sobota, 21 marca 2015

10"Co się stało,że wróciłaś?"


-Co tu robisz?-Powiedziałam od razu gdy się ocknęłam.
-Spokojnie nic ci nie zrobię.-Zaśmiał się.
-To nie jest zabawne.Kto cię tu wpuścił?-Podniosłam głos.Ten nie odpowiedział tylko pokazał mi klucze,a najdziwniejsze było to,że wisiał przy nich taki sam breloczek jak przy kluczach pani Imogen.Patrzyłam na nie,zastanawiając się co to wszystko ma znaczyć.
-No już się tak nie patrz.Tak to są właśnie te klucze o których myślisz.-Jego pewność siebie była bardzo dziwna.
-A skąd je masz?
-Hmm jak by ci to powiedzieć moja mama mi je dała.-Uśmiechnął się z rozbawieniem.
-Czekaj,czekaj czyli pani Imogen to twoja mama?-Zapytałam zszokowana.
-Właśnie tak.-Powiedział od niechcenia.-Ale widzę,że ty się chyba kogoś innego spodziewałaś.-Spojrzał na przedmioty w moich rękach,a teraz to ja zaczęłam chichotać.
-No wiesz,drzwi były otwarte i trochę się wystraszyła.-Przyznałam speszona i odłożyłam moją broń na komodę.
-Przepraszam,ale mama miała do ciebie napisać,że będę wcześniej.
-To jej nie będzie?-Byłam zaskoczona.
-To ty nic nie wiesz?-Spojrzał z wielkimi oczami.
-Nie,ale mam się bać?-Powiedziałam niepewnie.
-Spokojnie.-Zaśmiał się.-Mama złamała sobie rękę,na wakacjach i przez najbliższe parę tygodni nie będzie jej znowu w sklepie.Miała z tobą pogadać czy dasz sobie radę.-Powiedział siadając na kanapie.Szerze to zszokowała mnie trochę ta wiadomość.
-Biedna.To coś poważnego?-Usiadłam delikatnie na rogu niskiej ławy,na której swoją drogą było trochę bałaganu.
-Złamanie łokcia z przemieszczeniem,kilka tygodni w gipsie i rehabilitacja.-Westchnął.
-O matko.-Zapiszczałam słysząc co się stało.-Współczuje jej.
-Narobiła nam wszystkim niezłego strachu.Ale już wszystko jest opanowane.-
-Oby szybko wyzdrowiała,dawno jej nie widziałam i szczerze mówić miałam nadzieję,że nie będę tu więcej sama siedzieć.-Mruknęłam
-Bo nie będziesz.-Wyszczerzył się zadowolony.
-Jak to?-Ciąg dalszy niespodzianek.
-Popracuje sobie z tobą trochę Lila.-Zaakcentował moje imię,przez co poczułam ciarki na całym ciele.Czyżby mnie poznał?Dlaczego ja zawsze muszę mieć takiego wielkiego pecha.Choć z drugiej strony może to jest dla mnie jakiś znak,że muszę coś zmienić i nie mogę ciągle samotnie żyć.A konkretnie dostaje dobre szanse by skontaktować się znów z rodziną i chłopcami.Tylko problem jest w tym,że strasznie się boje.
-No to super.-Uśmiechnęłam się lekko zestresowana.Szczerze to sama nie wiedziałam czy się z tego cieszyć czy nie.Wtedy drzwi do sklepu się otworzyły.
-To ja pójdę.-Chłopak wstał z kanapy i poszedł do drugiego pomieszczenia.Dopiero wtedy ściągnęłam z siebie kurtkę i szalik,które odwiesiłam na wieszak.Z sąsiedniego pomieszczenia słyszałam,że chłopakowi całkiem nieźle szło reklamowanie jakiegoś naszyjnika,więc nie było potrzeby żebym tam szła.Postanowiłam ogarnąć trochę ten bałagan,bo na prawdę nie było już gdzie się tam ruszać.Wszędzie stały jakieś kartony,albo walały się folie od starej biżuterii,papiery czy inne duperele.Najpierw zrobiłam porządek na stoliku,a potem zabrałam się za pudełka.Niektóre były puste więc od razu je wyrzucałam,a inne zapełnione były materiałami.Gdy klientka wyszła,chyba z nowym nabytkiem,usłyszałam kroki kierujące się w moją stronę.Stałam tyłem do drzwi,gdyż zajęta byłam segregowaniem bransoletek na wystawę.Wtedy usłyszałam głos rudowłosego mężczyzny.
-No ładnie tu teraz.Widzę,że zmieniłaś swój stosunek do sprzątania,chyba to polubiłaś co?-To co usłyszałam na prawdę mną wstrząsnęło.Czyli on jednak pamięta kim jestem.Nie,tylko nie to.Stałam jak słup,nie mogąc w żaden sposób zareagować.
-Lila chyba musimy pogadać.-Odezwała się zupełnie inna osoba,której głos od razu poznałam.Nie miałam innego wyjścia jak się odwrócić.Ze zdenerwowania naciągnęłam rękawy swetra na dłonie,a ręce ułożyłam tak,by nie było widać za bardzo wybrzuszenia,pod ubraniem.Obróciłam się na pięcie i stała się rzecz której najbardziej się bałam.Wszystkie wspomnienia znów we mnie uderzyła.Stałam na wprost Eda Sheerana,dobrego znajomego chłopaków i Gemmy Styles, siostry Harryego.Przeszły mnie zimne poty,a od razu potem zakręciło mi się w głowie.Za dużo było emocji związanych z tymi osobami,żebym mogła spokojnie tam z nimi przebywać i do tego doszły jeszcze hormony związane z ciążą,które ostatnio coraz bardziej dają o sobie znać.Musiałam chwycić się komody,żeby nie upaść na ziemię.
-Co jest?-Podeszła do mnie dziewczyna i spojrzała mi prosto w oczy.
-Nic mi nie jest.-Machnęłam ręką podpierając się drugą o tył pleców.
-Lepiej sobie usiądź.-Dotknęła mojego ramienia,a ja momentalnie się wzdrygnęłam.Tak właśnie zrobiłam,odeszłam od brunetki i ciężko opadłam na małą kanapę,a ci patrzyli na mnie w ciszy.
-Podasz mi wodę?-Wychrypiałam.Chłopak do którego skierowane było pytanie od razu podszedł do małego stolika,w roku i nalał wody do szklanki,po czym mi ją podał.Upiłam parę łyków i od razu zrobiło mi się lepiej.Odłożyłam resztę na stolik przede mną i westchnęłam głośno.Cisza w pokoju była już trochę męcząca,aż Gemma nie usiadła obok mnie i zadała pytanie.
-To jak?-Podniosłam na nich pytający wzrok.
-Co jak?-Zmarszczyłam brwi czekając na odpowiedź.
-Lila wszyscy jesteśmy już dorośli i nie będziemy owijać w bawełnę.Co się stało,że wróciłaś?-Gemma zaczęła swój wywiad.Wiedziałam,że tak będzie.
-Nic się nie stało.-Odpowiedziałam automatycznie.
-Yhhmmm dobra to inaczej.Dlaczego nie powiedziałaś,że wróciłaś?-Dziewczyna nie dawała za wygraną.Nie widziałam co mam zrobić w tamtym momencie.Chciałam im powiedzieć prawdę,żeby już niczego przed nikim nie ukrywać,ale bałam się jak cholera.Przeraziła mnie myśl,że mam powiedzieć komuś całą prawdę o sobie.
-Tak jakoś wyszło.-Wzruszyłam ramionami.
-Lila musisz coś wiedzieć.Chłopcy na prawdę przeżyli twój wyjazd.Najgorzej było z Louisem i Harrym.Uwierz mi.
-Wiem Gemma,ale ja nie potrafiła bym im teraz spojrzeć w oczy.-Westchnęłam.
-Dlaczego?Przecież oni na prawdę by się ucieszyli z tego,że wróciłaś.-Mówiła uśmiechając się delikatnie.
-Nie ważne.-Odpowiedziałam szybko czując,że powiedziałam już za wiele.
-Wiesz,że nie możesz się ciągle ukrywać?-Odezwał się Ed,patrząc prosto na mnie.
-Przecież ja się nie ukrywam.-Oburzyłam się,na co ten spojrzał tylko na mnie wymownie.
-Nie rozumiem cię,przecież na pewno za nimi tęskniłaś.
-Tak tęskniłam i tęsknie nadal,ale nie mogę się z nimi zobaczyć.Nikt nie może się dowiedzieć,że wróciłam.Rozumiecie?-Spojrzałam na obydwie osoby siedzące w pomieszczeniu.
-Ale dlaczego,co się stało?
-Nic się nie stało,po prostu dobrze jest tak jak teraz.Oni mają pewnie dużo pracy,więc tak jest lepiej.I proszę,nie chce o nich więcej słyszeć.A teraz muszę wracać do pracy,miło było cię znów zobaczyć Gemma.-Wstałam z kanapy i wyszłam.Nie chciałam dłużej prowadzić tej męczącej rozmowy.Siedziałam chwilę w ciszy,za ladą gdy zza drzwi wyjrzał mężczyzna.
-Dobra,dzisiaj chyba się nie dogadamy.Ja tu jeszcze wrócę,więc proszę Lila przemyśl to.-Westchnęła dziewczyna i skierowała się do wyjścia.W pewnym sensie poczułam ulgę gdy brunetka wyszła.
 -Wiesz,ja też uważam,że lepiej by było gdybyś się odezwała,oni tego potrzebują.-Słysząc jego słowa nie potrafiłam już kryć emocji,które miałam w środku,nie wytrzymałam i podniosłam głos.
-Nie chce widzieć ich min,które będą pełne bólu i rozczarowania.Nie mogła bym im teraz zawracać głowy swoimi problemami,których i tak nie pomogli by mi rozwiązać.Skoro tyle czasu się mną nie interesowali to teraz pewnie też by mnie zaakceptowali.Gdybym nie trafiła tam,to teraz bym nie musiała się ukrywać.-Zakończyłam swój monolog,nie wytrzymałam i łzy pojawiły mi się w oczach.
-Ej spokojnie,zrobisz tak jak uważasz.-Mężczyzna podszedł do mnie i złapał za ramię.-Tylko dlaczego oni mieli by tobie pomóc co?Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.-Spojrzałam w górę w jego oczy i momentalnie wstałam.Emocje wzięły górę i nawet nie myślałam co robię.Stanęłam przed nim bokiem i podciągnęłam delikatnie sweter.W jednej chwili wszystkie moje postanowienia o zachowaniu mojego stanu błogosławionego w tajemnicy runęły.
-Z tej sytuacji nie ma,chyba żadnego wyjścia.-Szepnęłam.
-O Boże,czyli mama miała rację.-Powiedział zszokowany,gapiąc się ciągle na mój widoczny już brzuszek.

***

 17 Komentarzy=Następny rozdział

I oto powracam z rozdziałem,tak jak ostatnio obiecałam :))
Przepraszam,przepraszam,przepraszam was bardzo,że tak długo nic nie było.Nie miałam wcale weny i pomysłu co tu napisać.Szczerze to chciałam,żeby to zupełnie inaczej wyszło i jakoś nie podoba mi się za bardzo ten rozdział a wam?

I jeszcze taka sprawa,czy chcecie aby co jakiś rozdział pojawiało się takie wspomnienie Lily z dzieciństwa? Coś takiego jak było w poprzednim rozdziale.Bo stęskniłam się za pisaniem takich scen i z chęcią bym wróciła do ich pisania :)) Co o tym myślicie?