środa, 16 lipca 2014

Rozdzial 35


 Rozdział dedykowany Alex Tomlinson.Jesteś kochana <33

 

 

23 Grudnia niedziela



Usłyszałam śmiechy i rozmowy z dołu.Otworzyłam leniwie o czy,spojrzałam na zegarek była 9:15 obok na łóżku leżała tylko Fizzy.Nie chciałam wstawać w ogóle nic nie chciałam.Dzisiejszy dzień tak jak i kolejne mogły by w ogóle  nie istnieć.Nie chce udawać,że wszystko jest w porzątku,ale to jedyne wyjście by nie zepsuć świąt innym.Nie chce żeby przeze mnie ich dni wspólnie spędzone z Louisem były nieudane.Dlatego postanowiłam jak najmniej czasu spędzać na dole ze wszystkimi.Nie chce siedzieć z nimi i patrzeń na te uśmiechnięte od uch do ucha buźki.To nie na moje siły,w tym momencie chce być sama.Poszłam do łazienki na szczęście nikogo w niej nie było.Ubrałam spodnie,koszulkę na wierzch jeszcze gruby sweter a na stopy wełniane skarpety,bo było mi strasznie zimno.Nie miałam na nic ochoty i nic mi się nie chciało,mimo kilku godzinnego snu byłam zmęczona. Pod oczami miałam  wory,a cera  prawie niczym nie różniła się od mąki.Dlatego nałożyłam na twarz trochę podkładu i dokładnie wtarłam go w skórę.Włosy rozczesałam i zrobiłam dwa warkocze po czym wyszłam z łazienki.Z dołu było słychać krzyk bliźniaczek i śmiech Louisa.Z pokoju wyszła zaspana Fizzy.
-Hej.-Przywitałam się z nią,ale nie otrzymałam odpowiedzi.Za to dziewczyna wlazła prawie na komodę stojącą przy ścianie.I gdybym jej nie pociągnęła w moją stronę to zdjęcia stojące na meblu zleciały by.Zaśmiałam się w duchu i podprowadziłam na wpół przytomną brunetkę do łazienki.Wróciłam do naszego wspólnego pokoju i zaszyłam się z powrotem pod kołdrą.Siedziałam oparta o stos poduszek i beznamiętnie wpatrywałam się w drzwi naprzeciwko mnie,tak jakbym miała nadzieję,że za chwilę wejdą przez nie rodzice.Powiedzą,że to wszystko było kłamstwem i,że znów wszystko wróci do normy.Oczywiście nic takiego się nie stało,a ja ocknęłam się dopiero gdy do pokoju wlazła szurając nogami brunetka.
-Lila chodź na dół,wołają nas.-Powiedziała do mnie i już jej nie było.Nie chętnie zeszłam na parter,ale od razu gdy weszłam do kuchni łzy pojawiły mi się w oczach.Widok rodzinnej sielanki wcale nie działał na mnie dobrze,wręcz przeciwnie jeszcze bardziej się dobiłam.Wszyscy byli tacy weseli i przyjaźnie nastawieni do siebie.Louis z Lottie i ciocią przygotowywali śniadanie rzucając w siebie co chwile jakimiś produktami które potem lądowały na stole.A El z dziewczynami śmiały się z jakiegoś artykułu napisanego w gazecie.Ja z ledwością zatamowałam łzy i z grymasem,który miał wyglądać jak uśmiech usiadłam na krześle obok Daisy.Siedziałam wpatrzona w ścianę przed sobą do puki na miejscu na przeciwko mnie usiadła ciocia.
-No jedz dziecko.-Jej słowa wyrwały mnie z rozmyśleń nad tym jak dyskretnie wymknąć się na górę.Jednak w końcu stwierdziłam,że zjem z nimi ten posiłek i potem pójdę do pokoju.
-No tak.-Sięgnęłam po bułkę którą posmarowałam pastą jajeczną i jadłam nie odzywając się ani słowem.Wszyscy co chwilę coś do siebie mówili i śmiali się tak jakby mnie tam w ogóle nie było,co nawet mi odpowiadało.
-Lila jedziesz z nami do galerii na zakupy?-spojrzała na mnie El a zaraz z nią Lottie z Fizzy.
-No chodź,będzie fajnie.-Zachęcała mnie ta młodsza,ale ja od razu widziałam,że nie chce z nimi iść.
-Wiecie jakoś nie mam ochoty.zostanę w domu.-Popatrzyłam na nie przepraszająco.Te nic nie odpowiedziały zrobiły tylko smutne miny i wróciły do jedzenia.
-A ty Louis jakie masz plany?-Uśmiechnęła się cwaniacko El.
-My z dziewczynkami mamy ważną misję do spełnienia co nie?-Chłopak popatrzył na nie a te radośnie pokiwały głowami.
-No musimy załatwić taką jedną sprawę.-Zachichotała Phoebe.Po zjedzonym posiłku nie zauważalnie wymsknęłam się z dołu i poszłam do pokoju.Wiedziałam,że za chwilę przyjdzie tam Fizz dlatego starałam się nie rozkleić,co było dosyć trudne przy oglądaniu starych zdjęć.Zabrałam ze sobą chyba z 6 albumów,aby powspominać stare czasy.Tak jak myślałam dziewczyna pojawila sie po 10 minutach w pokoju.
-Lila jesteś pewna,że nie chcesz jechać?-Usiadła obok mnie,ale gdy zobaczyła co trzyma w ręce od razu dodała.
-Chociaż w sumie jak nie chcesz to nie musisz.-Uśmiechnęła się do mnie smutno i znów spojrzała na zdjęcia.
-Dzięki że mnie rozumiesz.Nie mam ochoty nigdzie wychodzić i patrzyć na te wszystkie uśmiechnięte buźki przechodniów i te ozdoby świąteczne i w ogóle nie mam ochoty na święta.-Załamałam ręce a w moich oczach pojawiły się łzy.
-Spokojnie,nie będę cię do niczego namawiać.To zrozumiałe,ja nie wiem jak bym sobie poradziła gdyby rodzice umarli i została bym sama.Ale ty na prawdę świetnie sobie radzisz.-Obięła mnie ramieniem.
-Z kąt to wiesz?-Zapytałam zdziwiona.
-Wiesz od kąt pojawiłaś się u Louisa on stał się taki bardziej odpowiedzialny.Co drugi dzień dzwoni do mamy,opowiada jej co się tam u was dzieje i prosi o rady.Myślisz że sam by wpadł na pomysł,żebyś była z Taylor w x-factor.-Powiedziała to a ja nie mogłam uwierzyć.
-A ja myślałam,że to był pomysł Harry'ego.
-On też nie jest za błyskotliwy-Zaśmiała się-Mama podpowiedziała to Louisowi a on pogadał potem z Harrym i Paulem i stwierdzili,że to dobry pomysł.Podobno Taylor od razu się zgodziła.-Posłała mi ciepły uśmiech i podeszła do szafy.
-No a mama czasami nap otem opowiada co się tam u was dzieję.-Zakończyła swoją opowieść i zaczęła szukać czegoś w szafie.
W sumie to mogłam się domyśleć,że to nie był jego pomysł,ale z drugiej strony nie miałam zielonego pojęcia,że Louis wszystko opowiada cioci.Chociaż może to i lepiej,że jakaś starsza kobieta,która ma doświadczenie z dziećmi podpowiada mu co ma robić.Bo gdyby sam miał sobie radzić to chyba nasze życie nie wyglądało by tak samo.
-Dobra,lecę.Kupimy ci coś na pocieszenie.-Powiedziała wychodząc i już jej nie było.Chwilę potem drzwi wejściowe trzasnęły a z dołu było słychać tylko kłócące się bliźniaczki.Siedziałam po turecku na pościelonym łóżku gdy przypomniało mi się,że miałam zadzwonić dzisiaj do Wal.Szybko sięgnęłam telefon z komody i wybrałam jej numer.Odebrała po dwóch sygnałach.
-No wreszcie księżniczka dzwoni.-Powiedziała wesoło.
-Hej,też miło cię usłyszeć.
-A no tak,miło cię usłyszeć.-Powiedziała szybko tak jakby coś ją goniło-Lila dlaczego mi nie powiedziałaś,że masz chłopaka.-Wydarła się podekscytowana do słuchawki.Gdy to usłyszałam to prawie spadłam z łóżka.
-Że co ja nie ma chłopaka.W ogóle z kąt taki pomysł.-Oburzyłam się.
-No jak.Jakiś Nathan oznaczył cię na zdjęciu na facebooka na którym jesteś ty i jakaś mała dziewczynka w szpitalu.Właśnie co ty robiłaś w szpitalu,a z resztą nie ważne.Opowiadaj z kąt go znasz,ile ma lat,w ogóle wszystko opowiadaj.-Mówiła tak szybko,że ledwo ją zrozumiałam.
-Wal to nie jest mój chłopak on mi się nawet nie podoba i o jakie zdjęcie ci chodzi?-Skłamałam,ten chłopak miał w sobie coś takiego czego nie byłam w stanie opisać.
-Dziewczyno czy ty ostatnio włączałaś komputer.-Westchnęła.
-Wiesz jakoś nie miałam okazji.
-No to leć szybko.-Krzyknęła.
-No dobra,już dobra.-Wyszłam z pokoju i poszłam do sypialni Lou,wzięłam jego komputer i wróciłam do pokoju Fizz.Zalogowałam się i pierwsze co zobaczyłam to tysiące wiadomości i powiadomień.Weszłam na profil Natha i faktycznie wstawił zdjęcie gdy siedziałam z Madeleine na łóżku szpitalnym.Nawet nie skapnęłam się kiedy on zrobił to zdjęcie.Podpis dał mi wiele do myślenia "Trudno czekać na coś co wiesz,że może nigdy nie nastąpić.Jeszcze trudniej zrezygnować gdy wiesz,że to wszystko czego pragniesz"Westchnęłam z dumy a Wal się zaśmiała.
-I on wcale ci się nie podoba.-Powiedziała z sarkazmem.
-No dobra,chcesz znać prawdę?-Westchnęłam.
-No słucham.-Opowiedziałam jej jak się poznaliśmy i co czuję gdy z nim rozmawiam,ogólnie gadałyśmy o nim chyba z godzinę.
-No nieźle,skoro tak o nim mówisz to chyba się zakochałaś.-Piszczała mi do słuchawki.
-No chyba tak.-Czułam jak się czerwienie.
-Ale super,och muszę już kończyć Zayn mnie woła.
-Dobra to pozdrów go i w ogóle całą rodzinę ode mnie.Paaa.
-No cześć kochana,powodzenia z Nathanem.-Zaśmiała się jeszcze i zachichotała.Siedziałam wpatrzona w to zdjęcie i zastanawiałam się co on chciał przez to powiedzieć.Na początku wywnioskowałam,że skoro na zdjęciu jest też Mad to może chodziło mu o jej chorobę.W końcu on pragnie,żeby jego siostra była zdrowa i czeka na to,chociaż nic nie jest pewne.Ale potem serce podpowiedziało mi,że może to chodzi o mnie.Ale z drugiej strony jeżeli to o mnie to znaczyło by,że on mnie pragnie?
-Nie to nie możliwe,żeby się we mnie zakochał.-Powtarzałam sobie pod nosem.Chyba z następne pół godziny wpatrywałam się w ten podpis i analizowałam go.Do głowy przyszedł mi nawet taki pomysł,że wstawił złe zdjęcie i się nie skapnął.Myśląc o nim nie zaprzątałam sobie głowy stwierdzeniami co by było gdyby.Dlatego stwierdziłam,że ten chłopak ma na prawdę w sobie coś takiego niezwykłego.Z rozmyśleń wyrwał mnie trzask drzwi z dołu.
-Wróciliśmy-Rozległ się krzyk Louisa,a potem śmiech bliźniaczek.Szybko zamknęłam komputer i pognałam do sypialni Louisa,żeby go odłożyć.W końcu nie spytałam się go czy mogę,a chłopak zawsze nie chętnie mi go dawał.Na szczęście zdążyłam,zanim ktokolwiek wszedł na górę.Odetchnęłam z ulgą gdy siedziałam już na łóżku w pokoju Fizzy.Wzięłam z powrotem album i zaczęłam oglądać zdjęcia,które znaczyły dla mnie bardzo dużo.Była to pamiątka po rodzicach,która skrywała w sobie szczęśliwe chwile w moim życiu,które już nigdy nie nastąpią.Z oczu automatycznie pociekły mi łzy,a ręce zaczęły się trząść.Siedziałam zalana słoną wodą z godzinę gdy usłyszałam krzyk cioci z dołu.
-Lila zejdź na lunch.-Automatycznie zerwałam się na równe nogi i wytarłam łzy.Oczy miałam całe czerwone i opuchnięte dlatego najpierw poszłam przemyć twarz woda a dopiero potem poszłam na dół.Długo tam nie posiedziałam bo gdy tylko zjadłam swoją porcję makaronu z powrotem pognałam do góry.Do końca dnia siedziałam w pokoju,raz pod kołdrą bo było mi tak zimno a raz z głową spuszczoną na dół z łóżka robiłam wszystko aby tylko nie schodzić na dół i udawało mi się to.Ciocia parę razy mnie wołał,ale ja zawsze miałam jakąś wymówkę.A to że rozmawiałam przez telefon,chociaż w cale tak nie była albo że muszę do toalety.I tak minął mi cały dzień.

--------------------------------------------------------------------------------------------------

 8 komentarzy=następny rozdział




Witam was robaczki.Wróciłam już z wyjazdu i muszę wam coś powiedzieć.
Próbowałam przez ten tydzień nie myśleć o dalszej historii Lily,żeby trochę odpocząć.Ale po prostu nie mogłam,o czym nie pomyślałam to wszystko kończyło się tym,że wymyślałam dalsze przygody naszej bohaterki.Nawet gdy opalałam się na leżaku wymyślałam zakończenie pierwszej części.
Dlatego stwierdzam,że blog już na dobre stał się częścią mojego życia.JA już po prostu nie umiem bez niego żyć.A to wszystko dzięki wam.Bo gdybyście mnie tak dzielnie nie wspierali to nie pisała bym dalej tej historii i chciałam wam bardzo mocno podziękować,że ze mną jesteście.Kocham was <3333

Co do rozdziału to końcówka mi nie wyszła,bo chciałam jak najszybciej opublikować wam ten rozdział i przy następnym postaram się zrobić jakieś ciekawsze zakończenie.No i przepraszam za błędy,ale się spieszyłam.

15 komentarzy:

  1. Mmie się podoba.Dziękuje za dedykację.Dlaczego anonimy nie mogą komentować wiesz niektórzy nie mają konta google :)
    A co do rozdziałubto perfect naprawdę.Kawał dobrej roboty a ja chcę już następny rozdział
    a tak pozatym to jestem pierwsza *taniec szczęścia*
    :* <3333333
    KOFFAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację,już zmieniłam ustawienia.Teraz każdy może skomentować ;))

      Usuń
    2. Wiem,że jestem okropna,ale kiedy nn bo ja zaraz eksploduje.To opowiadanie jest świetne i jest u mnie na pierwszym miejscu.A tak pozatym to jest 12 kom no teraz 13
      Dziękuje,że jesteś i piszesz :* <3333 :))
      Pozdrawiam <333 :******

      Usuń
    3. Wcale nie jesteś okropna.Jesteś bardzo kochan,ze piszesz mi tu takie rzeczy <333 Tak właściwie to dzięki tobie jest tyle kom.Ja nawet nie wiedziałam ze jest zablokowana funkcja zeby anonimy komentowały.
      A co do rozdziału to zrobie wszystko co w mojej mocy zeby pojawił sie dzisiaj ;)) ;*****

      Usuń
    4. Jeje to świetnie.Wiesz jak coś. to ja mam ADHDhihi ale na rozdział czekam na 100% :>
      Ty też jesteś kochana:* <3
      www.opowiadanie-brutalne-o-1d.blogspot.com ------> i mój blog
      Zapraszam :* <33(oczywiście jak chcesz) :* <33 :3

      Usuń
  2. Świetny rozdział jak zawsze :) Czekam z niecierpliwością na next.

    OdpowiedzUsuń
  3. Huhu to jest świetne/Dagg

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jupi rozdział supcio
    kiedy nn??? :) :* *

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam nadzieję,że sprawa się wyjaśni dlaczego Louis nie ma serca :))
    Czekam na nn~Gumisie,Muminki i inne stworzenia leśne :* <33

    OdpowiedzUsuń
  7. n e x t ! ! ! To jest super!

    OdpowiedzUsuń
  8. Mhm <3 to jest super. Uwielbiam twoje opowiadanie i czekam na kolejny rozdzial.

    OdpowiedzUsuń
  9. No,no podoba mi się xD :P|| Sushi

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy następny ? Ten rozdział był świetny .Masz talent do pisania <3
    Kocham ten blog czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział. Mam nadzieje że pojawi się niedługo :* <3 /Natu

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny ten rozdział czekam na next'a

    tośka

    OdpowiedzUsuń