wtorek, 1 lipca 2014

Rozdział 34

Dla mojej kuzynki,która ciągle truje mi tyłek o następny rozdział :))

22 Grudnia Sobota


Za godzinę lądujemy,co bardzo mnie cieszy,bo po 11 godzinach mam już dosyć siedzenia z tymi idiotami.Ciągle któryś się wydziera albo śmieje,przez co gdy wsiedliśmy a ja od razu zasnę to spałam wtedy chyba z 15 minut bo ci mnie obudzili.Dopiero gdy oni też zasnęli mogłam jakoś spokojnie przetrwać ten lot.Ich drzemka nie trwała długo,ale o dziwo obudziłam się sama.Chociaż chyba nie można tego nazwać pobudką,bo potem udawałam,że śpię żeby zachowywali się konkretnie miałam ochoty z nikim rozmawiać i nikogo słuchać.Nie miałam ochoty na nic,nie chciałam myśleć,nie chciałam w ogóle funkcjonować na tym świecie,wszystko było dla mnie bez sensu,gdy pomyślałam sobie o tegorocznych świętach.Dlatego też o tym starałam się zapomnieć.Po prostu siedziałam z zamkniętymi oczami i starałam się jak najbardziej wsłuchać w melodie piosenki która leciała w słuchawkach.Nie wiem kiedy,ale zasnęłam.Obudził mnie dopiero Liam gdy lądowaliśmy.Gdy wysiedliśmy było tak zimno,że myślałam,że zamarznę.W końcu gdy wchodziliśmy do samolotu było ciepło jak to w LA jest.Miałam na sobie tylko kurtkę z rękawem 3/4 a na nogach cieniutkie rajstopy więc nie miało mnie co grzać,a ja mądra spakowałam swoją kurtkę do walizki której wtedy jeszcze nie miałam.Szliśmy do budynku a ja ledwo co czułam palce.
-Lilka chodź tu,gdzie masz kurtkę.-Pierwszy zauważył mnie Liam i przygarnął do siebie.Na początku szłam bardzo blisko niego,ale gdy już nie czułam stóp kochany Liaś wziął mnie na ręce a Zayn przykrył jakąś bluzą.Było mi tak cieplutko,gdy się do niego tuliłam.Weszliśmy na lotnisko,gdzie oczywiście musieli interweniować ochroniarze,było dosyć późno więc nie było dużo dziewczyn sami paparazzi.Ale w tamtej chwili nie obchodziło mnie to,jak najszybciej chciałam być już w domu i położyć się do cieplutkiego łóżeczka.Przeszliśmy przez te wszystkie odprawy i to wszystko,ja wtedy byłam tylko podawana z rak do rąk.Nie miałam na nic siły,było mi raz zimno raz gorąco.Kilka razy słyszałam,że jestem blada jak ściana,ale to żadna nowość bo słyszałam to dużo razy w ciągu ostatnich dni.Aktualnie znajdowałam się u Zayna na rękach gdy weszliśmy już do pomieszczenia gdzie ludzie czekają na bliski i w ogóle,a tam czekała na nas El w sumie to ucieszyłam się,że przyjechała dawno jej nie widziałam.Lou od razu do niej podleciał i przytulił.
-Dobra chodźcie do naszych gołąbeczków pożegnamy się i do domu.-Powiedział Niall i czułam tylko jak mulat idzie w ich kierunku.Zamknęłam znów oczy i przytuliłam do Zayna.Zaczęli rozmawiać i iść w stronę wyjścia.
-Ona śpi?-Mogła bym przysiąc,że dziewczyna wskazała wtedy na mnie.
-Jeszcze nie,ale nie wiele brakuje.
-Dobra wsadź ją do auta.-Drzwi skrzypnęły,ja usiadłam,a drzwi znów się zamknęły.Rozmawiali tam jeszcze jakiś czas z chłopakami,aż w końcu wsiedli do auta.Ja byłam na pół przytomna i pamiętam tylko jak światła fleszy mrugały za szybami samochodu i gdy wyjechaliśmy już na ulicę.Para rozmawia z przodu a ja leżałam z tyłu na siedzeniach i po woli zasypiałam.Gdy już odpłynęłam na dobre samochód się zatrzymał i ledwo wysiadłam.Jakimś cudem wyszłam o własnych siłach,Louis wziął nasze walizki i w trójkę weszliśmy do domu.Usiadłam na schodach i podpierałam głowę o ręce na kolanach.
-Młoda do góry,nie będziesz spać na siedząco.-Powiedział chłopak przechodząc obok mnie z walizkami.
-Biegnę.-Mruknęłam a głowa zjechała mi z dłoni i prawie wylądowałam na ziemi.Leniwie się podniosłam i jakoś doczłapałam do swojego pokoju.Przebrałam się w piżamę i od razu wlazłam do łóżka i zasnęłam.
10:30 rano
Obudził mnie hałas tłuczonego szkła z dołu.Zlekceważyłam to i z powrotem przytuliłam się do poduszki.Nie chciało mi się wcale wstawać,ale gdy usłyszałam jakieś krzyki z dołu wydało mi się to dziwne.Piski ciągle się nasilały,więc nie zostało mi nic innego jak sprawdzić co się dzieje tam na dole.Wstałam i po woli wyszłam z pokoju,podłoga była lodowata przez co ciągle skalam z nogi na nogę.
-Jesteś nie normalny,co z ciebie za facet.-Usłyszałam krzyki El.Oni nigdy się nie kłócili,dlatego to musiała być jakaś na prawdę ważna sprawa.Stanęłam na szczycie schodów i czekałam na jakieś rozwiniecie kłótni.
-Myślisz,że mi tez jest łatwo.-Tym razem powiedział to mój kuzyn.
-Od kiedy o tym wiesz?-Znów wydarła się dziewczyna.
-Od dwóch dni.Paul nas do siebie wezwali i powiedział o wszystkim.-Chłopak się uspokoił i usiadł załamany na sofie.
-Nie pomyślałeś że to ją zrani,jesteś bez serca.-Brunetka nadal była wściekła.A mnie zastanawiało tylko jedno,kto ma niby przez niego cierpieć.Wewnętrzny głos podpowiadał mi,że to chodziło o mnie,ale niby dlaczego ja mam przez niego cierpieć,nie rozumiem tego.Od razu skojarzyłam też fakty,że dwa dni temu cały zespół był jakiś dziwny wtedy gdy przyszłam do nich do sali i gdy spytałam się gdzie są pozostali gdy jechaliśmy na obiad.Wszystkie te fakty do siebie pasowały,ale nadal nie wiedziałam o co konkretnie chodzi.Gdy zaczęłam iść po schodach rozmowa pary automatycznie ustala.
-Co się dzieje?Słychać was chyba na końcu Londynu.-Zwróciłam się do nich,a w  ich oczach widziałam jakby nutkę strachu i niepokoju.Ci nic nie odpowiedzieli tylko spojrzeli po sobie.
-Kto ma przez ciebie cierpieć?-Zeszłam ze schodów i stanęłam na przeciwko nich.Chciałam wiedzieć co ukrywają.Ci wtedy jeszcze bardziej się zmieszali i przestraszyli.Staliśmy przez chwilę w ciszy aż w końcu Louis się odezwał.
-Obiecałem kuzynce El,że przyjedziemy z zespołem do niej do szkoły,ale i kazało się że mamy już plany po świętach.-Wyjaśnił spokojnie.No niby była to sensowna odpowiedź i wszystko się tak jakby do siebie kleiło,tylko jeden fakt mi nie dawał spokoju.Dlaczego cały zespół był taki załamany gdy dowiedzieli się że nie pojadą do szkoły.Przecież tam zaatakowało by ich stado szalonych dziewczyn,a to przecież żadna przyjemność.Wydawało mi się to dziwne,ale z drugiej strony odpowiedź Lou pasowała do tej kłótni.Para siedziała obrażona na siebie po dwóch stron kanapy i nie odzywali się do siebie,ani słowem.Atmosfera w pomieszczeniu była tak napięta,że żadną przyjemnością było siedzenie tam z nimi,dlatego wróciłam na górę zastanawiając się czy to była prawdziwa przyczyna kłótni.Z pokoju zabrałam czyste ubrania,a gdy z powrotem wyszłam na korytarz znów usłyszałam kłótnię.Miałam tego dosyć,nie chciałam już ich słuchać.Szybko przemknęłam do łazienki i napuściłam wody do wanny.Rozczesałam moje długie włosy,ściągnęłam piżamę i weszłam do gorącej wody.Odprężyłam się i myślałam tylko o tym kiedy już wszystko się ułoży.Na razie moje życie nie jest idealne i pewnie już nigdy nie będzie jednak z czasem mam nadzieje,że wszystko się jakoś ułoży.Siedziałam tam tak długo aż woda nie wystygła.Wytarłam się i ubrałam w przygotowane wcześniej ubrania,włosy wysuszyłam i uczesałam w koka.Wyszłam z zaparowanej łazienki i o dziwo z dołu nie było już nic słychać.Zadowolona weszłam do swojego pokoju rozpakowałam walizkę z LA i do innej torby włożyłam rzeczy potrzebne do Doncaster.Między innymi albumy ze starymi zdjęciami i nagrania.W pokoju był taki bałagan,że nie miałam nawet gdzie usiąść.Na podłodze pełno ubrań i buty nie do pary.Na łóżku rozłożone kosmetyki i jakieś gazety,a na biurku wieża ułożona z książek i różnych dupereli.Nie miałam natchnienia,żeby sprzątać.Zabrałam torbę i niepewnie zeszłam na dół.W salonie nikogo nie było,za to w kuchni krzątała się brunetka.
-El,jedziesz z nami do Doncaster?-Chciałam ją jakoś zagadać,żeby zapomniała o tej kłótni.
-Tak.-Uśmiechnęła się do mnie.-A teraz siadaj,zjesz i pojedziecie na ściągnięcie szyny.-Wskazał ana palec i postawiła na wyspie kuchennej miskę z musli.Zachowała się tak,jakby nic się nie stało.W sumie mi to odpowiadało,nie lubiłam takiej napiętej atmosfery.
-Gdzie Lou.-Zapytałam i włożyłam łyżkę do ust.
-nie wiem wyszedł gdzieś,jakieś pół godziny temu.-Wzruszyła ramionami.Ja jadłam śniadanie,a dziewczyna opowiadała mi jakie buty ostatnio oglądała w sklepie.W pewnym momencie drzwi do domu zaskrzypiały a do kuchni wszedł Louis z kwiatami.Podszedł do El i wręczył jej bukiet,przeprosił ją,powiedział jej coś na ucho,ta kiwnęła głową i przytulili się.Uśmiechnęłam się na ich widok.Skończyłam jeść ci jeszcze tam stali i się tulili,wstałam z krzesła i chciałam wyjść,ale wtedy usłyszałam Louisa.
-Do zmywarki.-Powiedział przytulając nadal swoją dziewczynę.Westchnęłam tylko i się wróciłam.Potem poszłam do salonu,a para po chwili do mnie dołączyła.
-Zbieramy się.-Zarządził chłopak i poszedł na korytarz.My poszłyśmy za nim przewracając tylko oczami.Wzięliśmy torby i pojechaliśmy do chirurga gdzie będą mi ściągać to ustrojstwo z palca.
15:47
Już od pół godziny jedziemy do rodzinnego miasta Louisa.Byliśmy w szpitalu i okazało się,że kość jeszcze dobrze się ni zeszła i muszę nosić szynę jeszcze przez 5 dni,żeby wszystko się tam dobrze zrosło i w ogóle.Ja oczywiście bardzo cieszę się z tego,że nie mogę ruszać palcem,normalnie skaczę z radości.Siedzę z tyłu wozu z książką w ręce,ale nie czytam.Nie mam siły,jedyne na co teraz mam ochotę,to zapaść w sen zimowy.Tak,aby obudzić się już po świętach,wtedy gdy świat będzie jasny i kolorowy.Siedziałam i tępo wpatrywałam się za okno,podczas gdy para z przodu rozmawiała o jakimś wypadzie w góry.
-To kiedy jedziecie?-Zapytałam,żeby nie było,że coś jest ze mną nie tak.Aby potem nie pytali się czy dobrze się czuje.
-Zastanawiałam się nad 28 i 29 grudnia.
-No mi pasuje.Mamy wolne do końca roku.-Spojrzał na nią chłopak.-Lila została byś u Liama?-Tym razem zwrócił się do mnie.
-No dobra,jakoś przeżyję.-Machnęłam ręką i się zaśmiałam.Chciałam aby gdzieś razem pojechali,po od kąt pojawiłam się w ich życiu nie mieli chyba chwili tylko dla siebie.A mnie jakoś nie rwało w góry,dlatego nie miałam do nich pretensji,że mnie nie zabiorą.Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na lunch i dopiero po 20 zatrzymaliśmy się pod domem Tomlinsonów.Budynek nie wyróżniał się spośród pozostałych.ale z drugiej strony miał w sobie coś takiego magicznego.Kolorowe światełka rozwieszone w oknach i przed domem na choinkach dodawały mu uroku.Gdy tylko drzwi od bagażnika się zamknęły w wejściu do domu pojawiła się ciocia,a za nią wyglądały już bliźniaczki.
-Synku.-Kobieta podleciała do niego i przytuliła.
-Chodźcie,bo zimno.-Zagoniła nas do domu gdzie na schodach stały Lottie i Fizzy,a przy komodzie Daisy i Phoebe,a gdy tylko zobaczyły brata od razu się na niego rzuciły.
-Dziewczynki dajcie mu się rozebrać.-Zachichotała kobieta i ciepło się do mnie uśmiechnęła. Chciałam powiesić kurtkę na wieszaku,ale prawie wywaliłam się o wielką torbę która stała obok.Na szczęście przytrzymałam się komody i nie leżałam jak długa na ziemi.
-Może lepiej zanieść te walizki do góry,bo jeszcze się ktoś ukrzywdzi.-Spojrzała na Louisa.
-Dobrze mamo.-Zaśmiał się chłopak i wziął torby,a El poszła za nim na górę.
-Lou idź z El do pokoju bliźniaczek,a ty Lila będziesz spać w pokoju z Fizzy i Daisy.-Pokiwałam głową.Bliźniaczki zaczęły między sobą szeptać.
-Dziewczynki chodźcie do jadalni.
-Lila lubisz marchewki?-Zagadnęła Daisy.
-Pewnie,że lubię.-Spojrzałam na nią.
-Ha...widzisz umie mówić.-Krzyknęła do siostry Phoebe.-Spojrzałam na nie zdziwiona a ciocia zaczęła się śmiać.No tak od przyjazdu tutaj nic nie powiedziałam.Gdy skapnęłam się o co chodzi też zaczęłam chichotać.
-Lott idź po nasze gołąbeczki na górę.-Mówiła ciocia wykładając na półmisek gulasz.Bliźniaczki usiadły do stołu,blondynka poszła na górę a ja z Fizzy pomagałyśmy nosić potrawy na stół.
-Słyszałam,że byliście teraz w LA.-Zagadnęłam do mnie dziewczyna.
-Tak,wczoraj wieczorem wróciliśmy.Było super.No i było ciepło.Mogła bym tam mieszkać.
-Haha.Ja też nienawidzę zimna.W zimę śpię pod dwoma kołdrami.-Zaśmiała się.Rozmawiałyśmy do puki w kuchni nie zjawili się Lou z dziewczynami.Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść,wszyscy z kimś rozmawiali tylko ja siedziałam cicho.Nie chciałam im przeszkadzać,dziewczyny tak długo nie widziały swojego brata i na pewno się za nim stęskniły,a ja mam go w końcu na co dzień.Gdy z nim rozmawiały były takie radosne.Z resztą wszyscy byli szczęśliwi i emanowała od nich dobra energia,która mi wcale się nie udzieliła.Od razu gdy ciocia z El i dziewczynami zaczęły zbierać naczynia ze stołu pomogłam im,jednak wcale nie miałam na to ochoty.Chciałam jak najszybciej ulotnić się z tego miejsca i pobyć w samotności.
-Dobra dziewczyny jak chcecie idźcie do pokoju Louis wybiera jakiś film.te jak torpeda wyskoczyły z kuchni została tylko El.
-Ciociu mogę iść do góry?-Spojrzałam na kobietę która się do mnie uśmiechnęła.
-Jeśli chcesz to idź.-Powiedziała spokojnie.Wyszłam z kuchni i pędem ruszyłam do góry.Wszystkie pomieszczenia na drzwiach na szczęście miały tabliczki z imionami dziewczyn przez co bez problemu znalazłam pokój Fizzy.W pomieszczeniu na przeciwko drzwi znajdowały się dwa łóżka stojące obok siebie,pod oknem stało biurko a obok drzwi szafa i komoda.Pokój był dosyć mały,ale przyjemnie urządzony.Podeszłam do łózka na którym była moja torba i usiadłam na nim.Była godzina 21:10 postanowiłam się już przebrać w piżamę.Nie byłam aż tak zmęczona,żeby zasnąć,ale nie miałam nic innego do roboty.Wyjęłam z torby ubranie i poszłam na poszukiwanie łazienki.Po paru nieudanych próbach w końcu dotarłam do dobrego pomieszczenia,przebrałam się umyłam i wróciłam do sypialni dziewczyn.Wyciągnęłam z torebki telefon i położyłam pod poduszką.Wtedy przypomniało mi się,że miałam zadzwonić do Wal.Było już trochę późno,więc postanowiłam zadzwonić na następny dzień.Ułożyłam się na łóżku z albumem w ręce.Albumem w którym były zdjęcia z pierwszej klasy.Oczywiście nie byłam na nich tylko ja,ale także rodzice i ciocia z wujkiem.Przeglądałam po woli fotografie i za każdą następną coraz więcej łez spływało po mojej twarzy.Leżałam skulona trzymając album i nie wiem kiedy zasnęłam.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------

9 Komentarzy=Następny rozdział


W końcu skończyłam.Mam nadzieję,że się podoba.Przepraszam,że tak późno,ale mam problemy z internetem i możliwe,że w tym tygodniu też nie będę miała do niego dostępu.
Co do tej tajemnicy to jesteśmy już coraz bliżej rozwiązania.

12 komentarzy:

  1. Ja wiem o czym oni się kłócili!
    Na pewno nie są razem dlatego El powiedziała że złamie jej serce!
    ja chcę!
    neeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeexxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxtttttttttttttttttttttttttttttttt *O*!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na next i więcej się nie rozpisuje bo moją opinię znasz a moje komy nie wnoszą chyba nic nowego dla cb jestem ciekawa co z tą kłótnią do napisania ♡ prosze nie wysyłaj jej do internatu czy rodziny zastepczej lub cokolwiek co oddzieliło by ją od chłopaków to moja jednyna prośba :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział czekam na next !!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Superr ¦] nadal się zastanawiam o co chodzi z tą umową mam nadzieję że nie wyślesz jej do internatu ani do rodziny zastępczej -.- kiedy pojawi się Matt ?
    P.S Mam nadzieję że ona będzie z Natanem <3 a Louis niema nic do gadania ;3 xD
    /Juliaa xoxo

    OdpowiedzUsuń
  5. Jej świetne
    Ps:Nie przestaniesz pisać tego bloga??
    KOCHAM <333333333322

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dzieki.Nie przestane pisać.Mam zamiar doprowadzić go do końca ;))

      Usuń
    2. No mam nadzieję,że doprowadzisz go do końca,ponieważ bardzo KOCHAM TRGO BLOGA I CIEBIĘ TEŻ.Jabyś przestała pisać to będziesz trupem :*!<33333333
      Jesteś najlepsza i najwspanialsza.Mam nadzieję,że będą inne opowiadania Twojego autorstwa,i że główną bohaterką będzie siostra któregoś z chłopców
      aa no i najważniejsze będzie dzisiaj rozdział,jak nie to napisz mniej więcej kiedy.
      K
      O
      C
      H
      A
      M

      C
      I
      E
      B
      I
      Ę

      I
      T
      W
      O
      J
      E
      G
      O

      B
      L
      O
      G
      A
      <3333333333333333333 :******

      Usuń
    3. No dzięki,jesteś kochana <3333 Co do innych blogów to zapraszam cię na ten który zaczęłam pisać --> http://princess-amber-and-her-new-world.blogspot.com/
      A rozdział jeżeli dodam dzisiaj to dosyć późno w ostateczności jutro po południu.Ale ostrzegam,że nie będzie bardzo długi,bo w sumie to dopiero zaczęłam,ale mam nadzieję,że dzisiaj się wyrobię ;))

      Usuń
    4. Będzie dzisiaj rozdział,bo nie wytrzymam :))))))))
      P
      r
      o
      s
      z
      ę

      o
      r
      o
      d
      z
      i
      a
      ł
      <33333333333333333333333333

      Usuń
    5. Przed chwilą wróciłam dopiero do domu,ale postaram się go dzisiaj wstawić.Tak gdzieś ok.21 :))

      Usuń
    6. Supcio czekamm :* <333 :3 !!!!!
      Chyba,że nie będę mieć internetu :((

      Usuń