czwartek, 18 grudnia 2014

Rozdział 50


Po mału odzyskiwałam przytomność leżąc na czymś miękkim.Ale nie miałam pojęcia co się dzieje,głowę rozrywało mi od środka,a przed oczami miałam mnóstwo kolorowych plam.
-Wody.-Krzyknął jeden z chłopaków i w tamtym momencie nie byłam nawet świadoma który to powiedział.Po woli dyskoteka z przed moich oczu zaczęła znikać i dostrzegłem postacie stojące nade mną.
-Ałłłł.-Syknęłam z bólu trzymając się za głowę.
-Spokojnie,leż sobie mała.-Usiadła obok mnie Dan.Cała szóstka stała w okół mnie w pokoju i patrzyła się ze współczuciem i strachem.Dostałam wodę i upiłam łyk ze szklanki.
-Już dobrze?-Pogładził mnie po głowie Harry.
-Tak,już lepiej.-Szepnęłam,z pozycji leżącej podniosłam się i usiadłam.
-Pojedziemy jutro do szpitala.To nie może tak ciągle się powtarzać.-Zarządził Louis i usiadł na fotelu.
-Nic mi nie jest.Nie powinniście się już o mnie martwić.-Powiedziałam smutna ze spuszczoną głową.
-Co ty opowiadasz.-Wzburzył się Niall
-Pamiętaj,że jesteśmy rodziną i nigdy nie będziesz nam obojętna.-Harry uklęknął przedemną i chwycił za kolana.
-Taaa,ja już nie mam rodziny.-Nie wiem.co mi odbiło w tamtym momencie ze się tak uniosłam.W jednej sekundzie wstałam i skierowałam się na schody.Nikt nie próbował mnie zatrzymać.Weszłam do swojego bałaganu i położyłam się po woli na łóżku.Nie miałam na nic siły,po prostu leżałam na miękkiej pościeli i patrzyłam się w sufit.Zaczęłam myśleć o rodzicach.Co oni doradzili by mi w rej całej chorej sytuacji.
-Tęsknię za wami.-Szepnęłam i obróciłam się na brzuch a głowę schowałam w pościeli.
-Oni za tobą też.-Usłyszawszy te słowa szybko się podniosłam i spojrzałam na osobę stojąca na środku pokoju którą był Nathan.Momentalnie przeszedł mnie dreszcz i usiadłam wyprostowana.
-Lilka jak się czujesz?-Podszedł bliżej mnie niepewnie.
-Jak bym miała za chwile umrzeć.-Mruknęłam i spojrzałam na pościel.-W sumie to nawet tak było by lepiej.-Dokończyłam a ten momentalnie usiadł obok mnie i spojrzał w moim kierunku a ja odruchowo spojrzałam na niego.
-Nigdy tak nie mów,nie wolno ci.-Mówił i pomachał mi przed oczami palcem jak małemu dziecku.
-No takkk...-Szepnęłam i podniosłam głowę.-Moge zadać ci pytanie?-W zgrabny sposób chciałam zmienić temat.
-Oczywiście.
-Dlaczego mnie okłamałeś?-Chciałam żeby wszystko mi wyjaśnił.Ten wstał i usiadł tym razem na pufie na przeciwko mnie.
-Lila zrozumiałem ostatnio parę spraw.Na prawdę mi się podobasz a gdy zdałem sobie sprawę z tego,że za kilka dni już więcej cię nie zobaczę przestraszyłem się.Musiałem jakoś to zakończyć bo nie przeżył bym płaczliwego pożegnania.
-Ale jednak się chyba rozmyśliłeś.-Wtedy po raz pierwszy na mnie spojrzał.
-Jak dzisiaj napisałaś stwierdziłem,że jednak tak nie mogę.Nie wiem jak będzie tu bez ciebie.
-Nie chce wyjeżdżać.-Załkałam i jedna łza spłynęła po moim policzku.Ten od razu wstał i znów usiadł na łóżku obejmując moje ciało.
-Jakoś to będzie.-Powiedział.W tym momencie drzwi do pokoju się uchyliły i wyjrzała zza nich łepetyna pełna loków oraz głowa z idealnie ułożonymi fioletowymi włosami.Widząc ich chciałam wyplątać się jakoś z uścisku chłopaka,ale ten sprytnie chwycił mnie tak,że nie dałam rady.
-Sory chcieliśmy tylko sprawdzić czy wszystko w porządku.-Wyszczerzyła się dziewczyna i chciała wypchnąć loczka z pokoju,ale ten tylko wszedł głębiej do pomieszczenia.
-We dwójkę.-Spojrzałam na nich podejrzliwie.
-To on się do mnie przykleił.-Obroniła się Pezz.
-Ojjj ciekawe co by powiedział na to Zayn.-Zaśmiałam się.
-Lila nie za wygodnie ci?-Uśmiechnął się złośliwie Harry.
-Nie jak dla mnie to może być.-Wyszczerzyłam się do niego i chwyciłam rękę chłopaka która obejmowała mój brzuch.Ten chyba się tego nie spodziewał,bo zadrżał na skutek mojego dotyku.
-To my nie przeszkadzamy.-Dziewczyna pociągnęła Hazze tak,żeby się wywalił na kupce moich ubrań,ale na szczęście udało jej się go wypchać z pokoju.
-To na razie.-Krzyknął jeszcze zza drzwi,a ja się zaśmiałam.Chłopak od razu na mnie spojrzał z uśmiechem.
-Coś się stało?-Zapytałam zdziwiona.
-Uśmiechnęłaś się.Oni na ciebie na prawdę dobrze wpływają.-Pokiwałam głową na znak,że się z nim zgadzam.
-Nathan będę tęsknić.-Szepnęłam i wtuliłam się w jego tors.
-Czyli wybaczysz mi to co zrobiłem.?-Nie miałam siły odpowiedzieć tylko mocniej złapałam jego koszulkę.Jeszcze dzisiaj myślałam,że nigdy mu tego nie podaruje,ale tak po prostu nie umiem.Serce jak tylko go zobaczyłam mi zmiękło i nie było szans,żebym się na niego dłużej gniewała.
19:43
-Dzięki,że przyszedłeś.-Uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi wejściowe.
-Trzymaj się.-Już prawie wyszedł,ale jednak stojąc na ganku odwrócił się w moją stronę.Spojrzałam na niego zdziwiona.Wyciągnął do mnie ręce i pociągnął na dwór.Od razu poczułam chłód wieczoru,ciarki przeszły przez moje ciało.
-Przepraszam,że cię tak wyciągam na zimno.-Ściągnął swoją kurtkę i założył mi ją na plecy.Moje serce zaczęło bić dwa razy szybciej.
-Przepraszam za to co teraz zrobię,ale po prostu muszę.-Znów się odezwał.
-Ale o co...-Chciałam się dowiedzieć o co mu chodzi,ale nie zdążyłam nic powiedzieć.Ten po prostu pochylił się nade mną i złączył swoje usta z moimi.Mimo tego,że trwało to tylko kilka sekund miałam wrażenie jak by była to cała wieczność.Uczucie jakie wtedy mi towarzyszyło było nie do opisania.Czułam się tak jakbym latała kilka metrów nad ziemią.Po tym jak się odsunął,stałam jak wryta w ziemię.Uśmiechnął się do mnie od ucha do ucha i chciał odejść.Na szczęście w porę się ocknęłam i poleciałam za nim,ściągnęłam z siebie kurtkę i gdy go dogoniłam oddałam mu jego przedmiot.
-Dzięki.Wracaj do domu,bo będziesz chora.-Znów uśmiechnął się tak,że prawie bym się rozpłynęła.-No już cię tu nie ma.-Popchnął mnie i od razu poleciałam do domu.Otwierając drzwi dostała bym zawału.
-Co wy tu robicie?-Założyłam ręce na klatkę piersiową widząc Louisa z Harrym stojących z dziwnymi minami na środku holu.
-Stoimy sobie.-Wzruszył ramionami loczek.
-No właśnie widzę.-Pokiwałam głową ze śmiechem.Przeszłam obok nich i udałam się na kanapę gdzie siedziała Pezz i Niall.Usiadłam cała w skowronkach obok blondynka i oparłam głowę na jego ramieniu.
-A ty co?-Ruszył się niespokojnie.
-Nic.-Uśmiechnęłam się sama do siebie.
-To niby dlaczego oni stali przy tym okienku przez pół godziny.-Zaśmiała się Perrie.
-Nie ładnie tak podglądać.-Pogroziłam palcem gdy ta dwója usiadła w pokoju.
-My nic nie widzieliśmy.-Oburzył się Louis i rzucił się na fotel.
-Ja tylko podlewałem kwiatki.-Próbował bronić się Harry.
-Haazzuś taki mały szczegół,że na tym oknie nie ma kwiatków.-Zaśmiałam się głupkowato.
-No widzisz,bo ja planowałem gdzie je tam postawić.-Wyszczerzył się.
-Powodzenia.-Parsknęła śmiechem dziewczyna.-Dobra muszę już lecieć.Pa kochana,jutro mi wszystko opowiesz.-Mrugnęła do mnie i zaczęła się zbierać.
-Ja też już idę,odwiozę cię.-Harry wstał jak najszybciej jak się dało a przy okazji zwalił by mnie z kanapy.
-Paaaa-Krzyknęłam tylko,bo nie chciało mi się wstawać.
-Idę zamówić żarcie.-Louis poszedł do kuchni a ja zostałam sama z Nallem.
-I co pocałował cię?-Odezwał się blondynek po chwili ciszy.
-Nooo.-Powiedziałam cicho i chyba spiekłam buraka.
-Och ta pierwsza poważna nastoletnia miłość.-Westchnął.
-No bo ty już jesteś taki stary...-Zachichotałam.
-Ja jestem stary.Osz ty,ja ci dam.-Wydarł się,rzucił się na mnie i zaczął łaskotać.Niestety jestem podatna na takie coś i nie mogłam pohamować śmiechu i wrzasków, żeby mnie zostawił.Uratował mnie dopiero Lou wchodząc do pokoju.

 

Piątek 11 Stycznia 13:27

-Lila jeżeli w tej  chwili nie pójdziesz do swojego pokoju to będzie z tobą źle.-Powiedział po raz kolejny Louis.
-Ale się boje.-Westchnęłam i przełączyłam pilotem na kolejny kanał.
-Lila musisz się spakować a masz taki syf,że ciemno to widzę w dwa dni się nie wyrobisz.-Westchnął zrezygnowany.
-Spokojna twoja rozczochrana Loui.-Pomachałam od niechcenia ręką i oglądałam dalej telewizję.Niestety nie potrwało to długo,bo zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Otwórz-Jęknął niezadowolony chłopak.
-Sam sobie otwórz.-Odburknęłam.
-Och...-Wstał z kanapy i poszedł.-Lila ktoś do ciebie.-Krzyknął po chwili.Nie zadowolona zwlekłam się z siedzenie i poszłam tam do niego,po drodze jeszcze nie wyrobiłam na zakręcie i wywaliłam bym się gdyby nie komoda stojąca obok której się przytrzymałam.
-Przepraszam bardzo,co ona tu robi?-Stanęłam niezadowolona przy otwartych drzwiach gdzie stała Brook.Patrzyłam na nią tępo i szczerze mówić nie czułam już takiej złości jak kiedyś.
-Lila możemy pogadać?-Smutno się do mnie uśmiechnęła.Nic nie odpowiedziałam tylko wróciłam się do pokoju a ci poszli za mną.
-To ja może pójdę zadzwonić do El.-Louis poszedł do góry a ja z dziewczyną usiadłyśmy po dwóch stronach kanapy.
-Lilka ciągle się na mnie gniewasz.Proszę cie,przecież my się nigdy nie kłóciłyśmy.Kochanie ja nie chcę żeby tak było już zawsze.-Patrząc na jej skruszoną minę,widziałam,że na prawdę żąłuje i aż coś ukuło mnie w sercu.
-Brook wiesz,że ja już nawet dobrze nie pamiętam o co było to całe zamieszanie.-Powiedziałam i od razu się do niej przytuliłam.Stwierdziłam,że to gniewanie się w cale nie ma sensu.
-Tęskniłam za tobą mała.-Też mnie przytuliła i poczochrała moje rozpuszczone włosy.
-Ejjj,bo się rozmyśle.-Jęknęłam.
-Nawet nie próbuj.-Pogroziła mi palcem.Wtedy rozległ się znów dzwonek do drzwi.
-Boże kogo tu jeszcze niesie.-Mruknęłam i odkleiłam się od dziewczyny która tylko cicho chichotała.
Nie zdążyłam przejść przez hol a drzwi się otworzyły i do środka wszedł Niall.
-Nie no jasne proszę śmiało wchodź.Czuj się jak u siebie.-Powiedziałam sarkastycznie i oparłam się o komodę na której leżało pełno moich rzeczy.
-Aa dziękuję.-Wyszczerzył się głupkowato i przeszedł obok mnie do salonu.Pokręciłam tylko ze śmiechem głową i poszłam za nim.Rzuciłam się na fotel i wróciłam do oglądania telewizji.Papużki siedziały sobie na kanapie i coś do siebie ćwierkały a Louis nadal siedział na górze.Gdy para obok mnie zaczęła się całować zdecydowałam,że jednak wole sprzątać niż na nich patrzeć.
-Nie przy ludziach.-Wstałam i zasłoniłam oczy rękami.
-A niby ty co wczoraj wyprawiałaś z tym chłopakiem przed domem.Też na ciebie patrzyli i nic nie mówili,więc ty też daj spokój.-Spojrzał na mnie.
-Cooo?-Wydarła się Brook.-Całowałaś się?-Wytrzeszczyła oczy i od razu odkleiła się od Nialla.
-No takkk jakoś wyszło...-Jąkałam się i chyba trochę zaczerwieniłam.
-Dobra chodź musisz wszystko mi opowiedzieć.-Pociągnęła mnie za rękę i obie poleciałyśmy do mnie do pokoju.Usiadłyśmy na łóżku i musiałam jej wszystko ze szczegółami opowiedzieć co stało się wczoraj wieczorem.Ta ciągle chichotała,ale uważnie mnie słuchała.
-Ale jaja.-Podsumowała na końcu.-Twój pierwszy pocałunek.-Zaśmiała się a ja razem z nią.
-Lila sprzątasz?-Krzyk Louisa słychać było chyba w całym domu.
-Cały czas.-Odkrzyknęłam.
-Dobra chodź pomogę ci.-Zebrałyśmy się obydwie z łóżka i wzięłyśmy się za ogarnięcie tego syfu w pokoju.Podzieliłyśmy się i każda wzięła po połowie pokoju.Miałam już przygotowane od paru dni pudła na rzeczy których ze sobą nie wezmę i walizki na to co chce albo muszę wziąć.Ta tylko co chwilę się do mnie wydzierała gdzie ma co spakować,ale przynajmniej było wesoło.Musiałam podejmować bardzo trudne decyzję,żeby zabrać tylko te najpotrzebniejsze rzeczy.
 17:35
-Muszę lecieć do biblioteki,bo mi ją za chwilę zamkną.-Wypaliła jak z procy gdy zobaczyła która godzina.Wybiegając z pokoju rzuciła tylko krótkie "pa" i już jej nie było.Zaśmiałam się tylko i też zeszłam na dół.Usiadłam na jednym schodku i patrzyłam przez chwilę jak Louis z Liamem i Joshem grają w jakąś durną grę na X-boxie.Nikt nawet nie zauważył,że zeszłam na dół.
-A ten dom to jakiś hotel.Co schodzę na dół to ktoś inny tu siedzi.-Odezwałam się idąc w stronę fotela Liama.
-Tu nigdy nie ma spokoju.-Odezwał się chłopak.
-Posprzątałaś?-Od razu spojrzał na mnie spod byka Louis.
-Nie do końca,ale już widać jaki dywan ma kolor.-Powiedziałam dumna.Cała trójka na mnie spojrzała i zaczęli się śmiać.
-Zabawne.-Powiedziałam poważna i wytknęłam im język.Poszłam do kuchni i wyciągnęłam z lodówki kurczaka,frytki i sok pomarańczowy.Włożyłam posiłek do mikrofali a napój wlałam do szklanki i postawiłam na stole.
-Louis mogę wziąć twojego laptopa?-Krzyknęłam do niego ze schodów.
-Taaa..-Miałam wrażenie,że w ogóle nie zwrócił uwagi o co go proszę.Poszłam do jego pokoju wzięłam urządzenie i zeszłam znów na dół.Moje jedzenie się zagrzało a komputer się włączył i usiadłam przy stole.Zajadałam się przeglądając facebooka i twittera gdy zobaczyłam tweeta jednej z fanek i link do jakiejś strony "#onedirection Chłopacy oddają Lilę".Od razu weszłam na tą stronę gdzie nagłówek był taki "One direction kochający chłopcy,czy wyrodni mężczyźni?Zespół pozbywa się problemu.Będzie płaczliwie pożegnanie?" Przeczytałam na głos zszokowana.
-Chłopacy widzieliście to?-Krzyknęłam do nich.
-Co?-Pierwszy spojrzał w moją stronę Liam.
-Skąd oni to wszystko wiedzą?-Powiedziałam do siebie czytając pierwsze słowa artykułu "Sławny zespół One direction znany na całym świecie w ostatnim czasie bardzo zyskał w oczach fanek.Jedn z członków Louis Tomlinson odnalazł swoją daleką kuzynkę którą zabrał z domu dziecka.Niestety teraz dziewczyna nie jest już potrzebna..."Liam podszedł do mnie i zamknął mi komputera przed oczami.
-Nie czytaj tego kochanie.-Powiedział zmartwiony a zaraz obok niego pojawiła się pozostała dwójka.
-O co chodzi?-Liam pokazał im stronę w internecie.
-Och oni ze wszystkiego muszą zrobić sensacje.-Westchnął zdenerwowany Lou.
-Spokojnie chłopie.-Próbował go jakoś ogarnąć Josh.
-Idę do siebie.-Powiedziałam cicho i odsunęłam krzesło żeby wyjść.W pokoju usiadłam na podłodze oparta o ścianę.To mnie zabolało zdałam sobie sprawę,że tam nie kłamali,czysta prawda.Oni na prawdę mnie nic chcą przecież inaczej nie podpisali by tej umowy.Stali się bardziej popularni i już mnie nie potrzebują.Takie myśli sprawiły,że jeszcze bardziej ssię załamałam.Położyłam się na łóżku i ryczłam jak bóbr.
-Mała,proszę nie płacz.-Po kilkunastu minutach wszedł do mnie Liam.
-Liam to wszystko co tam pisali to prawda.-Załkałam gdy położył się obok mnie.
-Wcale nie,nie mów tak.Pamiętaj zawsze możesz na nas liczyć i nigdy się nie poddawaj.Ta przeprowadzka na pewno nie będzie łatwa,ale z czasem dostasujesz się do niej.-Mówił spokojnie.
-Dziękuje.-Odwróciłam się w jego stonę i wtuliłam sie w jego ciepłe ciało.

-------------------------------------------------------------------------------

I oto ostatni rozdział tej części.Cieszycie sie czy nie za bardzo?
Z epilogiem bedzie tak że im więcej bedzie komentarzy pod rozdziałem tym szybciej bedzie epilog. 
Także każdy komentarz mile widziany jeżeli chcecie dowiedzieć się co dalej?
I przepraszam za jakiekolwiek błedy i jeżeli na końcu się znajdziw ich wiele to sorka,ale pisałam to na tablecie ;)) <3

5 komentarzy:

  1. Wspanały :*
    Życze ci dużo weny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje ;)
      Napisałam już w połowie epilog dodam go jak będzie przynajmniej 10 komentarzy ;* <3

      Usuń