sobota, 27 września 2014

Rozdział 45

*Uwaga w rozdziale znajdują się przekleństwa,jeżeli nie chcesz nie czytaj* 

 

 

Poniedziałek 7 Stycznia 14:40


 Dzisiaj wreszcie wychodzę z tego straszliwego miejsca.Przesiedziałam tu dwa tygodnie i mam już szczerze dosyć.Tu zdarzyły się okropne rzeczy o których chce jak najszybciej zapomnieć.Z jednej strony bardzo się ciesze,że wychodzę,ale z drugiej nie mam ochoty spędzać czasu z tymi oszustami.W dalszym ciągu jedyną osobą z którą rozmawiam jest Nathan i chyba się to już nie zmieni.Od piątku nie zamieniłam z nikim ani słowa,oni przychodzili i siedzieli u mnie po parę godzin,ale nie zwracałam na to zbytnio uwagi i zajmowałam się wszystkim tylko nie rozmową z kimkolwiek.Na szczęście po całych dniach milczenia przychodził mój kochany brunet i wtedy mogłam śmiało mu się wyżali i sobie ponarzekać.
Lou przywiózł mi wczoraj nowe ubrania,chyba próbował mnie jakoś udobruchać,ale nie udało mu się to.Jeżeli myślał,że parę nowych ciuchów sprawi,że zapomnę o całej sytuacji to na prawdę się pomylił.
Siedzę już na łóżku i pakuje do końca swoje szpargały do torby.Trochę się ich tutaj uzbierało przez ten czas.Dzisiaj rano miałam robione ostatnie badanie i mój wypis prawdopodobnie jest już gotowy do odebrania w recepcji,ale ten człowiek jak zwykle się spóźnia.Miał być 15 minut temu i mi pomóc,sam się jeszcze wczoraj zarzekał,że on mnie spakuje a tu proszę nawet nie raczy być na czas.
Wkładałam właśnie szczotkę do włosów do torby gdy usłyszałam głosy za sobą głos.
-Lilka już jesteśmy.-Powiedział zmęczony Niall z zaraz za nim wlazł Zayn.Spojrzałam na nich tylko przelotnie i wróciłam do wcześniejszej czynności.
-Spakowałaś wszystko?-Niall rozglądał się po sali,gdy ja zamykałam suwak torby.Malik szybko podleciał do mnie i dźwignął mój bagaż z łóżka.Nic nie odpowiedziałam tylko wzięłam jeszcze moją torebkę i podążyłam do drzwi.Wcale nie było mi szkoda,że opuszczam na dobre to pomieszczenie i ten budynek.Ci po chwili się ocknęli i poszli za mną.Bez słowa wlazłam do widny i nie zwracając na nich uwagi nacisnęłam przycisk tak,że drzwi zamknęły by im się przed nosem gdyby Zayn nie wsadził między nie ręki.
-Ej chciałaś jechać bez nas.-Oburzył się blondynek.
-Wy też chcecie się mnie pozbyć.-Syknęłam i założyłam ręce na klatkę piersiową.Z windy wyszłam jako ostatnia,oni poszli do recepcji po wypis a ja usiadłam na krzesełku.Z dworu dochodziły głośne dźwięki,co ani trochę mi się nie podobało,gdyż moja głowa jeszcze nie jest do nich przyzwyczajona.Po parunastu minutach mogliśmy opuścić szpital,ale to wcale nie było takie łatwe.Gdy tylko drzwi się otworzyły przeszyła mnie fala zimna,na dworze padało i było bardzo ponuro a na dodatek przed budynkiem stało chyba z 50 dziewczyn.Wszystkie coś mówiły,albo krzyczały i zrobił się niezły bałagan.Ruszyłam szybkim krokiem za Zaynem a Niall za mną.Auto stało na chodniku więc nie mieliśmy do niego daleko.Mulat otworzył mi drzwi i wpuścił do środka,a zaraz za mną weszła dwójka chłopaków.
-Lila niestety mamy próbę więc jedziemy do studia.
-Zajebiście.-Mruknęłam pod nosem.
-Ej uważaj na słowa.-Zayn pogroził mi palcem,ale jakoś za bardzo się tym nie przejełam tylko prychnęłam.
-Już niedługo nie będziesz musiał tego słuchać-Posłałam mu złośliwy uśmieszek i do końca drogi się już nie odezwałam.Gdy samochód się zatrzymał znajdowaliśmy się pod jakimś oszklonym budynkiem z dużym ogrodzonym parkingiem.Jako ostatnia wyszłam z pojazdu,bo nigdzie mi się nie śpieszyło.Ci pędzili jak by ich ktoś gonił a ja najchętniej szła bym tip topem.
-Lila no pośpiesz się.-Krzyknął do mnie Niall.
-Nie.-Odkrzyknęłam i poprawiłam torbę na ramieniu.
-Dobra idźcie ja ją dotransportuje.-Odezwał się Preston który kierował naszym samochodem.Po chwili straciłam ich już z oczu takiego przyśpieszenia dostali.
-Słyszałem o tym co chcą zrobić.-Odezwał się ochroniarz.
-Taaa...chyba cały świat to już słyszał.
-Lila wiem,że teraz nic ich nie usprawiedliwia,ale oni też cierpią przez twoje zachowanie.-Nie wiem,czy chciała mnie w ten sposób jakoś do nich przekonać,ale jeśli tak to mu to nie wyszło.
-I dobrze,ja cierpię od 5 miesięcy to niech oni też zobaczą jak to jest.-Warknęłam i przyśpieszyłam,a mężczyzna za mną.Weszliśmy do przestronnego holu i skierowaliśmy się w stronę wind.W ciszy wjechaliśmy na 11 piętro i korytarzem poszliśmy pod jedne z kilkunastu drzwi.Preston otworzył je przede mną i wpuścił do środka.Sala była dość duża,na środku stały kanapy i fotele w jednym rogu pianino i gitary a pod jedną ze ścian na długim stole była masa jedzenia,znajdowały się tam też 4 pary drzwi,które prowadziły do innych pomieszczeń.Oczywiście w środku kręciło się kilkanaście osób,a wśród nich oczywiście cały zespół.Siedzieli oni z Helen na kanapach i coś ćwiczyli,ale gdy tylko weszłam ich wzrok powędrował na mnie.
-Lilka jak się czujesz?-Podleciał do mnie Harry.Wzruszyłam tylko ramionami i podeszłam do jednego wolnego fotela na którym usiadłam.
-Wszystko dobrze?-Liam wstał.
-Nic nie jest dobrze.-W moim głosie było tyle nienawiści,że chyba każdy ją wyczuł.
-Przepraszam,że cię tu zaciągnęliśmy,ale nie chciałem,żebyś była sama w domu.-Spojrzał na mnie Lou.
-Dała bym sobie radę.-Syknęłam.
-Lila proszę cię,nie bocz się już tak.-Gdy Harry to powiedział Helen zmroziła go wzrokiem,a ja byłam już tak nabuzowana,że miałam ochotę stamtąd wyjść i nie słuchać ich durnego gadania.Zacisnęłam tylko mocno pięści i zamknęłam oczy licząc do dziesięciu.
-Dajcie mi święty spokój,jeszcze tylko 3 dni i będziecie mieli mnie z głowy.-Powiedziałam zła na nich.Nikt się nie odezwał.
-Dobra wracajmy do roboty.-Kobieta otworzyła z powrotem notatnik a chłopacy niechętnie zaczęli jej słuchać.Po chwili nudzenia się wstałam z fotela i podeszłam do całej oszklonej ściany przez którą był widok na tą ładniejszą część Londynu.Usiadłam na dużej pufie i oparta o drugą ścianę podziwiałam miasto,które już niedługo będę musiała opuścić.Nie wiem jak to na mnie wpłynie,ale na pewno nic dobrego z tego nie wyniknie.Nie chce zostawiać na dobre miejsca z którego mam tyle wspomnień z rodzicami.Tu się wychowałam i tu spędziłam najlepsze jak dotąd chwile w życiu tego nigdy nie zapomnę,ale będę bardzo tęsknić za tym miejscem.Za starym domem którego już nie odwiedzę,nie będę mogła też przychodzić do rodziców na cmentarz,chociaż nie robiłam tego za często te teraz w ogóle nie będę miała możliwości,aby ich odwiedzić.To starsze gdy sobie pomyślę,że mam lecieć na drugi koniec świata w całkiem nieznane mi miejsce,do ludzi których na oczy nie widziałam.Stres z tym związany zaczyna zżerać mnie od środka.Na prawdę się strasznie boję tego co zastanę w Australii.
Moje rozmyślenia przerwał dzwonek mojego telefonu.Szybko wyciągnęłam go z torby,a gdy zobaczyłam na wyświetlaczu kto dzwoni od razu odebrałam.
-No hej Nat.
-Cześć,jak tam?Wypisali cię już?
-Nooo,siedzę teraz z tymi osłami na próbie.
-Uuu ja właśnie idę do kolegi.
-Hmmm szkoda,myślałam że się zobaczymy,wiesz niedługo wylatuje.-Powiedziałam smutno.
-Spokojnie idę mu tylko oddać płytę a potem jestem cały dla ciebie.-Zachichotał,co sprawiło że na mojej twarzy pojawił się mały uśmieszek.
-No,ok.I tak nie wiem ile tu jeszcze będę siedzieć.-Jęknęłam.
-To daj znać jak już będziesz w domu,no i napisz mi adres.Dzisiaj pewnie jesteś zmęczona to nie będę cie nigdzie ciągał,ale jutro pamiętaj kino nas wzywa.
-Oczywiście,że pamiętam-Powiedziałam zadowolona.
-Lila muszę kończyć,bo jestem pod domem kumpla.
-Dobra to do zobaczenia.-Rozłączyłam się.Odłożyłam telefon obok siebie i znowu zatraciłam się w podziwianiu widoków i moich czarnych myślach.
2 i pół godziny później
-Lila chodź na dół,musimy pogadać.-Ton Louisa wcale nie zapowiadał nic dobrego.Niechętnie zeszłam na dół i stanęłam na środku salonu.Cały zespół siedział na kanapach i wpatrywali się we mnie.
-Czego?-Założyłam ręce na klatkę piersiową.
-Możesz grzeczniej?-Powiedział Liam.
-A co mi to da.-Wzruszyłam ramionami.
-Dobra,Lila chcieliśmy Ci powiedzieć,że rozmawialiśmy z mangamentem,próbowaliśmy to jakoś odwrócić,ale nic nie dało się zrobić.-Wyjaśnił mi Harry.Wszyscy miel markotne miny.
-No i?Ja i tak mam was w dupie.Jesteście tak kłamliwi,że już w życiu bym wam nie zaufała.-Syknęłam w ich stronę.Żaden nie wiedział co powiedzieć i jak się zachować dlatego siedzieli przez dłuższy czas w ciszy.
-Wszystko,czy chcecie mi jeszcze przekazać coś bardzo ważnego?Może mam jednak wyjechać na Grenlandię a nie do Australii?
-Lila bez przesady.Australia to przecież nie koniec świata.-Gdy usłyszałam słowa Harry'ego zrobiło mi się przykro.
-Ja przesadzam,może dla ciebie to nie jest koniec świat,ale dla mnie owszem.W Londynie jest moje miejsce,a nie w jakimś obcym kraju.Wiesz jak ja się boję,niedługo zawału chyba dostanę.-Krzyczałam coraz głośniej i nawet nie wiem kiedy z moich oczu zaczęły lecieć łzy.
-Lilka nie to chciałem powiedzieć.-Harry wstał z markotną miną i chciał mnie przytulić,ale ja szybko od niego uciekłam.
-Nie wcale nie to.-Krzyknęłam oburzona.W tej chwili rozległ się dzwonek do drzwi.Wiedziałam kto to dlatego od razu pobiegłam je otworzyć.Gdy tylko ujrzałam chłopaka o brąz włosach wtuliłam się w jego zmarznięte ciało.
-Ej co jest?-Powiedział po chwili odwzajemniając uścisk.
-Mam ich dosyć.-Wychlipałam i w końcu się od niego odkleiłam i weszliśmy do środka.Chłopak ściągnął kurtkę i szybko pociągnęłam go za rękę w stronę schodów.Oczywiście wzrok wszystkich padł na nas i wcale im się nie dziwiłam,nikt oprócz Zayna nie znał wcześniej Nathana,bo w szpitalu zawsze się mijali i nie było okazji,żeby się zobaczyli.
-Lila przedstawisz nam kolegę?-Wstał z miejsca Louis.
-Chyba śnisz ty palancie.-Burknęłam przez łzy i zacisnęłam mocniej dłoń przyjaciela.W szybkim tempie pokonaliśmy schody i weszliśmy do pokoju.
-Nienawidzę ich.-Załkałam i usiadłam na łóżku.
-Nie wiem co ci powiedzieć,na prawdę nie wiem.-Pokiwał głową i dosiadł się do mnie.
-Nie musisz nic mówić wystarczy,że trochę tu ze mną posiedzisz.-Otarłam jedną łzę,ale zaraz na jej miejscu pojawiła się następna.
-To masz jak w banku.-Zaczął gładzić moje plecy.-Ale proszę nie płacz już,oni nie są tego warci.
-Oni może i nie,ale ty tak.-Szepnęłam.
-Uwierz ja też nie jestem wart tego,żebyś płakała.-Powiedział smutny.
-Ale Nath rozumiesz to,że już nigdy możemy się nie spotkać.-Na samą myśl o tym,że więcej go nie zobaczę miałam w oczach łzy.
-To nie możliwe.Obiecuję,że będę do ciebie pisał,dzwonił i w ogóle obiecuję,że nigdy o tobie nie zapomnę.-Odgarnął kosmyk moich włosów i spojrzał mi w oczy.Od razu na moim ciele pojawiła się gęsia skórka a serce zaczęło mocniej bić.
-Ja też obiecuję,że nigdy o tobie nie zapomnę,nie mogła bym.-Chciałam się uśmiechnąć,ale wyszedł mi tylko jakiś nieciekawy grymas.
-Mała nie myśl teraz o tym,na razie tu jestem.-Otarł słoną ciecz z mojego policzka.
-Postaram się,ale nic nie obiecuję.-W tym momencie rozległo się pukanie do drzwi a zaraz po nim skrzypnięcie.
-Wynocha.-Krzyknęłam gdy Louis wszedł do środka.
-Chciałam,zobaczyć co robicie.-Powiedział tak jakby nie usłyszał w ogóle tego co przed chwilą powiedziałam.
-Bo ciebie to akurat interesuje.Wypierdalaj stąd-Wskazała na drzwi.
-Lila nie przeginaj.-Pogroził mi palcem.
-Bo co?Wyrzucisz mnie z domu.A nie przepraszam ty już to zrobiłeś.Najlepiej by było gdybym w ogóle się nie urodziła,wtedy nikt by nie miał ze mną problemów,a ja bym tak nie cierpiała.-Krzyczałam mu prosto w twarz,a ten tylko stał i się na gapił.
-Lila nie rób z siebie już takiej ofiary.-Jego słowa bardzo mnie zraniły.Nie myślała,że kiedyś coś takiego usłyszę.-Dobrze wiesz,że z normalną rodziną będzie ci lepiej.
-Jesteś pieprzonym dupkiem zresztą cały ten wasz zespolik jest do dupy.Jesteście nic nie wartymi gwiazdeczkami od siedmiu boleści.No i ja nie słucham się takich dwulicowych gnoi.Egoiści to mało powiedziane,nie zasługujecie na to wszystko co macie.A normalnej rodziny to ja już nigdy mieć nie będę.Moje życie nie ma sensu i nie długo się zakończy właśnie przez was.-Podnosiłam co chwilę głos tak,że było mnie chyba słychać na całej ulicy.Te słowa tak łatwo ze mnie wychodziły,że sama się dziwiłam,że tak potrafię.
-Lila nawet nie próbuj coś sobie robić,słyszysz?-Podleciał do mnie gdy usłyszał ostatnie słowa i mocno złapał za ramiona.
-W dupie mam takie życie.-Złość targała mną tak jak jeszcze nigdy.Wyrwałam się Louisowi i pobiegłam na drugi koniec pokoju gdzie całej sytuacji przyglądał się Nathan.Staliśmy chwilę w ciszy.-No wyjdź stąd.-Tym razem chłopak posłuchał i po chwili już go nie było.Usiadłam szybko na łóżku a chłopak zaraz za mną.Wtuliłam się w jego rozgrzane ciało i miałam ochotę w ogóle go nie puszczać.Z oczu lały się strumieniami gorzkie łzy a moje ciało się trzęsło.
-Ciiiii.....Spokojnie.-Uspokajał mnie chłopak.Nie wiem ile tak razem siedzieliśmy,bo moje zmęczone od ciągłego płaczu oczy zaczęły się w pewnej chwili zamykać a ja wpadłam w objęcia Morfeusza.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
  
16 Komentarzy=Następny rozdział

Oto jest ciąg dalszy.Mam nadzieję,że go nie zawaliłam.Przepraszam oczywiście za błędy.
Jeśli jesteście zainteresowane moim drugim blogiem to zaglądajcie na niego bo jakoś w tygodniu powinien się pojawić nowy rozdział.Więc zapraszam <3
Chciałam też ogłosić,że dokładnie 19 września minął rok od kiedy zaczęłam pisać historię Lily.Na prawdę nie wiem kiedy to tak szybko zleciało.Bywały chwilę,zwątpienie,ale mam nadzieję,że będzie ich coraz mniej.
Dziękuję też wam za to,że ze mną jesteście i wspieracie mnie,bo bez was nie było by tego bloga.Na prawdę jesteście dla mnie wielkim wsparciem<33 Kocham was!!!
PS.Trzymajcie za mnie kciuki w piątek,bo jadę załatwić wizę do USA i bardzo się boję.Potem napisze wam jak było.A może któraś z was ma wizę? ;))

 

 

 


20 komentarzy:

  1. Jsjxjejsbdvwh
    Nareszcie się doczekalam nowego :D co chwile sprawdzalam i nie moglam sie doczekac xx
    Genialny, normalnie sjsbdjjebdjejed <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow,rozumiem zachowanie Lily,no i wreszcie jest coś co się dzieje na maxaxD :*<3

    OdpowiedzUsuń
  3. hej ja mam i wizę i obywatelstwo więc jak coś to pytaj
    tosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo...naprawdę,dziękuję.Wiesz ja się bardzo boje,dasz mi może jakiś kontakt do siebie? To dla mnie bardzo ważne,z góry dzięki ;**

      Usuń
    2. zależy o jaki kontakt Ci chodzi /

      Usuń
    3. No na przykład GG,twitter albo coć podobnego.Da rade? ;)

      Usuń
    4. Też może być ;) Po prostu mam parę pytań i chciała bym z kimś doświadczonym o tym pogadać,bo bardzo się boje.

      Usuń
    5. podaj jak się nazywsz bo ja weronika stefańska

      Usuń
    6. Zaprosisz? https://www.facebook.com/agata.radniecka.9 ;))

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  4. Noooooo ostro xddd dobrze że lilka im to wszystko powiedziała. Mam nadzieje że ona jednak nie wyjedzie.... A Nathan jest taki kochany

    OdpowiedzUsuń
  5. Super rozdział :). Czekam na next :**

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział*-* .
    Czekam z niecierpliwością na następny

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na next, super rozdział

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział czekam n następny

    OdpowiedzUsuń
  9. Kocham ten blog o ff, aww czekam na next :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Chcę następny rozdział :((((((
    /Weronika

    OdpowiedzUsuń