sobota, 31 maja 2014

Rozdział 28

Od pół godziny siedzę nieruchomo i zastanawiam się czy zadzwonić do Nata czy nie.Dlaczego do Nathana a nie do Matta? Sama nie wiem,mimo tego że Nata znam dopiero 10 dni bardzo dobrze się z nim dogaduje.Rozmawiamy ze sobą prawie codziennie,a z Mattem to już nie pamiętam kiedy ostatnio się widziałam,albo gadałam.Myślałam,że to,że mieszkamy tak blisko siebie pozwoli nam widywać się codziennie,no ale widocznie się myliłam.Chodzimy do innych szkół,mnie często nie ma w domu,bo jeżdżę wszędzie z chłopakami on też ma jakieś zajęcia po za szkołą.A to,że jestem zła na Brook też nie ułatwi sprawy,bo celowo nie chce chodzić do ich domu.I takim sposobem niedawno poznany chłopak stał się moim drugim przyjacielem,ale oczywiście nie oznacza to,że zapomnę już na zawsze o moim bracie.
-Raz się żyje-Powiedziałam do siebie w myślach i wybrałam numer Nata.Jedne sygnał....drugi sygnał...i właśnie wtedy zdałam sobie sprawę z tego,że jest 9 rano,a on poszedł już pewnie do szkoły.Jednak było już za późno,żeby się wycować bo chłopak odebrał.
-Halo?
-Hej Nathan.Przeszkadzam?-Zapytałam nieśmiało.
-Nie,ty nigdy mi nie przeszkadzasz.-Zaśmiał się
-A jesteś w szkole,bo jeśli tak to się rozłączę.-Mówiłam cichutko,bo przez ten ciągły płacz nie miałam na nic siły.
-Nie,idę dopiero na 11.I w żadnym wypadku się nie rozłączaj,bo słyszę,że coś jest nie tak.Co się stało?-Trochę mnie to zdziwiło bo przecież starałam się mówić normalnie,ale może on już poznał mnie na tyle,że wie kiedy jest źle.
-No dzwonie bo chciałam z kimś pogadać.Wiesz pokłóciłam się z Louisem.A raczej on zaczął się na mnie drzeć,a ja odpowiedziałam mu tym samy.-Powiedziałam smutno.
-A mogę wiedzieć o co poszło?-Od razu opowiedziałam mu całą dzisiejszą sytuację,
-Myślisz,że powinnam go przeprosić?-Zakończyłam swój monolog.
-Wiesz,on też nie jest beż winy.Myślę,że jemu pewnie też nie jest łatwo po tym co powiedziałaś.Jeżeli pierwsza go przeprosisz to pokażesz mu,że na prawdę tak nie myślisz i okażę się czy on też,żałuje swojego zachowania czy nie.Jednak wiem,że jesteś uparta i chyba tak łatwo nie odpuścisz co?-Mówiąc ostatnie słowa zachichotał.
-Sama nie wiem,co zrobić.-Mruknęłam i osunęłam się na  fotelu.
-Zrób tak,żebyś potem nie żałowała swojej decyzji,jednak ja myślę ze powinnaś z nim teraz pogadać.
-Dzięki,pomyśle jeszcze nad tym.-Uśmiechnęłam się do siebie.-A tak w ogóle to co u ciebie?-Nie chciałam chociaż przez chwile myśleć o tej chorej sytuacji.
-Wiesz nic od wczorajszego wieczora się nie zmieniło.-Zaśmiał się tak,że gdybym stała to na pewno zmiękły by mi kolana i bym upadla.
-No w sumie tak.-Zachichotałam.Zapomniałam przecież że wczoraj wieczorem gadałam z nim przez telefon chyba z godzinę.
-No i taki śmiech,chcę słyszeć codziennie.
-No,nie wiem.Chyba ogłuchniesz.-Zachichotałam.
-Nie,wręcz przeciwnie.Dzień bez twojego głosu to dzień stracony.-Po tych słowach oblałam się rumieńcami i zaniemówiłam.To było takie miłe,jeszcze od żadnego chłopaka nie usłyszałam takich słów.
-Dobra,nie picuj.A jak tam Anabell?-Zmieniłam temat.
-Od dzisiejszego badania zależy czy pojedziemy do Londynu na święta czy.
-Na pewno się uda.
-Mam taką nadzieję.I mam też nadzieje że się spotkamy.-Drugie zdanie wypowiedział o wiele weselej.
-No pewnie stęskniłam się za tobą-Powiedziałam,a dopiero potem pomyślałam i skarciłam się w myślach.
-Oj,ja też nawet nie wiesz jak bardzo.-Jego głos był radosny i żywy w przeciwieństwie do mnie.
-A teraz pogadaj z Louisem i wszystko sobie wyjaśnijcie.A ja idę się ubrać.
-To ty jeszcze w piżamie?
-No jeszcze leże sobie w ciepłym łóżeczku.-Zaśmiał się głośno.
-Nie pocieszasz.-Mruknęłam.
-Oj sory.Dobra muszę kończyć.
-Dobra to paaa.-Gdy tylko się rozłączyłam obok mnie pojawił się Liam.
-Co tam?-Usiadł szybko obok mnie.Nie uśmiechało mi się to.
-Nic.-Powiedziałam oschle,chciałam być sama i wszystko sobie przemyśleć,bo byłam już prawie gotowa aby iść do Louisa.
-Dobra tylko nie gryź,już sobie idę.-Tak szybko jak usiadł tak szybko wstał i sobie poszedł.Wyciągnęłam z torby słuchawki i włożyłam je do uszu.Podkuliłam nogi i spoglądając za okno zastanawiałam się nad słowami Nata."Zrób tak,żebyś potem nie żałowała swojej decyzji"No tylko żebym ja wiedziała jaka jest ta moja decyzja.-Szepnęłam do siebie.Jeśli teraz z nim nie pogadam to będziemy się na siebie cały czas złościć,a to nie jest przyjemne.Ale z drugiej strony on też jest winny,bo gdyby się tak nie wydzierał to ja nie powiedziała bym co powiedziałam.Siedziałam tak chyba z pół godziny i biłam się z myślami.
-Lila.-Usłyszałam w pewnej chwili.Podniosłam głowę i ujrzałam Louisa.
-Hmmm?-Mruknęłam,w pewnym sensie nawet się ucieszyłam gdy usiadł obok mnie.
-Dlaczego siedzisz tu tak sama?-Spytał patrząc przed siebie.
-Tak jakoś.-Wzruszyłam ramionami.
Słuchaj,chciałem Cię przeprosić.Nie powinę na ciebie krzyczeć.-Powiedział,a w jego głosie na prawdę było słychać,że żałuje tego co zrobił.
-Wiesz,to też moja wina.Uwierz,że ja tak na prawdę nie myślę.Nie chciałam ci tego powiedzieć.-Spojrzałam na niego a w oczach zakręciły mi się łezki.
-Ejjj..tylko mi tu nie rycz.-Uśmiechnął się do mnie szeroko,co o dziwo odwzajemniałam. 
-No dobra,a obiecasz mi,że gdy następnym razem będziesz mnie budził nie wpuścisz do mojego pokoju Harry'ego?-Na moje słowa chłopak się zaśmiał.
-Ok,obiecuje.A teraz chodź tu do mnie.-Wyciągnął w moją stronę ręce,a ja już po chwili znalazłam się w jego uścisku.
-Przepraszam.-Szepnęłam w jego koszulkę.
-Ja też przepraszam.-Odsunęliśmy się od siebie gdy głośno zaburczało mi w brzuchu.
-Oooo....czy ty w ogóle coś dzisiaj jadłaś?-Spojrzał na mnie podejrzliwie.
-Niby kiedy.Nie miałam czasu.-Złapałam się za brzuch.
-Dobra,chodź trzeba cie nakarmić.-Pociągnął mnie za rękę a gdy wstałam poczułam,że natychmiast muszę iść do toalety.
-Louis gdzie jest kibel?-Zapytałam spanikowana,bo już dobrze wiedziałam co się szykuje.
-Tam wskazał na białe małe drzwi.-Szybko pobiegłam w tamtą stronę i zamknęłam się w toalecie.Czy ja zawsze muszę mieć takiego pecha najpierw podbite oko potem złamany palec a teraz dostałam okres w samolocie,no lepiej to już kurde,nie mogło być.Nic dziwnego,że wcześniej nic nie czułam,bo zawsze mam tak,że po paru godzinach czuje skurcze.Zrobiłam co miałam zrobić i trochę skrępowana wyszłam z "łazienki". Stanęłam po środku ich miejsc(od aut.nie wiem jak wam to wytłumaczyć ,dlatego zobaczcie zdjęcie pod rozdziałem) i tak na prawdę nie wiedziałam co powiedzieć.
-Lila co jest?-Pierwszy zauważył mnie Josh bo stanęłam obok niego.
-Yyy..nic.-Spojrzałam nerwowo przed siebie.To była dla mnie bardzo krępująca sytuacja.Bo o tych kobiecych sprawach rozmawiałam zawsze z mamą,albo Brook i tak dziwnie mi było w tamtym momencie powiedzieć,co potrzebuję.
-Ej wiedze,że coś nie gra.-Znów na mnie spojrzał.Inni byli pochłonięci rozmową więc postanowiłam pogadać tylko z Joshem,co było mi nawet na rękę.
-No wiesz...tak jakby...yyy..-Zaczęłam się jąkać nie wiedząc od czego zacząć.
-No powiesz w końcu?-Zaśmiał się,co było błędem bo Harry i Louis siedzący na przeciwko spojrzeli się na nas,na szczęście Sandy spał a reszta jeszcze gadała.
-Lila czemu wyleciałaś tak jak torpeda do tego kibla?-Usłyszałam Lou.
-Dobra wale prosto z mostu mam okres i potrzebuje podpasek.-Powiedziałam na jednym wdechu dosyć cicho tak,że tylko ta trójka z ledwością to usłyszała.Od razu gdy te słowa ze mnie wypłynęły lepiej się poczułam.
-Oj młoda i tylko o to ci chodziło.-Spojrzał na mnie z rozbawieniem Josh.Pozostała dwója też patrzyła się na mnie z szerokimi uśmiechami.
-Dobra mam wrażenie,że się ze mnie nabijacie.-Powiedziałam wolno dziwnie na nich patrząc.
-Wcale nie.Po prostu nie musisz się tak denerwować,to naturalne.Dorastasz i taka jest kolej rzeczy.-Wyszczerzył się do mnie Harry.
-Dobra nie dawaj mi tutaj wykładów na temat dojrzewania.-Przewróciłam oczami.
-Dobra poczekaj,pójdę coś wykombinować.-Louis wstał i oddalił się od nas.Usiadłam na jego miejscu i cierpliwie czekałam,aż wróci.Chłopacy zaczęli znowu gadać o jakimś meczu czy coś a ja wpatrywałam się tępo w okno.
-Trzymaj.-Po paru minutach zjawił się Lou z reklamówką w ręce.
-Dzięki.-Uśmiechnęłam się do niego i odebrałam potrzebne mi rzeczy.Poszłam do łazienki,a gdy wróciłam nie usiadłam na moim starym miejscu tylko obok Nialla.
-Lecieliśmy dopiero 4 godziny a mi się już bardzo nudziło.Zayn,Liam i Sandy spali,Harry,Louis i Josh gadali a Niall grał na telefonie.Szczerze mówiąc to nie wiedziałam już co ze sobą zrobić,muzyka mi się już znudziła,książki nie miałam przy sobie tylko w walizce,wszystkie gry na telefonie mnie już wkurzały a fotel z każdą minutą robił się coraz bardziej nie wygodny.
-Za chwilę się powieszę.-Jęczałam co chwilę.
-Lila nie marudź.-Usłyszałam Harry'ego.
-Bo co?Nie mam co robić to będę marudzić.Nie zabronisz mi.-Zwróciłam się do niego.
-A właśnie,że ci zabronię.-Uśmiechnął się chytrze.
-No chyba,nie.-Pokręciłam głową i bezczelnie się do niego uśmiechnęłam.Ten nic nie powiedział tylko gwałtownie wstał z fotela wyciągnął z kieszeni taśmę klejącą podszedł do mnie i zakleił mi usta.Wszystko działo się tak szybko,że nie zdążyłam nawet mrugnąć okiem.
-No teraz nie będziesz jęczeć.-Powiedział zadowolony z siebie loczek.Chciałam to zerwać,ale gdy odkleiłam kawałek skóra zaczęła mnie mocno szczypać.
-No widzisz nie odkleisz tego.-Zaśmiał się złowieszczo brunet.Zaczęłam po woli odrywać taśmę i po jakiejś pół godzinie byłam już wolna.W tym czasie chłopacy zdążyli już o mnie zapomnieć.
-Hahahahahaha  uwolniłam się.-Zaczęłam skakać po siedzeniu.
-Dobra,dziewczyno uspokój,się.-Uciszył mnie Niall.Już chciałam coś powiedzieć,ale wyprzedził mnie Josh.
-Tylko nie mów znowu,że ci się nudzi,bo to już wiemy.-Spojrzał na mnie przelotnie.Znów chciałam się odezwać,ale tym razem zaczął gadać Louis.
-Jak dam ci tableta to się uspokoisz?-Spojrzał na mnie z nadzieją.
-Dobra.-Od razu się zgodziłam.Chłopak wyjął z plecaka urządzenie i mi je podał.Wystarczył mi dobry internet i reszta świata już nie istniała.Wyciągnęłam sobie słuchawki i włączyłam pierwszą część Harry'ego Pottera.Przez cały lot obejrzałam dwie części,a gdyby nie chłopaki,którzy przypomnieli mi,że trzeba wysiąść pewnie bym tam została.No w każdym razie do końca lotu czyli przez jakieś 6 godzin nie zawracałam im już głowy.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------


 8 Komentarzy=Następny rozdział



Z tymi siedzeniami to chodziło mi o to,że ta ósemka siedzi twarzami do siebie i wszyscy mogą ze sobą spokojnie gadać.

A tak,jak podoba się wam ten rozdział.Obiecałam,że dodam dzisiaj dlatego skończyłam w takim momencie.I sorka za błędy,ale jest już późno i nie mam natchnienia,żeby sprawdzać jakieś literówki czy coś.
Co do następnego rozdziału to nie wiem kiedy się pojawi,bo jak wszyscy wiecie zbliża się koniec roku szkolnego.Do 13 mamy wystawianie ocen i zostały mi tylko dwa tygodnie na poprawę dlatego zamiast pisać będę musiała się uczyć ;(( Jedyne pocieszenie to,że nie jestem z niczego zagrożona. Ale muszę mieć średnią przynajmniej 3.90 i wtedy dostanę tableta,dlatego warto się teraz trochę pomęczyć.A jak tam u was w szkole,jakieś zagrożenie czy coś?

13 komentarzy:

  1. Genialny! :D ( powtarzam się :P ) Dodaję komentarz dopiero teraz, ponieważ na telefonie mi się nie udało xd i jeszcze miałam długi komentarz a karta mi się zamknęła.... ja to mam szczęście >_<
    A wracając do rozdziału najbardziej podobały mi się dwa fragmenty:
    1.-No wiesz...tak jakby...yyy..-Zaczęłam się jąkać nie wiedząc od czego zacząć.
    -No powiesz w końcu?-Zaśmiał się, co było błędem bo Harry i Louis siedzący na przeciwko spojrzeli się na nas, na szczęście Sandy spał a reszta jeszcze gadała.
    -Lila czemu wyleciałaś tak jak torpeda do tego kibla?-Usłyszałam Lou.
    -Dobra wale prosto z mostu mam okres i potrzebuje podpasek.-Powiedziałam na jednym wdechu dosyć cicho tak, że tylko ta trójka z ledwością to usłyszała
    2.-A właśnie, że ci zabronię.-Uśmiechnął się chytrze.
    -No chyba, nie.-Pokręciłam głową i bezczelnie się do niego uśmiechnęłam. Ten nic nie powiedział tylko gwałtownie wstał z fotela wyciągnął z kieszeni taśmę klejącą podszedł do mnie i zakleił mi usta. Wszystko działo się tak szybko, że nie zdążyłam nawet mrugnąć okiem.
    -No teraz nie będziesz jęczeć.-Powiedział zadowolony z siebie loczek
    Genialny Harry XD
    Pozdrawiam, Życzę weny i czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,mi też się podobają te fragmenty i właśnie z nimi miałam najmniejszy problem,bo od razu miałam na nie pomysł.No i dzięki,wena się przyda ;))

      Usuń
  2. Przepraszam przepraszam przepraszam ale jak na złość nauczyciele rzucili sie na robienie sprawdzianów i kartkówek masakra rozdział cudny i te fragmenty aha spadłam ze śmiechu z krzesła czekam na next i obiecuje poprawę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem cię.Tez tak mam,koniec roku i te sprawy.
      A co do następnego rozdziału to nie wiem kiedy sie pojawi bo znów sie zacięłam a po za tym nie mam czasu ostatnio na pisanie.

      Usuń
  3. Gdybym miała czas to też bym coś pisała bo mnie kol. namawiają :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze warto spróbować. Wakacje się zbliżają to masz dobrą okazję.Jak by co to jedną czytelniczkę już masz <3

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Kiedy następny rozdział ?;pp ;)))

      Usuń
    4. Może dzisiaj wieczorem,albo jutro.

      Usuń
  4. Rozdział super czekam na następne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nominowałam Cię do Liebster Award:
    http://you-were-pregnant-tlumaczenie.blogspot.com/2014/06/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń