niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 32


Wiadomość Nowy Blog!!!






Pisałyście,że z chęcią będziecie czytać więc założyłam nowe opowiadanie.Wszystkie dowiecie się tu ---> http://princess-amber-and-her-new-world.blogspot.com/.

Pojawili się już bohaterowie i prolog.

A tu macie dalszą część tego opowiadania.Miłego czytania.




Spojrzałam na dłoń i zobaczyłam dwie wielkie krople....krwi.Przeraziłam się i odruchowo dotknęłam swojego nosa.A gdy spojrzałam na dłoń była cała czerwona.
-Nat,muszę kończyć,chłopaki chyba mnie wołają.-Nie chciałam o okłamywać,ale nie chciałam też żeby widział co się dziej,bo będzie się nie potrzebnie martwił.
-Dobra,to paaa.
-No papaaa.-Szybko się rozłączyłam i pognałam do łazienki.Spojrzałam w lustro i zobaczyłam stróżkę krwi wydostającą się z mojego nosa.zmoczyłam biały ręcznik i przyłożyłam do twarzy.Usiadłam na wannie i pochyliłam się lekko do przodu.A z kąt wiedziałam,że tak trzeba zrobić?Odpowiedź jest bardzo prosta już nie raz zdarzyła się taka sytuacja.Jeszcze w domu dziecka czasami tak miałam,ale ostatnio to się trochę uspokoiło.Siedziałam tak paręnaście minut i postanowiłam,że nikomu nie powiem o tym co się stało.Nie chciałam nikogo martwić.Krwotok po chwili ustał,obmyłam twarz gdy usłyszałam krzyk z pokoju.
-Lila jedziemy.-Był to chyba Liam.Wytarłam się i wyszłam,wzięłam torbę,telefon i poszłam na korytarz.Stał tam Zayn z Niallem.
-Jedziemy?-Podeszłam do nich.
-No chodź.-Udaliśmy się do windy oczywiście towarzyszył nam jeden z ochroniarzy.Wyszliśmy z budynku gdzie czekał na nas tłum dziewczyn.Na ulicy czekał już na nas samochód wiec szybko się od niego przecisnęliśmy.Jak zawsze usiadłam pod oknem,bo wpuścili mnie jako pierwszą,a obok mnie Zayn.Siedziałam nieruchomo i wpatrywałam się w widoki za oknem.To miasto bardzo różniło się od Londynu.Po pierwsze była bardzo ładna pogoda,słońce świeciło jak szalone co chyba miało największy wpływ na zachowanie tutejszych ludzi.Wszyscy mimo tego,że gnali jak szaleni,byli bardzo radośni i uśmiechnięci co rzadko zdarzało się u nas.Chłopacy zaczęli się drzeć i śmiać,nie chciałam ich słuchać dlatego do końca drogi słuchałam muzyki.
-Halo wychodzimy.-Pomachał mi dłonią przed oczami Harry.Ocknęłam się i wyszłam za brunetem z samochodu.Znajdowaliśmy się dokładnie w tym samym miejscu co wczoraj,tylko że dzisiaj już od razu mogliśmy iść do garderoby.Szłam za całą resztą obok Paula.
-Młoda podczas programu będziesz siedziała na widowni z Taylor i jej koleżankami.Wszystko już ustalone.-Zwrócił się do mnie.
-No dobra.-Oczywiście podobała mi się ta wersja i już nie mogłam się doczekać.Okazało się jednak,że nie idziemy do garderoby tylko od razu na scenę.Była ona ogromna a na samym środku były już przygotowane wielkie czerwone usta.
-Łoł-obeszłam "rekwizyt" dookoła i muszę powiedzieć,że robiło to wrażenie.
-Lila chodź tu.-Zawołał mnie Li.
-Co?
-Jak byś chciała iść do garderoby to zawołaj któregoś z ochroniarzy to cię zaprowadzi,a teraz się zachowuj.-Zwrócił się do mnie.
-Ja mam być grzeczna?To ty lepiej zobacz jaki spokojny jest Harry.-Wskazałam na chłopaka który wygłupiał się na samej górze tych wielkich ust.
-Jestem królem świata.-Krzyknął a obok niego pojawił się Louis i razem zaczęli tańczyć.
-No dobra,oni są jednak gorsi od ciebie.-Zaśmiał się brunet.Wszyscy wzięli sie do pracy,a ja grzecznie usiadłam na widowni w pierwszym rzędzie i czytałam książkę co jakiś czas spoglądając na scenę.
 3 godziny później
-Młoda zbieramy się.-Krzyknął do mnie Zayn zza wieszaków z ubraniami.Leniwie wstałam z fotela i zarzuciłam na ramie torbę.Stanęłam oparta o framugę drzwi i czekałam,aż wszyscy się ogarną.
-Dobra chodź,zabieramy cię na obiad.-Niall objął mnie ramieniem i razem z Zaynem wyszliśmy z garderoby.
-A reszta?-Spytałam zdziwiona.
-Harry jedzie do Taylor a Louis i Liam muszą jeszcze tutaj trochę zostać.-Spojrzeli po sobie zdenerwowani?Nie wiem czy mogę to tak nazwać,było jednak cos dziwnego w ich zachowaniu.To już nie pierwszy raz czuję,że coś przede mną ukrywają.Jestem bardzo ciekawa o co im chodzi,ale nawet jak bym zapytała to oni na pewno by mi nie powiedzieli,dlatego nawet nie próbuję o tym gadać.Ja mam swoje tajemnice,to i oni mogą mieć swoje.
-Idziemy?-Pomachałam im przed oczami,bo się zawiesili na kilka sekund.
-Aaa..no tak chodźmy.-Ruszyliśmy do samochodu,po drodze dogoniła nas Hannah która razem z nami wsiadła da auta i w czwórkę pojechaliśmy do restauracji.
-Ej młoda dzwoniłem rano do Wal i powiedziała mi,że jak już będziemy w Londynie to masz do niej zadzwonić,bo chcę z tobą o czymś pogadać.-Zagadnął w samochodzie Malik.
-Ze mną niby o czym?-Byłam bardzo zdziwiona,że niby co chce mi powiedzieć.Nie mam pojęcia.
-Nie wiem,ale nie przejmuj się,masz taką minę jakby ona chciała cię zjeść.-Zarechotał,a razem z nim blondyn.
-Hahaha,bardzo śmieszne.-Walnęłam go w ramie i wtedy wybuchła wojna.
-Ej to bolało.-Jęknął jak mała dziewczynka.
-Nie dramatyzuj.-Przewróciłam tylko oczami.Ten po kilku sekundach zaczął mnie z nienacka łaskotać.Śmiałam się tak głośno,że Niall zakrył uszy,a Hanna siedząca koło niego zaczęła się tylko śmiać.
-Dobra,Zayn przestań.-Mówiłam między chichotami,ale ten dalej robił swoje.
-Aułłłł...mój palec.-Krzyknęłam w pewnym momencie,a ten od razu ode mnie odskoczył.
-Zrobiłem ci coś?-Spojrzał na mnie przerażony.
-Nie.-Odpowiedziałam szybko i wybuchnęłam śmiechem.Wiedziałam,że ten sposób na pewno podziała no i się udało.Do końca drogi brunet udawał obrażonego,a ja się tylko cicho nabijałam z jego głupich obrażalskich min.W końcu dojechaliśmy pod jakąś restaurację i szybko do niej weszliśmy,za nim ktoś rozpoznał by chłopaków.Oczywiście w lokalu nie obyło się bez zdjęć i autografów,ale jakoś to zniosłam.Zajęłyśmy z dziewczyną stół przy ścianie i czekałyśmy na kelnera.
-Co chcesz?-Zwróciła się do mnie blondynka po chwili ciszy.
-Nie wiem czy cokolwiek chce.Nie jestem głodna.-Mruknęłam,a wtedy przyszli chłopcy.
-Powiedzcie jej coś-Zagadnęła do nich,a ja miałam ochotę ją zabić.
-Co jest?-Spytał Niall siadając obok mnie.
-Yyy nic.Po prastu nie jestem głodna.-Powiedziałam łagodnie,za nim dziewczyna by mnie wyprzedziła.
-Na pewno nie masz na nic ochoty?-Wyjrzał zza karty menu mulat.
-W sumie to napiła bym się soku bananowego.-Palnęłam bez zastanowienia i takim oto sposobem 10 minut później stał przede mną shake bananowy z czekoladą.Ja sobie popijałam zadowolona napój a oni jeszcze czekali na jedzenie.Nie zagłębiałam się w to o czym gadają,moje myśli krążyły wokół Waliyhy i tego dlaczego mam do niej zadzwonić.Byłam bardzo ciekawa o co jej chodzi.Z chęcią bym do niej wtedy zadzwoniła,ale przecież w Anglii była już noc.Nie wiem ile tak siedziałam pogrążona we własnym świecie,ale ocknęłam się dopiero gdy oni kończyli już swoje dania.To było dziwne bo nawet nie widziałam kiedy kelner je przyniósł.
-Dobra teraz do hotelu,trzeba się spakować.-Jęknął niezadowolony blondynek.Szybko opuściliśmy lokal i wróciliśmy do hotelu.Przed budynkiem stało jak zawsze mnóstwo dziewczyn,dlatego ja poszłam z Hanną do środka a chłopcy jeszcze zostali i rozdawali autografy.Wjechałyśmy sobie spokojnie na górę śmiejąc się z fryzury jednego z mężczyzn z obsługi hotelowej.Weszłyśmy do sali w której jak się okazało siedziała już reszta ekipy.Rzuciłam się na kanapę obok Liama a ten chyba mnie wcześniej nie widział bo wystraszył się gdy upadłam na siedzenie.Panował tam taki spokój i cisza jak nigdy.Spojrzałam najpierw na Louisa na Liama potem na Helen i siedzącego obok niej Prestona.Wszyscy mieli miny jakby im co najmniej pół rodziny wymordowali
-Co jest ktoś umarł.-Spytałam czekając na jakąś sensowną odpowiedź.
-Nie nic się nie stało.-Ożywił się Louis i dziwnie uśmiechnął.To było mega dziwne.
-Serio?
-No serio serio.-Zaśmiał się nerwowo Harry.
-A ty co tu w ogóle robisz?Miałeś być u Taylor.-Zagadnęłam do loczka.Ten najpierw spojrzał się na mnie zdziwiony,a gdy Louis delikatnie go szturchnął,czego chyba nie miałam widzieć to ten się ocknął.
-Aaa no tak byłem,ale już wróciłem.-Mówił szybko.
-Idź się lepiej pakować,bo od razu po programie wylatujemy.-Powiedział Liam i najchętniej to chyba by mnie siłą wyprowadził z tego pokoju.Czułam,że oni na prawdę mnie tam nie chcą,wiec wstałam obróciłam się na jednej nodze i poszłam do swojego pokoju.
2 godziny później
Siedzę na wypchanej po brzegi walizce i próbuję ją dopiąć już  chyba od 15 minut.W końcu zrezygnowałam,stwierdziłam że jak przyjdzie loczek to ją zapnie.Wzięłam ubrania które sobie przygotowałam i poszłam do łazienki.Weszłam pod prysznic szybko się opłukałam umyłam włosy które potem wysuszyłam i zostawiłam rozpuszczone,ubrałam się i wyszłam z zaparowanego pomieszczenia.Harry siedział na swoim łóżku i składał koszulkę.
-Hazzuś wiesz jak ja cie lubie nie?-Zrobiłam maślane oczka.
-Co mam zrobić?-Zaśmiał się.
-Patrz ta walizka jest taka mała,że się nie chce dopiąć.-Usiadłam na łóżku obok niej i wcisnęłam jeszcze ubrania które z siebie ściągnęłam przed kilkunastoma minutami.
-I tu się mylisz moja droga.Bo ta walizka jest bardzo duża tylko że ty napchałaś do niej jeszcze wicej rzeczy niż ona pomieści.-Mówił do mnie jak do małego dziecka,wolno i wyraźnie z kpiącym uśmieszkiem.
-Chyba wole zostać przy swojej wersji.-Mruknęłam-No to zapniesz?-Uśmiechnął się słodziutko.Chłopak nic nie mówiąc zaczął siłować się z zamkiem.W końcu mu się to udało i pojemnik z ubraniami stał już przy drzwiach.Harry też do końca sie spakował i razem wyszliśmy z pokoju.Zjechaliśmy windą na dół gdzie czekało na nas dwóch ochroniarzy i parę osób z ekipy.Poszliśmy z napakowanymi mężczyznami do samochodu.
-Ej a gdzie reszta?-To zdanie już dzisiaj drugi raz padło z moich ust.
-To ty nie wiesz?-Powiedział zdziwiony.
-Niby o czym?-Machnęłam rekami.
-Zawiozę cię teraz do domu Taylor i razem z nią przyjedziesz do studia,nie możesz z nami jechać bo przed programem mamy jeszcze wywiad na czerwonym dywanie.Ogólnie będzie takie zamieszanie,że nie miał by się kto tobą zająć.Gadałem wczoraj z Tay i powiedziała,że może się tobą zaopiekować.-Skończył swój monolog.
-To super.-Tylko tyle zdołałam z siebie wydusić.Wiedziałam,że podczas programu będę z blondynką,ale nigdy nie pomyślał bym,że będę u niej w domu.Moja radość w tamtym momencie była nie do opisania.Przecież nie każdy ma okazję być u swojego idola w domu.Droga nie zajęła nam dużo czasu i już po 10 minutach się zatrzymaliśmy.Staliśmy przed drzwiami i czekaliśmy aż ktoś nam otworzy.
-Cześć Harry.-Z domu wyszła starsza kobieta z długimi blond włosami i niebieskimi oczami.
-Dobry wieczór pani Andreo.-Uśmiechnął się do niej loczek,wtedy byłam już pewna że to mama Taylor.
-Wchodźcie do środka dzieciaki,ja już uciekam,ale Tay na was czeka.-Uśmiechnęłam się do nas szeroko i już jej nie było.
-No to chodź.-Pociągnął mnie za rękę Loczek i weszliśmy do środka.Przeszliśmy przez wielki jasny hol do pokoju.
-Harry umiem chodzić.-Jęknęłam gdy ten trzymał mnie coraz mocniej.
-No nie wiem,wyglądasz jakbyś zaraz miała zemdleć.Jesteś cała blada.-Mówił wchodząc do salonu jak sądzę.
-Nie przesadzaj.-Znaleźliśmy się w pokoju gdzie na kanapie tyłem do nas siedziały cztery dziewczyny
-O jesteście.-Blondynka od razu wstała i podleciała do bruneta i go przytuliła.
-No hej słoneczko.-Chłopak odwzajemnił uścisk,i wtedy zaczęli się całować.Nie mogłam na to patrzeć,po za tym czułam się jakbym im przeszkadzała.Szybko się odwróciłam w stronę kanapy na której siedziała prawdziwa Selena Gomez,Lili Colins i Vanessa Hudgens.Stałam jak wryta w ziemie i nie mogła uwierzyć,że to na prawdę one.Dziewczyny się do mnie szeroko uśmiechały.Ci za mną dalej się do siebie kleili a ja czułam jak po woli tracę równowagę.Przed oczami pojawiły mi się czarne plamy i dalej pamiętam tylko jak ktoś krzyczy,żeby mnie łapać.Potem tylko ciemność.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------
                                               
 8 Komentarzy=Następny rozdział 
Zróbcie to dla mnie :))


I jak się podoba? Mam nadzieję,że drugie opowiadanie też wam się spodoba.Jeżeli macie jakieś pytania,rady albo cokolwiek to śmiało piszcie.
Teraz bardzo ważna rzecz. Jeżeli przeczytałaś/eś prolog na nowym blogu to skomentuj.Chce wiedzieć ile was tam będzie i czy jest to w ogóle dla kogo pisać ;))

14 komentarzy:

  1. ha wiedziałam że coś jej jest i jestem bardzo ciekawa co !!! no i dlaczego oni tak dziwnie się zachowywali kurcze to się porobiło czekam na next i dużo weny życze mam nadzieję że niedługo się wszystkiego dowiem a nowy blog zapowiada się wspaniale już przeczytałam prolog cudo
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz co żeby przrywac w takim momencie?! Oczekuje jak najszybciej następnego rozdziału!!!!!!! :D <3333 I co oni kombinują!!!!????

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski czekam na nexta iżycze weny

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój telefon za chwilę wyląduje na ścianie -.- myślałam że dodałam komentarz przedwczoraj ughh >_<
    A co do rozdziału genialny! Ciekawe czemu ona zemdlała...
    Życzę weny i czekam na następny! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego, że zobaczyła sławne osoby -.-

      Usuń
  6. Hej, super rozdział czekamy na next! Ciekawe co Wal chciała od Lily O.o .I fajnie, że jest odsłaniane coraz więcej tajemnicy! Na początku myślałam, że Lou to może jej brat ale widać, że sprawa jest poważna xD I zrób taki dzień żeby Lila miała doła czy byłą smutna bo tego mi brakuje ;p Powinna trochę okazać tej tęsknoty za rodzicami ;) WENY! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie,wszystko będzie.Mam już ułożony plan na następne rozdziały już od miesiąca więc,wszystkiego się dowiecie już niedługo ;))

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Właśnie kończę,za jakieś 20 minut dodam nowy :))

      Usuń