sobota, 3 stycznia 2015

3 "A panienka pierwszy raz tutaj?"


*miesiąc później*

Siedząc w samolocie zastanawiałam się czy dobrze robię.Jednak nie mogłam sobie wyobrazić jak by to było,gdyby ktoś dowiedział się,że spodziewam się dziecka tam w USA.Lece właśnie do Londynu,tak do innego państwa,na zupełnie inny kontynent,za oceanem i do tego nie jestem pewna czy sobie tam poradzę.Mam kompletny mętlik w głowie,boję się tego jak teraz będzie wyglądało moje życie.Wiem jedno, chcę urodzić to dziecko,które noszę od prawie trzech miesięcy pod sercem i wychować je na porządnego człowieka.Na pewno będzie dużo chwil zwątpienia,ale powiedziałam sobie,że dam radę.
Przed wylotem musiałam jakoś zakończyć życie w tym kraju i pozamykać wszystkie sprawy.Dlatego parę dni po tym jak wpadł mi do głowy pomysł wyjazdu zaczęłam wszystko załatwiać.Pierwsze co zrobiłam to oczywiście przeliczenie moich pieniędzy,których niestety nie było za dużo.Musiałam coś wykombinować i wpadłam na świetny pomysł.Poprosiłam Libby o jej kartę kredytową i powiedziałam,że idę na zakupy.Brunetka zawsze mówiła mi,że prawdziwa kobieta nie może dwa razy wkładać tej samej rzeczy.Dlatego ucieszyła się kiedy jej o tym powiedziałam i bez problemu mi ją dała.Jednak wcale nie wydałam tej kasy na ubrania,a na bilet do Londynu po czym wypłaciłam jeszcze trochę gotówki,żebym miała za co żyć przez jakiś czas do puki nie znajdę jakiejś pracy w tej Anglii.Mój plan okazał się niezawodny i wtedy zostało mi jeszcze zrezygnować ze studiów.Było to dla mnie bardzo trudne,bo chciałam kontynuować naukę,jednak nie było mi to niestety dane.Myślałam też o tym,żeby pogadać z Danielem,ale zawsze gdy do niego szłam po drodze tchórzyłam i wracałam się do domu.Długo myślałam o tym czy mu powiedzieć czy nie,ale doszłam do wniosku,że nie chce takiego ojca dla swojego dziecka.Chociaż z drugiej strony dobrze wiedziałam,że dziecko powinno mieć oboje rodziców.Nie byłam pewna w stu procentach czy moja decyzja jest słuszna.Fran obiecała mi,że nikomu się nie wygada i mam nadzieję,że dotrzyma słowa.Pożegnałam się tylko z nią,ale nie mówiłam gdzie wyjeżdżam.Nikt tego nie wie,nawet Libby i Georg.Musiałam im tylko jakoś wyjaśnić moje zniknięcie,dlatego przed wyjazdem napisałam im list.Siedziałam nad nim prawie dwa dni i zastanawiałam się jak dobrze dobrać słowa."Kochani Libby i Georg wiem,że nie miałam z wami dobrych kontaktów,ale pisze ten list by oznajmić wam ze wyjeżdżam daleko stąd doskonale wiemy,że nasze relacje nie były za dobre.Dla was liczy się tylko praca i kariera to wszystko,nic poza tym was nie obchodzi.Dlatego postanowiłam odejść,nie szukajcie mnie,bo i tak nie znajdziecie,ale znając życie wy się nawet tym nie przejmiecie,tak więc żegnam was."W dalszym ciągu nie jestem przekonana co to tego czy dobrze to napisałam.Zostawiłam im list na stole w jadalni,bo gdy wychodziłam wcześnie rano z domu ich już nie było,ale czy oni w ogóle na noc wrócili też nie jestem pewna.Na lotnisko udałam się tylko z jedną walizką,gdyż resztę moich rzeczy popakowałam w paczki i już wcześniej wysłałam do Londynu.Jakoś nie było trudno pożegnać mi się z tym miastem.
Przez 10 godzin lotu miałam dużo czasu na poukładanie sobie wszystkiego w głowie.A gdy wyszłam z tego samolotu pierwszy raz od kiedy dowiedziałam się o dziecku poczułam wewnętrzny spokój.Poczułam się silna jak nigdy i wiedziałam,że wszystko się dobrze skończy.Londyn działała na mnie zupełnie inaczej niż Santa Ana i Los Angeles.Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę jak tęskniłam za tym miejscem.Z nadzieją,że wszystko mi się uda,i że spotkam ma swojej drodze przychylnych mi ludzi wyszłam z lotniska.Od razu owiało mnie zimne powietrze i muszę przyznać,że tęskniłam też za tą ponurą Londyńską pogodą.Uśmiechnęłam się sama do siebie i pewnie kroczyłam w stronę postoju taksówek.
-Można?-Otworzyłam drzwi od jednego pojazdu,gdzie za kierownicą siedział starszy siwy pan czytając gazetę.
-Oczywiście panienko.-Uśmiechnął się do mnie przyjaźnie co odwzajemniłam.Mężczyzna wyszedł z wozu otworzył bagażnik po czym pomógł mi schować moją dość sporą walizkę.
-Dziękuje.-Powiedziałam wsiadając na tylne siedzenie.Podałam adres po czym samochód ruszył.Od razu obróciłam się w stronę okna i zaczęłam podziwiać centrum Londynu,gdzie oczywiście nie raz byłam.Nie obyło się oczywiście bez stania w korkach,gdyż była godzina 13 pora lunchu i wszyscy mieli przerwy w pracy.Zachwycałam się tym miastem jak nigdy i w głębi serca cieszyłam się jednak,że tu przyjechałam.
-A panienka pierwszy raz tutaj?-Zadał pytanie mężczyzna,gdy byliśmy w połowie drogi.
-Nie.Tutaj się wychowałam,ale musiałam wyjechać i teraz wróciłam.-Uśmiechnęłam się do kierowcy.
-Piękne miasto,prawda?-Odwzajemnił gest.
-Tak,bardzo za nim tęskniłam.-Odpowiedziałam znów spoglądając za okno.Po jakiś 15 minutach samochód zatrzymał się pod budynkiem,który bardzo dobrze znałam.
-Przepraszam,ale mam tylko dolary.-Skrzywiłam się.
-Nie szkodzi.-Uśmiechnął się przyjaźnie.Dałam mu wyznaczoną kwotę po czym kierowca znów pomógł mi z bagażem.Wtedy poczułam,że wszystko będzie dobrze.Skoro tak zaczęła się moja przygoda tutaj to dalej też powinno pójść po mojej myśli.

***

 15 Komentarzy=Następny rozdział

Jak myślicie przed czyim domem wysiadła Lila?
Powiem wam tyle,że co do tego rozdziału miałam zupełnie inny pomysł i wcale on mi się nie podoba,no ale wyszło tak jak wyszło niestety ;// I przepraszam,że taki krótki.
Rozdział napisany z pomocą jednej z czytelniczek Oli za co bardzo jej dziękuję <3

A co do waszych pytań kiedy pojawi się 1D to spokojnie obiecuje że na pewno się pojawią,ale nie mogę wam powiedzieć kiedy.

20 komentarzy:

  1. Uhuhu jestem mega ciekawa gdzie wysiadła i co dalej może dom Brook ? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu akurat w takim momencie?! :c
    A co do rozdziału to genialny. <3

    OdpowiedzUsuń
  3. zgaduje, ze dom w którym sie wychowała, jest jeszcze możliwość ze pojechała do Louisa ale nie sądzę, chłopaków pewne spotka przez przypadek czy cos. to tylko moje gadanie, jestem ciekawa co Ty wymyślisz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudny rozdział
    Zatrzymała się przed domem Louisa tak mi się wydaje

    OdpowiedzUsuń
  5. Niesamowity! Moim zdaniem zatrzymała się pod domem Nathana ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. moim zdaniem pod domem jednego z chłopaków chyba Louisa
    weronika

    OdpowiedzUsuń
  7. Moim zdaniem Lila zatrzymała się pod swoim starym domem, w którym mieszkała z rodzicami. Haha, może się przywitam, tak wgl, więc hej! Wreszcie Lila się ogarnęła i wróciła do Londynu, szkoda tylko, że zajęło jej to aż tyle czasu, ale lepiej późno niż wcale. Liczę, że szybko pojawi się tu 1D, choć nie ukrywam, że mam im nadal za złe, że oddali wtedy Lilkę. Mogli ją przecież zamknąć w piwnicy, prawda? Chyba nawet przeboleję tę ciążę Lili.. W sumie to nie mam wyjścia. Świetny rozdział, czekam na następny, xxx ❤.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech sie spotkaja!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hey! Zostałaś nominowana przez nas do Liebster Awards, więcej informacji znajdziesz tutaj: http://7-of-hearts-1-story-99.blogspot.com/2015/01/liebster-awards-2.html :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny rozdział, czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  11. Najlepszy !Next!

    OdpowiedzUsuń
  12. Supi extra następny

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny rozdział :) nie mogę się doczekać kolejnego

    OdpowiedzUsuń
  14. Będzie to jej stary dom, ale ciąża? Jeszcze bardziej pokręcić się nie dało? Ale dobra czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny rozdział zresztą jak inne... może wydam się teraz wredna czy nieczuła ale chyba lepiej by było żeby ona poroniła a chłopaki z 1D z którymi się widziała pocieszali ją to moja wizja ale twoje opowiadanie więc napiszesz jak chcesz
    pozdrawiam Zuzanna xx

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny rozdział jak zawsze i nie masz za co dziękować zawsze służę pomocą kochana. Życzę ci miłej weny a jak coś wiesz gdzie mnie szukać jestem dla ciebie dostępna 24h.
    Pozdrowienia i buziaki przesyła twoja Olcia:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj kochanie cieszę się,że możesz już komentować ;**
      No i oczywiście wiem gdzie sie do ciebie zgłosić ;)) haha

      A co do rozdziału to powiniem pojawić się do końca tygodnia ;)

      Usuń