piątek, 7 listopada 2014

Rozdział 48

Proszę przeczytajcie notkę pod rozdziałem.No i miłego czytania<3

-...przejdźmy do sedna sprawy.Kazałem wam przyjechać,bo rozmawiałem wczoraj z rodziną z Australii.-Słowa siwego właściciela wytwórni wprawiły mnie w osłupienie.Dopiero wtedy tak na prawdę zrozumiałam,że mój wyjazd jest prawdziwy.Bo do tej pory na prawdę do mnie to nie docierało i nie chciałam o tym myśleć.
-Tak?O co chodziło?-Głos zabrał Liam.
-Słuchajcie,w tamtej rodzinie stał się wypadek i pan Bernson leży w szpitalu w stanie krytycznym.Niestety rodzina nie może wziąć ciebie Lila do siebie a w związku z tym zostaniesz wysłana do innej rodziny tym razem w USA,która zgłosiła się by ciebie zabrać.Trzeba załatwić jeszcze trochę formalności dlatego wylecisz nie jutro a za 4 dni.-Powiedział poważnie Simon.-Chcę wam również przypomnieć,że niedługo zaczynacie trasę i musicie wyrobić się jeszcze z płytą dlatego uważam,że lepiej będzie gdybyście ograniczyli swoje kontakty gdy ona już wyjedzie.Musicie się skupić na karierze.Wiecie jak dobrze wpłynęła na waszą reputację ta smarkula.Ten kontrakt był dobrym posunięciem,chwilę się z nią pomęczyliście a w tym czasie wasza sława wzrosła o 80%.Matki chcą żeby ich córki miały idoli godnych naśladowania,wszyscy podziwiają wasze dobre serduszka,przez co jest coraz więcej waszych fanek.Dużo osób się wami zainteresowało i widzę przed wami świetlaną przyszłość.Ale niestety musicie wybrać między tą małolatą a tą doskonałą przyszłością.-Mówił i mówił,nikt nie miała odwagi mu przerwać.Słuchając tego wszystkiego czułam,że coś jest ze mną nie tak,raz zrobiło mi się zimno raz gorąco a potem moje dłonie zrobiły się sine z zimna,jednak ciągle uważnie go słuchałam.Wydawało mi się,że ten człowiek nie ma serca.Jego słowa mnie zabolały,poczułam się jakbym nie była człowiekiem tylko jakąś pieprzoną zabawką której nikt nie chce i jest przekazywana z rąk do rąk.Czułam się jak zwyczajny śmieć.Obrażał mnie na każdym kroku a chłopacy mu na to pozwalali.Nikt się nie sprzeciwił,siedzieli i wpatrywali się w przemawiającego mężczyznę.Nie mogłam tego zrozumieć,niby dlaczego nie mam się z nimi kontaktować,przecież to moja jedyna rodzina.Nie mogę tak po prostu przestać się z nimi kontaktować,tym bardziej,że jeszcze dzisiaj się z nimi pogodziłam.Jednak z drugiej strony wiem dobrze,że oni bardzo kochają swoją pracę i nie mogli by tak po prostu zrezygnować,przez jakąś gówniarę.I w sumie nie mogę się na nich gniewać przez to,że chcą spełniać swoje marzenia.Te wszystkie emocje sprawiły,że oprócz dreszczy zrobiło mi się duszo,czułam się tak jak zawsze gdy po chwili mdlała,ale wtedy tak się nie stało.Jedynie moje nogi stały się jak z waty a twarz prawdopodobnie zrobiła się blada.Chwilowa cisza w pomieszczeniu została przerwana moim upadkiem.Nie straciłam przytomności jedynie zamknęłam tylko z przemęczenia oczy.Wszyscy od razu do mnie podlecieli.
-O boże.-Słyszałam tylko jakieś jęki przerażenia od chłopaków stojący nade mną.
-Lilka co jest?-Harry uklęknął obok mnie i położył moją głowę na swoich kolanach.
-Słabo mi.-Wyszeptałam,po upadku na prawdę nie czułam się najlepiej.Kręciło mi się w głowię a wszystkie wcześniejsze dolegliwości nie minęły.W prawdzie lekarz mówił,że takie sytuacje mogą się często powtarzać,ale odkąd wyszłam ze szpitala nie zdarzyło mi się to jeszcze.
-Och,przepraszam.Miałaś odpoczywać a my cię ze sobą tutaj ciągnęliśmy.-Louis zamartwiał się.W pokoju ze strony starszych mężczyzn panowała cisza,siwek siedział na tym swoim wielkim krześle i nawet się nie wzruszył tym,że prawie zemdlałam w jego gabinecie,a Paul posłusznie z drugim facetem siedzieli za nim.Na szczęście chłopacy pomogli mi wstać,po czym położyłam się na małej kanapie.
-Czy to już wszystko?-Niall zwrócił się do mężczyzn.
-Chciałbym jeszcze omówić parę kwestii związanych z trasą i waszymi kontaktami z fankami.-Czułam,że szybko nie wyjdziemy z tego pomieszczenia co wcale mi się nie uśmiechało.
-W takim razie zadzwonię do Dan i przyjedzie po ciebie a my jeszcze zostaniemy.-Zwrócił się do mnie Liam i od razu chwycił za telefon.
30 minut później
 Od razu gdy ją zobaczyłam pod budynkiem przeprosiłam dziewczynę za swoje zachowanie w szpitalu i pogodziłyśmy się.A teraz siedzimy w samochodzie Danielle i już prawię jesteśmy pod domem Louisa.
-Wiesz,że będę mieszkać w USA.-Spojrzałam na dziewczynę,gdy w miarę doszłam do siebie.
-To chyba dobrze,będziesz się częściej widywać z chłopakami.-Uśmiechnęła się do mnie.
-Chyba jednak nie,wiesz co powiedział ten cały Simon?-Spojrzałam na nią.
-No co?
-Żebym nie kontaktowała się z chłopakami bo mają dużo pracy i będę im przeszkadzać.-Powiedziałam smutna.
-Ale jak?Naprawdę?-Nie mogła w to uwierzyć.
-Tak,wiesz ja nie chce się im narzucać.
-Ale chłopacy chyba się na to nie zgodzili.
-No właśnie raczej tak,bo żaden się nie sprzeciwił.-Spojrzałam w dół zawiedziona.
-Nie przejmuj się,na pewno coś z tym zrobią.Głowa do góry.-Pstryknęła mnie w nos przez co delikatnie się uśmiechnęłam.
-Połóż się na kanapie a ja zrobię lunch.-Powiedziała od razu gdy weszłyśmy do domu.
-Może ci pomogę.-Zaproponowałam.
-Nie ma mowy idź odpoczywaj.-Wskazała palcem na salon.
-Oj,no dobra.Poczłapałam najpierw do pokoju żeby się przebrać wzięłam jeszcze książkę,telefon i koc po czym zeszłam na dół.Położyłam się na kanapie i włączyłam telewizor.Czułam się lepiej niż w tym biurze,ale jednak ból głowy ciągle odczuwałam.Przełączałam z programu na program i nic mnie nie zaciekawiło do puku nie zatrzymałam się na Disney Channel gdzie leciała "Jessie" oczywiście na tym się zatrzymałam.Dan gadała z kimś dosyć długo przez telefon a potem wzięła się za robienie posiłku a ja w tym czasie zdążyłam obejrzeć już dwa odcinki i tak zafascynowałam się serialem,że z transu wybudził mnie głośmy huk.Od razu zerwałam się na równe nogi i spojrzałam w stronę kuchni.Na środku pomieszczenia stała załamana Dan a na ziemi przed nią leżał chyba nasz lunch.Skrzywiłam się i podeszłam bliżej.
-O nie...-Stała i trzymała się za głowę.
-Może da się jeszcze odratować?-Podeszłam bliżej i chwyciłam za przezroczyste naczynie w którym była lazania.Trochę się zachowało i chciałam położyć to na blacie ale oczywiście wdepnęłam w resztę jedzenia i usłyszałam tylko głośne "Uważaj" po czym wylądowałam na ziemi a na mnie spadł cały sos,makaron i ogólnie wszystko co było w naczyniu.Leżałam na ziemi i miałam ochotę śmiać się z własnej głupoty.
-Nie no w sumie to możemy zjeść na lunch ciebie,tak smakowicie wyglądasz.-Po dziewczynie nie było widać złości tylko rozbawienie wtedy ja też się zaśmiałam.
-Naprawdę?Ciebie chyba też zjemy-Wydarłam się i wstałam z prędkością światła po czym przytuliłam się do dziewczyny tak,że i ona była umorusana sosem.
-Ej....-Krzyknęła oburzona ze śmiechem,złapała w dłoń trochę mięsa i wtarła mi we włosy.
-O ty.-Nie byłam jej dłużna i starłam ze swojej bluzki trochę pomarańczowej mazi i odcisnęłam jej dwie łapki na brzuchu.Nawet nie zauważyłyśmy kiedy do domu wszedł Harry z Niallem i Liamem.Stali we wnęce do kuchni i patrzyli na nas jak na jakieś wariatki.Myśmy tylko głupio się wyszczerzyły i tak sobie staliśmy jakiś czas.
-Zostawić je na trochę to już dom zdemolują i urządzą sobie walkę w sosie.-Załamał ręce Liam.
-Nie twój dom to się nie czepiaj.-Zrobiłam słotką minkę.
-Dobra idźcie się umyć bo szpecicie.-Odezwał się Harry.Spojrzałyśmy na siebie z Danielle i ruszyłyśmy do wyjścia po drodze oczywiście obie "przypadkowo" dotknęłyśmy Harry'ego i takim sposobem w trójkę byliśmy brudni.
-No ej...co za wredne stworzenia.-Wydarł się i zaczął nas gonić.Dziewczyna od razu schowała się w łazience na dole.A ja z przeraźliwym piskiem biegłam na górę.Wpadłam do łazienki trzaskając drzwiami ale byłam tak rozpędzona,że zatrzymałam się dopiero na koszu z brudami,który niestety też trochę ucierpiał,bo nie dość,że był brudny to tak jeszcze trochę popękał.Szybko odwróciłam go tak,że nie było tego widać i podeszłam do drzwi.Na szczęście chłopaka nie było już na górze i mogłam spokojnie pójść do pokoju po ubrania.Oczywiście nie mogłam nic znaleźć w tym syfie więc wzięłam chyba ostatnie ubrania jakie miałam w szafie,ostatnie skarpetki do pary i wróciłam się do łazienki.Tam umyłam włosy,ale nie suszyłam,bo nie chciało mi się.Ubrana w czyste rzeczy zeszłam na dół,chłopcy siedzieli w salonie.
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to cała brudna kuchnia.
-A to co,nie posprzątaliście?-Ci spojrzeli na siebie i zaczęli głośno chichotać.
-I co was tak śmieszy?-Stanęłam z rękami na biodrach.
-Kochanie a kto zrobił ten syf?-Wyszczerzył się głupio Niall,a ja stałam cicho.
-No niestety nie my,więc zostawiliśmy tą przyjemność wam,dziewczynki.-Liam zwrócił się do mnie i do Dan,która wyszła właśnie z łazienki.
-Ale...-Chciałam coś powiedzieć,jednak nie było mi to dane.
-Lila ma odpoczywać,a nie pracować.-Ochrzaniła chłopaków brunetka.-Dlatego wy mi pomożecie a ona położy się spokojnie na kanapie.-Ich miny w tamtym momencie były bezcenne.Zaczęłam się głupkowato śmiać.
-Nie ma mowy.-Zaparł się Harry.
-Zapraszam chłopcy.-Dan była nieugięta i wskazywała ręką na kuchnię.Ci jak na skazanie poszli za nią.Ja wygodnie ułożyłam się z powrotem na kanapie i przykryłam kocem,przełączyłam znów na Disney Channel.
19:37
Siedzimy z Dan w salonie i malujemy paznokcie.Liam z Harrym grają na x-boxsie i ciągle się kłócą.Niall jakąś godzinę temu poszedł bo umówił się z Brook,Zayn pojechał do Perrie.A Louis dzwonił,że zostaje na noc u El więc Liam i Dan stwierdzili,że ze mną zostaną.Harry też nie spieszy się za bardzo do domu więc sobie siedzimy w czwórkę.
-Hahahaha...przegrałeś.-Krzyknął się w pewnym momencie Harry a ja się tak wystraszyłam,że pędzelek wyleciał mi z rąk.
-No ejjjj....nie wydzieraj się tak.Zobacz co zrobiłeś.-Pokazałam mu pomalowany palec.
-Ja ci to naprawię.-Powiedział pewny siebie i złapał za buteleczkę z lakierek.Skończyło się na tym,że para leżała na ziemi ze śmiechu,loczek wykrzywiał się jak tylko mógł żeby dojść wszędzie pędzelkiem a ja miałam palce całe różowe.

-Taaadddaaammm.-Powiedział dumny z siebie.
-Och,chyba nigdy tak pięknie nie miałam pomalowanych paznokci.-Westchnęłam ze śmiechem.
22:52
-Lila idź spać.-para ciągle mnie wyganiała,a ja mimo że już prawie przysypiałam ciągle z nimi siedziałam przed telewizorem.Film jaki leciała był dosyć ciekawy i chciałam zobaczyć jak się skończy.
-Już cię tu nie ma.-Liam wstał i zasłonił mi obraz.
-Ejjjjj...odsuń się.-Jęknęłam.
-Nie ma takiej opcji,żegnam.-Wskazał ręką na piętro.Stał tak z parę minut i chyba nie miał zamiaru usiąść.
-No dobraaa....-Mruknęłam i leniwie poszłam na górę.Nie miałam zamiaru iść spać,dlatego usiadłam na piętrze przy przezroczystej balustradzie prze co wszystko dobrze widziałam.Przesiedziałam tak chyba z 15 minut do puki nie puścili reklam i Liam nie wstał z kanapy.
-Czy ja dobrze widzę.-Spojrzał się do góry.Ja po cichu prześlizgnęłam się do tyłu.
-Lila i tak cię widzę.-Krzyknął.Poddałam się i stanęłam przy schodach.
-Oj,no widzisz znowu lunatykowałam.-Westchnęłam.
-Ja ci dam ty lunatyku,do spania.-Pokręcił z niedowierzaniem głową.Zrezygnowałam i nie upierałam się już dalej.Wzięłam piżamę i poszłam się umyć po czym zasnęłam w moim wygodnym łóżku.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

17 Komentarzy=Następny rozdział

W poniedziałek wybiło ponad 30 tysięcy wyświetleń,dziękuje. Jesteście wspaniałe <3

No i jest następny rozdział,co myślicie???
Przepraszam oczywiście za błędy.
Muszę się wam też pochwalić,że dostałam 5 z kartkówki z niemieckiego,przez co dostaje coraz częściej tableta i laptopa i mogę więcej pisać;))
A wam jak idzie w szkole?
Jeśli czytacie proszę komentujcie,bo na blogu jest na prawdę dużo wyświetleń a z komentarzami to już gorzej;//
Zapraszam też na stronę na facebooku którą prowadzę o siostrach Louisa <3 Félicité&Charlotte Tomlinson Polska
No i jeszcze jedna wiadomość,wróciłam do pisania drugiego bloga i pojawił się jak już wiecie nowy rozdziała na,który serdecznie zapraszam  Princess Amber And Her New World.

19 komentarzy:

  1. Lily-łiiiiiii
    Chłopcy/Dan-łiiii
    Simon-Bleeee niedobry ^^
    Rozdział jak zawsze genialny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zrujnowałaś moje marzenia, ugh. Miałam jeszcze głupią nadzieję, że Lils z nimi zostanie.. Bo zostanie, prawda? Oh, wiem! Zrobię napad na tę rodzinę w USA i przy okazji na Simona, a wtedy Lila z nimi zostanie i wszyscy będą hepi <3. Genialnie piszesz, są czasami błędy, ale każdemu może się zdarzyć. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział, xxx.

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny rozdział <3 nie mogę doczekać się następnego :***

    OdpowiedzUsuń
  4. Chcę następny rozdział ❤ x

    OdpowiedzUsuń
  5. Eyyyy....no. Ja tu się cieszę i myślę,że Lilka z nimi zostanie i wszystko bd dobrze, a tu takie coś. Nienawidzę tego Siomona on serca nie ma:c. Czekam z niecierpliwością na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na następny :3
    Weny życzę :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Chcę następny rozdział ❤. Uwielbiam czytać to ff <3.

    OdpowiedzUsuń
  8. Faaaaajny rozdział ;) , czekam na next.

    OdpowiedzUsuń
  9. Blog świetny. Wciąga. Czytam od wczoraj i nie mogę się doczekać �� następnego ❤

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Fajny rozdział, czekam na next i życzę duuuuużo weny, xxx

    OdpowiedzUsuń
  12. świetny rozdział zresztą jak zawsze
    Tośka

    OdpowiedzUsuń
  13. Genialny rozdział, jak zawsze. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  14. Ciekawa jestem czy Lila zostanie z chłopakami czy serio wyjedzie do innej rodziny. No i co z Nathanem.

    OdpowiedzUsuń
  15. ohhhh... gdy tylko czytam te ostatnie 3 rozdziały zalewam się łzami.
    kurka ta Lily jest o rok starsza ode mnie!
    Mówią na nią mała a ona tego nie lubi, tak jak ja... no ale co o mnie?!
    O blogu się gada! Jednym słowem... jest SUPER! Czekam na next!
    Weny życzę!

    OdpowiedzUsuń