czwartek, 21 sierpnia 2014

Rozdział 41

<Oczami Lily>


Wszędzie jasno,jedna wilka jasność a z niej wyłaniająca się postać mężczyzny.Czuję chłód otaczający moje ciało i lekki wiatr targający moją długą białą sukienkę.
-Witaj-Donośny głos rozbrzmiewa,jednak jeszcze dokładnie nie widzę jego właściciela.Chcę odpowiedzieć,ale moje usta odmawiają posłuszeństwa,wargi po prostu się nie otwierają,a ja nie mam nad tym panowania.Czuję coraz zimniejsze powietrze,jasność po woli zaczyna znikać i w końcu stoję twarzą w twarz ze starszym mężczyzną z dużymi czarnymi oczami,zarostem i brązowymi krótkimi włosami.
-Daliśmy ci szansę.-Echo rozległo się w tej całej jasności.Nic z tego nie rozumiem,chce się zapytać o co chodzi z tą szansą,ale moje usta znów nie współpracują.Walcze ze sobą,ale to nic nie daje,moje struny głosowe również odmawiają posłuszeństwa.W końcu poddaje się i spoglądam na pojawiające się po obu stronach mężczyzny niebieskie obłoki.Bardzo dziwne zjawisko,jednak brunet wydaję się nie być tym ani trochę zaskoczony.
-Wybierz rozsądnie.-Powiedział donośnym głosem pozbawionym jakichkolwiek uczuć.W tym momencie widzę w jednej z chmur pojawiające się postacie i pomieszczenie.Jest to mój stary pokój w domu dziecka.
-Pierwsze wspomnienie.-Powiedział mężczyzna a ja jak zachipnotyzowana patrzę się w wielki obłok.

Kobieta podeszła do drzwi i je otworzyła.Staną w nich młody chłopak w szarych spodniach,koszulce w niebieskie paski i brązowej kurtce.
Podszedł do mnie i się uśmiechną.Siedziałam i tępo się na niego patrzyłam.
-Cześć jestem Louis,a ty penie Lila,tak?-Nie odpowiedziałam.
-Widzę że nie jesteś rozmowna,to ja powiem ci coś o sobie.Jestem Louis mieszkam z czwórką moich przyjaciół w Londynie.Mam 4 siostry,a ty kuzynki.-Opowiadał tak przez jakiś czas,a ja uważnie go słuchałam.Chyba wyczuł że nie mam zamiaru nic powiedzieć.
-Przyjadę po ciebie jutro o 10:30.I nie martw się będzie ci się dobrze z nami mieszkało.-Ostatni raz się do mnie uśmiechnął i wyszedł.


 To moje pierwsze spotkanie z Louisem.Patrze na to i robi mi się go trochę żal,stwierdzam że mogłam być dla niego milsza.Nie mam dużo czasu na zastanawianie się,bo w chmurze już pojawia się następna scena.
-Drugie wspomnienie.-Znów ten sam głos.

Przekręciłam głowę w stronę szafki na której leżał mój telefon jednak to co tam zobaczyłam przeraziło mnie.Na mojej komórce siedział ogromniasty pająk,w warto jeszcze dodać,że ja panicznie boję się tych stworzeń.W jednej sekundzie wygramoliłam się z pościeli i zaczęłam wydzierać się w niebo głosy.Wyskoczyłam jak oparzona z łóżka a następnie z pokoju ciągle krzycząc.Zbiegłam po schodach i pędem ruszyłam w stronę kanapy na której siedział Louis z Harrym.Byłam zbyt przerażona obecnością tego potwora w moim pokoju i nie zastanawiałam się długo nad tym co tu robi loczek.
Ci spojrzeli się na mnie jak na idiotkę,ale zauważyłam w ich oczach także lekki strach.
-Spokojnie kochanie.Powiedz co się stało?-Louis złapał mnie za ramiona i spojrzał mi w oczy.Widziałam,ze jest zaniepokojony moim zachowaniem,ale podobało mi się to że się o mnie tak martwi.
-Tamm...taaam....jest....paaa.....paaa...jąkkkkk.-Jąkałam się.Spojrzałam na chłopaka,było widać,że odetchnął  z ulgą gdy to usłyszał.
-Oj,malutka boisz się pająków?-Cicho się zaśmiał i mnie przytulił.
-Tak od zawsze a w moim pokoju siedzi wielki i tłusty potwór.Zabijcie go!!!-Wydarłam się na cały głos tak,że chyba cała okolica mnie słyszała,a brunet momentalnie ode mnie odskoczył.
-Jakiego potwora macie zabić?-Do domu wszedł sobie jak gdyby nigdy nic spokojny Niall z torbą w ręce.
-Takiego wielkiego i tłustego-Zarechotał Harry.
-Zabijcie tego pająka...och no zabijcie go!!!-Krzyczałam skacząc po całym pomieszczeniu.
-Wspaniały Harry cie uratuje!-Wydarł się i już go nie było na dole.
-Gdzie on jest?-Usłyszeliśmy po chwili krzyk z góry.
-Na szafce obok łóżka-Wydarłam się prosto do ucha Nialla,który stanął obok mnie.
-Ejjjjj-Oburzył się,zatkał rękami uszy i usiadł na kanapie obok Louisa.Stałam na środku pokoju,ręce które lekko mi się trzęsły przyłożyłam do serca modląc się żeby Harry wykończył tego potwora.
-Zabiłeś?-Krzyknęłam przerywając ciszę panującą w pomieszczeniu.Wtedy na schodach pojawił się chłopak z wielkim bananem na ustach.
-Takkkk,żadnego tłustego pająka nie ma.
-Dziękuje jesteś kochany-Uśmiechnęłam się,podleciałam do niego i zawiesiłam mu się na szyi ten mnie podniósł tak,że nogi luźno zwisały mi nad ziemią.


Widzę to i w tym momencie zrozumiałam jakie mam szczęście,że trafiłam do ludzi na których mogę zawsze liczyć i zawsze mi pomogą.
-Trzecie wspomnienie.-Mówi facet.

 -Bliska?Przecież ja jestem dla was obcą osobą.-Powiedziałam smutno.
-Nie mów tak,bo to nie prawda.-Uśmiechnął się pocieszająco Niall.
-Jesteś dla nas jak rodzina,zawsze będziemy cię chronić i pomagać Ci w trudnych chwilach.Ja traktuje cię jak jedną z moich ukochanych sióstr.-Powiedział Zayn i otarł jedną łzę z mojego policzka.To co powiedział było na prawdę miłe i dodało mi trochę otuchy.
-Wiesz ja też zawsze chciałem mieć siostrę i ty nią właśnie jesteś.-Odwrócił się w moja stronę Niall.
-No widzisz a ja teraz mam dwie wspaniałe siostrunie.-Powiedział piskliwym głosikiem Harry przez co wszyscy zachichotaliśmy,nawet ja.
-Dzięki,ale wiem,że mówicie tak tylko żeby mnie pocieszyć.-Powiedziałam,chociaż w głębi serca miałam nadzieję,że się mylę.
-No coś ty.Nawet tak nie myśl.-Poczochrał mnie po włosach Zayn.


Sytuacja ta miała miejsce w samochodzie w drodze na lotnisko wtedy gdy pokłóciłam się z Louisem.Bardzo dobrze pamiętam ten dzień.Usłyszałam słowa chłopaków i zachciało mi się płakać.Ja ich też kocham jak własnych braci,których nigdy nie miała,ale nigdy im tego nie mówiłam.W tamtej chwili stwierdziłam,że muszę to zmienić.Czekam na następną scenkę,ale nic takiego się nie dzieje,przeciwnie chmura zrobiła się po prostu biała.Za to w drugim obłoku coś się zmienia i zaczynają pojawiać się jacyś ludzie.Po chwili rozpoznaję w nich rodziców.Wyglądają tak realistycznie,że aż w moich oczach pojawiły się łzy.Wyciągam w ich stronę dłoń próbując ich dotknąć,ale są za daleko.Mama wygląda ślicznie jej długie ciemne włosy opadają na ramiona i odznaczają się na białej długiej sukience podobnej do mojej.Na jej twarzy oczywiście gości szeroki uśmiech.Tata ubrany jest w swoją ulubioną koszulę i dżinsy,jego krótkie włosy postawione są na żel.On też się do mnie promiennie uśmiecha.Chce się odezwać,ale znowu nie mogę.Zaczyna mnie to irytować,a mama widząc moją niezadowoloną minę zaczyna chichotać.Przez dźwięk jej głosu sama się uśmiechnęłam,a moje ciało przeszyły ciarki.
-Spokojnie kochanie.-Mam ochotę jej dotknąć,ale nie ma takiej możliwości.
-Kochanie cokolwiek się stanie wiedz,że my z mamą zawsze będziemy cię wspierać.-Tata złamał dłoń kobiety.
-Możesz nam coś obiecać?-Widzę,że wzrok mojej rodzicielki jest pełen nadziei.Znów chce się odezwać,ale w końcu kiwam tylko głową na znak,że się zgadzam.
-Nie wybieraj nas.-Nie wiem o co im chodzi i bardzo chce się zapyta,ale nie mogę.
-Kochanie jesteśmy przy tobie codziennie,patrzymy jak radzisz sobie w nowej sytuacji i jesteśmy z ciebie dumni.Każdy rodzic chciał by taką córkę.Na swojej drodze spotkasz jeszcze wiele przeszkód,ale nie poddawaj się nigdy,pamiętaj jak masz jakiś problem staraj się go rozwiązać a nie omijać.-Głosu mamy mogła bym słuchać godzinami.
-Lila musisz żyć,walcz za wszelką cenę i bądź silna.Słyszysz masz żyć dalej,dlatego nie zgadzaj się na pierwsza propozycję.Rozumiesz?-Tata czeka na moją odpowiedź.Nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodź dlatego kiwam tylko głową na zgodę.
-Kochamy cię córeczko,zawsze jesteśmy przy tobie.-Mówili oboje i po woli zanikali.
-Teraz czas na podjęcie decyzji.Chcesz iść do rodziców czy na ziemie do zespołu.-Po jednej stronie faceta pojawili się znów rodzice,a po drugiej cały zespół.Mężczyzna pierwszy raz na mnie spojrzał.Jego słowa mnie zamurowały.Stoję jak złup i nie umiem się ruszyć.Teraz już wszystkie fakty do siebie pasują.Z jednej strony bardzo chce do rodziców,ale obiecałam im też coś.Jeżeli kazali mi tak zrobić to na pewno dla mojego dobra.A ja na prawdę chcę kiedyś wyjść za mąż,mieć dzieci i psa,a wiem że gdybym wybrała rodziców to pewnie tak by się nie stało.Decyzję muszę podjąć teraz,ale to bardzo trudne.Wiem,że na ziemi czekają na mnie chłopaki i znajomi,ale ja kocham rodziców dlatego nie umiem zdecydować.Bije się z myślami i wtedy w głowie zaczynają mi huczeć słowa taty "Lila musisz żyć". Nie mogę się odezwać dlatego z wielkim trudem wskazałam na obłok z uśmiechniętymi chłopakami.Wybieram chłopaków dlatego,że wiem że rodzice i tak cały czas przy mnie są.
-Tak więc żegnaj.-Usłyszałam i potem już tylko oślepiła mnie jeszcze większa jasność.

 

<Oczyma El>


Właśnie skończyłam rozmawiać przez telefon z właścicielem domku w górach aby odwołać rezerwację.Dzisiaj mieliśmy jechać z Lou na taki romantyczny wyjazd,ale nic z tego nie wyjdzie.Na razie najważniejsze jest,żeby małej się nie pogorszyło.Weszłam do sali gdzie siedziały Lou i Dan,a na przeciwko Pezz.Podeszłam do swojego krzesła i bez słowa usiadłam.
-I co udało się?-Spojrzała na mnie dziewczyna Zayna.
-Miał trochę pretensje na początku,ale jak wytłumaczyłam co i jak to odpuścił.-Uśmiechnęłam się smutno.
-Jeszcze nigdy nie widziałam chłopaków w takim stanie.-Pokręciła głową Lou.
-Masakra,oni nie mogę się tak dołować.Oczywiście wszyscy się martwią,ale Louis to chyba zadręczy się psychicznie.-Perrie miała rację.
-No,ale co możemy zrobić do puki jej stan się nie polepszy.-Załamałam ręce.
-Ej patrzcie.-Dan która ciągle patrzyła na małą podskoczyła na krześle.
-Co jest?-Wszystkie spojrzałyśmy na dziewczynkę.
-Ruszyła ręką.-Zapiszczała brunetka.Faktycznie po chwili znów jej dłoń podniosła się z pościeli.Serce zabiło mi mocniej gdy po woli otworzyła jedno oko,a potem drugie.Trochę potrwało za nim przyzwyczaiła się do światła w sali.Ale gdy wypowiedziała już kilka słów kamień spadł mi z serca i miałam ochotę skakać z radości.
-Co się stało?-Było widać,że powiedzenie tego kosztowało ją dużo siły.
-Spokojnie.-Dan dotknęła jej dłoni a ta po woli ją chwyciła.
-Idę po lekarza.-Pezz szybko wyszła z sali.
-Kochanie już dobrze.-Gładziłam dziewczynkę po włosach.Dosłownie po 10 sekundach do sali wszedł lekarz i dwie pielęgniarki które od razu wyprosiły nas z pomieszczenia.Gdy tylko wyszłysmy zadzwoniłyśmy do chłopaków.

 

<Oczyma Lily>


Znajome głosy rozchodziły się w pomieszczeniu gdzie się znajdowałam.Chciałam zobaczyć do kogo one należą dlatego po woli otworzyłam jedno oko,ale gdy poraziło mnie światło szybko je zamknęłam.Kolejna próba wyszła już trochę lepiej i w końcu mogłam podnieść zmęczone powieki.Gdy tylko to zrobiłam poczułam kłujący ból głowy.Cztery pary oczu wgapiały się we mnie,dziewczyny wyglądały na zmartwione,ale po woli zaczynały się rozpromieniać.
-Co się stało?-Powiedziałam z ledwością,po prostu nie miałam na nic siły.Ostatnią rzeczą jaką pamiętam było pożegnanie z rodziną w Doncaster później tylko ciemność.
-Spokojnie-Dan chwyciła moją dłoń.Dziewczyny widziały,że nic nie mogę zrobić nawet powiedzieć.
-Idę po lekarza.-Perrie zerwała się z krzesła.Reszta gapiła się na mnie z delikatnymi uśmeichami na twarzy.
-Kochanie już dobrze.-El mówił to raczej do siebie niż do mnie.Widać było że wszystkie są trochę pod denerwowane.Po chwili do sali wszedł facet w odrażającym białym fartuchu a za nim dwie kobiety.
30 minut później
Leże podłączona do dwóch kroplówek,głowa po woli przestaje boleć,bo podali mi leki.Dziewczyny są ze mną,ciągle coś mi opowiadają i rozweselają.Ja nie mam jeszcze siły żeby dużo mówić.
-Lilla,boże dziecko.-W drzwiach pojawił się Louis z Harrym.Od razu podlecieli do łóżka.
-Jak się ciesze,jak się czujesz?-Było widać wielką ulgę w jego oczach.Nigdy bym nie pomyślała,że tak się o mnie martwili,ale dziewczyny opowiedziały mi wszystko co się działo tu w szpitalu z nimi.
-Dobrze.-Wychrypiałam.
-No właśnie widzę.-Spojrzał na mnie podejrzliwie.Lou usiadł obok mnie na łóżku.
-Ale się martwiliśmy.-Spojrzał na mnie.
-Dziękuję.-Uśmiechnęłam się chciałam się podnieść go przytulić,ale byłam cała obolała i dosłownie wszystkie mięśnie dały o sobie znać.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
 14 Komentarzy=Następny rozdział

No i jest kolejny.Przepraszam bardzo za końcówkę,jak zwykle ją spieprzyłam.
Mam nadzieję,że chociaż trochę się podoba.
No i informacja,już niedługo ujawni się tajemnica chłopców,wiec zachęcam od czytania dalej ;))
A jak chcecie być informowani piszcie do mnie na twitterze albo podajcie swoje gg.

22 komentarze:

  1. Świetny rozdział :) Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  2. Huhu,ale się dzieje kocham <3 :* :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, nie mogę się doczekać,aż powiedzą o tej ich umowie

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział, czekam na next :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny! <33
    życzę weny ;**
    W. ;**

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku najlepszy naprawdę <3 kocham tego bloga więcej takich blogów xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski! Czekam na nexta i życze weny

    OdpowiedzUsuń
  8. Super czekam na kolejny ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Boziu, zajbisty *.* Fajnie że zrobiłaś trochę dłuższy :) jak będzie ten rozdział z tajemnicą, mogłabyś zrobić taki bardzo długi? Lepiej by sie czytało ^^ :* życzę weny! Kc Xx

    OdpowiedzUsuń
  10. suuper już nie moge sie doczekac tej tajemnicy

    OdpowiedzUsuń
  11. SUPER SUPER I JESZCZE RAZ SUPER
    Proszę (ładnie proszę) o następny
    Pozdrawiam <333
    Coluś :******

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam nadzieje że to będzie jakaś tajemnica co wstrząśnie tym blogiem a nie typu, że Louis to jej brat xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja mam nadzieje że was nie zawiode,bo bardzo się o to boję,że się nie spodoba :// Ale mogę Ci obiecać że to nie jest jego siostra ;)) hehe

      Usuń
    2. To fajnie, ja na pewno zostanę, no ten blog jest w moim typie, wole takie niż te denne historie miłosne xD. Wiec jak skończysz pisać tego bloga, to zrób jakiś podobny :D albo nigdy nie przestawaj! Jeśli ta "tajemnica" którą wymyśliłaś do bloga, namiesza trochę, to na pewno sie nie zawiedziemy ;). Ten blog to strzał w 10. Cieszę sie ze go znalazłam ;*

      Usuń
    3. Oooo jaka jesteś kochana ;* Dziękuje <3 Fajnie wiedzieć ze to co pisze nie idzie na marne i kogoś wciągnęło ;)) Na prawdę jestes super czytelniczką.Właśnie takie kom. motywują do pisania dalszych rozdziałów <33

      Usuń
  13. cudowny rozdział a ciekawość zżera mnie od sierotka
    kiedy mniej więcej będzie następny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciała bym jak najszybciej,dlatego jutro siedze i cały dzień piszę, wiec może we worek,albo nawet jutro :))

      Usuń
    2. Fajnie, by było jutro :). Ale lepsze są dłuższe rozdziały :D ~.Anuul

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. mam pytanko nie zna ktoś może podobnego ff oprócz tefo i ,,Louis younger sister'' ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. www.docen-to-co-masz-poki-masz-1d.blogspot.com
      Jest to blog o Niallu zapraszam pozostaw ślad ;) :* <3

      Usuń
  16. Będzie dzis rozdział ?

    OdpowiedzUsuń