piątek, 16 maja 2014

Rozdział 26

18 Grudnia Wtorek 16:10


Mimo złamanego palca i tak chodzę do szkoły,niestety.Chociaż jest jeden plus,nie muszę nic pisać,a po lekcjach kseruje sobie wszystkie notatki od Mai i takim sposobem mam się z czego uczyć.Niestety sprawdzian musiałam pisać z pomocą nauczycielki,ja dyktowałam a ona pisała co nie było fajne,bo podwójnie się denerwowałam.Właśnie skończyłam lekcje,notatki też już mam,pożegnałam się z Maią i wyszłam ze szkoły.Nigdzie nie widziałam znajomych mi samochodów i trochę się wkurzyłam,bo myślałam,że znowu o mnie zapomnieli.Na szczęście wtedy zauważyłam Prestona,był to jeden z moich ulubionych ochroniarzy dlatego od razu do niego podbiegłam.
-No siema młoda.-Wyciągnął rękę w moim kierunku,a ja przybiłam mu piątkę.
-Siema staruszku.-Zaśmiałam się.Może wydawać się to dziwnie,ale nasze powitania zawsze tak wyglądały.
-Gdzie jedziemy?-Zapytałam się wsiadając do samochodu.
-Chłopacy są na sesji,i teraz mam cię do nich przetransportować.-Odpowiedział zapalając silnik.
-Aha.-Zapięłam pas i czekałam aż samochód ruszy.
-A jak tam w szkole?
-Masakra,wiesz co dzisiaj robiliśmy na plastyce?
-No oświeć mnie.-Zaśmiał się.
-Ozdoby choinkowe,a mój aniołek wyszedł jak zmutowany jednorożec.Wiesz,że dopiero dzisiaj zdałam sobie sprawę z tego że za tydzień są święta.-Powiedziałam smutno i spuściłam głowę na dół.
-Oj,złotko nie smuć się.-Uśmiechnął się pocieszająco do lusterka aby na mnie spojrzeć,gdyż siedziałam z tyłu.
-Łatwo mówić.Najlepiej jakby tych świąt w ogóle nie było.-Powiedziałam cicho.Na prawdę nie chce świąt,ale chyba nikogo nie powinno to dziwić.Pierwsza wigilia bez rodziców wcale nie będzie łatwa.A fakt,że 24 grudnia miną 4 miesiące od wypadku wcale nie poprawia sytuacji.Nie wiem jak przeżyje te parę dni.Całą drogę myślałam o tegorocznych świętach a z transu wyrwał mnie głos Prestona.
-Lila,wysiadaj.-Powiedział gdy otworzył mi drzwi i wziął mój plecak.Weszliśmy do dużego budynku i windą pojechaliśmy na 8 piętro.
-No już,rozchmurz się.-Uśmiechnął się do mnie po raz kolejny.Aby się odczepił uśmiechnęłam się blado w jego stronę,a potem znów spuściłam głowę i patrzyłam na podłogę.
-Dobra wchodź.-Otworzył przede mną drzwi do wielkiego pomieszczenia gdzie znajdowało się dość dużo ludzi,na środku znajdował się duży biały i obok niego czerwony materiał,a przed nimi stał aparat.Weszłam w głąb pomieszczenia i ujrzałam chłopaków siedzących na krzesłach przed wielki lustrami
-O Lila już jesteś.-Pierwszy zauważył mnie Zayn.
-No jak widać.-Odburknęłam
-Ej,co jest?-Powiedział podejrzliwie. .-Musiałam coś wymyślić,bo nie chciałam,aby w czasie pracy się o mnie martwili i żeby coś im nie wyszło.Podeszłam do siedzenia Harry'ego,oparłam się o nie i spojrzałam na Louisa.
-Kiedy pojedziemy do domu?-Zapytałam głosem męczennicy.
-Lila,dopiero co zaczynamy,a chyba nie chcesz sama siedzieć w domu,co?
-No nie chce.-Przyznałam mu racje.
-No to bądź grzeczna bo my już zaczynamy.-Odezwał się Liam i wszyscy jak na zawołanie wstali z siedzeń i poszli w stronę ustawionego aparatu.
-Taa..jasne bądź grzeczna.-Mruknęłam zła pod nosem i usiadłam na małej kanapie pod ścianą.Nie byłam w humorze i nie miałam ochoty siedzieć w jakimś obcym miejscu.najbardziej chciałam wtedy jechać do domu położyć się na łóżko i płakać w poduszkę.Niestety tutaj nie mogłam płakać,bo od razu wszyscy pytali by się co się stało,a ja nie chciałam z nikim gadać.Siedziałam i tępo wpatrywałam się w ścianę przede mną.Włożyłam słuchawki do uszu i wsłuchałam się w tekst piosenki.<KLIK>

Zdaje się, jakby to było wczoraj, gdy widziałam twoją twarz.

Powiedziałeś mi, jaki jesteś dumny, lecz ja odeszłam.


Gdybym tylko wiedziała to, co wiem dziś...

Och...

Tuliłabym cię w swoich ramionach,

Sprawiłabym, żeby ból odszedł.

Dziękuję ci za wszystko, co zrobiłeś,

Wybaczam wszystkie twoje błędy.

Nie ma nic, czego bym nie zrobiła,

By znów usłyszeć twój głos.

Czasami chcę do ciebie zadzwonić
Ale wiem, że nie odpowiesz

Och, przepraszam, że cię obwiniałam,

Za wszystko, czego nie potrafiłam zrobić.

Skrzywdziłam siebie, krzywdząc ciebie.

Są dni, kiedy jestem w rozsypce, ale nie przyznam tego.

Czasami chcę się ukryć, bo za tobą tęsknię,

I tak trudno jest powiedzieć żegnaj,

Gdy sprowadza się to do tych zasad, taa.
Powiedziałbyś mi, że się myliłam?

Pomógłbyś mi zrozumieć?

Czy patrzysz gdzieś na mnie z góry?

Jesteś dumny z tego, kim jestem?
Nie ma nic, czego bym nie zrobiła,

By dostać jeszcze jedną szansę,

By spojrzeć w twoje oczy

I zobaczyć, że odwzajemniasz spojrzenie.

Och, przepraszam, że cię obwiniałam,

Za wszystko, czego nie potrafiłam zrobić.

Skrzywdziłam siebie, och...

Gdybym miała jeszcze choć jeden dzień,

Powiedziałabym ci, jak bardzo za tobą tęsknię,

Odkąd odszedłeś.

Och, to ryzykowne,

To niemożliwe

Żeby spróbować cofnąć czas.

Och, przepraszam, że cię obwiniałam,

Za wszystko, czego nie potrafiłam zrobić.

Skrzywdziłam siebie, krzywdząc ciebie.




W połowie piosenki jedna łza spłynęła po moim policzku,jednak szybko ją starłam wsłuchiwałam się dokładnie w dalszy tekst.On tak dobrze odzwierciedlała moje uczucia,że miałam wrażenie,że ktoś pisząc tą piosenkę myślał o mnie co jest kompletną bzdurą.Razem z końcem piosenki ściągnęłam słuchawki i spojrzałam w stronę chłopaków,aby sprawdzić czy coś podejrzewają.Jednak ci szczerzyli się do aparatu a mi widząc Harry'ego wygłupiającego się w wózku na zakupy na twarz wkradł się mały uśmieszek. Obserwowałam ich chyba z pół godziny i wtedy zdałam sobie sprawę za tego,że znalazłam się naprawdę u dobrych ludzi,którzy może nie mają takiego doświadczenia w wychowywaniu dzieci jak starsi ludzie,bo oni tak na prawdę sami są dziećmi,ale własnie to ułatwia mi dogadanie się z nimi.Oczywiście trochę muszą ponarzekać,ale i tak nie są najgorsi.Przez ten widok humor trochę mi się oprawił i zapomniałam nawet o tym co jeszcze jakiś czas temu mnie gnębiło.


















Już chciałam z powrotem włożyć do uszu słuchawki gdy usłyszałam głos Liama.
-Lila,chodź do nas.-Wszyscy uśmiechali się od ucha do ucha.Z małą nie chęcią wstałam z miejsca i niepewnie do nich podeszłam.
-Co?-Zapytałam ciekawa czego ode mnie chcą.
-Uśmiech-Krzyknął za moimi plecami Harry i szybko cyknął mi fotkę gdy się odwracałam,przez co wyszła trochę zamazana.
-Kto dałci w ręce aparat?Ja to bym się o niego bała.-Powiedziałam poważnie a czwórka chłopaków za moimi plecami i parę osób z ekipy słysząc moje słowa zaśmiała się.
-Ha...ha...ha...normalnie tak się uśmiałem jak nigdy.-Mówił ,patrząc na mnie zabójczo.
-Dobra Lila chodź ustaw się do zdjęcia.-Krzyknął na cały głos Niall.
-Pod jednym warunkiem.-Skrzywiłam się.
-Jakim?-Spytał zdziwiony gdy reszta już przybrała dziwne pozy.
-Nie będziesz mi więcej krzyczał do ucha.-Wydarłam się do niego i uśmiechnęłam triumfalnie gdy ten zatkał uszy.-Widzisz jak to przyjemnie.-Powiedziałam już spokojnie.
-Dobra..dobra.-Machnął ręką i poszedł do swoich kolegów.
-Lila no chodź.-Usłyszałam nawoływanie Liama.Szybko doszłam na plan z białym tłem i patrzyłam jak chłopacy wygłupiają się przed aparatem.Harry znowu siedział w wózku na zakupy,Niall trzymał na barana Zayna,Louis chyba chciał żeby brunet spadł,bo ciągle ciągnął go za nogawkę,a Liam się z nich śmiał.Ustawiłam się koło nich i poczułam wiatr we włosach,odwróciłam się do tyłu a tam stał włączony wiatrak który skierowany był prosto na mnie.Spojrzałam się prosto w obiektyw i szeroko uśmiechnęłam,po chwili dołączyli do mnie chłopacy i wszyscy szczerzyliśmy się do aparatu.




W pewnym momencie poczułam jak odrywam się od podłogi spojrzałam w górę i okazało się że Liam bierze mnie na ręce.Chwyciłam go za szyję i głośno się śmiałam,a fotograf ciągle robił zdjęcia.Po jakiś 15 minutach zabawy na planie zdjęciowym,trzeba było dokończyć pracę dlatego ja udałam się z powrotem na stare miejsce,żeby im nie przeszkadzać.Wyciągnęłam z torby książkę i zaczęłam czytać.Po dwóch godzinach śmiechów,krzyków i nerwów sesja się zakończyła,a ja szczęśliwa,że już możemy wracać do domu w dwie sekundy znalazłam się w samochodzie.

------------------------------------------------------------------------------------------


8 Komentarzy=Następny rozdział


Rozdział datki sobie,bo pisałam go tylko przez dwa dni.Zaczęłam w niedziele,a dzisiaj skończyłam,bo jak wiecie byłam na wycieczce,a jak wróciłam to okazało się,że zasilacz od laptopa się popsuł i dopiero dzisiaj dostałam nowy.Chciałam go dodać jeszcze dzisiaj i niestety końcówa mi nie wyszła bo jutro moja mama ma urodziny i nie będę miała czasu pisać,a w niedziel jadę do kuzyna na rocznice komunii i też nie będzie mnie cały dzień.Poniedziałek też mam tak zawalony,że raczej nie dała bym rady wstawić,dlatego robie to teraz.Mam nadzieję,że chociaż komuś się spodoba.

Przypominam,że na blogu istniej zakładka "Pytania do postaci" i możecie tam pytać i mnie i postacie o co tylko chcecie.Jeżeli macie jakieś wątpliwości co do opowiadanie i czegoś nie rozumiecie to pisać śmiało. :)

8 komentarzy:

  1. Świetny rozdział czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że nie będziesz miała czasu :( ale rozdział spoko ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja z nowu to samo ale rozdział jak zwykle super :))) ♥♥♥♥hmm czekam na kolejny :* cudownie piszesz co już pewnie wiesz xD ale ok. Na początku rozdziału myślałam że chlopcy o niej zapomną i będzie się włuczyć po mieście i coś jej się stanie xd hah ... Lila jest silana ja na jej miejscu bym się w sobie zamknęła i wgl.... a ona tęskni za rodzicami ale nie popadła w depresje itp. ...
    Życzę weny!!!!! ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń