wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział 31

Wylecieliśmy jak z procy na balkon,ale tam nie zastaliśmy Harry'ego próbującego latać tylko Harry'ego,który smacznie sobie spał na jednym z krzeseł.Chciało mi się wtedy śmiać,ja już myślałam o najgorszym a ten tutaj sobie tylko głośno chrapie.
-Co z nim zrobimy?-Zwróciłam się szeptem do Liama,który stał za mną.
-Nie wiem,zaciągnę go jakoś do łóżka.Jak już zasnął to teraz się tak prędko nie obudzi.-Podszedł do loczka a ten zaczął coś jęczeć pod nosem.Li chwycił go w pasie,położył jego rękę na swoim ramieniu i tak zatargał go do łóżka.Ja tylko patrzyłam kiedy loczek runie na ziemię,bo ledwo co wlekł nogami po ziemi.Gdy tylko znalazł się na materacu znowu zasnął.
-Dobra on śpi to idę jeszcze zajrzeć do Zayna bo ten też trochę zabalował.Louis poszedł z nim do pokoju bo sam to by nie doszedł.-Załamał ręce.
-No to trochę sobie pobalowali.-Zaśmiałam się.
-No...nawet nic nie mów.Dobra idę.Dobranoc.-Uśmiechnął się i wyszedł.Ja zamknęłam balkon i z powrotem wślizgnęłam się pod kołdrę.Z jednej strony chciało mi się spać a z drugiej nie,bo według mojego czasu była by już 11.Jednak moje lenistwo wygrało,a zważywszy jeszcze na to,że ja mogę spać nawet przez cały dzień postanowiłam jeszcze trchę pospać.Jednak było to nie możliwe,dlaczego?A no dlatego,że chłopak obok tak głośno chrapał,że nie dało się zasnąć.Leżałam już chyba z pół godziny,wiercąc się z boku na bok i przez te przeraźliwe odgłosy loczka po prostu nie mogłam spać.Zastanawiałam się gdzie mogę się przenieść żeby zasnąć i do głowy wpadł mi tylko jeden pomysł.Pójdę do łazienki.Zebrałam kołdrę,koc,poduszkę i poszłam do pomieszczenia obok.Drzwi zostawiłam uchylone,żeby było trochę przewiewu,zostawiłam włączone światło nad lustrem,w wannie rozłożyłam koc na tym puchowa kołdrę i poduszkę.Wlazłam do niej i przykryłam się skrawkiem pościeli bo na reszcie leżałam,żeby było miękko.Zaśmiałam się w duchu ze swojej głupoty i ułożyłam jak najwygodniej.Może to nie były luksusy,ale nie było przynajmniej słychać chrapania loczka.

 

 <Oczami Louisa>

      Rano 9:50

 

Siedzimy właśnie przy śniadaniu,gdy do pomieszczenia wszedł Zayn wyglądający jak półtorej nieszczęścia.
-No i jak tam,wybawiłeś się wczoraj chłopie nie?-Podszedł do niego Niall.
-Człowieku weź mi nawet nie przypominaj.-Mruknął do niego i usiadł obok nas na kanapie.
-No,ale wczoraj fajnie udawałeś tego kurczaka.-zarechotałem i wszyscy zaczęliśmy się z niego nabijać.
-No a Harry był jeszcze lepszy.Chciał żeby mu skrzydła wyrosły i powiedział,że zakochał się w swoich butach.-Zaśmiał się Liam.-A Lila tylko siedziała i się z niego śmiała.-dokończył.
-Właśnie Lila.-Przypomniałem sobie o niej.-Muszę iść ją obudzić.-zerwałem się z krzesła.
-Siedź ja pójdę,chce zobaczyć minę Harry'ego jak powiem mu co wczoraj wygadywał.-Zaśmiał się cwaniacko Niall i już go nie było w sali.Ja spokojnie usiadłem i z powrotem wziąłem się za jedzenie.

<Oczami Nialla>


Byłem bardzo ciekawy jak Harry zareaguje na to co wczoraj mówił i w ogóle,dlatego to ja poszedłem obudzić Lilę.Wszedłem do ich pokoju,na jednym łóżku smacznie spał loczek,ale na drugim nikogo nie było.W części dziennej też nikt nie siedział,do łazienki były uchylone drzwi czyli Lila na pewno tam nie siedziała.Zajrzałem nawet do szafy,a potem zobaczyłem na balkonie,ale tam też nikogo nie było.Na korytarzu nie mogłem się z nią minąć bo z tego pokoju nie ma innego wyjścia i na pewno bym ją zobaczył.Prawie cała ekipa siedziała w sali razem z chłopakami więc u nikogo w pokoju też jej pewnie nie ma.Kiedy zdałem sobie z tego wszystkiego sprawę,przestraszyłem się.Gdzie ona może być?To pytanie męczyło mnie gdy budziłem bruneta.
-Harry,wstawaj.Gdzie jest Lila?-Szturchałem go żeby się obudził.
-Yyy,nie wiem.-Mruknął i nawet nie otworzył oczu.
-Harry Lila zniknęła.
-No jak,przeciek tam śpi.-Wskazał na łóżko obok.
-No właśnie,że nie.-Dopiero na te słowa otworzył oczy i przekręcił się w moją stronę.
-Wychodziła gdzieś?-Spojrzałem na niego.
-Nie,chyba nie.Nic nie słyszałem.-Też się zaczął o nią martwić,bo wstał do pozycji siedzącej i rozglądał się do okoła siebie.
 -A nie ma jej ze wszystkimi?-Przetarł oczy.
-Nie,w sali jej nie ma.Pójdę się jeszcze przejść po hotelu.A ty się odgarnij,bo jak się nie znajdzie to ty będziesz miał pierwszy przesrane,że jej nie pilnowałeś.-Pogroziłem mu palcem i wyszedłem z pokoju.Windą pojechałem na sam dół z Prestonem chodziliśmy po piętrze i jej szukaliśmy.Oczywiście zatrzymały nas fanki które całą noc koczowały przed hotelem.
-Mogę zdjęcie?-Mówiły jedna przez drugą.Nie wypadało mi odmówić więc podszedłem do nich przy pomocy ochroniarza i zrobiłem sobie z nimi zdjęcia.Jednak cały czas martwiłem się o Lile.Gdzie może być i co się z nią dzieje.
-Niall coś się stało,jesteś smutny.-Odezwała się dziewczyna z która właśnie robiłem sobie zdjęcie.
-Szukam kuzynki Louis,zniknęła gdzieś.Widziałaś ją może?-Spytałem z nadzieją.
-Nie,ale skoro jej szukasz to nie marnuj na nas czasu.Idź i jak najszybciej ją odszukaj.-Powiedziała i odkleiła się ode mnie.Byłem jej wdzięczny,że mnie nie zatrzymywała,szybko pocałowałem ją w policzek,przeprosiłem pozostałe dziewczyny i poszliśmy z ochroniarzem na dalsze poszukiwania.Przeszliśmy przez szatnię,salę konferencyjną i restaurację,nawet szukaliśmy w kuchni,ale nigdzie jej nie było.Gdy wracaliśmy windą na nasze piętro zadzwonił mój telefon.
-Niall chodź szybko do pokoju,musisz coś zobaczyć.-Mówił rozbawiony loczek.
-Dobra już idziemy.-Nie rozumiałem dlaczego w takiej sytuacji on się jeszcze śmieje.Szybko wyszliśmy z windy i skierowaliśmy się do pokoju.Wleciałem jak poparzony i od razu podszedłem do loczka który stał w drzwiach od łazienki z telefonem w ręce.
-Patrz.-Zwrócił się do minie i wszedł do pomieszczenia.To co zobaczyłem zszokowało mnie.Nasza zguba się znalazła.Spała sobie w wannie wtulona do pościeli.Kamień spadł mi z serca gdy ujrzałem ją całą i zdrową,bo muszę przyznać,że nieźle się przestraszyłem.



<Oczami Lily> 


Słyszałam jakieś szepty w pomieszczeniu więc po woli otworzyłam oczy.
-Jakby co to nie mówimy nic Louisowi,niepotrzebnie by się przejmował.-Mówił chyba blondyn.
-No spokojo,ale tak w ogóle to wiesz dlaczego ona tutaj spała?-Tym razem odezwał się zmarnowany loczek.
-Chyba ty powinieneś to wiedzieć najlepiej.-Powiedziałam wygrzebując się z pościeli.
-Ja?Niby dlaczego?-Było widać że nie ma pojęcia o co mi chodzi.
-Przy tobie nie dało się spać tak,żeś chrapał.-Burknęłam wstając na równe nogi.Wszystko mnie tak bolało,że normalnie nie mogłam się ruszyć.
-Ja,przecież nie chrapie.-Oburzył się loczek.
-Harry,muszę cię zmartwić bo po pijaku na prawdę chrapiesz.Nie raz słyszałem.-Obronił mnie Niall.
-Ha...widzisz.-Uśmiechnęłam się zwycięsko.Stałam w wannie na pościeli i przeciągałam się.
-No dobra,już nie raz mi to mówili.-Przyznał nam racje brunet.Z racji tego że byłam cała obolała nie chciało mi się chodzić,dlatego wyciągnęłam ręce jak małe dziecko w stronę Nialla i zrobiłam słodziutką minkę.
-Niallll,proszę.-Powiedziałam piskliwie.Chłopak po chwili wahania podszedł do mnie i wyciągnął z wanny.Oplotłam nogi wokół jego pasa i trzymałam się jego szyi.
-Jestem głodna.Zaniesiesz mnie na śniadanie.-Zachichotałam.Ten tylko westchnął i razem wyszliśmy z łazienki,aby Harry mógł się ogarnąć.
-Jak ty mogłaś spać tak długo na czymś tak twardym?-Chłopak nie mógł w to uwierzyć.
-Normalnie,ważne było to że z daleka od Hazzy.-Położyłam głowę na jego ramieniu i przymknęłam oczy.Czułam się jak mała dziewczynka w ramionach osoby która ochroni ją przed złem całego świata i zrobi wszystko,aby było jej dobrze.To było wspaniałe uczucie i stwierdziłam wtedy że mogę być ciągle noszona na rękach jak takie małe dziecko.Może inne trzynastolatki wolą udawać dorosłe i kobiece,a noszenie i przytulanie się do rodziców jest dla nich obciachem,ale ja wiele bym dała żeby znów być mała pięciolatką,bez żadnych problemów.To,żeby pokazać się obcym osobom w piżamie pewnie też uznały by za głupotę,ale szczerze to mi to wisi,lubie łazić w piżamie i tak już zostanie.Nie będę udawać kogoś kim nie jestem.
-Mógł byś sobie pofarbować włosy,masz teki odrosty jak z tąd do Londynu.-Odezwałam się gdy otworzyłam oczy i pierwsze co zobaczyłam to jego brązowe włosy.
-Boże zmówiłaś się z Hannahą?-Zaśmiał się.
-Nie?Ale niby dlaczego?-Nie wiedziałam o co mu chodzi.
-Bo ona też dzisiaj jak tylko mnie zobaczyła powiedziała,że już szykuje farbę.I mogę się założyć,że już na mnie czeka.-Wyjaśnił mi.
-No i dobrze,bo wyglądasz jak pół dupy zza krzaka.-Zachochotałam
-No wiesz dziękuje bardzo.-Powiedział poważnie,ale chwilę potem się zaśmiał.W końcu doszlśmy do sali gdzie była prawie cała ekipa 1D a było ich o wiele mniej niż wtedy gdy chłopacy dawali koncert.
-O śpiąca królewna.-Pierwszy zauważył nas Josh.
-Królewna to owszem,ale czy śpiąca to nie jestem taka pewna.-Wyszczerzyłam się do niego.
-Oj no dobra.-Blodnym skierował się do stołu i już chciał mnie posadzić obok Jona gdy szybko krzyknęłam.
-Nie tylko nie na tym twardym krześle,chce na kanapę.-Kurczowo trzymałam się jego koszulki a wszyscy siedzący przy stole czyli Caroline,Louis,Liam,Jon i Helene krzywo się na mnie spojrzeli.
-A tobie co?Twój szanowny tyłeczek jest za wrażliwy na to krzesło.-Powiedział Louis za co szybko spiorunowałam go wzrokiem.
-Louis daj jej spokój,gdybyś spał w wannie przez tyle godzin to też byś chciał w końcu usiąść na czymś miękkim.-Obronił mnie Niall,za co jeszcze bardziej go przytuliłam,bo nadal znajdowałam się u niego na rękach.
-Że co?-Pierwsza skapnęłam się o co chodzi Helene.
-Harry tak chrapał,że nie mogłam spać.-Powiedziałam cichym głosem,ale tak żeby usłyszeli.
-Mogłaś do mnie przyjść.-Odezwała się ta sama kobieta co przed chwilą.
-Nie chciałam,nikogo budzić.A teraz wybaczcie ale chce w końcu usadzić swój boski tyłek na czymś miękkim.Niall na kanapę,proszę.-Powiedziałam.Wszyscy zaczęli się tylko uśmiechac i kręcić śmiesznie głowami.
-Ja nie mam już do niej siły.-Odezwał się Louis.Niall położył mnie na kanapie która stała może z dwa metry od stołu pod ścianą tak,że miałam bardzo dobry widok na wszystko co działo się w pomieszczeniu.W rogu siedzieli ochroniarze,z tak to krzątało się tam jeszcze parę osób,stylistki fryzjerki i jakieś kobiety przysłane z x-factor.
-Jesteś głodna?-Odwrócił się w moją stronę Liam.
-Noooo...wiesz jak cię lubie,nie?-Uśmiechnęłam się słodko z nadzieją,że coś mi poda.
-Dobra...dobra nie podlizuj się.Co chcesz?-Westchnął i wziął czysty talerz ze stołu obok.
-Mam ochotę na bekon,jajko i krakersy.-Wymyśliłam,a chłopak nałożył mi to i podał.Ja jadłam a wszyscy w tym czasie już skończyli i odeszli od stołu.Niall siedział już z nałożoną na włosy farbą,Caroline przykładała do Liama wszystkie możliwe ubrania w tym pomieszczeniu i nic nie mogli dopasować to samo robiła jakaś inna kobieta z Louisem.Zayn siedział zmarnowany na kanapie obok mnie i popijał kawę gapiąc się w telefon.Zjadłam właśnie ostatniego krakersa gdy do pomieszczenia wlazł blady loczek,chociaż wyglądał trochę lepiej niż wtedy w łazience.
-Oooo..Harry jak tam się spało?-Krzyknał do loczka Louis.
-Człowieku ciszej,moja głowa za chwilę eksploduje.-Mruknął
-No i dobrze.-Mruknęłam do siebie,a Zayn się zaśmiał,dobrze że tylko on to usłyszał.
-Kacyk,kacyk,kacyk mój drogi przyjacielu.-Zarechotał kuzyn.
-Lou oszczędź sobie.-Mówił wściekły Hazza.Jedne z ochroniarzy dał mu jakąś tabletkę,która ten szybko połknął.Usiadł na krześle centralnie przedemną,wiec żeby się z nim trochę podroczyć prawie położyłam się na kanapie tak,że stoły sięgały mi do jego krzesła.Położyłam je tam i co chwilę szturchałam go w plecy.Ten ciągle strzepywał mi nogi z siedzenia,ale one i tak ciągle tam wracały.on się wkurzał a mi to dawało radochę.
-Lila weź te przeszczepy.-W końcu wybuchł.Ja zaśmiał się głośno i wstałam z kanapy i odłożyłam talerz na stół.Potem podeszłam do blatu przy którym siedział blondyn a z drugiej strony Luiza przygotowywała kosmetyki.Usiadłam na blacie i uważnie przyglądałam się całemu zamieszaniu grzebiąc w słoiku z dżemem,który zgarnęłam ze stołu.
-Lila może byś się w końcu ubrała,jest już po 11,a o 13 musimy być w studiu.-Krzyknął do mnie Liam,gdyż stał za wieszakami z ubraniami.
-Za chwilę.-Odkrzyknęłam mu i wsadziłam kolejną łyżkę słodkiej galaretki do ust.
-Teraz.-Krzyknął.
-No dobra,już idę.-Wzięłam słoik ze sobą i zeskoczyłam z blatu.Wyszłam po woli z pomieszczenia i na bosaka udałam się do pokoju mojego i loczka.Wyciągnęłam z walizki w którj był niezły bałagan jakieś ubrania i poszłam do łazienki.Wzięłam szybki prysznic,wysuszyłam włosy które związała w wysokiego kucyka,na dworze było ciepło jak to pogoda w LA zawsze wspaniała więc ubrałam coś lekkiego i wyszłam z łazienki.
Nie chciałam iść do sali gdzie wszyscy się tak śpieszą i jest takie zamieszanie więc usiadłam wygodnie na łóżku z telefonem i wybrałam numer do Nathana.Odebrał po jednym sygnale.
-Halo?
-Hej Nat-Przywitałam się wesoło.
-O Lila cześć.Jak tam?Gadałaś z Louisem?-Usłyszałam jego spokojny radosny glos i od razu sama sie Uśmiechnęłam.
-No tak,wszystko sobie wyjaśniliśmy.A ty co?
-No to dobrze.Ja właśnie wróciłem z treningu,jestem cały poobijany.
-A ja właśnie wstałam i też jestem cała obolała.
-To co ty robiłaś w nocy?-Zaśmiał się.
-Spałam....w wannie.-Dokończyłam,a ten zaczął się śmiać a ja razem z nim.
-Dobra nie wnikam w szczegóły.
-No...Ej a jak tam sprawa z Annabelle?
-No...mam dobre wiadomości.Ale najpierw pytanie.Dlaczego mówisz na Madeleine jej drygim imieniem?
-Och...bo to imię bardziej mi do niej pasuje.No,ale jaka jest ta dobra wiadomość-Ponagliłam go.
-A więc...przyjeżdżamy jutro do Londynu i zostajemy tam,aż do nowego roku.-Powiedział wesoło.
-O ja cie.Ale się cieszę.-Piszczałam do telefonu.
-Tak,ja też.-Zaśmiał się.Rozmawialiśmy jeszcze przez chwilę.Siedziałam na swoim łóżku po turecku i bawiłam się frędzelkami od koca,gdy coś kapnęło mi na rękę.Spojrzałam na dłoń i zobaczyłam dwie wielkie krople....

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

7 Komentarzy=Następny rozdział


Dodaje rozdział z okazji tego,że dzisiaj blog osiągnął 10 tysięcy wyświetleń,za co bardzo wam dziękuje <3<3

Końcówka trochę nie wyszła,bo ogólnie nie mam dzisiaj nastroju do pisania,bo byłam u chirurga na plastyce palca i strasznie teraz boli.Ale gdy zobaczyłam tyle wyświetleń to postanowiłam jednak wstawić rozdział.
A co do szkoły to ja już mam koniec,a u was jak z tymi sprawami?

No i sorry za błędy ale nie mam natchnienia do sprawdzania tekstu ;//

8 komentarzy:

  1. Jej rozbudowałaś cudny rozdział a dalej moją opinie już znasz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeju kolejny fajny rozdział czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział :) czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny rozdział! ! :)))) proszę dodaj kolejny szybciej :p życzę weny I czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. Hej! Sorki, że dopiero teraz ale nie mogłam się wlogować ;p Rozdział mi się podobał! Czekam na następny! I niech będzie fajna końcówka *.* Weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Boski rozdział
    Czekam na nexta i życze weny

    OdpowiedzUsuń
  7. PS; A i napisz coś o tej tajemnicy! *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Krwi jak sądzę ale to się okaże życzę weny i czekam na next

    OdpowiedzUsuń