poniedziałek, 28 lipca 2014

Rozdział 38


27 Grudnia Czwartek 8:39

 

Siedzę od dwóch godzin przykryta po sam czubek nosa kołdrą,żeby nie obudzić Fizzy i bliźniaczek.I robię to samo co od 5 dni.Wczoraj w ogóle nie byłam na dole,nie zeszłam nawet na dół na wspólną kolację.Na początku ciągle ktoś po mnie przychodził,ale w końcu zrozumieli że to i tak nic nie da.Leże i po prostu patrze w sufit,zastanawiając się czy moje dalsze życie w ogóle ma sens.Na szczęście dziś wracamy już do Londynu.
-Lila nie śpisz?-Usłyszałam szept brunetki obok.
-Nie.-Odwróciłam się w jej stronę.
-Idę tam do ciebie.-Uśmiechnęła się i wygramoliła z pościeli.Ja przesunęłam się trochę i odkryłam kołdrę,żeby mogła wejść.
-Fizz proszę tylko mnie nie pocieszaj-Uprzedziłam ją bo już chciała coś powiedzieć.
-Nawet nie miałam takiego zamiaru.Wiem że ci ciężko i nie będę cię namawiać do czegoś czego nie chcesz.Rozumiem to.-Uśmiechnęła się do mnie.
-Dziekuje Fizzi.-Mocno ją przytuliłam.
-Nie ma za co.-Zaśmiała się.-Wiesz chciałam się tylko spytać kto to jest ten cały Nathan.-Zapiszczała.Ucieszyłam się,że mogę z nią porozmawiać o czymś innym niż te nieszczęsne święta i że chociaż przez chwilę zapomnę o tym.Zaczęłam jej opowiadać jak się poznaliśmy i o tym jak często ze sobą rozmawiamy i co czuję gdy z nim gadam.
-Wiesz,na prawdę nie wiem co się ze mną dzieję.Wole gada z ledwo poznanym chłopakiem niż z przyjacielem którego znam od urodzenia,.
-A ja wiem.Zakochałaś się.-Powiedziała śpiewająco.
-Naprawde,mówisz tak samo jak Waliyha.
-No skoro taka prawda.-Wzruszyła ramionami.Leżałyśmy gadając jeszcze trochę gdy do pokoju wkroczył Louis.
-Lila wstaw..-Gdy nas zobaczył przerwał i uśmiechnął się.
-I czego się gapisz?-Udawała groźną.
-Bo słodko wyglądacie.-Zaśmiał się btunet i wyciągnął telefon,za nim zdąrzyłyśmy się wygramolić z pod kołdry to on pstryknął nam fotkę.
14:05
-Louis długo jeszcze?-Marudziłam i kręciłam się co chwilę,na przednim siedzeniu.
-Lila daj już spokój.-Spojrzał na mnie przelotnie.Jechaliśmy już od dobrych dwóch godzin i już miałam pomału dosyć.Pożegnanie było bardzo długie,cioci nie mogła się odkleić od swojego syna.Widziałam,że to było dla niej bardzo trudne dlatego nie poganiałam kuzyna,chociaż szczerze mówiąc to chciałam jak najszybciej pojechać do Londynu.Od razu gdy weszliśmy do samochodu czułam coś w rodzaju ulgi.Święta się skończyły i teraz mogło być tylko lepiej.Mój humor po woli też się zmieniał.
-Lou..-Nie dane było mi dokończyć.
-Jeszcze trochę.-Powiedział wkurzony.
-Spokojnie nie o to chciałam zapytać.-Obroniłam się.
-Aaaa...dobra to słucham.-Chyba było mu trochę głupio.
-Jak to się stało,że jesteś z El?-Sama nie wiem czemu o to zapytałam,ale byłam ciekawa jak to było z ich historią.Ten spojrzał na mnie z dziwna miną,ale w końcu zaczął mówić.
-Byłem z Harrym na imprezie i to on mnie z nią poznał.Już od początku ją polubiłem.Potem długo o niej myślałem,ale nie miałem odwagi się do niej odezwać.-Nie mogłam uwierzyć,nasz Louis się wstydził,zaczęłam się śmiać a ten razem ze mną.
-Serio bałeś się jej?-Zachichotałam.
-No tak jakby,na szczęście Harry chyba domyślał się co mnie gryzie i po paru dniach gdy rozmawiał z nią przez Skypa zawołał mnie i przez chwilę gadałem z nimi,ale potem ten sobie gdzieś polazł,a ja przez następne parę godzin z nią rozmawiałem.I tak to się zaczęło.-Opowiedział mi to,a ja uważnie go słuchałam.
-A wasza pierwsza randka?-Zapytałam i oparłam głowę o szybę?
-Zabrałem El do kina i nawet pozwoliłem jej wybrać film.-Zaśmiał się.
-Łoooo..co za poświęcenie.-Pokręciłam głową.
-A w ogóle to po co o to wszystko pytasz?-Zapytał z dziwnym uśmieszkiem.
-A tak sobie.-Machnęłam ręką.Poczułam wibracje w kieszeni i usłyszałam dźwięk sms-a.Szybko wyjęłam urządzenie z kieszeni a na wyświetlaczu pojawiło się imię Harry'ego. "Lila kocham cie!Jesteś jak kwiat na łące,jak gwiazdy na niebie jak słońce w pochmurne dni.I proszę chociaż ty mi odpisz.A temu idiocie powiedz,że telefony ode mnie się odbiera no i masz tu moją piękną tważyczke do podziwiania"Przeczytałam i zobaczyłam zdjęcie.

-Co za idiota.-Walnęłam się ręką w czoło i pokazałam fotkę Louisowi.
-Czy on dobrze się czuje-Zarechotał brunet.
-Ale posłuchaj tego.-Przeczytałam mu wiadomość,a ten zaczął rechotać.Nie zdążyłam nawet odpisać gdy dostałam nową wiadomość od niego."Jednak zmieniam zdanie,proszę się do mnie nie odzywać"-Przeczytałam na głos.
-O Boże,odpisz mu ze zadzwonię jak dojedziemy do domu-Powiedział nie dowierzając."Harry nie fochaj się.Lou zadzwoni jak dojedziemy"-Nacisnęłam wyślij i już po chwili chłopak odpisał "No,zobaczymy...zobaczymy"Postanowiła,że już nie będę mu odpisywać,nie miałam zamiaru tracić na niego pieniędzy.
30 minut później
-Lou duszno mi i siku muszę.-Mruknęłam ściągając kurtkę.Już od jakiegoś czasie było mi gorąco,ale myślałam że zaraz mi przejdzie,jednak tak się nie stało.Chłopak tylko dziwnie na mnie spojrzał i otworzył jedną szybę.Od razu zrobiło mi się lepiej,chociaż pod jednym względem.
-Za chwilę dojedziemy do Londynu.-Powiedział niezadowolony.
-Ale ja zaraz nie wyrobię.-Kręciłam się na siedzeniu.Przez następne 5 minut jęczałam mu nad uchem więc się w końcu nade mną zlitował i zatrzymał się na stacji.Szybko wyskoczyłam z samochodu co jednak nie wyszło mi na dobre,bo tak zakręciło mi się w głowie,że prawie się wywaliłam.Po woli weszliśmy do budynku,Lou poszedł chyba coś kupić a ja skierowałam się w stronę łazienki.Załatwiłam swoje potrzeby i już chciałam wrócić do Louisa gdy nogi się pode mną ugięły,przez poje ciało przeszła fala gorąca a zaraz potem zimna i straciłam panowanie nad ciałem i po prostu upadłam na ziemię.Ostatnie co pamiętam to,że przy spadaniu uderzyłam się w głowę o półkę z jedzeniem przy której stałam.

<Oczyma Louisa>


Płaciłem właśnie za cukierki  i już odchodziłem od kasy gdy zobaczyłem dziewczynę leżącą na ziemi.Szybko tam podbiegłem,z głowy lała się krew i była nieprzytomna.Nie miałem pojęcia co się stało.Podejrzewałem tylko,że pewnie znowu zemdlała i przy okazji o coś się uderzyła,ale to były tylko miej domysły.Od razu krzyknąłem do kasjerki,żeby zadzwoniła po karetkę,a kobieta od razu to uczyniła.
-Lilka proszę cię obudź się.-Trzymałem ją na swoich kolanach i patrzyłem na jej bladą twarz modląc się,żeby nic jej się nie stało.Przy linii włosów na czole miała wielką szramę z której wypływała krew.Nie mogłem patrzeć jak ważna dla mnie osoba jest w takim stanie.Minuty do przyjazdu karetki wydawały się być dla mnie godzinami.Zebrało się przy nas więcej osób,ale nikt nie wiedział jak może jej pomóc.Najważniejsze było to,że miała puls.W końcu pogotowie przyjechało i od razu się nią zajęli.Wszystko działo się tak szybko,zabrali ja do karetki,ale mi nie pozwolili z nimi jechać dlatego szybko pobiegłem do samochodu,starając się jak najbardziej uspokoić.Pojechałem za nimi.Bałem się strasznie o moja mała kuzynkę.


---------------------------------------------------------------------------------------

 14 Komentarzy=Następny rozdział


Taki krótki,ale nie miałam chęci do pisania no i byłam u babci a tam nie mam neta niestety.Mam nadzieje,że rozumiecie.W końcu są wakacje i też chce mieć trochę odpoczynku.
Musze was poinformować,że po woli zbliżamy się do końca opowiadania :(((
Dlatego uważnie czytajcie następne rozdziały,bo już nie długo tajemnica wyjdzie na jaw.
a jak myślicie co się stało Lily i jak będzie wyglądała dalej jej historia,śmiało piszcie ;))

15 komentarzy:

  1. jeju *o* Harry <33 hahahah xd
    szkoda ż epowoli koniec no ale jeszcze jest blog z Amber <3 :D
    Super piszesz! czekam na nex!
    W. ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha okey jest rozdział jak zawsze boski :* <333
    :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny!
    Biedna Lila!
    Ach ten Harry...
    "Nie będę na niego marnowała pieniędzy"
    Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny
    rozumiem Cię
    ale mam nadzieje że nie skończysz tego opowiadanie jest świetne uwielbiam je
    życzę udanych wakacji i weny :) /Natu

    OdpowiedzUsuń
  5. Koooooochaaaaaaaam ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  6. genialne zwłaszcza harry

    OdpowiedzUsuń
  7. najlepszy harry :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny kiedy nn ??
    Jakbyś mogła mi odpisać ||Sushi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niedzieli powinien się pojawić,bo potem wyjeżdżam ;))

      Usuń