niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 49

Rozdział napisany z pomocą Weroniki jednej z czytelniczek.

Dziękuje Ci kochana <3

Czwartek 10 Stycznia 9:30


-O Boże Święty...-Obudził mnie Harry wchodzący do mojego pokoju.Niechętnie otworzyłam oczy i spojrzałam na chłopaka stojącego w drzwiach z wielkimi oczami i otwartymi ustami.
 -Co jest?-Zapytałam zaspana, przecierając oczy.
 -Ty tu mieszkasz? Nawet chłopacy nie robią takiego syfu.-Mówił przerażony.
 -Jestem do wszystkiego zdolna. A teraz dobranoc.-Położyłam się z powrotem i zamknęłam oczy.
 -Nie dość, że bałaganiara to jeszcze len śmierdzący. Żaden chłopak cię nie będzie chciał.-Mówił podchodząc coraz bliżej.
 -No i dobrze, będę miała spokój.-Mruknęłam.
 -Nauczysz się kiedyś sprzątać?
 -Nawet jeśli to ty i tak się o tym nie dowiesz.-Powiedziałam niemrawo.
 -Ej,znowu zaczynasz?-Usiadł na łóżku.
 -Nie Harry, nie zaczynam tylko jest mi po prostu przykro.-Usiadłam obok niego.
 -Tak, wiem.-Objął mnie ramieniem.
 -Harry?-Powiedziałam po chwili ciszy.
 -Tak kochanie?
 -Jak już wyjadę to zapomnicie o mnie prawda?
 -No coś ty. Będziemy do ciebie dzwonić, pisać i co tylko się da. Będziemy w trasie ale nie zapomnimy o tobie. Wiem, że przejęłaś się tym co powiedział Simon, ale uwierz nie zerwiemy z tobą kontaktu mała.
 -Harry, kiedy zaczyna się ta wasza trasa?
 -23 lutego, a co?
 -Dopiero to dlaczego muszę tak szybko wyjeżdżać?-Spojrzałam na niego smutna.
 -Och ,Lila wiesz mamy coraz więcej pracy no i próby się zaczęły .Mangament tak załatwił sprawę, że musisz wylecieć w niedziele i nie ma gadania. My też byśmy chcieli, żebyś jeszcze została, ale nie ma takiej możliwości.
 -Rozumiem.-Powiedziałam po chwili.
 -Dobra ,chodź na dół zrobiłem śniadanie.-Oboje wstaliśmy z łóżka.
 -A gdzie Liam z Dan?-Spytałam schodząc po schodach, za chłopakiem.
 -Liam pojechał odwieźć Dan do pracy.-Nic nie odpowiedziałam tylko usiadłam przy zastawionym stole.Kiedy zaczęłam jeść moje śniadanie oczywiście ktoś musiał mi przerwać i tym ktosiem był Louis który zabrał mi tosty. 
 -Ej ja to jadłam.-Oburzyłam się.
 -To teraz już nie jesz tylko idziesz się ubrać smrodzie,bo jedziemy na próbę więc z łaski swej rusz tyłek i do góry.Masz 15 minut i ani sekundy więcej.
-Nie,najpierw zjem.-Wyrwałam mu hosta z ręki.-A tak w ogóle to co tu robisz?-Spojrzałam na niego podejrzliwie.
-To już nawet nie mogę siedzieć w swoim własnym domu.-Zaśmiał się.-A tak serio to chciałem przed próbą zobaczyć jeszcze czy mieszkanie jest w całości.
-No to faktycznie miałeś poważną sprawę.-Pokręciłam głową.
-Lila idzi się już ubieraj.-Upomniał mnie loczek gdy połknęłam ostatniego bryza tosta.Niechętnie wstałam i poczłapałam do pokoju.

 - Lila pośpiesz się ile można na ciebie czekać.-Krzyk z dołu był taki głośny, że słychać go było chyba na drugiej stronie ulicy.
 - No już schodzę nie drzyj się tak to nie moja wina że daliście mi tylko 15 minut a ja potrzebują dwa razy tyle żeby wyglądać perfekcyjnie.-Odkrzyknęłam mu przez uchylone drzwi, plotąc z włosów warkocza.
 - Ty i perfekcja?-Zadrwił Harry.
 - No tak ja zawsze wyglądam perfekcyjnie.-Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze.
 -Tak tylko oprócz poniedziałków,wtorków,śród,czwartków,piątków,sobót i niedziel w pozostałe dni wyglądasz perfekcyjnie i choć już wreszcie do tego samochodu bo przez ciebie jesteśmy spóźnieni.Zaczął wyliczać,a we mnie się już po mału gotowało ze złości.
-Lila bo się pogniewamy.    
-Życie.-Krzyknęłam szukając aparatu.W końcu po długiej walce z zacinającą się szufladą udało mi się odszukać urządzenie.Szybko zbiegłam na dół i wyszliśmy w trójkę z domu.W aucie Harry właczył jakieś popowe piosenki których zupełnie nie kojarzyłam i zaczął wydzierać się na cały głos.Śpiewem tego nazwać nie można było.A Louis tylko się z niego nabijał co jakiś czas.
-Przestań za chwilę mi uszy odpadną.
-Nie podoba ci się?-Pokręciłam głową na nie.-Dobra,obrażam się.-Powiedział i zarzucił tą swoją grzywą na bok,patrząc cały czas przed siebie.
-No i dobrze.-Zaśmiałam się i też patrzyłam na drogę.Kiedy przemierzaliśmy ulice Londynu rozmyślałam o Nathanie.Z jednej strony nienawidziłam go za to jak mnie potraktował,ale z drugiej moja wrodzona ciekawość podpowiadała mi,że mam się z nim jeszcze spotkać i dowiedzieć się dlaczego to zrobi.Nie miałam zamiaru go przepraszać, za to jak się zachowałam.Z powodu tego,że za 3 dni wyjeżdżam zdecydowałam,że chce się z nim jak najszybciej spotkać i pogadać.W końcu raz sie żyje i kto wie może w przyszłości żałowała bym,że się z nim nie spotkałam.Co prawda on nie chciał mnie już znać,ale po tych moich rozmyślaniach chciałam spróbować się z nim skontaktować.Wyjęłam telefon i napisała do niego SMSa " Ciągle nie chcesz mnie znać?Bo ja nie zapomnę o tobie nigdy" treść wiadomości napisałam bez długiego zastanawiania się i teraz zostało mi tylko czekać na jaką kolwiek odpowieć.Ważne było dla mnie to,że po prostu spróbowałam cos zrobić.Moje rozmyślenia przerwał głos Louisa oznajmiającego że już dotarliśmy na miejsce .
 -Ile na was można czekać?-Miłe powitanie prawda? Nie ma to jak z rana zobaczyć największego człowieka bez serca na ziemi panie i panowie przed wami Simon Cowell.
 -A ona co tu robi?-Spojrzał na mnie z pogardą.Gdybym mogła to wydłubał bym mu oczy.
 -Simon daj spokój przecież jej nie zostawimy samej w domu.-Obronił mnie Lou.
 -No tak przecież takie dziecko mogło by go spalić,ale jeszcze tylko pare dni i bedziecie mieli spokój.A teraz ruszać się bo Nicki Minaj nie będzie wieczność czekać na was .
Chłopacy już poszli ja stałam w osłupieniu,słysząc imie i nazwosko Nicki Minaj.Wtedy podeszła do mnie Lou.
 - O Lilia co tak sama stoisz choć pójdziemy do garderoby.-Musiała mnie popchnąć,bo sama nie dała bym rady się ruszyć.
 - Lou czy ty wiedziałaś że jest tu Nicki Minaj ?
 - Tak złotko.-Zaśmiała się.-A teraz choć,dajmy chłopakom poćwiczyć a potem mamy dla ciebie niespodziankę.Zaintrygowana słowami lou poszłam z nią do garderoby i czekałam na tą "wielką niespodziankę ".Przez to wszystko zapomniałam nawet o wiadomości do Nathana,ale gdy poczułam wibracje i spojrzałam na wyświetlacz telefonu na którym wyświetlało się "Nathan"bez namysłu odebrałam.
 -Hallo?-Tylko to zdołałam z siebie wydusic.
 -Hej Lila,dostałem twoją wiadomość i chciałem ci powiedzieć,że jestem na prawdę wielkim debilem.-Jego słowa mnie zamurowały.-Wiesz tak na prawdę nie wyjechałem z Londynu.
-Okłamałeś mnie.-Szepnęłam do siebie.
-Przepraszam,wiesz mam pytanie zechciałabyś wybrać się ze mną do kina dziś wieczorem wtedy wszystko ci wytłumaczę,obiecuje.-W jego głosie było na prawdę słychać przejęcia i zdenerwowanie.
 - Nathan nie wiem czy to dobry pomysł.-W jednej chwili moja pewność siebie wyparowała.
-Lilka proszę.
-Dobra,tylko gdzie i o której?-Nie chciałam zmarnować szansy na spotkanie się z nim,dlatego po namyśle zgodziłam się.
-Och,dzięki Może po ciebie przyjdę o 18?
-Okay.-Starałam się ukryć swoje zdenerwowanie.
-Do zobaczenia.-Od razu się rozłączyłam.
 -Lilia choć ze mną na chwile chce ci kogoś przedstawić.-Uśmiechnęła się podejrzliwie blądynka.Od razu domyśliłam się, że chodzi o tą niespodziankę.
Szłyśmy długim korytarzem,który chyba nigdy się nie kończył.
-Lou jak myślisz chłopach pozwolą mi iść wieczorem do kina?-Spojrzałam troche zażenowana na kobietę.
-Zależy z kim?-Spojrzałam z małym uśmieszkiem.
 - Z Nathanem.-Odpowiedziałam szybko.Na szczęście nikt nie wiedział o naszej kłótni dlatego nie było za wielu pytań i wielkiego zdziwienia, że chce się z nim spotkać.
-Nie wiem,musisz się ich zapytać.-Uśmiechnęła się.-Lila a jesteś pewna,że to nie jest randka?
-No coś ty,po prostu chce się z nim pożegnać.-Wzruszyłam ramionami.
-No powiedzmy,że ci wierze.-Pokręciłam tylko zrezygnowana głową i wtedy zatrzymałyśmy się przy jednych z wielu drzwi.Kiedy weszłyśmy do środka okazało się ze stoję obok najprawdziwszej i jedynej Nicki Minaj.
-No hej Lila.-Odezwała sie tym swoim charaktsrystycznym głosem,a ja nadal nie mogłam uwierzyć w to co widzę.Gdy pierwszy szoku minął przywitałam sie i zrobiłam sobie z nią zdjecie.Porozmawiałam troche z gwiazdą,dowiedziałam się ,że przyjechała do Londynu by nagrać parę piosenek, ogólnie rozmowa z nią była czymś niesamowitym.Niestety Nicki po godzinne musiała już jechać.A my z Lou wróciłyśmy do sali gdzie chłopach mieli probe dźwiękową.Usiadłam sobie pod ścianą i zaczęłam rozmyślać.Zastanawiałam się dalczego chłopak mnie okłamał,przecież nie było to dobre ani dla mnie ani dla niego,przynajmniej tak mi sie wydaje.W pewnej chwili wyciągnęłam z torby aparat i oglądałam nasze wspólne zdjęcia te ze szpitala.Patrząc na nie w dalszym ciągu nie mogłam zrozumieć dlaczego tak się stało.Chciałam o tym nie myśleć,ale nie mogłam przestać.Oglądałam te fotki i miałam ochotę ryczeć.W pewnym momencie poczułam jak na moje włosy leje sie woda.Spojrzałam w górę i zobaczyłam loczka z butelką w ręce.
-Styles ty debilu już nie żyjesz.-Wydarłam się.
-Ej od pięciu minut coś do ciebie mówie,chciałem sprawdzić czy żyjesz.
-Ale to nie powód,żebyś oblewał mnie wodą.-Oburzyłam się i wstałam.Na szczęście moja bluzka nie była mokra tylko cale włosy.
-Harry coś ty zrobiła.-Do pomieszczenia weszła Lou.
-Ja nic.-Powiedział słodkim głosikiem i odszedł.
-Chodź zrobimy cos z tym.-Razsm z kobietą poszłyśmy do garderoby.Ja usiadłam na dużym kręconym fotelu przed lustrem przez co miałam dobry widok na to co działo się w pomieszczeniu. Caroline chodziła miedzy wieszakami z ubraniami i coś wybierałam razem z asystentką.Ogólnie to dosyć durzo ludzi kręciło się w pokoju.
2 godziny później
Siedze na kanpie z ciężarną stylistką i patrzymy na zestawy przygotowane dla zespołu na pierwszy koncert.A na głowie mam arcydzieło zrobione przez Lou.
-Koniec.-Do pomieszczenia wszedł wydzierając się Niall.
-Patrz jakie masz gustowne portki na koncert.-Zaczęłam się głupkowato śmiać z czerwonych gaci w czarną kratkę.Ale mina Nialla kiedy je zobaczył była jeszcze lepszym powodem do śmiechu.
-No i co ci tak wesoło.-Podszedl do mnie o zaczął łaskotać.Niestety jestem podatna na takie rzeczy i teraz zamiast się śmiać wydzierałam się aby mnie puścił.
-Ktoś tu świnie zarzyna?-Powiedział Liam patrząc na mnie.Starałam się wywinąć z uścisku blondynka,ale nie dawałam rady.
-No ej,bo zepsujesz mi fryzurę.-Jęknęłam między krzykami.
-Ide na pomoc.-Z korytarza słychać bylo krzy Louisa.Wbiegł on do pokoju,wyrwał mnie Niallowi i teraz to kuzyn trzymał mnie na rękach.
-Dzięki Louis.-Stanęłam stabilnie na ziemi.-Możemy już jechać?-Spytałam się kuzyna,bo reszta zajęta była strojami.
-Tak,ubieraj się i idź do samochodu my zaraz dojdziemy.-Mówiąc dał mi kluczyki od swojego auta.Tak jak powiedział tak zrobiłam razem z ochroniarzem udałam sie do wyjścia i poszłam do samochodu.
Kiedy już znaleźliśmy się w domu z Louisem,Harrym i Niallem czym prędzej ściągnęłam kurtkę rzucając ją na kmode a buty zostawiłam na wielkiej kupie reszty obuwia za drzwiami.Chciałam jak najszybciej zapytać się czy mogę iść z Nathem do tego kina,ale się bałam.Poczekałam aż ci usiądą razem w salonie i wtedy odważyłam się do nich pójść.
-Co ty się snujesz po tym domu jak smród po gaciach?-Zwrócił się do mnie Niall,który jako pierwszy zauważył,że cos mnie trapi.
-No,bo mam pewną sprawę.-Usiadłam na oparciu od fotela gdzie rozłożony leżał Harry.-Moge iść dzisiaj do kina?-Wydusiłam z siebie.
-Z kim?-Blondyn zadał pytanie,na które nie miałam ochoty odpowiadać.
-Z kolegą.
-Nie-Od razu powiedział Louis,a Harry z Niallem w tej samej chwili się zgodzili, przez co kuzyn zabił by ich wzrokiem.
-Ale Louis.-Jęknęłam.
-Nie będziesz się szlajać po mieście w nocy z jakimś chłopakiem.
-Ale to Nathan,przecież poznałeś go już.
-Louis pozwól jej.-Harry chociaż raz powiedział coś mądrego.
-No nie wiem.-Zastanawiał sie.
-Louis proszeeeeeeee... Chce ssię z nim pożegnać-Błagałam go.
-No dobra.-W końcu mi uległ.Szybko wbiegłam na góre i otworzyłam prawie pustą szafę. 
-Młoda Harry powiedział,że idziesz na randkę czemu nam nic nie napisałaś?-Do pokoju wbiegły Pezz i Danielle.Bardzo zaskoczył mnie ich widok,ale pozytywnie.Dawno ich nie widziałam i się stęskniłam.
-A może tak cześć Lila,jak się masz.-Zaśmiałam się,podleciałam do nich i przytuliłam się najpierw do fioletowowłosej a potem do brunetki.
-No hej.-Przywitały się.-Kim jest ten wybranek?-Wypaliła Perrie.
-Ej,ale ja w cale nie ide na randkę.-Próbowałam im to wytłumaczyć,ale te nie przyjmowały tego do wiadomości.
- Dobra my tam swoje wiemy a możemy ci jakoś pomóc ? Prosssssssimy,bo oni tam na dole oglądają mecz.-Uśmiechnęły się prosząco.
 -Nawet musicie,nie wiem co mam ubrać...-Jęknęłam.Te od razu wziely sie do pomocy,nie wiem co bym bez nich zrobiła.Kiedy dziewczyny ze mną skończyły musiałam przyznać że byłam świetnie ubrana.
-Ślicznie wyglądasz.-Obkręciła mnie do okoła Dan.Razem zeszłyśmy na dół, gdzie siedziała cała piątka.
-No,no całkiem dobrze wyglądasz.-Pochwalił moj wygląd Zayna.
-Dzięki.-Uśmiechnęłam sie i usiadłam znów obok loczka,który chyba przykleił się do tego fotela.Kiedy wybiła 18 do drzwi zadzwonił Nathan.Otwierając mu drzwi,czułam jak moje serce przyśpiesza.Oblały mnie zimne poty a dłonie zrobiły się lodowate.Czułam jak moje nogi odmawiają posłuszeństwa,ale starałam się tego nie okazać chłopakowi.
-No hej-Powiedziałam nieśmiało i wpuściłam go do środka.
-Cześć.-Znów usłyszałam jego głos a przez moje ciało przeszły ciarki.Chciałam zamknąć drzwi,ale poczułam tylko gorąco na całym ciele a przed oczami zrobiło mi się ciemno.-Nie tylko nie w tej chwili.-Pomyślałam i upadłam bezrada na podłogę, ostatnie co słyszałam był krzyk Nathana."Lila".

----------------------------------------------------------------------------------------------
                   17 Komentarzy=Następny Rozdział

Przepraszam,przeprasza i jeszcze raz przepraszam,że tak długo nie było rozdziału.Miałam mega blokadę i przez dwa tygodnie nic nie napisałam.Do tego doszła jeszcze szkoła wiec już w ogóle nie myślałam o blogu.
A teraz chyba smutna wiadomość, albo dobra no nie wiem.Został tylko jeszcze jeden rozdział i epilog w tej części opowiadania.Mam nadzieje, że do świat się z tym wyrobie i na nowy rok była by nowa cześć,albo nawet wcześniej.Co wy na to?Będziecie dalej czytać? <3
I przepraszam,za błędy,ale pierwszy raz napisałam cały rozdział na tablecie i nie mam pojęcia jak to wyszło.


piątek, 7 listopada 2014

Rozdział 48

Proszę przeczytajcie notkę pod rozdziałem.No i miłego czytania<3

-...przejdźmy do sedna sprawy.Kazałem wam przyjechać,bo rozmawiałem wczoraj z rodziną z Australii.-Słowa siwego właściciela wytwórni wprawiły mnie w osłupienie.Dopiero wtedy tak na prawdę zrozumiałam,że mój wyjazd jest prawdziwy.Bo do tej pory na prawdę do mnie to nie docierało i nie chciałam o tym myśleć.
-Tak?O co chodziło?-Głos zabrał Liam.
-Słuchajcie,w tamtej rodzinie stał się wypadek i pan Bernson leży w szpitalu w stanie krytycznym.Niestety rodzina nie może wziąć ciebie Lila do siebie a w związku z tym zostaniesz wysłana do innej rodziny tym razem w USA,która zgłosiła się by ciebie zabrać.Trzeba załatwić jeszcze trochę formalności dlatego wylecisz nie jutro a za 4 dni.-Powiedział poważnie Simon.-Chcę wam również przypomnieć,że niedługo zaczynacie trasę i musicie wyrobić się jeszcze z płytą dlatego uważam,że lepiej będzie gdybyście ograniczyli swoje kontakty gdy ona już wyjedzie.Musicie się skupić na karierze.Wiecie jak dobrze wpłynęła na waszą reputację ta smarkula.Ten kontrakt był dobrym posunięciem,chwilę się z nią pomęczyliście a w tym czasie wasza sława wzrosła o 80%.Matki chcą żeby ich córki miały idoli godnych naśladowania,wszyscy podziwiają wasze dobre serduszka,przez co jest coraz więcej waszych fanek.Dużo osób się wami zainteresowało i widzę przed wami świetlaną przyszłość.Ale niestety musicie wybrać między tą małolatą a tą doskonałą przyszłością.-Mówił i mówił,nikt nie miała odwagi mu przerwać.Słuchając tego wszystkiego czułam,że coś jest ze mną nie tak,raz zrobiło mi się zimno raz gorąco a potem moje dłonie zrobiły się sine z zimna,jednak ciągle uważnie go słuchałam.Wydawało mi się,że ten człowiek nie ma serca.Jego słowa mnie zabolały,poczułam się jakbym nie była człowiekiem tylko jakąś pieprzoną zabawką której nikt nie chce i jest przekazywana z rąk do rąk.Czułam się jak zwyczajny śmieć.Obrażał mnie na każdym kroku a chłopacy mu na to pozwalali.Nikt się nie sprzeciwił,siedzieli i wpatrywali się w przemawiającego mężczyznę.Nie mogłam tego zrozumieć,niby dlaczego nie mam się z nimi kontaktować,przecież to moja jedyna rodzina.Nie mogę tak po prostu przestać się z nimi kontaktować,tym bardziej,że jeszcze dzisiaj się z nimi pogodziłam.Jednak z drugiej strony wiem dobrze,że oni bardzo kochają swoją pracę i nie mogli by tak po prostu zrezygnować,przez jakąś gówniarę.I w sumie nie mogę się na nich gniewać przez to,że chcą spełniać swoje marzenia.Te wszystkie emocje sprawiły,że oprócz dreszczy zrobiło mi się duszo,czułam się tak jak zawsze gdy po chwili mdlała,ale wtedy tak się nie stało.Jedynie moje nogi stały się jak z waty a twarz prawdopodobnie zrobiła się blada.Chwilowa cisza w pomieszczeniu została przerwana moim upadkiem.Nie straciłam przytomności jedynie zamknęłam tylko z przemęczenia oczy.Wszyscy od razu do mnie podlecieli.
-O boże.-Słyszałam tylko jakieś jęki przerażenia od chłopaków stojący nade mną.
-Lilka co jest?-Harry uklęknął obok mnie i położył moją głowę na swoich kolanach.
-Słabo mi.-Wyszeptałam,po upadku na prawdę nie czułam się najlepiej.Kręciło mi się w głowię a wszystkie wcześniejsze dolegliwości nie minęły.W prawdzie lekarz mówił,że takie sytuacje mogą się często powtarzać,ale odkąd wyszłam ze szpitala nie zdarzyło mi się to jeszcze.
-Och,przepraszam.Miałaś odpoczywać a my cię ze sobą tutaj ciągnęliśmy.-Louis zamartwiał się.W pokoju ze strony starszych mężczyzn panowała cisza,siwek siedział na tym swoim wielkim krześle i nawet się nie wzruszył tym,że prawie zemdlałam w jego gabinecie,a Paul posłusznie z drugim facetem siedzieli za nim.Na szczęście chłopacy pomogli mi wstać,po czym położyłam się na małej kanapie.
-Czy to już wszystko?-Niall zwrócił się do mężczyzn.
-Chciałbym jeszcze omówić parę kwestii związanych z trasą i waszymi kontaktami z fankami.-Czułam,że szybko nie wyjdziemy z tego pomieszczenia co wcale mi się nie uśmiechało.
-W takim razie zadzwonię do Dan i przyjedzie po ciebie a my jeszcze zostaniemy.-Zwrócił się do mnie Liam i od razu chwycił za telefon.
30 minut później
 Od razu gdy ją zobaczyłam pod budynkiem przeprosiłam dziewczynę za swoje zachowanie w szpitalu i pogodziłyśmy się.A teraz siedzimy w samochodzie Danielle i już prawię jesteśmy pod domem Louisa.
-Wiesz,że będę mieszkać w USA.-Spojrzałam na dziewczynę,gdy w miarę doszłam do siebie.
-To chyba dobrze,będziesz się częściej widywać z chłopakami.-Uśmiechnęła się do mnie.
-Chyba jednak nie,wiesz co powiedział ten cały Simon?-Spojrzałam na nią.
-No co?
-Żebym nie kontaktowała się z chłopakami bo mają dużo pracy i będę im przeszkadzać.-Powiedziałam smutna.
-Ale jak?Naprawdę?-Nie mogła w to uwierzyć.
-Tak,wiesz ja nie chce się im narzucać.
-Ale chłopacy chyba się na to nie zgodzili.
-No właśnie raczej tak,bo żaden się nie sprzeciwił.-Spojrzałam w dół zawiedziona.
-Nie przejmuj się,na pewno coś z tym zrobią.Głowa do góry.-Pstryknęła mnie w nos przez co delikatnie się uśmiechnęłam.
-Połóż się na kanapie a ja zrobię lunch.-Powiedziała od razu gdy weszłyśmy do domu.
-Może ci pomogę.-Zaproponowałam.
-Nie ma mowy idź odpoczywaj.-Wskazała palcem na salon.
-Oj,no dobra.Poczłapałam najpierw do pokoju żeby się przebrać wzięłam jeszcze książkę,telefon i koc po czym zeszłam na dół.Położyłam się na kanapie i włączyłam telewizor.Czułam się lepiej niż w tym biurze,ale jednak ból głowy ciągle odczuwałam.Przełączałam z programu na program i nic mnie nie zaciekawiło do puku nie zatrzymałam się na Disney Channel gdzie leciała "Jessie" oczywiście na tym się zatrzymałam.Dan gadała z kimś dosyć długo przez telefon a potem wzięła się za robienie posiłku a ja w tym czasie zdążyłam obejrzeć już dwa odcinki i tak zafascynowałam się serialem,że z transu wybudził mnie głośmy huk.Od razu zerwałam się na równe nogi i spojrzałam w stronę kuchni.Na środku pomieszczenia stała załamana Dan a na ziemi przed nią leżał chyba nasz lunch.Skrzywiłam się i podeszłam bliżej.
-O nie...-Stała i trzymała się za głowę.
-Może da się jeszcze odratować?-Podeszłam bliżej i chwyciłam za przezroczyste naczynie w którym była lazania.Trochę się zachowało i chciałam położyć to na blacie ale oczywiście wdepnęłam w resztę jedzenia i usłyszałam tylko głośne "Uważaj" po czym wylądowałam na ziemi a na mnie spadł cały sos,makaron i ogólnie wszystko co było w naczyniu.Leżałam na ziemi i miałam ochotę śmiać się z własnej głupoty.
-Nie no w sumie to możemy zjeść na lunch ciebie,tak smakowicie wyglądasz.-Po dziewczynie nie było widać złości tylko rozbawienie wtedy ja też się zaśmiałam.
-Naprawdę?Ciebie chyba też zjemy-Wydarłam się i wstałam z prędkością światła po czym przytuliłam się do dziewczyny tak,że i ona była umorusana sosem.
-Ej....-Krzyknęła oburzona ze śmiechem,złapała w dłoń trochę mięsa i wtarła mi we włosy.
-O ty.-Nie byłam jej dłużna i starłam ze swojej bluzki trochę pomarańczowej mazi i odcisnęłam jej dwie łapki na brzuchu.Nawet nie zauważyłyśmy kiedy do domu wszedł Harry z Niallem i Liamem.Stali we wnęce do kuchni i patrzyli na nas jak na jakieś wariatki.Myśmy tylko głupio się wyszczerzyły i tak sobie staliśmy jakiś czas.
-Zostawić je na trochę to już dom zdemolują i urządzą sobie walkę w sosie.-Załamał ręce Liam.
-Nie twój dom to się nie czepiaj.-Zrobiłam słotką minkę.
-Dobra idźcie się umyć bo szpecicie.-Odezwał się Harry.Spojrzałyśmy na siebie z Danielle i ruszyłyśmy do wyjścia po drodze oczywiście obie "przypadkowo" dotknęłyśmy Harry'ego i takim sposobem w trójkę byliśmy brudni.
-No ej...co za wredne stworzenia.-Wydarł się i zaczął nas gonić.Dziewczyna od razu schowała się w łazience na dole.A ja z przeraźliwym piskiem biegłam na górę.Wpadłam do łazienki trzaskając drzwiami ale byłam tak rozpędzona,że zatrzymałam się dopiero na koszu z brudami,który niestety też trochę ucierpiał,bo nie dość,że był brudny to tak jeszcze trochę popękał.Szybko odwróciłam go tak,że nie było tego widać i podeszłam do drzwi.Na szczęście chłopaka nie było już na górze i mogłam spokojnie pójść do pokoju po ubrania.Oczywiście nie mogłam nic znaleźć w tym syfie więc wzięłam chyba ostatnie ubrania jakie miałam w szafie,ostatnie skarpetki do pary i wróciłam się do łazienki.Tam umyłam włosy,ale nie suszyłam,bo nie chciało mi się.Ubrana w czyste rzeczy zeszłam na dół,chłopcy siedzieli w salonie.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to cała brudna kuchnia.
-A to co,nie posprzątaliście?-Ci spojrzeli na siebie i zaczęli głośno chichotać.
-I co was tak śmieszy?-Stanęłam z rękami na biodrach.
-Kochanie a kto zrobił ten syf?-Wyszczerzył się głupio Niall,a ja stałam cicho.
-No niestety nie my,więc zostawiliśmy tą przyjemność wam,dziewczynki.-Liam zwrócił się do mnie i do Dan,która wyszła właśnie z łazienki.
-Ale...-Chciałam coś powiedzieć,jednak nie było mi to dane.
-Lila ma odpoczywać,a nie pracować.-Ochrzaniła chłopaków brunetka.-Dlatego wy mi pomożecie a ona położy się spokojnie na kanapie.-Ich miny w tamtym momencie były bezcenne.Zaczęłam się głupkowato śmiać.
-Nie ma mowy.-Zaparł się Harry.
-Zapraszam chłopcy.-Dan była nieugięta i wskazywała ręką na kuchnię.Ci jak na skazanie poszli za nią.Ja wygodnie ułożyłam się z powrotem na kanapie i przykryłam kocem,przełączyłam znów na Disney Channel.
19:37
Siedzimy z Dan w salonie i malujemy paznokcie.Liam z Harrym grają na x-boxsie i ciągle się kłócą.Niall jakąś godzinę temu poszedł bo umówił się z Brook,Zayn pojechał do Perrie.A Louis dzwonił,że zostaje na noc u El więc Liam i Dan stwierdzili,że ze mną zostaną.Harry też nie spieszy się za bardzo do domu więc sobie siedzimy w czwórkę.
-Hahahaha...przegrałeś.-Krzyknął się w pewnym momencie Harry a ja się tak wystraszyłam,że pędzelek wyleciał mi z rąk.
-No ejjjj....nie wydzieraj się tak.Zobacz co zrobiłeś.-Pokazałam mu pomalowany palec.
-Ja ci to naprawię.-Powiedział pewny siebie i złapał za buteleczkę z lakierek.Skończyło się na tym,że para leżała na ziemi ze śmiechu,loczek wykrzywiał się jak tylko mógł żeby dojść wszędzie pędzelkiem a ja miałam palce całe różowe.

-Taaadddaaammm.-Powiedział dumny z siebie.
-Och,chyba nigdy tak pięknie nie miałam pomalowanych paznokci.-Westchnęłam ze śmiechem.
22:52
-Lila idź spać.-para ciągle mnie wyganiała,a ja mimo że już prawie przysypiałam ciągle z nimi siedziałam przed telewizorem.Film jaki leciała był dosyć ciekawy i chciałam zobaczyć jak się skończy.
-Już cię tu nie ma.-Liam wstał i zasłonił mi obraz.
-Ejjjjj...odsuń się.-Jęknęłam.
-Nie ma takiej opcji,żegnam.-Wskazał ręką na piętro.Stał tak z parę minut i chyba nie miał zamiaru usiąść.
-No dobraaa....-Mruknęłam i leniwie poszłam na górę.Nie miałam zamiaru iść spać,dlatego usiadłam na piętrze przy przezroczystej balustradzie prze co wszystko dobrze widziałam.Przesiedziałam tak chyba z 15 minut do puki nie puścili reklam i Liam nie wstał z kanapy.
-Czy ja dobrze widzę.-Spojrzał się do góry.Ja po cichu prześlizgnęłam się do tyłu.
-Lila i tak cię widzę.-Krzyknął.Poddałam się i stanęłam przy schodach.
-Oj,no widzisz znowu lunatykowałam.-Westchnęłam.
-Ja ci dam ty lunatyku,do spania.-Pokręcił z niedowierzaniem głową.Zrezygnowałam i nie upierałam się już dalej.Wzięłam piżamę i poszłam się umyć po czym zasnęłam w moim wygodnym łóżku.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

17 Komentarzy=Następny rozdział

W poniedziałek wybiło ponad 30 tysięcy wyświetleń,dziękuje. Jesteście wspaniałe <3

No i jest następny rozdział,co myślicie???
Przepraszam oczywiście za błędy.
Muszę się wam też pochwalić,że dostałam 5 z kartkówki z niemieckiego,przez co dostaje coraz częściej tableta i laptopa i mogę więcej pisać;))
A wam jak idzie w szkole?
Jeśli czytacie proszę komentujcie,bo na blogu jest na prawdę dużo wyświetleń a z komentarzami to już gorzej;//
Zapraszam też na stronę na facebooku którą prowadzę o siostrach Louisa <3 Félicité&Charlotte Tomlinson Polska
No i jeszcze jedna wiadomość,wróciłam do pisania drugiego bloga i pojawił się jak już wiecie nowy rozdziała na,który serdecznie zapraszam  Princess Amber And Her New World.

niedziela, 2 listopada 2014

Nowy rozdział!!!


Hejka tym razem nie rozdział na tym blogu,ale na drugim,który prowadzę.Wróciłam do pisania i mam nadzieje,że doprowadzenie do końca historie Amber.
Czy wam w ogóle podoba się takie opowiadanie,bo nie wiem czy chcecie żebym dalej je pisała????

Zapraszam <3 http://princess-amber-and-her-new-world.blogspot.com/2014/10/wspomnienia-cz5.htmlhtml


I zapraszam również do komentowania poprzedniego rozdziału na tym blogu bo inaczej nie będzie dalszego ciągu;//
 Jeszcze tylko parę komentarzy,wierzę w was kochane <3