wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 42

 

31 Grudnia Poniedziałek 18:38


Minęły już 4 dni od kiedy się obudziłam.Muszę przyznać,że nie czuję się za dobrze.Ciągle jest mi niedobrze i boli mnie głowa.Jestem przez cały czas zmęczona i najchętniej tylko bym spała.Na początku nie mogłam normalnie chodzić,bo traciłam równowagę i do teraz trudno mi się poruszać. Bolą mnie też dłonie od tego ciągłego zmieniania wenflonów,bo podają mi kroplówki.Na szczęście teraz już tylko w prawą dłoń.
Co do mojego usztywnionego palca to już dawno ściągnęli mi szynę i mogę normalnie nim ruszać,lekarz stwierdził,że wszystko dobrze się zrosło i nie powinno być żadnych problemów.
Z czasem przypomniało mi się wszystko co zdarzyło się po wyjeździe z Doncaster aż do mojego omdlenia.
Co do tego szpitala to nie czuję się tu dobrze,chyba nikt nie lubi szpitali.Chciała bym już wyjść,ale wszyscy mówią że to nie możliwe i posiedzę tu jeszcze przynajmniej z tydzień jak nie dłużej.
Leże w dość dużej sali sama,po tym jak się obudziłam chcieli mnie przenieść na salę do innych młodszych dzieciaków,ale się nie zgodziłam.Sama nie wiem czemu po prostu samej mi było dobrze.
Od czterech dni przewinęło się w tej sali tyle osób,że nawet nie potrafię tego zliczyć.Mimo tego,że leże tu tylko ja to prawie nigdy nie jestem sama.Odwiedził mnie Josh ze swoją dziewczyną Holly,która jest całkiem fajna,przyszedł do mnie też Andy i Lou z Lux.Ciocia ciągle przynosi mi jakieś jedzenie które i tak później zjada Niall.Codziennie przychodzą chłopcy,razem albo osobno tak samo dziewczyny.Matt był dwa razy,ale wydawał się być jakiś dziwny,nie był sobą.Nie gadało mi się z nim tak jak kiedyś.Z Brook wcale się nie widziałam,i nie chce się z nią kontaktować.Nie wiem dlaczego,ale po prostu nie jest mi ona teraz potrzebna do szczęścia.Nie wiem nawet o czym niby miała bym z nią teraz gadać.W sumie to trochę dziwne jak jedna błaha sprawa może tak poróżnić dwie bliskie sobie osoby.
Gdy się obudziłam dowiedziałam się też,że dzwonił Nathan.Oddzwoniłam do niego i wytłumaczyłam co się stało,a on jeszcze tego samego dnia u mnie już był,powiedział że będzie codziennie i tak właśnie było.
Chłopcy przywieźli mi też parę moich rzeczy no i moją piżamę,bo ta szpitalna była tak niewygodna,że chciałam się jak najszybciej je pozbyć.

Na początku Louis co chwilę pytał mi się czy czegoś nie potrzebuje,wkurzało mnie to,ale na szczęście już trochę odpuścił.Teraz siedzę właśnie z Lou i Harrym którzy nie chcą sobie iść.Wyganiam ich od pół godziny,ale ci dalej tu siedzą.Dziś sylwester i nie chce żeby przeze mnie zmarnowali sobie ten wieczór.A mi też przyda się chwila samotności.Dlatego namówiłam ich żeby poszli na imprezę się trochę rozerwać,ale ci jeszcze tu są.
-Louis El już pewnie się szykuje.-Spojrzał na mnie podejrzliwie.
-No,dobra.Ale jesteś pewna,że chcesz zostać sama?
-Tak,jestem pewna.Siedzicie tu ze mną od pięciu dni,chce trochę pobyć sama.-Uśmiechnęłam się do nich.
-W takim razie niech ci będzie,ale jak by co to dzwoń,albo wołaj pielęgniarkę.-Harry też już wymiękł.
-Ok,dobra idźcie już.-Machnęłam ręką.Ci niechętnie podnieśli dupska z krzeseł do których po mału już wrastają i zaczęli się ubierać.
-Ale..-Zaczął Lou,a ja szybko mu przerwałam.
-Louis nie denerwuj mnie.Chce mi się spać.-Prawie krzyknęłam.Ale gdy to usłyszeli to już nic nie powiedzieli.
-To pa kochanie.-Louis pocałował mnie w czoło,a potem zrobił to Harry.Do końca widać było,że nie są za bardzo przekonani do tego żeby mnie zostawić,ale w końcu wyszli.Oparłam się o poduszki i patrzyłam tępo w sufit.W końcu spokój i cisza,nikt nie nadaje nad uchem i się nie wydurnia.Leżałam tak i po prostu nic nie robiłam,starałam się o niczym nie myśleć i podziwiałam białe ściany.Parę minut po 19 przyszedł lekarz i pielęgniarka na wieczorny obchód.Musiałam połknąć jakieś leki,pogadałam z nim trochę o tym jak się czuję i w ogóle.Pielęgniarka powiedziała że przyjdzie za jakiś czas żeby zmienić kroplówkę i poszli.Postanowiłam,że nie będę czekać do północy i ten dzień potraktuje jak zwyczajny.Nie miałam ochoty wysłuchiwać tych huków,bo przy hałasie jeszcze bardziej boli mnie głowa.Nie miałam co robić więc zgasiłam duże światło w sali i zostało tylko to nad moim łóżkiem.Ułożyłam się wygodnie i chciałam zasną,gdy drzwi do sali się otworzyły.Gwałtownie przewróciłam się w tamtą stronę i zobaczyłam chłopaka podchodzącego bliżej mnie.
-Hej Lila.-Odezwał się Nathan.
-Cześć,co tu robisz?-Byłam zdziwiona jego wizytą,bo był już dzisiaj u mnie od rana.Ale pomimo tego,że chciałam być sama i byłam trochę zmęczona to ucieszyłam się,że go zobaczyłam.
-Mówiłaś że chłopacy idą do znajomych na sylwestra więc pomyślałem że,dotrzymam ci towarzystwa chyba,że nie chcesz?-Stanął nade mną.
-Pewnie,że chce.Siadaj.-Podniosła się do pozycji siedzącej,a chłopak usiadł obok mnie na łóżku.
-Co tam?-
-Wiesz od 10 godzin nic się nie zmieniło.-Zachichotałam.-Ciągle tu leże i mam już dosyć.-Dodałam.
-No tak,głupie pytanie.
-Jak już wyjdę to będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.-Westchnęłam.
-No nie wątpię.Mam pytanie?-Spojrzał na mnie,to było dziwne bo widziałam w jego oczach strach.
-No co?-Byłam ciekawa o co mu chodziło.
-No,bo wiesz znamy się dość krótko,ale ja na prawdę Cię lubię.-Gdy to usłyszałam moje serce zabiło dwa razy mocniej.
-Tak,ja ciebie też.-Uśmiechnęłam się,ale w dalszym ciągu czekałam na to nurtujące mnie i jego pytanie.
-No i chciałem się zapytać czy jak już wyjdziesz to pójdziemy może do kina,co?-To było takie słodkie,on się tak denerwował pytając mnie o to.
-Randka?-Wymsknęło mi się i ugryzłam się w język.Pokiwał głową twierdząco,a mi chciało się śmiać,nie wiem dlaczego.Po prostu to było takie miłe jak się tak przejmował i w ogóle.Oczywiście od razu wiedziałam jaka będzie moja odpowiedź,ale nie mogłam się oprzeć temu żeby sobie jeszcze popatrzeć jak Nat się denerwuje.
-Wiesz nie wiem,czy Louis się zgodzi.Jestem jeszcze trochę słaba.-Starałam się być poważna.
-No tak....ale może jak z nim pogadam to....No nie wiem.-Dłużej już nie mogłam i po prostu zaczęłam chichotać.Chłopak patrzył się przez chwilę na mnie ze zdezorientowaniem.
-Pewnie,że pójdę z tobą do kina.-Uśmiechnęłam się a ten zaczął mnie gilgotać.
-Osz ty.JA tu zaraz zawału dostanę,a ty sobie ze mnie żartujesz.-Śmiał się.
-Ej...jestem....chora-Jęczałam przez śmiech.
-No właśnie widzę tą twoją chorobę.-Wygłupialiśmy się,gdy do sali weszła pielęgniarka.Chłopak szybko ode mnie odskoczył,a starsza kobieta zaczęła się śmiać.
-Oj dzieciaki...dzieciaki.-Podeszła do łóżka,widziałam ze chłopak był trochę speszony,ale mi znów chciało się śmiać.Siedzieliśmy cicho do puki kobieta zmieniała mi woreczek z przezroczystym płynem i podłączyła mi do dłoni,co nie powiem bolało jak cholera.Syknęłam z bólu i nieświadomie chwyciłam drugą dłonią rękę chłopaka.Gdy skapnęłam się co robię chciałam go puścić,ale ten tylko mocniej mnie złapał i nie puścił.To było bardzo miłe z jego strony.Trzymając jego dłoń czułam się bezpieczna i już żaden ból nie był mi straszny.Czułam bijące od niego ciepło,a dotyk jego skóry przyprawił mnie o gęsią skórkę.Otworzyłam oczy które miałam przymknięte i spojrzałam prosto w jego ciemne oczy.Moje serce znowu zaczęło wariować i czułam jak na mojej bladej twarzy pojawiają się rumieńce.Chłopak uśmiechnął się do mnie a ja szybko spuściłam wzrok na białą pościel.
-Och ta młodzieńcza miłość.-Spojrzała na nas a wtedy oby dwoje spiekliśmy buraka,a ta się tylko śmiała.-Uważajcie tylko,żeby nie zerwać wenflonu.-Zachichotała kobieta wychodząc już z sali.Wyszła i zapanowała na kilka sekund cisza którą przerwał mój śmiech.Chłopak po chwili też zaczął chichotać.Zjechałam niżej na łóżku tak,że wpatrywałam się w sufit.Poklepałam miejsce obok siebie i Nathan położył się obok mnie.Zmieściliśmy się we dwójkę i tak przeleżeliśmy cały wieczór.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
15 Komentarzy=Następny rozdział

Tak więc jest następny rozdział.Zapraszam was do czytania nastepnego bo,będzie sie działo :P hehe
Mam nadzieję,że się będzie podobało i was nie zawiodę <33
Gotowi do szkoły??? JA nie chce.Jedyne pocieszenie,że za niecałe dwa tygodnie moje urodzinki :)) Jupiii ;**
W zakładce kontakt ze mną jest aktualizacja więc zajrzyjcie sobie jeśli chcecie być informowani o rozdziałach czy coś ;))

14 komentarzy:

  1. Ahahahaa pierwsza?! xD
    No,no kochna świetne mam nadzieję,że szybko wstawisz rozdział :* <3 koffam :* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział świetny, już nie mogę doczekać się następnego :*. Życzę jak najlepszej weny

    OdpowiedzUsuń
  3. super!!! weny życzę i wgl! ;**
    Czekam też na bloga o Amber ;>
    Pozdrawiam!
    ii przedwczesne wszystkiego najlepszego!!! :> ;** <3
    W. ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć.
    Natchnęłam się na tego bloga tak jakoś i przeczytałam całego i właśnie nie mam jeszcze konta i wgl dlatego z anonima.
    Piszesz świetnie ;>
    Życzę Ci weny ;))
    Powodzeniaa!

    OdpowiedzUsuń
  5. ŚWIETNY ROZDZIAŁ! ♥♥♥
    Nathan słooodki! ♥
    Nie moge sie doczekac kolejnego rozdziału! :)
    Pozdrawiam i życz weny ♥
    Zapraszam również do mnie ♥ Mam nadzieję, że także wpadniesz i skomentujesz :) Będę bardzo wdzięczna :)
    http://come-back-to-me-eff.blogspot.com/

    Do następnego! ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Huhu ale się dzieje kocham i czekam na nn<3|| Sushi

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaa Nathan taki słodki czekam na wyjście tej tajemnicy mam nadzieje że to nic strasznego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Aww, świetne *o*. Proszę, dalej.
    Życzę weny i udanego ostatniego tygodnia wakacji :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki i nawzajem <33 A rozdział może jutro,albo pojutrze wiec zaglądajcie ;))

      Usuń
  9. Zostałaś nominowana do Liebster Award.
    Gratuluję! ♥
    Więcej informacji u mnie na blogu! ♥♥
    http://come-back-to-me-eff.blogspot.com/p/libster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny jak zwykle, moje zdanie już znasz, bo sie rozpisywałam w poprzednich komentarzach. Gratuluje nominowania ;) i życzę miłej końcówki wakacji <3

    OdpowiedzUsuń