piątek, 29 sierpnia 2014

Rozdział 43

 

15:49 Środa  

2 Stycznia 2013 

 

-Lila  mam coś dla ciebie.-Do sali wszedł Harry z paczką w ręce.To było bardzo dziwne,dzisiaj kto do mnie nie przyszedł coś mi dał.Louis z El kupili mi całą serię Harry'ego Pottera na DVD,od Nialla dostałam czekoladki i zestaw lakierów do paznokci.Zayn dał mi książkę do nauki rysunku,a Liam przyniósł ze sobą rano piękne srebrne kolczyk.
A teraz jeszcze loczek,coś tu musi być nie tak tylko co.
-Pytanko?-Spojrzałam na Zayna który ze mną siedział i razem rysowaliśmy,a potem na Harry'ego.
-No?
-Co to za okazja,że każdy coś mi daje?-Ci po sobie spojrzeli i chyba się trochę zdenerwowali.
-Bez okazji,wiesz jesteś tu uziemiona to stwierdziliśmy,że trochę cię rozweselimy tymi prezentami,ale jak nie chcesz to mogę go sobie zabrać.-Na początku trochę się jąkała,ale potem to już wszystko ułożyło się w kupe.
-Ejjj,ej,ej nie tak szybko,dawaj mi to.-Zachichotałam,nie miałam siły zaczynać śledztwa w sprawie ich dziwnego zachowania.Byłam ciekawa co kupił mi Harry.Chłopak podszedł do łózka i dał mi zapakowane pudełko,a potem usiadł po drugiej stronie łóżka na przeciwko mulata.Wzięłam się za ściąganie kolorowego papieru,którego było mnóstwo,tak że wszędzie w sali walały się strzępki.
W końcu dokopałam się do pudełka i aż musiałam zamrugać kilka razy,żeby uwierzyć w to co widzę.A był to mój wymarzony aparat.Patrzyłam jak zahipnotyzowana na pudełko,a chłopacy zaczęli się śmiać.
-No otwórz.-Zachęcił mnie loczek.-Tak też zrobiłam chwyciłam to cudeńko do rąk i trzymałam tak mocno,żeby czasem nie spadło na ziemie.
-Jejku Harry dziękuje ci.Pochyliłam się do przodu i go przytuliłam.
-Nie ma za co.W końcu ci go obiecałem.-Zaśmiał się.
-A no tak,zapomniałam już o tym wieczorze.-Również zachichotałam.
-No to wypróbuj,zrób jakąś fotkę.-Odezwał się Zayn.
-Nieee.-Ci spojrzeli na mnie pytającym wzrokiem gdy to usłyszeli.-Pierwsze zdjęcie musi być wyjątkowe dlatego chce się zastanowić co ma na nim być.-Dokończyłam,ci chyba i tak nie do końca zrozumieli o co mi chodzi no,ale nie pytali się więcej.
2 godziny później
-Hej-Usłyszałam głos Nathana w sali.
-Cześć.-Uśmiechnęłam się do niego,a ten usiadł na przeciwko mnie na łóżku.
-Co robisz?-Próbował zaglądać do laptopa.Tak chłopcy przywieźli mi laptopa,bo nie mam już światło wstrętu i ogólnie jest coraz lepiej.
-Przeglądam neta,odpisuje fanką no i się nudzę.-Mruknęłam.
-No,na prawdę to takie nudne.Przecież każda nastolatka odpisuje fanką sławnego zespołu no i niby co w tym takiego interesującego.-Teatralnie przewracał oczami i wzdychał,na co zaczęłam chichotać.
-Boże,no nie czepiaj się.-Oboje zaczęliśmy się śmiać.-Patrz na to.-Odwróciłam w jego stronę komputer a ten zaczął czytać na głos wiadomość."Hej chciałam się zapytać,czy wiesz może czy Nialluś lubi ciasto marcepanowe z odrobinką likieru i dużą wisienką na górze.Jeśli tak to wyśle go pocztą i niech sobie zje mój kochany chłopaczek"-Przeczytał i spojrzał na mnie wyłupiastymi oczami.
-Czy ta dziewczyna na prawdę,jest tak inna czy tylko udaje.-Zaśmiał się i zaczął coś pisać.Byłam ciekawa co jej odpowie i wzięłam od niego komputer gdy już skończył."Hej,jeżeli chcesz żeby mu smakował to daj dwie wisienki i może trochę więcej niż odrobinkę likieru XD" Przeczytałam na głos i zaczęłam chichotać.
-Dobra koniec tych fanów na dzisiaj.-Brunet zamknął mi laptopa i odstawił na półkę przy łóżku gdzie leżały moje prezenty jeszcze w zapakowane w torebkach.
-A ty świętego Mikołaja obrobiłaś?-Zapytał zaglądając do jednej papierowej torby.
-A nie,przechodził sobie korytarzem i wpadł tu do mnie.-Pokręciłam głową.Spojrzałam na niego a potem na szafkę i rzucił mi się w oczy aparat.Wpadłam na pewien pomysł więc od razu po niego sięgnęłam.
-Zrobisz sobie ze mną zdjęcie?Proszę.-Zrobiłam słodką minkę a chłopak się uśmiechnął i usiadł obok mnie.I takim oto sposobem pierwsze wyjątkowe zdjęcie znalazło się na moim nowym aparacie a za nim kilkanaście następnych,które też nie były byle jakie,bo widniała na nich wyjątkowa dla mnie osoba.



17:23 Czwartek 3 Stycznia



Siedzę sama w sali i czytam Harry'ego Pottera,przed chwilą pielęgniarka odłączyła mnie od kroplówki a następną dostanę dopiero jutro i bardzo się z tego powodu cieszę.Byłam właśnie na fragmencie gdzie Harry całował się z Ginny,gdy drzwi do sali się otworzyły.Byłam trochę zaskoczona,że cała piątka przyszła razem,bo wcześniej im się to nie zdarzało.A jeszcze bardziej zdziwiona byłam gdy za nimi wszedł Paul.Od razu czułam,że coś jest nie tak,ale miałam nadzieję,że tak mi się tylko wydaje.
-Hej Lilka.-Pierwszy odezwał się Liam.
-Cześć,co wy tu wszyscy robicie?-Nie mogłam się powstrzymać,żeby nie zadać tego pytania.
-A jedziemy właśnie ze spotkania.-Sztywno powiedział Zany.Wszyscy porozsadzali się na sali a Paul nadal stał przy drzwiach.Zapanowała długa i niezręczna cisza.Wszyscy patrzyli na mnie z bólem wypisanym w oczach.Głupio mi było gdy się tak we mnie wgapiali.
-Powiecie o co chodzi czy będziemy tak siedzieć.-Wypaliłam.
-Chłopacy im prędzej tym lepiej.-Powiedział cicho menadżer.
-Boże,nie dam rady.-Lou schował twarz w dłoniach.Teraz to przeraziłam się już na maksa.
-Dobra może ja zacznę.-Jedyny Liam mądry chciał coś powiedzieć.
-To słucham.
-Ale Lila pamiętaj,że dla nas zawsze będziesz kimś ważnym.-Zaczął i spojrzała na mnie.-Dobra wiesz,że Louis jest twoim dalekim kuzynem.-Pokiwałam twierdząco głową.-Wiesz,że jesteśmy młodzi i w ogóle.Robiliśmy karierę....chociaż w ostatnich miesiącach nie odnosiliśmy żadnych sukcesów i nie było o nas za głośno........Gdy dom dziecka skontaktował się z Louisem,on od razu nam o tym powiedział......żaden z nas nie był przekonany do tego,żebyś do nas przyjechała......Ale gdy opowiedzieliśmy wszystko naszej wytwórni oni postanowili to wykorzystać.......I wtedy podpisaliśmy umowę z.....naszym Mangamentem.-Brunet co chwilę się zacinał i brał głębokie oddech,aż przerwał.Szczerze to nie wiedziałam za bardzo do czego on dąży,ale czułam w sercu,że za chwilę wydarzy się coś bardzo złego.
-Jak już słyszałaś nie mieliśmy za dużo do powiedzenia w mediach.Dlatego gdy się pojawiłaś wytwórnia od razu coś wymyśliła.-Teraz zaczął gadać Harry.-Zawołali nas do siebie parę dni po tym jak się o tobie dowiedzieliśmy i przedstawili nam pewną umowę.Mangamentowi chodziło o to,żebyśmy przez twój przyjazd do nas wrócili na okładki gazet i na języki ludzi,a gdy to już nastanie oddali cię do dobrej kochającej rodziny.Słyszałaś już,że my nie byliśmy przekonani do tego,żeby się tobą zająć,dlatego na początku takie rozwiązanie nam pasowało.W skrócie podpisaliśmy papier w którym zgodziliśmy się na to,że gdy osiągniemy rezultaty w promowaniu zespołu a dla ciebie znajdzie się odpowiednia rodzina to cię oddamy.-Loczek skończył gadać,a w pokoju nastała na kila sekund cisza.Siedziałam osłupiała i do końca nie dochodziło do mnie to co powiedział i nie rozumiałam za bardzo co chce przez to powiedzieć.
-Czyli co?-Tylko tyle zdołałam z siebie wydusić.
-Lilka my na prawdę nie chcemy,ale nie mamy innego wyjścia musimy Cię oddać innej rodzinie.Za tydzień masz samolot do Australii.-Na końcu zdania Lou już prawie szeptał.Gdy to usłyszałam moje oczy zrobiły się dwa razy większe a serce prawie stanęło.
-Powiedzcie,że żartujecie.No powiedźcie....dalej.To nie jest prawda.-Mówiłam coraz głośniej a ostatnie słowo wykrzyczałam.
-Lilka my na prawdę chcemy dla ciebie jak najlepiej.-Lou wstał z krzesła.
-Gówno prawda.Nie chce was znać,myślałam że mnie chociaż trochę pokochaliście.-Nawet nie wiem kiedy łzy zaczęły cieknąć po policzkach.Zerwałam się jak burza z łóżka,oni na szczęście nie byli tacy szybcy i nie złapali mnie.Wyleciałam z sali,przeleciałam przez korytarz a za sobą słyszałam tylko wołanie chłopaków,miałam ich w dupie.Jak najszybciej zamknęłam się w łazience i stanęłam przed umywalką.Nie dochodziło do mnie jeszcze to co powiedzieli.Nie mogłam w to uwierzyć,byłam głupia jak myślałam,że będziemy żyć długo i szczęśliwe.Łzy zamazywały mi obraz i ciekły po gorących policzkach.Bez namysłu walnęłam pięścią w lustro,a to się rozbiło.Wtedy rozległo się pukanie do drzwi i wołanie.Krzyczeli,żebym otworzyła i nie robiła nic głupiego,ale ja wpuściłam to jednym uchem a wypuściłam drugim.Chwyciłam duży kawałek szkła i usiadłam w koncie na podłodze.Obróciłam go kilka razy w dłoniach aż w końcu przyłożyłam go do ręki i stało się.Jedna szrama,druga,trzecia.Łzy mieszały się z krwią i kapały na podłogę,ale mi to jeszcze nie wystarczało.
-Jesteś pojebana-Cięcie.
-Jesteś zwykłym i nic nie wartym gównem.-Cięcie.
-Jesteś naiwna jak małe dziecko.-Cięcie.
-Po co ty w ogóle jeszcze żyjesz?-Cięcie.
-Mamo,tato jeszcze chwila-Szepnęłam i zrobiłam ostatnie cięcie po czym kawałek lustra wypadł mi z dłoni.Czułam się słabo i kręciło mi się trochę w głowie.Przez moją anemię chociaż najmniejsza utrata krwi sprawia,że się źle czuje.
-Przepraszam,że żyje.-Szepnęłam i w tym momencie zamek od drzwi się otworzył a do pomieszczenia wlecieli chłopacy,ale ja tylko zamknęłam oczy i więcej nie pamiętam.
15 minut później
Obudziłam się na swoim łóżku a ci oszuści stali nade mną.
-Lilka co ci strzeliło do głowy,żeby robić coś takiego.-Harry dotknął mojej dłoni a ja szybko się wyrwałam.
-Mi co strzeliło do głowy?Co wam strzeliło do tych głupich łbów.Nie trzeba było mi robić nadziei na normalne życie.-Załkałam,łzy znów zaczęły wypływać z moich oczu.-Nie chce was znać.-Wydarłam się.-Wynocha.-Nie miałam ochoty na nich patrzeć,jedyne czego chciałam to być sama.
-Ale Lilka,proszę porozmawiaj z nami.-Louis nie dawał za wygraną.
-Zadna Lilka,nie zrozumiałeś.Nie chce was widzieć.-Przykryłam się po sam nos kołdrą i wpatrywałam w sufit.A ci siedzieli dalej.
-Wypierdalać.-Wydarłam się najgłośniej jak potrafiłam.Ci spojrzeli po sobie zdziwieni.
-Chłopcy dajcie jej trochę spokoju.-Odezwał się Paul.Ci bez słowa wstali i wyszli.Usiadłam po turecku na łóżku i wpatrywałam w ścianę.Nie mogłam zrozumieć jak oni mogli mnie przez ten cały czas okłamywać.Dobrze wiedzieli,że kiedyś mnie oddadzą więc dlaczego pozwolili mi się do siebie tak przywiązać.Gdyby traktowali mnie obojętnie i bez większych uczuć to teraz na pewno bym tego tak nie przeżywała.Dlaczego kazali mi prze to wszystko przechodzić.Gdybym od razu trafiła do jakiejś normalnej rodziny teraz nie było by tej rozpaczy.Ja też byłam głupia,nie powinnam się tak szybko do nich przywiązywać.Ale z kąt mogłam wiedzieć,że kiedyś będę musiała się z nimi pożegnać.To dla mnie nie dorzeczne,wiedzą przecież co przeszłam w życiu i jeszcze teraz dokładają mi zmartwień.Nie wiem jak to będzie bez nich i strasznie się boję.I jeszcze fakt,że będę mieszkać w Australii tak daleko od domu.Nie mogli mi znaleźć kogoś bliżej.Chociaż w sumie to może i dobrze,będę mogła wymazać ten miesiąc z mojej głowy.Zapomnieć o tym wszystkim co mnie tu spotkało i zacząć od nowa po raz drugi.To też nie było by złe wyjście.Nie wiem czy kiedykolwiek im wybaczę to,że mnie okłamywali.Mówili że chcą jak najlepiej dla mnie,ale to wcale nie prawda.Nie mogę uwierzyć,że oni mnie po prostu wykorzystali,bo jak inaczej to nazwać.A najgorsze jest to,że się im udało.Ludzie dowiedzieli się jakie to one direction mają dobre serca i przygarnęli sierotkę.Od razu zaczęli o nich gadać jacy to oni dobrzy i kochani.Swoją drogą to nieźle to wykombinowali,ale czyim kosztem.
Położyłam się i głośno łkałam myśląc nad tą całą chorą sytuacją,gdy drzwi się otworzyły a do sali ktoś wszedł.
-Wynocha.-Załkałam i nie ważne kto to był nie chciałam go oglądać.Byłam odwrócona w stronę okna i nie widziałam jej ale po głosie poznałam kto to.I gdy tylko go usłyszałam cała moja niechęć do przebywania z ludźmi zniknęła.
-Lilka co się stało?-Tylko ten głos mogłam wtedy tolerować.
-Nathan oni mnie zostawili,tak po prostu zostawili.-Szeptałam przez łzy i usiadłam.Chłopak szybko znalazł się obok mnie i mocno przytulił.Odwzajemniłam uścisk i po prostu płakałam wtulona w chłopaka który nic nie rozumiał,ale nie zadawał żadnych pytań,za co byłam mu bardzo wdzięczna.
-Ciiiii.Spokojnie.-Kołysałam nie delikatnie,aż się uspokoiłam a trochę to trwało.
-Nat zostałam sama.-szepnęłam.
-Ej nigdy tak nie mów,nie jesteś sama.Pamiętaj masz mnie.-Gdy to usłyszałam serce zabiło mi mocniej,z resztą ostatnio często się to dzieję.
-No niby tak,ale....-W tedy doszło do mnie,że to nasze ostanie chwilę spędzone razem.
-Ale co?-Brunet mówił cicho.
-Nathan będę mieszkać w Australii.-Spojrzałam w oczy chłopaka i z bólem obserwowałam jak jego mina rzednieje.
-Ale jak to?
-Normalnie,oni chcą się mnie pozbyć.Rozumiesz,nienawidzę ich.-Wstałam szybko z łózka i podeszłam do okna.Padał deszcz i było już ciemno,pogoda pasowała do mojego humoru.Szlochałam gdy poczułam dłonie chłopaka na swoim ciele.Złapał mnie w pasie,przez co lekko drgnęłam.Mimo bólu jaki czułam w tamtej chwili prze moje ciało przeszła fala szczęścia.Czułam jak w brzuchu wszystko mi się przewraca.
-Ciiii..-Staliśmy tak chwilę,aż się odwróciłam.Dzieliło nas tylko kilka centymetrów.
-Nie mogę patrzeć jak płaczesz.-Wyszeptał,a mnie przeszły ciarki.Ściągnął ręce z mojej tali i kciukiem otarł łzy z mojego policzka.To było takie przyjemne uczucie,ale nie mogłam się nim w pełni delektować bo ciągle myślałam o chłopakach.
-Ejjj co to jest?-Wskazał na moją rękę na której był trochę zakrwawiony bandaż.Szybko spuściłam rękaw na dół i odeszłam od okna.
-Nic takiego.-Nie chciałam,żeby się wydało co zrobiłam,bo nie było to za mądre posuniecie.Usiadłam na skraju łóżka i spuściłam wzrok na podłogę.
-Ochh....myślisz,że oni są warci twojego bólu.-Niestety domyślił się co się stało.-Proszę nie rób tego więcej.-Uklęknął przede mną i odgarnął kosmyk spadających na moja twarz włosów.Przy nim czułam się taka wyjątkowa i kochana.Jego zachowanie wobec mnie było czymś cudownym czego tak na prawdę nie umiem opisać.Chłopak wstał,a ja poprawiłam sobie poduszkę i się o nią oparłam.
-Nathan przytul mnie.-W moich oczach znów wezbrały się łzy i nie potrafiłam nad tym zapanować.
-Och moja kochana.-Westchnął i położył się obok mnie.Czułam ciepło bijące od jego ciała,wtuliłam się w jego klatkę piersiową.Szlochałam i wdychałam jego perfumy przez dobre kilkanaście minut do puki moje powieki zaczęły opadać.
-Dobranoc ślicznotko.-Słyszałam jak przez mgłę i po prostu z tych dzisiejszych wrażeń zasnęłam.



*W rozdziale wykorzystałam fragment napisany przez Alex Stylinson_69
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
14 Komentarzy=Następny rozdział

No i tak długo wyczekiwana przez was tajemnica w końcu wyszła na jaw.
Mam nadzieję,że was nie zawiodłam.
I proszę was bardzo o szczera opinie.Co myślicie o tym rozdziale??
Przepraszam za błędy i mam nadzieję,że się podoba.

23 komentarze:

  1. Haaha dziękuje kochanie za ten fragment :* <3 :')
    Rozdział świetny,nic nie spieprzyłaś,ale z chłopców świni3 -,-
    Kocham,kocham czekam na sezin(?) Drugi ;) ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurcze ;/. Biedna Lila.. No cóż, czekam na kolejny rodział.
    Pozdrawiam, Weronika.

    OdpowiedzUsuń
  3. Heej!
    Nie nieźle xD
    jak tak czytałam to bałam się że na końcu napiszesz, że 'Już nie mam weny. Kończę pisanie itd." xD ale ciesze się że tego nie zobaczyłam! ..
    Rożdział super! czekam na następny i duużo weny kochana <3
    Pozdrawiam i ciesze się że tak szybko napisałaś ;** <3
    Informuj mnie nadal na asku!
    W. ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow!
    <3 życzę weny! róździał świetny!

    OdpowiedzUsuń
  5. co za idioci jak oni mogli no jak ???????????????????
    a rodział świetny

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny <3
    Czekam na nexta i życze weny

    OdpowiedzUsuń
  7. idioci, debile . przepraszam ale to straszne jak oni postąpili :(
    mam nadzieję że to odkręcą i Lilka zostanie z nimi xd

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział jak zawsze super. Myślałam,że jak przeczytam cały dojdę do końca bd napisane,że to już bd koniec,ale nic takiego nie napisałaś i strasznie się cieszę,że to nie koniec! :D . Mam nadzieje,że jednak Lilka zostanie z chłopakami i nie będzie musiała wyjeżdżać.

    OdpowiedzUsuń
  9. Omg nie wiem co powiedzieć chociaż myślałam że to się tak może skończyć ale to nie zmienia faktu że jestem mega ciekawa co będzie dalej czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  10. OMG wiedziałam że napiszesz coś zajebistego, zawsze w cb wierzyłam. Fabuła mnie totalnie zaskoczyła, mam nadzieje że chłopcy będą walczyć czy coś, ale nie chce sie rozczarować. Proszę tylko nie rób jakiegoś skoku w przód czyli że w nast. Rozdziale Lils ma 20 lat czy coś ;p. A ta scenka z Nathanem? Aww to było świetne. Wogule świetny wzrot akcji, na początku miło a potem strasznie. Gratuluje ci bloga i talentu ;). Czekam na dalsze rownież takie długie rozdziały, kocham cię skarbie xoxo

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetne, czekam na next ;**. Mam nadzieje, że Lila zostanie z chłopakami<3.
    Pozdrawiam, życzę weny i udanych ostatnich dni wakacji :).

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny niespodziewanym sie tego. ;o

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem ciekawa co teraz dalej ;** czekam na dalsze rozdziały <3 miłej końcówki wakacji ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Czemu oni jej to zrobili :'( ....
    Jejku zazdroszczę Lilce takiego przyjaciela... Ja swojego przez włąsną głupotę straciłam... :(
    Rozdział świetny <3
    Przepraszam, że tak rzadko komentuję, to przez moje lenistwo. Ale codziennie sprawdzam, czy nie ma nowego rozdziału. Jestem bardzo ciekawa jak to dalej się potoczy.
    Ona NIE MOŻE wyjechać!!!!!!!!!!!!!
    Pozdrawiam, życzę weny i czekam na next :*
    Zapraszam też do mnie: http://one-wish-for-tonight-please.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. No hej!!
    Zostałaś nominowana do LA <3
    http://nothinghappenswithoutareason1d6973.blogspot.com <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochanie kiedy nast rozdział ? Bo codziennie wchodzę na bloga :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojjj sorka myslalm ze się wyrobie do końca tygodnia,ale nie wyszło.Postaram się go skończyć i dodać tak gdzieś w środę.W sumie to nie mam nawet polowy jeszcze :// Jakoś nie chciało mi się pisać przez ostatnie dni ://

      Usuń
  17. To jest super pisz dalej masz wielki talent czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  18. Rozdział super, nareszcie ta tajemnica wyszła na jaw. Czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mam pytanie kiedy dodasz następny rozdział bo miałaś go dodać w TAMTYM TYGODNIU czekam i czekam a tu nic

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam....przepraszam i jeszcze raz przepraszam ;//
      Wiem ze rozdział powinien być juz dawno,ale ja mam dopiero połowę.
      Od tygodnia niczego nie napisałam.
      Nie wiem co się dzieje.
      Nie mam natchnienia do pisania i nie mam czasu.
      Zrozumcie zaczeła się szkoła i ogólnie jutro juz mam kartkowke i proszę o zrozumienie ;) No i jeszcze raz przepraszam.
      Postaram się jutro napisać jak najwięcej się da i wstawić nie zależnie ile tego będzie.No i mam dla was jeszcze taki mały konkurs <33 Także zaglądajcie bo na dniach będzie rozdział ;))

      Usuń