niedziela, 28 grudnia 2014

1 "Będziecie się smażyć w piekle"

"Moje życie to jedna wielka impreza"


-Lila ty kaszalocie,podnieś tą dupę i idź otworzyć drzwi.-Eva walnęła mnie poduszką w głowę,a ta zapulsowała i czułam jak by miała za chwilę odpaść.Od razu poczułam też,że robi mi się niedobrze,ale jakoś stłumiłam to uczucie przekręcając się z brzucha na plecy.
-Kobieto po pierwsze nie tak głośno,a po drugie sama nie możesz?-Podniosłam się z łóżka gdy dzwonek do drzwi znów zadzwonił.
-Żmijo idź otwórz.-Spojrzałam na dziewczynę siedzącą z butelką wody na podłodze,w samej bieliźnie.
-Zabije cię kiedyś.-Mruknęłam i wstałam ociężale trzymając się za głowę.Też miałam na sobie tylko stanik i majtki,dlatego zarzuciłam jeszcze prześwitującą biała bokserkę.Wyrwałam koleżance wodę z rąk i poczłapałam przez wąski ciemny korytarzyk do drzwi.
-Hej kobietki.-Wydarł się Fabian,nasz kolega,idąc do pokoju.
-Człowieku o pół tonu ciszej.Moja głowa zaraz eksploduje.-Mówiłam idąc za nim.
-Fabian czego chcesz o tej godzinie?-Powiedziała Eva siadając na kanapie.Nie krępowałyśmy się tym,że jesteśmy prawię gołe,bo chłopak nie raz widział nas w gorszych sytuacjach i nie było to dla nas nic specjalnego tak przy nim siedzieć.
-Ej jest już 15 jak by co.-Rozsiadł się na kanapie i położył nogi na stoliku.
-Cooo?O 11 miałam wykład.-Krzyknęłam załamana i walnęłam głową o ścianę.
-Spokojnie dopiero zaczęłaś studia,jeszcze się nachodzisz na uczelnie.-Machnął ręką chłopak.
-W sumie masz rację.-Usiadłam obok niego,zapominając o zajęciach.
-Lila pamiętasz coś z wczoraj?-Spojrzała na mnie niewyraźna koleżanka.
-Hmmm tak jakby nic.Wiem,że byliśmy w klubie,na początku wypiłam cztery drinki i na tym mój wieczór się kończy.-Pokiwałam głową i upiłam trochę wody.
-Super mi się film urwał po trzecim kieliszku.-Złapała się za głowę i oparła łokcie o kolana.
-No ładnie zabalowałyście dziewczynki.-Zaśmiał się Fabian głupkowato.
-A ty co niby wczoraj robiłeś?-Spojrzała na niego zabójczym wzrokiem Eva i wyrwała mi butelkę.
-Ja wieczorkiem siedziałem sobie ładnie nad książkami od anatomii,a po teorii zabrałem się za praktykę i mówię wam było bosko.-Wyszczerzył się głupkowato.
-Dobra bez szczegółów.-Walnęłam go w głowę,bo już brał się za opowiadanie dalszej części.
-Nie chce tego słuchać zboczeńcu.-Brunetka wstała z kanapy i poszła chyba do kuchni.W tym momencie ktoś wszedł do mieszkania otwierając drzwi kluczem.Mogła być to tylko jedna osoba,której nie chciałam wtedy spotkać.Do salonu wszedł Daniel.
-O hej stary.-Przybił piątkę z chłopakiem obok,a do mnie się tylko uśmiechnął.Patrzyłam na niego i miałam ochotę zapaść się pod ziemie.Szybko wstałam i pobiegłam do kuchni.
-Co jest?-Spytała zaskoczona.
-Twój brat przyszedł.-Usiadłam na zimnym drewnianym krześle,podkulając nogi pod siebie.
-I co?Powiesz mi w końcu co się dzieje,czy długo będziesz mnie tak zbywać?Coś się stało między wami?Przecież nie jestem ślepa,unikasz go jak tylko możesz.-Kolejny raz zaczęła ten temat,chociaż wiedziała,że i tak jej nic nie powiem.Po chwili usiadła obok mnie,podała mi szklankę wody i tabletkę na ból głowy,którą od razu połknęłam.Dziewczyna ciągle dziwnie mi się przyglądała.Siedziałam nic nie mówiąc,bo po prostu nie mogłam z siebie tego wydusić.
-Nie wszystko jest dobrze,chyba będę się już zbierać.Przyniosła byś mi moje rzeczy z pokoju?Ja idę do łazienki.
-Spoko.-Obie wstałyśmy od stołu,ja poszłam w kierunku białych drzwi,a ona weszła do salonu.Gdy spojrzałam w lustro widziałam tylko tchórzliwą dziewczynę,która nie ma siły zmierzyć się z rzeczywistością.Nie mogłam na siebie patrzyć.Obmyłam twarz wodą i pomalowałam się kosmetykami Evy.W tym czasie dziewczyna przyszła do mnie,do łazienki i usiadła na wannie.
-Powiesz mi co się stało?-Nie dawała za wygraną.Ja się ubierałam w rzeczy,które miałam wczoraj na imprezie,a ona ciągle prosiła mnie,żebym z nią pogadała.Nie czułam się na siłach żeby jej wszystko opowiadać i to wtedy gdy zamieszany w to człowiek siedzi w pokoju obok.
-Muszę już iść.-Wzięłam torebkę z szafki i wyszłam na korytarz.
-To paaa.-Odpowiedziała mi dziewczyna i wyszłam z mieszkania,nie żegnając się z chłopakami.Na dworze tak jak zwykle bywa w Santa Ana pogoda była sprzyjająca ludziom i ładnie świeciło słoneczko,mimo tego,że był  już koniec października było bardzo ciepło.Postanowiłam,że się przejdę,nie miałam daleko do domu,a spacer dobrze mi zrobił na ból głowy.Przechadzałam się dość zatłoczonymi ulicami miasta,mijałam okazałe domy jak i te niezbyt duże i obskurne.Wdychałam powietrze tak jakby za chwilę miało go zabraknąć,a przechodząc przez mały park,z placem zabaw,z uśmiechem patrzyłam na dzieci bawiące się tam z rodzicami.Do końca drogi wspominałam jak ja jako dziecko bawiłam się tak ze swoimi rodzicami.Od ich śmierci minęło już pięć lat,a ja nadal nie mogę zrozumieć dlaczego właśnie oni musieli opuścić ten świat.Każdego dnia miałam ich przed oczami i ciągle obwiniałam siebie za to co się stało.Od tej pory w moim życiu dużo się działo i to nie koniecznie tych dobrych rzeczy.Kraina wspomnieni prysła wraz z otworzeniem się drzwi do domu.Przywitała mnie jak zwykle cisza dochodząca ze wszystkich pomieszczeń.Duży nowoczesny dom stał prawie zawsze pusty.Najczęściej to ja w nim bywałam.Nie raz zdarzało się,że zostawałam sama na dwa trzy dni albo nawet na dłużej,gdy oboje wyjeżdżali na jakieś delegacje.Na początku,gdy byłam mała bardzo się wtedy bałam i uciekałam do Arona brata Libby,ale z czasem zaczęłam się do tego przyzwyczajać i nawet mi się to spodobało.Wolałam siedzieć sama niż słuchać narzekań moich opiekunów,że ciągle wszystko robię źle.Para rzadko bywa w domu ponieważ Libby jest dość znaną projektantką mody i ciągle siedzi w swoim biurze,albo jeździ na jakieś pokazy czy coś.A Georg jest biznesmenem i ma własną firmę,nie wiem dokładnie czym się zajmuje,bo nigdy nic o tym mi nie opowiadał,ale wiem,że jest bardzo rozchwytywany przez firmy marketingowe.Nie widuje ich zbyt często,ale też jakoś nad tym nie ubolewam.Nie wiem,w ogóle dlaczego to akurat oni mnie adoptowali,byłam im nie potrzebna.Weszłam,w holu ściągnęłam szpilki i poszłam na piętro do swojego pokoju,gdzie wszystko było w takim nieładzie,że ciężko było cokolwiek znaleźć.Szafa,która rozciągała się na całą ścianę była szeroko otwarta i ubrania po prostu z niej wylatywały.Na łóżku leżało pełno kosmetyków,na małym biurku i ławie walały się moje notatki z wykładów,a toaletka przypominała chlew,było tam dosłownie wszystko.Na koniec, na całej powierzchni pokoju walały się moje buty,każdy inny.Patrząc na to wszystko złapałam się za głowę.Robiąc sobie dojście do fotela odgarniałam buty,aż w końcu dostałam się do ubrań,które zabrałam ze sobą do łazienki.Tam wzięłam długi prysznic,który o mnie odprężył.Gdy miałam już dość wytarłam się niebieskim miękkim ręcznikiem i ubrałam w czyste dresy i luźną koszulkę.Wysuszyłam włosy i zeszłam na dół.Zegar wskazywał już 17:47,gdy zaczęłam robić sobie coś do jedzenia.Po kilkunastu minutach na moim talerzu wylądowały trzy tosty z serem i szynką,a w szklance nalany miałam sok.Poszłam z tym wszystkim do salonu i włączyłam telewizję.Zajadając się ciepłym posiłkiem oglądałam jakiś głupkowaty serial,co chwilę się śmiejąc.Wtedy zadzwonił mój telefon spojrzałam na ekran i pokazała mi się głupia mina Franceski,więc szybko odebrała.
-No hej Fran,co chcesz?
-Wpadła byś do mnie?Nudzę się.Proszeeeee....-Jęczała mi do słuchawki.
-Nie chce mi się jechać aż do LA.-Mruknęłam.
-Lila no będziesz znowu siedziała sama w domu.Przyjedź.-Błagała.
-Skąd wiesz,że sama.-Fuknęłam.
-Lila nie rozśmieszaj mnie.-Mówiła z politowaniem.
-Oj no dobra będę,paa.-Zaśmiałam się od telefonu i się rozłączyłam.Perspektywa siedzenia samej przekonała mnie do tego,żeby pojechać do Fran.Szybko wyłączyłam telewizor,a brudne naczynia zaniosłam do zmywarki i pognałam szybko na górę.Wygrzebałam z szafy jakieś ubrania i w błyskawicznym tempie się przebrałam.
Wzięłam też jakieś rzeczy na przebranie,bo znając życie zostanę u dziewczyny na noc.Na szczęście jutro nie mam żadnego wykładu i nie będę musiała się nigdzie spieszyć.Gdy zawiązałam już buty zeszłam na dół i wzięłam kluczki od mojego białego Mini Coopera,po czym poszłam do garażu i wyjechałam z niego samochodem.Po 45 minutach drogi stałam już przed domem koleżanki i czekałam,aż łaskawa pani otworzy mi drzwi.W końcu weszłam do środka,ale od razu wiedziałam,że coś jest nie tak.Dziewczyna wcale nie była sama w mieszkaniu,gdy weszłam do małego salonu na kanapie zobaczyłam siedzącą Evę z grobową miną.Od razu wiedziałam co się szykuję,dlatego chciałam się jak najprędzej wycofać i uciec.Niestety tuż za mną stanęła Francesca,która zatamowała mi drogę i chwyciła za ramiona,siłą sadzając mnie na fotelu.
-Wy krowy,uknułyście to wszystko.Będziecie się smażyć w piekle.-Mruknęłam,a te tylko wywróciły oczami.Fran usiadła na przeciwko mnie,obok Evy.
-To teraz słuchamy co się stało?-Patrzyły się na mnie przeszywającym wzrokiem i chyba nie miały zamiaru odpuścić.
-No przecież mówiłam,że wszystko jest dobrze.-Próbowałam im wmówić,że na prawdę nic się nie stało.
-Takie kity to nie nam.-Ewa założyła ręce na piersi.
-Jeżeli nam powiesz zrobimy coś z tym,ale jak nie wiemy co jest to ci nie pomożemy.-Próbowały mnie jakoś urobić.
-Nawet jeśli wam powiem to i tak nic z tym nie zrobicie.-Nie dawałam za wygraną i ciągle miałam nadzieję,że jednak odpuszczą.
-Ja już nie wiem co mam ci powiedzieć.Nie mam innego wyjścia jak pogadać z Danielem,może on mi coś powie.Idę do niego zadzwonić.-Odezwała się Eva,a ja momentalnie zdrętwiałam.Nie chciałam,żeby dowiedziały się od niego i nie chciałam też,żeby on dowiedział się,że gadałam o tym z dziewczynami.
-Nie dzwoń,powiem wam wszystko.-Poddałam się.
***

15 Komentarzy=Następny rozdział
Jak widzicie nie ma prologu tylko od razu napisałam rozdział.Jak się podoba nowa fabuła i bohaterowie,co myślcie? A i jak uważacie co Lila powie dziewczyną?? Jestem ciekawa waszych propozycji ;) 
Uwierzcie albo nie ale to wszystko napisałam chyba w 4 godziny,normalnie mój rekord.Tak przyjemnie mi się pisało jak nigdy.
A co u was jak tam po świętach? Jakieś fajne prezenty dostałyście? Ja mam film WWAT i w poniedziałek mam zamiar obejrzeć :)

 

wtorek, 23 grudnia 2014

Bohaterowie II części


Lila Thomson 18 lat
"Wierzę,że życie jest nagrodą,ale żyć to nie to samo co być żywym"

Libby Snuff-Carlley 35 lat
Georg Snuff 37 lat
Francesca Swan 19 lat
Eva Nixon 19 lat
Daniel Nixon 21 lat
Gemma Styles 26 lat
Matt 29 lat

Wiek podany na rok 2017

Prolog będzie gdy  pod epilogiem będzie wystarczająca ilość komentarzy :)

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Epilog

 

*Lila*


Stanęłam w drzwiach od już nie swojego pokoju,który wyglądał tak jak w dniu mojego przyjazdu.Wszystko lśniło i nie było tam już żadnej mojej rzeczy.Po bałaganie nie było już śladu,pościel na łóżku ładnie ułożona,dywany równo położone,a szafa świeciła pustkami.Ostatni raz popatrzyłam na to wszystko i miałam ochotę ryczeć,lecz na szczęście udało mi się wytrzymać,tak jak do tej pory.Przez cały poranek nie wylałam ani jednej łzy,ale z każdą minutą było coraz gorzej.
-Paaa...-Powiedziałam do siebie i zamknęłam drzwi.Z torbą w ręce i moim starym miśkiem,którego mocno ściskałam,zajrzałam jeszcze do pokoju Louisa skąd pozwoliłam sobie zabrać jedną z jego koszulek i zdjęcie z El.
-Chyba czas się pożegnać.-Szepnęłam do siebie.Stanęłam na szczycie schodów,wzięłam głęboki wdech i poważna zeszłam na dół.W salonie siedzieli wszyscy dla mnie ważni ludzie.Chociaż miałam nadzieję,że znajdzie się wśród nich jeszcze jedna osoba,która obiecała mi,że przyjdzie,jednak się nie zjawiła.Oplotłam wszystkich wzrokiem.Zayn siedział z Perrie na kolanach,Liam stał oparty o ścianę i przytulał do siebie Dan.Louis siedział na kanapie,a obok niego El.Niall siedział na fotelu,na oparciu Brook,a na drugim fotelu siedział Matt,za nim stał Harry.Gdy tylko mnie zobaczyli od razu wstali.Patrzyli się na mnie ze smutnym wyrazem twarzy,a dziewczyny miały łzy w oczach.Jak tak na nich patrzyłam coraz bardziej chciało mi się płakać.Zostawiłam torbę i miśka na jednym schodku,po chwili zastanowienia podeszłam w ciszy do loczka i spojrzałam mu w oczy.
-To chyba już na prawdę koniec.-Szepnęłam.-Harry będę tęsknić.Kocham cię loczek.-Zaśmiałam się sztywno,po czym ten mnie do siebie przyciągnął i przytulił.
-Ja ciebie też skarbie.-Szepnął mi do ucha.Trwaliśmy tak chwilkę,ale niestety z bólem serca musiałam się od niego odkleić.Wtedy nie uroniłam jeszcze ani jednej łzy,ale gdy zobaczyłam minę Perrie i gdy Zayn ocierał jej łzy nie wytrzymałam,wybuchnęłam gromkim płaczem.Dziewczyna od razu mnie do siebie przytuliła i razem płakałyśmy przez chwilę.
-Zayn nigdy nie zapomnę jak uczyłeś mnie rysować i obiecuję,że gdy kiedyś się spotkamy narysuję jakiś piękny obraz specjalnie dla ciebie.-Mówiłam przez łzy.
-Trzymam cię za słowo,mała.-Przytulił mnie.
-Kocham was.-Zwróciłam się do pary,a ci się do mnie blado uśmiechnęli.
Następni w kolejce byli Dan i Liam.Dziewczyna od razu się do mnie nachyliła i delikatnie przytuliła,a zaraz za nią zrobił to chłopak.
-Liam dziękuję ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś,możliwe,że bez ciebie nie przeżyła bym miesiąca z tymi wariatami.No i pilnuj ich dalej,bo bez ciebie wylądowali by chyba w więzieniu.-Zaśmialiśmy się drętwo.-Kocham was.-Dodałam i odeszłam parę kroków,ocierając kolejną dawkę łez.
-Niall jeżeli zranisz Brook,albo jej cokolwiek zrobisz to znajdę cię nawet na drugim końcu świata i wolę nie myśleć co ci wtedy zrobię.Na pewno będziesz cudownym chłopakiem,bo masz przecudowną dziewczynę.Nigdy o tobie nie zapomnę,zawszę gdy będę coś jadła ty mój żarłoku pomyślę sobie o tobie.Kocham cię.-Zawiesiłam mu się na szyi i po chwili byłam już w objęciach Brook.
-Kochanie trzymaj się tam w tej Ameryce i nie zapomnij o starej przyjaciółce.-Wychlipała mi do ucha i odsunęła się ode mnie.
-Na pewno nie zapomnę.Kocham cię mocno.Powodzenia z Niallem.-Cmoknęłam ją jeszcze w policzek i usiadłam obok Matta,który miał ciągle spuszczony wzrok,ale gdy poczuł,że obok niego siadam spojrzał na mnie.
-I co ty mały skrzacie już nie będziemy mieszkać na przeciwko siebie.-Powiedział smutny.
-No chyba nie.Mam nadzieję,że po moim wyjeździe nie wyrzucisz tego mojego materaca spod swojego łóżka,bo wiesz ja mam zamiar kiedyś jeszcze się na nim przespać.-Poklepałam go po ramieniu.
-Oczywiście obiecuję,że będzie tam na ciebie czekał.-Przytulił mnie mocno,a z moich oczu znów wypłynęły łzy.Odeszłam od niego i odruchowo spojrzałam na drzwi wejściowe z cichą nadzieją,że wejdzie przez nie za chwilę Nathan,mocno mnie do siebie przytuli i powie,że to wszystko to tylko zły sen.Niestety na nic takiego się nie zapowiadało,więc zostały mi tylko dwie osoby do przytulenia i pożegnania się.Trochę zawiedziona podeszłam wolnym krokiem do Louisa i El.Brunet wylewał z siebie łzy tak samo jak jego dziewczyna.
-Nie płaczcie.-Przytuliłam się do nich.Gdy El się od nas odkleiła Louis niespodziewanie wziął mnie na ręce.Nogi oplotłam wokół jego bioder,a rękami oplotłam szyję i głowę położyłam na jego ramieniu.Tak,że mogłam spokojnie szeptać do jego ucha to co chciałam mu przekazać.
-Lou nie płacz.
-To ty też nie płacz,nie mogę na ciebie patrzeć zaraz pęknie mi serce.-Wyszlochał.
-Spokojnie,chciałam ci za wszystko co dla mnie zrobiłeś podziękować.Za to,że postanowiłeś się mną zając,może i było to pod przymusem,ale jednak trzeba mieć jaja żeby się na takie coś zgodzić.-Oboje się zaśmialiśmy.-Za to,że zawsze chciałeś mi pomagać w trudnych chwilach.Za wytrwałość no i przepraszam,że czasami byłam nie do wytrzymania,ale teraz będziesz mógł już wypocząć.Kocham cię kuzynie i to bardzo.-Zakończyłam swoje gadanie i płakałam w jego koszulkę przez dłuższą chwilę.W końcu uwolniłam się z jego uścisku i gdy stałam już stabilnie na ziemi spojrzałam na płaczącą El.
-Kochanie wszyscy tu będziemy za tobą tęsknić.-Przytuliła mnie jeszcze raz.
-Ja za wami też.-Powiedziałam gdy brunetka mnie puściła i spojrzałam się na wszystkich.
-Nie chce wyjeżdżać i wszyscy o tym dobrze wiecie,ale jeżeli tak ma być dla wszystkich lepiej to nie mam nic do gadania.Przez ten miesiąc wszyscy zastępowaliście mi....mamę i tatę za co bardzo....wam dziękuję.Mam nadzieję,że....rodzice wam jakoś wynagrodzą te wszystkie trudy...tam z nieba.I...że będą mnie wspierać,gdy zostanę.....w tych Stanach na dobre.-Mówiąc o rodzinie zacisnęłam mocno oczy,żeby nie wylać przy okazji morza łez i co chwilę się zatrzymywałam.Gdy otworzyłam oczy spojrzałam na te wszystkie twarze przepełnione bólem i smutkiem.Upuściłam mój wzrok na ziemie,a po chwili znów spojrzałam na ludzi w salonie.
-Mam nadzieję,że nie zapomnicie o mnie za szybko.Kocham was wszystkich.-Po ostatnim słowie wybuchnęłam najgłośniejszym szlochem i płaczem jaki tylko mogłam z siebie wydusić.Przez to wszystko upadłam na kolana na panele.
-Lila.-Pisnęłam El.Liam z Zaynem od razu chwycili mnie za ramiona i posadzili na środku kanapy.Nie mogłam opanować płaczu,a dźwięki szlochu dziewczyn wcale mi nie pomagały w uspokojeniu się.Wtedy zabrzmiał dzwonek do drzwi,dobrze wiedziałam kto to może być.Ale nie byłam w stanie ustać na nogach,a co dopiero iść otworzyć drzwi.Harry mnie wyręczył i już po chwili w salonie przy schodach stanął chłopak którego tak bardzo wyczekiwałam.
-Nathan.-Krzyknęłam i zerwałam się z siedzenia,szybko do niego podleciałam i zawiesiłam się na jego szyi,żeby nie upaść,bo nogi miałam jak z waty.
-Lilka.-Szepnął mi do ucha tuląc mnie do siebie.
-Ja nie chce.-Powiedziałam załamana szlochając.
-Ja też nie.-Odpowiedział mi do ucha.Bez namysłu odsunęłam się trochę od niego,chwyciłam jego rękę i znów się do niego zbliżyłam.Ten od razu złączyła po raz drugi nasze usta w słodkim kilkusekundowym pocałunku.Znów przez moje ciało przeszło bardzo przyjemne uczucie.I chociaż,na chwilkę zapomniałam o tym wszystkim co dzieję się wokół mnie.Nie przeszkadzało mi też w tamtym momencie,że wszyscy się na nas gapią i stoją zdezorientowani.Dopiero gdy się od siebie odkleiliśmy na perę centymetrów moją twarz oblały rumieńce i miałam ochotę uciec.
-Lilka wiem,że to będzie trudne,ale musisz już jechać na lotnisko.-Ciszę przerwały słowa Liama.
-Tak masz rację.-Odwróciłam się do nich.Nikt ciągle się nie odzywał,panowała przeraźliwa cisza.Ominęłam Nathana i wzięłam swoje rzeczy ze schodów.Z bólem serca poszłam na hol gdzie również nie było śladu moich szpargałów.Na komodzie stał tylko wazonik z jednym kwiatkiem,a nie sterta moich czapek i szalików.Buty były poustawiane tylko na małej półeczce,a nie walały się po całej podłodze tak jak kiedyś.Na wieszaku nie było już tylu ubrań gdy wisiały tam też moje rzeczy.Patrzyłam na tę pustkę ze smutnym uśmiechem i łzy pociekły mi po policzkach.
-Lila nie dołuj się już.-Poklepał mnie po ramieniu Harry i trzymał już w ręce moją kurtkę,którą pomógł mi założyć i zapiął ją.Na głowę ubrał mi czapkę,a szyję oplótł mi szalikiem.Ubierał mnie jak małe dziecko,ja wcale się nie sprzeciwiłam.Chciałam ostatni raz poczuć jego dotyk.W tym czasie wszyscy zebrali się w holu i patrzyli smutni i ze łzami w oczach.Gdy byłam już gotowa stanęłam przy drzwiach wejściowych i poczułam,że to już na prawdę koniec.
-Chyba muszę już iść.-Szepnęłam i przycisnęłam do siebie mocniej maskotkę którą miałam w dłoniach.Nie mogłam na to wszystko patrzeć.Z jednej strony chciała bym tu zostać z nimi jak najdłużej,a z drugiej chciałam żeby to wszystko się już skończyło.
-Pa.-Powiedziałam szybko i zaczęłam po woli wychodzić z domu.
-Papa Lilka.-Jedyny odezwał się Zayn inni nie dali rady.Gdy zamykałam za sobą drzwi ręce trzęsły mi się jak nigdy i czułam,że moje serce za chwilę eksploduję.Szłam przed siebie w asyście dwóch ochroniarzy nie odwracając się.Przed płotem stało mnóstwo fotografów dlatego potrzebni byli ludzie,którzy pomogli mi dojść do auta którym kierował Preston.Blask fleszy oślepił mnie na chwilę,ale gdy tylko odzyskałam ostrość widzenia,a samochód ruszył szybko wyjrzałam przez okno i przez sekundy widziałam ostatni raz dom w,którym były bliskie mi osoby i do którego już pewnie nigdy nie wejdę.



*Louis*


Zamknęłam za sobą drzwi,a ja nie wytrzymałem i wyjrzałem jeszcze przez małe okienko obok nich.Dziewczynka szła dzielnie trzymając mocno swojego misia i nie odwróciła się ani razu.Te hieny medialne zasłoniły mi cały widok,gdy mała wyszła już z posesji.
-Lou to nie ma sensu,chodź.-Pociągnęła mnie za ramię moja kochana dziewczyna.Wszyscy udaliśmy się do salonu w którym panowała kompletna cisza.Nikt nie miał odwagi odezwać się pierwszy.
-Dobra jakoś to będzie nie?-Powiedział Niall tak jakby sam w to nie wierzył.Nie wytrzymałem i po prostu musiałem iść do pokoju,który od teraz będzie stał pusty.Wszędzie był porządek co wcale nie pasowało mi do tego pomieszczenia,przyzwyczaiłem się już do bałaganu jaki tu panował.Wszedłem głębiej i zauważyłem,że na łóżku leży małe kolorowe pudełeczko.Szybko je otworzyłem,w środku znajdował się pendrive w kształcie biedronki i różowa kartka zgięta parę razy.Wyjąłem wszystko i przeczytałem na głos to co była napisane na papierze. "Kocham was wszystkich i mam nadzieję,że spodoba wam się to co przygotowałam." Od razu zabrałem to wszystko na dół i podłączyłem biedronkę do telewizora.Wszyscy patrzyli na mnie zaskoczeni.
-Lila coś nam zostawiła.-Wytłumaczyłem i zacząłem grzebać w urządzeniu tak,że na ekranie pojawił się wielki napis "Kocham was".Oglądaliśmy ze skupieniem prezentację zdjęć jaką przygotowała dla nas Lila.Fotki przedstawiały przeróżne sytuację.Uśmiechnięte dziewczyny na zakupach,Brook nad książkami gdy uczyła Lilę,wygłupy Harry'ego na scenie w x-factor i wiele innych śmiesznych sytuacji.Ale oczywiście nie zabrakło także jak to Lila mówiła artystycznych zdjęć na przykład fotki jej skarpetek nie do pary,albo jedzenia na talerzu czy jakieś zdjęcia jej pomalowanych paznokci.Oglądając to wszystko zdałem sobie sprawę,że to już na prawdę koniec całej naszej wspólnej historii.Miałem jednak ciągle nadzieję,że kiedyś to powróci.


Koniec I Części

-------------------------------------------------------------------------------------------------
20 Komentarzy=Następna część i bohaterowie

I takim oto sposobem zakończyła się historia Lily i chłopców.
Podoba wam się takie zakończenie?Co sądzicie?
I jeszcze jedno pytanko macie jakieś specjalne prośby co do II części?
Co miało by się tam znaleźć i ogólnie jak miała by ona wyglądać?
Z chęcią poczytam sobie wasze propozycję :))
To do zobaczenia w kolejnej części ;*

A gdybym nie dodała coś przez najbliższy czas to już teraz chciałam życzyć wam Wesołych Świąt.
Żebyście wypoczęli w ten wolny czas od szkoły,żebyście dostali takie prezenty o jakich marzycie i żeby te święta były bardzo mile wspominane ;))

czwartek, 18 grudnia 2014

Rozdział 50


Po mału odzyskiwałam przytomność leżąc na czymś miękkim.Ale nie miałam pojęcia co się dzieje,głowę rozrywało mi od środka,a przed oczami miałam mnóstwo kolorowych plam.
-Wody.-Krzyknął jeden z chłopaków i w tamtym momencie nie byłam nawet świadoma który to powiedział.Po woli dyskoteka z przed moich oczu zaczęła znikać i dostrzegłem postacie stojące nade mną.
-Ałłłł.-Syknęłam z bólu trzymając się za głowę.
-Spokojnie,leż sobie mała.-Usiadła obok mnie Dan.Cała szóstka stała w okół mnie w pokoju i patrzyła się ze współczuciem i strachem.Dostałam wodę i upiłam łyk ze szklanki.
-Już dobrze?-Pogładził mnie po głowie Harry.
-Tak,już lepiej.-Szepnęłam,z pozycji leżącej podniosłam się i usiadłam.
-Pojedziemy jutro do szpitala.To nie może tak ciągle się powtarzać.-Zarządził Louis i usiadł na fotelu.
-Nic mi nie jest.Nie powinniście się już o mnie martwić.-Powiedziałam smutna ze spuszczoną głową.
-Co ty opowiadasz.-Wzburzył się Niall
-Pamiętaj,że jesteśmy rodziną i nigdy nie będziesz nam obojętna.-Harry uklęknął przedemną i chwycił za kolana.
-Taaa,ja już nie mam rodziny.-Nie wiem.co mi odbiło w tamtym momencie ze się tak uniosłam.W jednej sekundzie wstałam i skierowałam się na schody.Nikt nie próbował mnie zatrzymać.Weszłam do swojego bałaganu i położyłam się po woli na łóżku.Nie miałam na nic siły,po prostu leżałam na miękkiej pościeli i patrzyłam się w sufit.Zaczęłam myśleć o rodzicach.Co oni doradzili by mi w rej całej chorej sytuacji.
-Tęsknię za wami.-Szepnęłam i obróciłam się na brzuch a głowę schowałam w pościeli.
-Oni za tobą też.-Usłyszawszy te słowa szybko się podniosłam i spojrzałam na osobę stojąca na środku pokoju którą był Nathan.Momentalnie przeszedł mnie dreszcz i usiadłam wyprostowana.
-Lilka jak się czujesz?-Podszedł bliżej mnie niepewnie.
-Jak bym miała za chwile umrzeć.-Mruknęłam i spojrzałam na pościel.-W sumie to nawet tak było by lepiej.-Dokończyłam a ten momentalnie usiadł obok mnie i spojrzał w moim kierunku a ja odruchowo spojrzałam na niego.
-Nigdy tak nie mów,nie wolno ci.-Mówił i pomachał mi przed oczami palcem jak małemu dziecku.
-No takkk...-Szepnęłam i podniosłam głowę.-Moge zadać ci pytanie?-W zgrabny sposób chciałam zmienić temat.
-Oczywiście.
-Dlaczego mnie okłamałeś?-Chciałam żeby wszystko mi wyjaśnił.Ten wstał i usiadł tym razem na pufie na przeciwko mnie.
-Lila zrozumiałem ostatnio parę spraw.Na prawdę mi się podobasz a gdy zdałem sobie sprawę z tego,że za kilka dni już więcej cię nie zobaczę przestraszyłem się.Musiałem jakoś to zakończyć bo nie przeżył bym płaczliwego pożegnania.
-Ale jednak się chyba rozmyśliłeś.-Wtedy po raz pierwszy na mnie spojrzał.
-Jak dzisiaj napisałaś stwierdziłem,że jednak tak nie mogę.Nie wiem jak będzie tu bez ciebie.
-Nie chce wyjeżdżać.-Załkałam i jedna łza spłynęła po moim policzku.Ten od razu wstał i znów usiadł na łóżku obejmując moje ciało.
-Jakoś to będzie.-Powiedział.W tym momencie drzwi do pokoju się uchyliły i wyjrzała zza nich łepetyna pełna loków oraz głowa z idealnie ułożonymi fioletowymi włosami.Widząc ich chciałam wyplątać się jakoś z uścisku chłopaka,ale ten sprytnie chwycił mnie tak,że nie dałam rady.
-Sory chcieliśmy tylko sprawdzić czy wszystko w porządku.-Wyszczerzyła się dziewczyna i chciała wypchnąć loczka z pokoju,ale ten tylko wszedł głębiej do pomieszczenia.
-We dwójkę.-Spojrzałam na nich podejrzliwie.
-To on się do mnie przykleił.-Obroniła się Pezz.
-Ojjj ciekawe co by powiedział na to Zayn.-Zaśmiałam się.
-Lila nie za wygodnie ci?-Uśmiechnął się złośliwie Harry.
-Nie jak dla mnie to może być.-Wyszczerzyłam się do niego i chwyciłam rękę chłopaka która obejmowała mój brzuch.Ten chyba się tego nie spodziewał,bo zadrżał na skutek mojego dotyku.
-To my nie przeszkadzamy.-Dziewczyna pociągnęła Hazze tak,żeby się wywalił na kupce moich ubrań,ale na szczęście udało jej się go wypchać z pokoju.
-To na razie.-Krzyknął jeszcze zza drzwi,a ja się zaśmiałam.Chłopak od razu na mnie spojrzał z uśmiechem.
-Coś się stało?-Zapytałam zdziwiona.
-Uśmiechnęłaś się.Oni na ciebie na prawdę dobrze wpływają.-Pokiwałam głową na znak,że się z nim zgadzam.
-Nathan będę tęsknić.-Szepnęłam i wtuliłam się w jego tors.
-Czyli wybaczysz mi to co zrobiłem.?-Nie miałam siły odpowiedzieć tylko mocniej złapałam jego koszulkę.Jeszcze dzisiaj myślałam,że nigdy mu tego nie podaruje,ale tak po prostu nie umiem.Serce jak tylko go zobaczyłam mi zmiękło i nie było szans,żebym się na niego dłużej gniewała.
19:43
-Dzięki,że przyszedłeś.-Uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi wejściowe.
-Trzymaj się.-Już prawie wyszedł,ale jednak stojąc na ganku odwrócił się w moją stronę.Spojrzałam na niego zdziwiona.Wyciągnął do mnie ręce i pociągnął na dwór.Od razu poczułam chłód wieczoru,ciarki przeszły przez moje ciało.
-Przepraszam,że cię tak wyciągam na zimno.-Ściągnął swoją kurtkę i założył mi ją na plecy.Moje serce zaczęło bić dwa razy szybciej.
-Przepraszam za to co teraz zrobię,ale po prostu muszę.-Znów się odezwał.
-Ale o co...-Chciałam się dowiedzieć o co mu chodzi,ale nie zdążyłam nic powiedzieć.Ten po prostu pochylił się nade mną i złączył swoje usta z moimi.Mimo tego,że trwało to tylko kilka sekund miałam wrażenie jak by była to cała wieczność.Uczucie jakie wtedy mi towarzyszyło było nie do opisania.Czułam się tak jakbym latała kilka metrów nad ziemią.Po tym jak się odsunął,stałam jak wryta w ziemię.Uśmiechnął się do mnie od ucha do ucha i chciał odejść.Na szczęście w porę się ocknęłam i poleciałam za nim,ściągnęłam z siebie kurtkę i gdy go dogoniłam oddałam mu jego przedmiot.
-Dzięki.Wracaj do domu,bo będziesz chora.-Znów uśmiechnął się tak,że prawie bym się rozpłynęła.-No już cię tu nie ma.-Popchnął mnie i od razu poleciałam do domu.Otwierając drzwi dostała bym zawału.
-Co wy tu robicie?-Założyłam ręce na klatkę piersiową widząc Louisa z Harrym stojących z dziwnymi minami na środku holu.
-Stoimy sobie.-Wzruszył ramionami loczek.
-No właśnie widzę.-Pokiwałam głową ze śmiechem.Przeszłam obok nich i udałam się na kanapę gdzie siedziała Pezz i Niall.Usiadłam cała w skowronkach obok blondynka i oparłam głowę na jego ramieniu.
-A ty co?-Ruszył się niespokojnie.
-Nic.-Uśmiechnęłam się sama do siebie.
-To niby dlaczego oni stali przy tym okienku przez pół godziny.-Zaśmiała się Perrie.
-Nie ładnie tak podglądać.-Pogroziłam palcem gdy ta dwója usiadła w pokoju.
-My nic nie widzieliśmy.-Oburzył się Louis i rzucił się na fotel.
-Ja tylko podlewałem kwiatki.-Próbował bronić się Harry.
-Haazzuś taki mały szczegół,że na tym oknie nie ma kwiatków.-Zaśmiałam się głupkowato.
-No widzisz,bo ja planowałem gdzie je tam postawić.-Wyszczerzył się.
-Powodzenia.-Parsknęła śmiechem dziewczyna.-Dobra muszę już lecieć.Pa kochana,jutro mi wszystko opowiesz.-Mrugnęła do mnie i zaczęła się zbierać.
-Ja też już idę,odwiozę cię.-Harry wstał jak najszybciej jak się dało a przy okazji zwalił by mnie z kanapy.
-Paaaa-Krzyknęłam tylko,bo nie chciało mi się wstawać.
-Idę zamówić żarcie.-Louis poszedł do kuchni a ja zostałam sama z Nallem.
-I co pocałował cię?-Odezwał się blondynek po chwili ciszy.
-Nooo.-Powiedziałam cicho i chyba spiekłam buraka.
-Och ta pierwsza poważna nastoletnia miłość.-Westchnął.
-No bo ty już jesteś taki stary...-Zachichotałam.
-Ja jestem stary.Osz ty,ja ci dam.-Wydarł się,rzucił się na mnie i zaczął łaskotać.Niestety jestem podatna na takie coś i nie mogłam pohamować śmiechu i wrzasków, żeby mnie zostawił.Uratował mnie dopiero Lou wchodząc do pokoju.

 

Piątek 11 Stycznia 13:27

-Lila jeżeli w tej  chwili nie pójdziesz do swojego pokoju to będzie z tobą źle.-Powiedział po raz kolejny Louis.
-Ale się boje.-Westchnęłam i przełączyłam pilotem na kolejny kanał.
-Lila musisz się spakować a masz taki syf,że ciemno to widzę w dwa dni się nie wyrobisz.-Westchnął zrezygnowany.
-Spokojna twoja rozczochrana Loui.-Pomachałam od niechcenia ręką i oglądałam dalej telewizję.Niestety nie potrwało to długo,bo zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otwórz-Jęknął niezadowolony chłopak.
-Sam sobie otwórz.-Odburknęłam.
-Och...-Wstał z kanapy i poszedł.-Lila ktoś do ciebie.-Krzyknął po chwili.Nie zadowolona zwlekłam się z siedzenie i poszłam tam do niego,po drodze jeszcze nie wyrobiłam na zakręcie i wywaliłam bym się gdyby nie komoda stojąca obok której się przytrzymałam.
-Przepraszam bardzo,co ona tu robi?-Stanęłam niezadowolona przy otwartych drzwiach gdzie stała Brook.Patrzyłam na nią tępo i szczerze mówić nie czułam już takiej złości jak kiedyś.
-Lila możemy pogadać?-Smutno się do mnie uśmiechnęła.Nic nie odpowiedziałam tylko wróciłam się do pokoju a ci poszli za mną.
-To ja może pójdę zadzwonić do El.-Louis poszedł do góry a ja z dziewczyną usiadłyśmy po dwóch stronach kanapy.
-Lilka ciągle się na mnie gniewasz.Proszę cie,przecież my się nigdy nie kłóciłyśmy.Kochanie ja nie chcę żeby tak było już zawsze.-Patrząc na jej skruszoną minę,widziałam,że na prawdę żąłuje i aż coś ukuło mnie w sercu.
-Brook wiesz,że ja już nawet dobrze nie pamiętam o co było to całe zamieszanie.-Powiedziałam i od razu się do niej przytuliłam.Stwierdziłam,że to gniewanie się w cale nie ma sensu.
-Tęskniłam za tobą mała.-Też mnie przytuliła i poczochrała moje rozpuszczone włosy.
-Ejjj,bo się rozmyśle.-Jęknęłam.
-Nawet nie próbuj.-Pogroziła mi palcem.Wtedy rozległ się znów dzwonek do drzwi.
-Boże kogo tu jeszcze niesie.-Mruknęłam i odkleiłam się od dziewczyny która tylko cicho chichotała.
Nie zdążyłam przejść przez hol a drzwi się otworzyły i do środka wszedł Niall.
-Nie no jasne proszę śmiało wchodź.Czuj się jak u siebie.-Powiedziałam sarkastycznie i oparłam się o komodę na której leżało pełno moich rzeczy.
-Aa dziękuję.-Wyszczerzył się głupkowato i przeszedł obok mnie do salonu.Pokręciłam tylko ze śmiechem głową i poszłam za nim.Rzuciłam się na fotel i wróciłam do oglądania telewizji.Papużki siedziały sobie na kanapie i coś do siebie ćwierkały a Louis nadal siedział na górze.Gdy para obok mnie zaczęła się całować zdecydowałam,że jednak wole sprzątać niż na nich patrzeć.
-Nie przy ludziach.-Wstałam i zasłoniłam oczy rękami.
-A niby ty co wczoraj wyprawiałaś z tym chłopakiem przed domem.Też na ciebie patrzyli i nic nie mówili,więc ty też daj spokój.-Spojrzał na mnie.
-Cooo?-Wydarła się Brook.-Całowałaś się?-Wytrzeszczyła oczy i od razu odkleiła się od Nialla.
-No takkk jakoś wyszło...-Jąkałam się i chyba trochę zaczerwieniłam.
-Dobra chodź musisz wszystko mi opowiedzieć.-Pociągnęła mnie za rękę i obie poleciałyśmy do mnie do pokoju.Usiadłyśmy na łóżku i musiałam jej wszystko ze szczegółami opowiedzieć co stało się wczoraj wieczorem.Ta ciągle chichotała,ale uważnie mnie słuchała.
-Ale jaja.-Podsumowała na końcu.-Twój pierwszy pocałunek.-Zaśmiała się a ja razem z nią.
-Lila sprzątasz?-Krzyk Louisa słychać było chyba w całym domu.
-Cały czas.-Odkrzyknęłam.
-Dobra chodź pomogę ci.-Zebrałyśmy się obydwie z łóżka i wzięłyśmy się za ogarnięcie tego syfu w pokoju.Podzieliłyśmy się i każda wzięła po połowie pokoju.Miałam już przygotowane od paru dni pudła na rzeczy których ze sobą nie wezmę i walizki na to co chce albo muszę wziąć.Ta tylko co chwilę się do mnie wydzierała gdzie ma co spakować,ale przynajmniej było wesoło.Musiałam podejmować bardzo trudne decyzję,żeby zabrać tylko te najpotrzebniejsze rzeczy.
 17:35
-Muszę lecieć do biblioteki,bo mi ją za chwilę zamkną.-Wypaliła jak z procy gdy zobaczyła która godzina.Wybiegając z pokoju rzuciła tylko krótkie "pa" i już jej nie było.Zaśmiałam się tylko i też zeszłam na dół.Usiadłam na jednym schodku i patrzyłam przez chwilę jak Louis z Liamem i Joshem grają w jakąś durną grę na X-boxie.Nikt nawet nie zauważył,że zeszłam na dół.
-A ten dom to jakiś hotel.Co schodzę na dół to ktoś inny tu siedzi.-Odezwałam się idąc w stronę fotela Liama.
-Tu nigdy nie ma spokoju.-Odezwał się chłopak.
-Posprzątałaś?-Od razu spojrzał na mnie spod byka Louis.
-Nie do końca,ale już widać jaki dywan ma kolor.-Powiedziałam dumna.Cała trójka na mnie spojrzała i zaczęli się śmiać.
-Zabawne.-Powiedziałam poważna i wytknęłam im język.Poszłam do kuchni i wyciągnęłam z lodówki kurczaka,frytki i sok pomarańczowy.Włożyłam posiłek do mikrofali a napój wlałam do szklanki i postawiłam na stole.
-Louis mogę wziąć twojego laptopa?-Krzyknęłam do niego ze schodów.
-Taaa..-Miałam wrażenie,że w ogóle nie zwrócił uwagi o co go proszę.Poszłam do jego pokoju wzięłam urządzenie i zeszłam znów na dół.Moje jedzenie się zagrzało a komputer się włączył i usiadłam przy stole.Zajadałam się przeglądając facebooka i twittera gdy zobaczyłam tweeta jednej z fanek i link do jakiejś strony "#onedirection Chłopacy oddają Lilę".Od razu weszłam na tą stronę gdzie nagłówek był taki "One direction kochający chłopcy,czy wyrodni mężczyźni?Zespół pozbywa się problemu.Będzie płaczliwie pożegnanie?" Przeczytałam na głos zszokowana.
-Chłopacy widzieliście to?-Krzyknęłam do nich.
-Co?-Pierwszy spojrzał w moją stronę Liam.
-Skąd oni to wszystko wiedzą?-Powiedziałam do siebie czytając pierwsze słowa artykułu "Sławny zespół One direction znany na całym świecie w ostatnim czasie bardzo zyskał w oczach fanek.Jedn z członków Louis Tomlinson odnalazł swoją daleką kuzynkę którą zabrał z domu dziecka.Niestety teraz dziewczyna nie jest już potrzebna..."Liam podszedł do mnie i zamknął mi komputera przed oczami.
-Nie czytaj tego kochanie.-Powiedział zmartwiony a zaraz obok niego pojawiła się pozostała dwójka.
-O co chodzi?-Liam pokazał im stronę w internecie.
-Och oni ze wszystkiego muszą zrobić sensacje.-Westchnął zdenerwowany Lou.
-Spokojnie chłopie.-Próbował go jakoś ogarnąć Josh.
-Idę do siebie.-Powiedziałam cicho i odsunęłam krzesło żeby wyjść.W pokoju usiadłam na podłodze oparta o ścianę.To mnie zabolało zdałam sobie sprawę,że tam nie kłamali,czysta prawda.Oni na prawdę mnie nic chcą przecież inaczej nie podpisali by tej umowy.Stali się bardziej popularni i już mnie nie potrzebują.Takie myśli sprawiły,że jeszcze bardziej ssię załamałam.Położyłam się na łóżku i ryczłam jak bóbr.
-Mała,proszę nie płacz.-Po kilkunastu minutach wszedł do mnie Liam.
-Liam to wszystko co tam pisali to prawda.-Załkałam gdy położył się obok mnie.
-Wcale nie,nie mów tak.Pamiętaj zawsze możesz na nas liczyć i nigdy się nie poddawaj.Ta przeprowadzka na pewno nie będzie łatwa,ale z czasem dostasujesz się do niej.-Mówił spokojnie.
-Dziękuje.-Odwróciłam się w jego stonę i wtuliłam sie w jego ciepłe ciało.

-------------------------------------------------------------------------------

I oto ostatni rozdział tej części.Cieszycie sie czy nie za bardzo?
Z epilogiem bedzie tak że im więcej bedzie komentarzy pod rozdziałem tym szybciej bedzie epilog. 
Także każdy komentarz mile widziany jeżeli chcecie dowiedzieć się co dalej?
I przepraszam za jakiekolwiek błedy i jeżeli na końcu się znajdziw ich wiele to sorka,ale pisałam to na tablecie ;)) <3