piątek, 20 lutego 2015

8"Przepraszam cię maleństwo"


Na zegarze wybiła godzina 15:00 a w moich oczach automatycznie stanęły łzy.Parę lat temu o tej porze w domu było zupełnie inaczej.Mam krzątała się niespokojna po kuchni i kończyła robić świąteczny obiad.Tata nakrywał zazwyczaj do stołu w salonie i pilnował mnie,żebym nie zaglądała do prezentów.Bardzo dobrze pamiętam te dni,tamta atmosfera jest nie do zapomnienia.Tak mi przykro,że to już nigdy nie wróci.Dzień 25 grudnia jest w pełni dla rodziny i innej opcji nie ma.Wszyscy powinni być razem i miło spędzać czas.Cieszyć się w swoim towarzystwem i poświęcać uwagę bliskim osobą.A co ja właśnie robię?Siedzę w salonie pod kocem w dresie i swetrze mojego taty,ze stertą albumów porozrzucanych po całym pokoju.Na stoliku stoi dzbanek z sokiem pomarańczowym którym ciągle się opijam,a w tle lecą smętne hiszpańskie piosenki,których słuchała moja mama.Tak wygląda mój dzień.Jeszcze kilka lat temu nie przypuszczała bym,że to wszystko tak się potoczy.Jako mała dziewczynka myślałam,że takie święta będą miały miejsce co roku,a tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna.Zdałam sobie dzisiaj sprawę z tego,że nie mam już nikogo bliskiego.Może i to moja wina,ale nie chce mieć nic wspólnego z kuzynem,który mnie oszukał.Jednak muszę się przyznać,że coraz częściej myślę o tym jak by to było gdybym jednak się odezwała do chłopaków.Wtedy mogła bym też odnowić kontakt z rodzinką Josanów.Bardzo ciepię,przez to,że nie mogę się z nimi spotkać.Gdybym tylko do nich pojechała od razu wydało by się,że jestem w kraju.Teraz już sama nie wiem co mam robić.Przyjechałam tu z innym nastawieniem do tej całej sprawy,ale coraz bardziej wymiękam.Chciała bym coś zmienić,ale nie wiem czy odważyła bym się tak po prostu pójść do Louisa i powiedzieć "Hej kuzynie.Jestem na ciebie śmiertelnie zła,ale przyszłam bo czuje się samotna i potrzebuje towarzystwa"To na serio odpada,a innego pomysłu nie mam.
Wstałam leniwie z kanapy,bo musiałam skorzystać z toalety.Włączyłam światło na korytarzu,gdyż zaczęło się już ściemniać.Patrząc na cały ten pusty dom w oczach stanęły mi łzy.Czym prędzej przebiegłam do łazienki,a gdy z niej wychodziłam łzy lały się już ciurkiem.W salonie rzuciłam się na kanapę,jednak zrobiłam to chyba zbyt mocno,bo poczułam ukłucie w brzuchu.Szczerze mówiąc przestraszyłam się wtedy trochę.
-Przepraszam cię maleństwo.-Szepnęłam i usiadłam już łagodniej.Otarłam łzy i podniosłam lekko swoją koszulkę,głaszcząc swój brzuch.Przez ostatnie dwa tygodnie moje myśli coraz częściej krążą wokół dziecka.Muszę przyznać,że coraz bardziej wciąga mnie świat macierzyństwa.I coraz częściej przyłapuje się na gadaniu z małym.Po wizycie u pani doktor bardzo dużo się dowiedziałam,ale zdałam sobie też sprawę z tego,ile jeszcze rzeczy będę musiała się nauczyć.Koniec pierwszego,a początek drugiego trymestru ciąży niesie za sobą wiele korzyści,jak i następne problemy.Cieszy mnie fakt,że poranne mdłości już zniknęły,ale niedługo zacznie się co innego.A mianowicie mój brzuch.Perspektywa noszenia przed sobą ogromnej kuli,nie jest spełnieniem marzeń,ale na razie nie chce o tym myśleć.Gdy usłyszałam,że moje maleństwo dobrze się rozwija,byłam na prawdę szczęśliwa.Najważniejsze teraz jest dla mnie,by dziecko urodziło się zdrowe i niczego mu nie brakowało.Wiem,że tego nigdy nie dam rady mu zapewnić gdyż nie będzie wychowywało się w pełnej rodzinie,a to bardzo ważne.Czuje jakbym zabierała jemu cześć życia i źle się z tym czuję,ale teraz już nie ma innego wyjścia.Daniel nie nadaje się na ojca i wszyscy dobrze o tym wiemy.Kilka razy słyszałam jak mówił,że ma dopiero 21 lat i jest za młody na dorosłe życie.Nie wiedział co to jest odpowiedzialność,dla niego liczyła się tylko dobra zabawa i nic więcej.Od mojego wyjazdu minął już miesiąc a on dzwonił do mnie tylko kilka razy na samym początku.Ja oczywiście nie odbierałam,ale gdyby na prawdę mnie kochał to by nie odpuścił.Jest to dla mnie kolejny dowód na to,że nie jest to dobry chłopak dla mnie a tym bardziej dobry ojciec.
Myśl o tym wszystkim sprawiła,że nowa dawka łez wydostała się z moich oczu.Leżałam na kanapie dając upust złym emocjom,w wyniku czego przez następną godzinę ryczałam jak bóbr,co jakiś czas narzekając na swoje beznadziejne życie.Gdy skończyły mi się chusteczki,byłam zmuszona w końcu się ruszyć.Na dworze bardzo się już ściemniło dlatego zapaliłam dużą lampę.Musiałam na chwilę przymknąć powieki od rażącej jasności.Potem poszłam znów do łazienki na górę.Oparłam ręce o zimną umywalkę i podniosłam wzrok w stronę lustra.Nie wyglądałam za dobrze,aż sama przestraszyłam się swojego odbicia.
-Nie możesz tu ciągle siedzieć i się zamartwiać.-Nakrzyczałam sama na siebie.Szybko obmyłam twarz wodą i poszłam do szafy,z której wyciągnęłam ciepłe rzeczy.
Lekki wietrzyk targała moimi włosami,gdy przechadzałam się ulicami dzielnicy Londynu,w której mieszkam.Wszędzie było pusto,żadnej żywej duszy nie widziałam przez całą drogę,którą przebyłam.Jedynie lampy świecące się w domach,wskazywały na obecność ludzi w tym mieście.Gdy doszłam do dużego placu,na którym świeciło się pełno ozdobnych lampek,usiadłam na jednej z ławeczek.Z ledwością powstrzymywałam się od wybuchnięcia płaczem.Może to robi się już nudne,ale nigdy nie byłam w takiej sytuacji,a jedyne na co mam teraz ochotę to właśnie płacz.Nadal nie mogę uwierzyć,że w taki dzień jak ten jestem sama.Tam na tej ławce,w środku pustego miasta zdałam sobie z czegoś sprawę.
-To nie może tak dalej wyglądać.Może i oni nie zachowali się w porządku,w stosunku co do mnie,ale to moja jedyna rodzina.Muszę sobie z nimi to wszystko wyjaśnić.Jeżeli nie dla siebie to dla mojego dziecka.Nie chce,żeby miało tylko mnie,musi rozwijać się w towarzystwie ludzi.Nie może być samotnikiem,tak jak ja teraz.Nie pozwolę na to.

***

 15 Komentarzy=Następny rozdział

I jest kolejny rozdział.Jak się podoba??
Następny będzie pewnie we wtorek,jeżeli oczywiście piętnastu z was zostawi tu po sobie ślad kochani<33
I jeszcze pytanko :) W jaki sposób byście chcieli,żeby Lila spotkała się z chłopakami,albo tylko z jednym z nich??Jak wy sobie to wyobrażacie?

A i chciałam wam jeszcze przekazać,że zmieniła troche bohaterów.Więc jak ktoś jest ciekawy to zapraszam do zakładki Bohaterowie II ;))

20 komentarzy:

  1. Jest oki , jednak czekam na jakąś akcję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko niech ona ich w końcu spotka! PROSZĘ PROSZĘ PROSZĘ PROSZĘ PROSZĘ PROSZĘ PROSZĘ! 💕💕💕💕💕💕💕💕 czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  3. boże najlepszyy <3 ja bym chciała żeby raczej ona sie nie odzywała i żeby urodziła to dziecko i potem z perspektywy jednego z chłopaków jak sobie gdzieś idą i widzą dziwczyne bardzo podobną itp.. fajnie by tak byłoo :))) jakkolwiek zrobisz będzie super ale najlepiej jak ona sie sama nie będzie do nich odzywać :* pozdrawiam i życzee wenyy :** czekam na nextaa :DD

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże, cudowny rozdział jak zawsze :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawe do którego z chłopaków pójdzie Lila ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. aaa<3 czadowyy :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny, czekam na nextaa :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny pomysł z tym rozdziałem next !:*

    OdpowiedzUsuń
  9. genialny z resztą jak zawsze :))))

    OdpowiedzUsuń
  10. ja ciee <33 zajebisty rozdział tak jak i całe opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Proooosze o kolejny rozdział ❤️ Poooooooooooooooosze !

    OdpowiedzUsuń
  12. Koocham to to jest takie ahahshsjwjv xD

    OdpowiedzUsuń