sobota, 28 lutego 2015

9"Spokojnie nic ci nie zrobię"

Nowy rok.
Nowe postanowienia.
Nowe doświadczenia.
Nowe miejsca.
Nowi ludzie.
Bardzo cieszy mnie ta perspektywa.Mimo tego,że jest już koniec stycznia,ciągle nie mogę przyzwyczaić się do tego,że mamy już rok 2018.Zaczął się on dla mnie dość dobrze.Pomimo tego,że na początku ciągle siedziałam sama w domu i nie miałam ochoty na nic.Na szczęście ten zły humor znikną gdy wróciłam do pracy.Styczność z ludźmi była mi bardzo potrzebna.Czasem sama siebie nie rozumiem,raz śmieję się z niczego,a po chwili mam ochotę ryczeć.Nikt nie zrozumie kobiety w ciąży.
Słońce zaczęło po woli wstawać,więc i ja musiałam się ruszyć z łóżka.Niechętnie,ale to zrobiłam.Jeszcze lekko zaspana podreptałam do łazienki.Musiałam przemyć oczy,żeby się do końca obudzić.Zimna ciecz na mojej twarzy od razu mnie ożywiła.Wytarłam ją miękkim ręcznikiem i od razu wróciłam do sypialni rodziców.Tam właśnie śpię od kiedy tu wróciłam do domu,w swoim starym pokoju nic na razie nie zmieniłam. Wszystko zostało w takim stanie,kiedy się kilka lat temu stąd wyprowadzałam.Za dużo nerwów by mnie to kosztowało.Opróżnianie szafy z ubraniami rodziców też było dla mnie ciężkie.Nie mogłam tego wszystkiego wyrzucić,więc zapakowałam do worów i wyniosłam do piwnicy.Gdy było już pusta zapełniłam ją swoimi rzeczami.
Gdy byłam już w pokoju,podeszłam do niej i zaczęłam wyciągać wszystkie swoje spodnie. Wciskałam się we wszystkie po kolei,jednak już kilka pierwszych par na mnie nie pasowało.Siłowałam się z nimi,aby zapiąć ten głupi guzik,ale nie dawałam rady.
-Trzeba by się wybrać na zakupy.Co nie mały.-Westchnęłam sfrustrowana i stanęłam przed lustrem w samej bieliźnie.Zmiana w moim ciele była już dość widoczna.Położyłam ręce na podbrzuszu i delikatnie gładziłam swoją skórę.Ciągle nie dochodziło do mnie co tak na prawdę rośnie w moim brzuchu.To było jak sen.
Ocknęłam się po chwili z zamyśleń i w końcu się poddałam.Zdecydowałam się ubrać leginsy,które jako jedyne na mnie pasowały.Wyciągnęłam jeszcze dość szeroki sweter i ubrałam się.

Zeszłam na dół i zrobiłam sobie śniadanie czyli parę kanapek z serem i pomidorem.Włączyłam radio gdzie leciała audycja dotycząca zmian cen w nowym roku.Słuchałam jej zajadając się,a potem od razu wyszłam z domu.Wiał lekki wietrzyk, a słońce dość mocno grzało.Poranek wyjątkowo ładny,że aż chciało się żyć.Szłam z uśmiechem na ustach,z daleka mogłam wyglądać,jakbym uciekła z psychiatryka.Jednak w tamtej chwili miałam to głęboko.Mój humor był dobry i nikt nie mógł mi go zepsuć.Tak jak od miesiąca i tym razem powinnam otworzyłam sklep,gdyż pani Imogen wyjechała z rodziną na wakacje.Opowiadała mi jak jej drugi syn,wykupił im jakiś hotel na Hawajach.Wyjechali tam zaraz po świętach,a wrócili w weekend. Dzisiaj rudowłosa ma już być w pracy,bo do tej pory byłam sama w sklepie.Z jednej strony ciesze się,że w końcu ją zobaczę,bo szczerze mówiąc to się stęskniłam.Ale z drugiej, boje się że moja tajemnica się wyda i będę musiała jej wszystko o sobie opowiedzieć. Chociaż dobrze wiem,że nie powinnam jej okłamywać to boje się jej reakcji na moją sytuację życiową.Jednak ciągle mam nadzieję,że uda mi się to na razie jakoś ukryć,chociaż jest ciężko.Specjalnie ubrałam coś luźnego,by za szybko się nie domyśliła.Tak będzie lepiej.
Doszłam do budynku,ale coś było nie tak.Gdy chciałam włożyć klucz do drzwi,okazało się,że są one otwarte.W jednej chwili wszystkie moje mięśnie się spięły,a w głowie już miałam najczarniejsze scenariusze.Na szczęście miałam w torebce gaz pieprzowy,który szybko wyciągnęłam.Poważnie wystraszona uchyliłam cichutko drzwi.Zajrzałam do środka,ale nikogo tam nie zobaczyłam.Weszłam tam szybko i chwyciłam w drugą rękę wazon.Serce waliło mi jak oszalałe,a ręce się trzęsły.Wtedy z zaplecza doszedł odgłos tłuczonego szkła,a ja ze strachu lekko podskoczyłam.Ciągle przesuwałam się w tamtą stronę,aż w końcu weszłam do małego pokoju.Ujrzałam tam mężczyznę który nachylał się nad jakimś zbitym naczyniem.Chciałam podejść bliżej,jednak nie zdążyłam bo chłopak szybko wstał i odwrócił się w moją stronę.W tamtej chwili myślałam,że mam jakieś zwidy.Włamywaczem okazał się być Ed Sheeran we własnej osobie.Od razu przed oczami miałam sytuacje w której go poznałam.
"Siedziałam w swoim hotelowym pokoju na łóżku i czytałam Harryego Pottera,gdy ktoś wpadł do środka.
-Boże Niall co ty tu robisz?-Krzyknęłam gdy zobaczyłam blondyna siedzącego pod ścianą z jakąś mazią na głowie.
-Nic,nie przeszkadzaj sobie,wpadłem tylko zobaczyć czy żyjesz.-Powiedział zdyszany.
-No tak,właśnie widzę.-Pokiwałam z niedowierzaniem głową.Musiałam sprawdzić co go do mnie sprowadziło,dlatego postanowiłam wyjść z pokoju i zobaczyć co dzieje się na zewnątrz.
-Nie.-Usłyszałam tylko za sobą krzyk blondaska gdy otworzyłam drzwi.Niestety było już za późno,bo na mojej głowie wylądowało surowe jajko.Spojrzałam na sprawcę tego wszystkiego,którym okazał się być oczywiście Harry.Tylko on mógł wymyślić taki głupi pomysł.
-Ty...ty żałosny baranie.-Wydarłam się od razu.Chłopak zaczął się tylko głupkowato śmiać i rzucił się do ucieczki.Ja nie odpuściłam mu tak łatwo i zaczęłam go gonić.Biegłam za nim i ciągle krzyczałam.
-Harry ty jesteś chory psychicznie.-Wleciałam za nim do jakiejś garderoby,gdzie siedziało parę osób.
-Co ty jej znowu zrobiłeś?-Usłyszeliśmy głos Liama który grał na konsoli.
-Przecież ja nie wiem o co jej chodzi.-Udał głupka,a ja wkurzyłam się wtedy jeszcze bardziej.
-Taką masz już sklerozę.Może się do lekarza zapisz co?
-Nie na razie chyba nie jest ze mną tak źle.-Wyszczerzył się i stanął pod ściną z jednej strony pomieszczenia,a ja stałam na przeciwko niego.
-Lila odpuść mu.Patrz jak się biedak już zmęczył.-Zaśmiał się Louis.
-Nigdy,to jest taki debil.-Wydarłam się i sprintem podleciałam do bruneta.Ten tylko głupio się śmiał gdy rzuciłam się na niego i okładałam pięściami jego tors.
-Dobra koniec tej zabawy.-Liam zaczął mnie od niego odciągać.Nie dałam się tak szybko i nawet gdy ten trzymał mnie już na rękach,wierzgałam nogami próbując się wyrwać.
-No dzięki ci Liam.-Loczek jak gdyby nigdy nic usiadł obok nich,a mnie chłopak postawił obok telewizora.
-Ej co ty masz we włosach?-Pierwszy zauważył maź Andy.
-Spytaj się tego niedorozwiniętego człowieka.-Wskazałam na bruneta.
-Myślałem,że to Niall.No przepraszam cię.-Westchnął.
-To lepiej już nie myśl.Mam pełno skorupek we włosach.-Jęknęłam dotykając swojej głowy.
-Jajko?-Zaśmiał się z niedowierzaniem rudowłosy chłopak,którego skądś kojarzyłam.
-Chodź wydłubie ci je.-Wszyscy siedzący na kanapie zaczęli się śmiać.
-Oczy sobie wydłub.-Burknęłam rozczesując włosy palcami.Musiałam jak najszybciej ogarnąć ten chlew na swojej głowie.Chciałam stamtąd wyjść jednak gdy byłam już obok kanapy,Harry oczywiście musiał coś wymyślić.Nie zdążyłam obok niego przejść,bo wyciągnął przede mną rękę i pociągnął do siebie,tak,że spadłam nie tylko na jego,a także na chłopaka siedzącego za nim,którym był tajemniczy nieznajomy.Dopiero gdy leżąc na jego kolanach,przyjrzałam mu się bliżej poznałam kto to jest.
-Ej to prawdziwy Ed Sheeran.-Piszczałam podnosząc się z ich nóg.Mężczyźni słysząc moje słowa zaczęli się głośno śmiać.
-Aleś ty szybka dziewczyno.-Poklepał mnie po ramieniu loczek."
Tak dokładnie tak to wyglądało.
-Co tu robisz?-Powiedziałam gdy się ocknęłam.
-Spokojnie nic ci nie zrobię.-Zaśmiał się.
-To nie jest zabawne.Kto cię tu wpuścił?-Podniosłam głos.Ten nie odpowiedział tylko pokazał mi klucze,a najdziwniejsze było to,że wisiał przy nich taki sam breloczek jak przy kluczach pani Imogen.Patrzyłam na nie,zastanawiając się co to wszystko ma znaczyć.
-No już się tak nie patrz.Tak to są właśnie te klucze o których myślisz.-Jego pewność siebie była bardzo dziwna.
-A skąd je masz?
-Hmm jak by ci to powiedzieć....
***

 17 Komentarzy=Następny rozdział

I jakie wrażenia?A co sądzicie o Edzie?? Według was jaką od odegra postać w opowiadaniu.Wiem,że rozdział miał być szybciej,ale nie mogłam nic wymyślić.Prawie cały napisałam dzisiaj.
Od poniedziałku znowu zaczyna się szkoła,więc nie wiem kiedy będzie następny rozdział.

Chciała bym też szczególnie podziękować mojej Olci która zawsze wierzy w to,że napisze coś sensownego.Jesteś kochana <3
Ale dziękuję też każdemu kto jest ze mną i czyta moje wypociny.Dziękuję <3
I mam jeszcze prośbę,czy anonimki mogły by się podpisywać.Tak będzie łatwiej ocenić mi ilu was tu tak na prawdę jest.Z góry wam dziękuję.

A i zapraszam jeszcze na 3 rozdział :)) http://here-are-dying-white-angels.blogspot.com/2015/02/rozdzia-3.html

23 komentarze:

  1. świetny, genialny, szkoda że taki krótki!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ed pewnie bedzie synem właścicielki albo cos podobnego xd możesz nam zdradzić kiedy chłopcy sie pojawia? czekam na kolejny i zycze weny! mi tez sie kończą ferie 😭

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedy kolejny

    OdpowiedzUsuń
  4. kiedy pokarzą się chłopcy z D1

    OdpowiedzUsuń
  5. I love <3 czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Koocham to,czekam na next Ksiezniczko :*

    OdpowiedzUsuń
  7. super jeden z lepszych ale nie musiałaś przerywać w taki momencie xd :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział. Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  9. WOW! Coś mi się wydaję, że Ed to syn właścicielki. Nie mogę się doczekać nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedy planujesz dodać następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniały <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Wracaj kochana :*

    OdpowiedzUsuń
  13. hej :* kiedy można się spodziewać kolejnego? :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super! Nawet nie wiesz jak ucieszyło mnie pojawienie się Ed'a<3 Czekam na następny rozdział! Weronika, która nie może się zalogować, xxx.

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeżeli ktoś tu jeszcze zagląda to mam dobre wiadomości ;))

    Nowy rozdział pojawi się w sobote wieczorem więc zapraszam ;)) Wyjaśnie wam wtedy dlaczego tak długo nic nie było i będe miała do was jeszcze pytanko ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Wonderful blog! I found it while surfing around on Yahoo News.
    Do you have any suggestions on how to get listed in Yahoo
    News? I've been trying for a while but I never seem to get there!

    Many thanks

    Here is my weblog ... http://www.elektromartinex.pl

    OdpowiedzUsuń