gdy to usłyszałam na moją twarz wstąpił grymas niezadowolenia.Nie miałam ochoty jechać do któregoś z chłopaków,wolałam siedzieć sobie spokojnie w domu pod ciepłą kołderką a nie szlajać się po czyiś mieszkaniach.
-Muszęęę?-Jęknęłam.
-Nie zostawię cię samej w domu,a po za tym wtedy będzie już ciemno,a ty podobno boisz się ciemności.-Powiedział dumny z siebie na co ja się tylko lekko skrzywiłam.
-No tak.-Niechętnie przyznałam mu rację,ale już po chwili miałam inny plan w głowie.
-A mogę iść do Matta?Będę miała bliżej do domu i nie będziesz musiał dodatkowo nigdzie jeździć.-Spojrzałam na nich z błyskiem w oku.Dawno go nie widziałam i w sumie stęskniłam się za nim,dlatego wolałam siedzieć u niego w domu niż nudzić się u Liama.
-Brook od razu wytłumaczyła by mi dzisiejsze lekcje.-Dodałam szybko mając nadzieję,że to ich jeszcze bardziej przekona do mojego pomysłu.
-W sumie to niezły pomysł.-Poparła mnie dziewczyna,za co byłam jej bardzo wdzięczna.
-No dobra,ale masz być grzeczna.-Ostrzegł mnie i spojrzał na mnie ostro.
-A czy ja byłam kiedyś niegrzeczna.-Zaśmiałam się i zatrzepotałam rzęsami.
-No to sprawa załatwiona.-Klasnęła w dłonie uradowana Eleonora.Po posiłku brunet za nas zapłacił i po pół godzinie byliśmy już w domu.Weszłam szybko na górę i pierwsze co zrobiłam to spojrzałam na zegarek.Była godzina 17:28 wiec szybko wzięłam wygodniejsze ubrania i poszłam do łazienki się przebrać.
Włosy związałam w kucyka,obmyłam twarz a wychodząc z pomieszczenia zarzuciłam na siebie bluzę którą zostawiłam na korytarzu na komodzie.Do torby wzięłam książki które będą mi potrzebne i zeszłam na dół gdzie w kuchni czekała na mnie para.Wtedy skapnęłam się,że przecież Matt nie wie,że do niego idę i zaczęłam macać swoje kieszenie w poszukiwaniu komórki,której tam nie było.Dlatego od razu  przypomniało mi się że zostawiłam swój telefon u Harry'ego.
-Louis czy ty masz mój telefon?-Zapytałam się bruneta gdy ubierałam buty,siedząc na schodach.
-Tak,gdzieś tutaj powinien być.-Mówił szukając po kieszeniach w swojej drugiej kurtce która wisiała w szafie.W końcu wyciągnął mój telefon i mi go podał.Stwierdziłam jednak,że nie opłaca mi się do niego pisać,bo za chwilę u niego będę i zrobię mu niespodziankę.Schowałam urządzenie do kieszeni spodni po czym ubrałam kurtkę i w trójkę wyszliśmy z domu.Para wsiadła do samochodu,Louis krzyknął jeszcze żebym była grzeczna na co machnęłam tylko ręką i odjechali.Ja przeszłam przez ulicę,spojrzałam na dom do którego idę i zauważyłam że w jednym z pokoi na górze świeci się światło czyli nie muszę się martwić że nikogo nie zastanę.Pewniejszym krokiem udałam się do drzwi i zadzwoniłam dzwonkiem.Poczekałam chwilę aż w końcu drzwi się uchyliły a moim oczom ukazała się osoba której najmniej bym się w tym domu spodziewała.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------
Uwaga!!! Chcę wiedzieć ile was tu wchodzi i czy w ogóle mam dla kogo pisać tego bloga dlatego wprowadzam nową zasadę.Pod Każdym rozdziałem będę pisać ile musi być komentarzy aby pojawiła się następna część opowiadania.Mam nadzieję,że w ten sposób zmotywuje was do dodawania swoich opinii na temat tego opowiadania.A w ten sposób uszczęśliwicie również mnie!!!  

Minimum 3 komentarze=następny rozdział 
;))

Jak myślicie kto otworzył jej drzwi?Czy Lila lubi tą osobę?Rozdział trochę krótki,ale pisałam go dwa dni więc sądzę,że i tak mi dobrze poszło. No i jak zawsze przepraszam za jakiekolwiek błędy.

8 komentarzy:

  1. Jezu, kocham *_*
    Pisz dalej, kc ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Super :* ♥ ♡ ♥ !!!!!!!!! Czekam na nn :* ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle super rozdział aż nie wiem co mam na pisać :-) czekam na next i cieszę się że przybywa komów ale ją byłam pierwsza hahah xd taka dumna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też się ciesze ;))
      A ty zawsze będziesz moją specjalną czytelniczką <33

      Usuń
  4. 5SOS to australijski zespół tak na marginesie a rozdzial super :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko.Nawet tego nie zauważyłam.Przepraszam bardzo,już poprawiam <3

      Usuń