poniedziałek, 17 sierpnia 2015

13"Mogę?"


-Lila musimy porozmawiać.-Powiedział Harry siedzący u mnie w salonie na kanapie.Trochę wystraszyły mnie jego słowa.
-Ale o czym?-Spojrzałam na niego podejrzliwie i oparłam się o komodę.
-Obiecaj mi,że odpowiesz szczerze na moje pytanie.
-Zależy jakie to pytanie.-Burknęłam pod nosem,a ten spiorunował mnie wzrokiem.-Oj no dobra,dobra.
-Lilka jesteś w ciąży?-No i usłyszałam z jego ust słowa,które spowodowały ciarki na moim ciele.Nie miałam już innego wyjścia jak powiedzieć mu prawdę,już dłużej nie dam rady.
-Tak Harry.Jestem w ciąży.-Powiedziała ledwo słyszalnie,nie patrząc na mężczyznę.W jednej chwili poczułam tylko jak staje obok mnie.
-Dziękuję,że powiedziałaś prawdę.-Uśmiechnął się lekko,gdy spojrzałam na niego.-Domyślałem się,ale wolałem się upewnić.
-Przepraszam,że to ukrywałam,ale bałam się twojej reakcji.Nie chciałam nikogo zawieść,nie chciałam też żeby wyszło na to,że wróciłam tu tylko po pomoc przy dziecku.-Westchnęłam.
-Bardzo dobrze że wróciłaś.Wszyscy tęskniliśmy za tobą,a to,że wróciłaś w podwójnym składzie na pewno nikogo nie zawiedzie.-Zaśmiał się.Ja stałam tylko i w szoku słuchałam jego słów.Sama nie wiem jakiej dokładanie reakcji Harryego się spodziewałam na wieść o moim stanie,ale na pewno nie tak spokojnej.
-Ale to przez ciąże wróciłaś tak?
-Po części tak,miałam już dosyć tamtego życia.-Zastanawiałam się chwilę nad odpowiedzią.
-Źle ci tam było?-Spojrzał na mnie przejęty.
-Spokojnie,nie chce teraz o tym gadać.Obiecuję,że kiedyś opowiem ci o tym jak było w Ameryce.
-Dobrze,nie będę nalegał.Ale mam jeszcze jedno pytanie.Oczywiście jak nie będziesz chciała odpowiedzieć to zrozumiem.-Powiedział ostrożnie,od razu domyśliłam się o co może chodzić.Westchnęłam tylko zrezygnowana i spojrzałam na niego wyczekująco.-Kto jest ojcem dziecka?-No i moje domysły się potwierdziły.
-Harry to na prawdę długa historia,nie mam siły teraz o tym mówić.Przepraszam.-Powiedziałam nerwowo,chciałam na razie uniknąć tego tematu.
-Spokojnie,nie możesz się teraz denerwować.Pogadamy o tym jak będziesz gotowa.-Uśmiechnął się,a w tym samym momencie zaczął gwizdać czajnik w kuchni.
-Ja pójdę.-Wyprzedził mnie chłopak i wyszedł z salonu.Westchnęłam od razu na myśl,że moja tajemnica przed chwilą ujrzała światło dzienne.Przez moje ciało przeszła fala gorąca,co od jakiegoś czasu było u mnie normalne,dlatego od razu ściągnęłam dużą bluzę mojego taty zostając tym samym w obcisłej koszulce.
-Słodzisz?-Usłyszałam głos z pomieszczenia obok,nie miałam zamiaru się wydzierać,więc poszłam tam.
-Tak,2 łyżeczki.-Stanęłam oparta o framugę drzwi.Brunet słysząc moje słowa odwrócił się do mnie i tak jakby zamarł w miejscu.
-Co?-Zaśmiałam się z jego dziwnej miny.
-Nic po prostu ostatnim razem jak się widzieliśmy byłaś trochę mniejsza.-Jąkał się trochę.
-No dziękuję bardzo.-Tupnęłam nogą jak mała dziewczynka i wygięłam usta w podkówkę,chociaż w głębi miałam ochotę zacząć się głośno śmiać z chłopaka.
-Oj Lila przepraszam,nie chciałem żeby to tak zabrzmiało.Na prawdę pięknie wyglądasz z tym brzuszkiem,po prostu trudno będzie się przyzwyczaić.
-Oj dobrze,już dobrze.Tak wiem mi też jest ciężko się do niego przyzwyczaić.Tym bardziej,że nie mieszczę się już w prawie żadne stare spodnie.-Jęknęłam niezadowolona.
-Oj biedactwo.Chyba czas na zakupy.-Powiedział mieszając moją herbatę.
-No chyba tak.-Wzruszyłam ramionami,wzięłam swój kubek od chłopaka i poszłam do salonu.
-Wiesz co cię na początku zdradziło?-Usłyszałam głos za sobą.
-Co?-Spytałam nie wiedząc o co mu chodzi.
-Książka która leżała na ziemi,jak pierwszy raz tutaj byłem.-Powiedział i doznałam olśnienia.
-Serio?Myślałam,że nie zauważyłeś.-Zaśmiałam się,z własnej głupiej nadziei.
-Wzrok mam dobry,gorzej ze słuchem od tych koncertów i w ogóle.-Zrobił głupią minę.
-No właśnie koncerty.Nie macie teraz żadnej trasy ani nic?-Zapytałam ciekawa.
-To ty nic nie wiesz?-Był wyraźnie zdziwiony moim pytaniem.
-Ale co mam wiedzieć?
-Skończył nam się kontrakt,podpisaliśmy nowy,ale nie mamy już tylu tras.Dajemy okazyjne występy i jesteśmy w trakcie nagrywania płyty,w zeszłym roku mieliśmy wolne,a w przyszłym szykuje się dopiero nowa trasa.W czwórkę zdecydowaliśmy,że trzeba zwolnić tempo.-Po jego ostatnich słowach byłam trochę zdezorientowana.
-Jak to w czwórkę?-Byłam przekonana,że się przejęzyczył czy coś,ale nigdy bym się nie spodziewała takiej odpowiedzi jaką dostałam.
-No tak,Zayn odszedł z zespołu prawie trzy lata temu.-Patrzyłam na niego z otwartymi ustami i nie wiedziałam co powiedzieć.
-Nie wiedziałaś?
-Nie,od kiedy wyjechałam nie słyszałam nic na wasz temat,nie chciałam.
-No rozumiem,dużo rzeczy się działo,ale spokojnie z czasem wszystko ci opowiemy.
-Opowiemy?-Spojrzałam na niego.
-No z resztą chłopaków,chyba masz zamiar się im kiedyś pokazać nie?-Patrzył na mnie przeszywającym wzrokiem.
-Ohh no kiedyś tak.-Za jakieś 20 lat.Dodałam w myślach.
-Lila oni na pewno też się ucieszą,że znowu mogą cię zobaczyć.Myśleliśmy,że już nigdy cię nie spotkamy.
-Gdyby nie dziecko pewnie tak by się stało.-Powiedziałam pod nosem,jednak brunet to usłyszał.Przysunął się bliżej mnie na kanapie i spojrzał niepewnie.
-Mogę?-Spytał wyciągając rękę w stronę mojego brzucha.
-Pewnie.-Odpowiedziałam podciągając delikatnie bluzkę.Mężczyzna położył swoją dużą dłoń na mojej skórze przez co poczułam delikatny dreszcz.
-Malutki cześć tu mówi wujek Harry.Od teraz będę opiekował się tobą i twoją mamusią wiesz.Nie pozwolę wam być samym.Obiecuje.-Mówił.
-Harry dziecko się ruszyło.Mały kopie.-Powiedział głośno gdy tylko poczułam w sobie ruchy mojego maleństwa.Tak bardzo się cieszyłam,w końcu go poczułam.
-To wspaniale.-Brunet też był podekscytowany.
-To prze twój głos.-Powiedziałam nieśmiało.Do tej pory tylko ja do niego mówiłam i nie reagował,a głos Harry'ego czynił cuda.
-To niesamowite.-Zapiszczałam i chwyciłam dłoń chłopaka po czym przyłożyłam do miejsca gdzie było czuć dziecko.Oboje patrzyliśmy jak zaczarowani na mój brzuch.
-Ej faktycznie czuje.-Zaśmiał się.-No dobry mały,na pewno będziesz piłkarzem.
-A skąd wiesz,może to będzie dziewczynka.-Zachichotałam.
-No to wtedy będziesz naszą fanką,a wujkowie będą zabierać cię na wszystkie koncerty.-Mówił w stronę mojej skóry,a ja miałam ochotę się śmiać.
-No nigdy nic nie wiadomo,skoro już teraz lubi twój głos.Ale żadne koncerty nie wchodzą w grę,bo tylko mi córkę zdemoralizujecie.-Śmiałam się.
-Dobra dobra zobaczymy,nie mała?-Mówił gdy maleństwo znów się poruszyło.-O widzisz słyszy mnie i się zgadza.-Wykrzyknął radośnie.
-Poczekaj pokaże ci coś.-Powiedziałam podekscytowana i szybko podleciałam do komody.Otworzyłam środkową szufladę i od razu wypadła mi z niej jedna z książek.Chciałam ją podnieść,ale Harry od razu zaprotestował i podleciał do mnie.
-Nie schylaj się,ja to zrobię.-Podszedł i wziął przedmiot z ziemi."W czasie oczekiwania"Przeczytał na głos i spojrzał na resztę przedmiotów w szufladzie.Wszystkie one były związane z ciążą albo z dziećmi.
-O matko,ty to wszystko przeczytałaś?-Patrzył na to z przerażeniem w oczach.Zaśmiałam się tylko na widok jego miny.
-Jeszcze nie,ale mam zamiar.Praktycznie to nie mam pojęcia o dzieciach,muszę się edukować w każdy możliwy sposób.-Wzruszyłam ramionami po czym wyciągnęłam z białej koperty zdjęcie USG mojego maleństwa i podałam loczkowi.Ten obracał je tylko i patrzył z dziwną miną,przez co kolejny raz tego dnia zaczęłam się z niego śmiać.Chwyciłam je w dobry sposób i zaczęłam tłumaczyć gdzie są nóżki,gdzie rączki i tak dalej.
-Ej nie musisz mi tego tłumaczyć,od samego początku wiem gdzie co jest.-Powiedział oburzony,po czym wybuchłam gromkim śmiechem.
-Dobra oglądaj sobie,a ja muszę cię na chwilę przeprosić,toaleta nie widziała mnie od godziny i się stęskniła.-Mówiłam kierując się do wyjścia z pokoju,a za sobą usłyszałam tylko chichot mężczyzny.
Harry jest na prawdę świetnym przyjacielem.Minęły już dwa tygodnie od naszego pierwszego spotkania gdy wygoniła go z domu,lecz na drugi dzień znów się spotkaliśmy i pogodziliśmy się.Pamiętam to bardzo dobrze.
-Ed gadałeś z nim prawda?-Zapytałam się od razu gdy mężczyzna wszedł do sklepu.Ten spojrzał na mnie z dziwną miną.
-Z kim?
-Oj nie udawaj,że nie wiesz.-Podniosłam głos.
-Ale Lila nie wiem o czym ty mówisz.-Powiedział ściągając kurtkę.
-Zastanów się dobrze.Co takiego mogło się stać?Kto złożył mi wczoraj jakże przemiłą wizytę?-Mówiłam sarkastycznie,by w końcu zrozumiał.
-Tylko mi nie mów,że ten idiota do ciebie przyszedł.-Westchnął.
-Tak przyszedł.-Powiedziałam cicho.
-I co?-Zrobił wielkie oczy.-Jak było?-Podszedł bliżej lady i oparł się o nią,gdy ja siedziałam na krześle.
-Wywaliłam go z domu,rozumiesz.-Powiedziałam ze złością.-Nie musiałeś mi w tym pomagać,sama bym się do niego odezwała gdybym była gotowa.Teraz mam tylko wyrzuty sumienia,że na niego nakrzyczałam.
-No przepraszam,ale razem z Gemmą stwierdziliśmy,że nie możemy go okłamywać.Pojechaliśmy wczoraj do niego i powiedzieliśmy mu,że wróciłaś i pracujesz u mojej mamy w sklepie,nic więcej.Mieliśmy nadzieję,że nie pojedzie od razu do ciebie,no ale się myliliśmy.
-No rozumiem,wiesz na początku gdy usłyszałam jego głos cieszyłam się bardzo,że go widzę,ale potem było już tylko gorzej,aż w końcu go wywaliłam.Czuje,że źle zrobiłam.
-Może gdy go przeprosisz poczujesz się lepiej.
-No może tak.-Westchnęłam,a mężczyzna poszedł na zaplecze.
*Kilka godzin później*
-Dobra to ja idę.Otworzysz jutro sklep tak?-Wydarłam się do rudowłosego chłopaka który robił coś na zapleczu.Ten wyleciał jak z procy i stanął przy ladzie zasłaniając mi wyjście.
-No..yyy no takk,ale jeszcze musisz coś zrobić tutaj.Noo musisz yyy...o mama cię prosiła żebyś zrobiła kolczyki dla jednej z klientek.-Jego słowa były na prawdę dziwne,ciągle się jąkał.
-Ale przecież pani Imogen wie,że nie wychodzi mi to za dobrze,coś mi tu śmierdzi.-Powiedziałam podejrzliwie opierając się o ladę.
-Ale,że co ja tam nic nie czuje.-Udawał głupka na co zaczęłam się śmiać.Wtedy drzwi do sklepu się otworzyły i stanął w nich dobrze znany mi mężczyzna.
-No w końcu jesteś.-Szepnął Ed,ale dobrze to słyszałam.
-Uknułeś to,dlatego nie chciałeś mnie stąd puścić.-Wysyczałam w kierunku rudowłosego.Ten tylko patrzył na mnie ze zwycięskim uśmiechem.
-To ja pójdę tam.-Wskazał na zaplecze i wyszedł.
-Lila powiedziałem,że nie zapomnę i dotrzymam słowa,nie dam ci spokoju.-Podszedł bliżęj.
-Harry,a ja powiedziałam,że nie tęskniłam i,że nie chce was znać,ale..-Mój głos zadrżał.-ale to nie prawda,cholernie tęskniłam,każdego dnia.Nie chce znów cię stracić.Proszę wybacz mi moje wczorajsze zachowanie.-Byłam już u kresu wytrzymałości,jeszcze chwilę i rozryczała bym się jak małe dziecko.
-O malutka nic się nie stało.Chodź tu do mnie.-Wyciągnął ręce w moim kierunku,a ja wpadłam po chwili w jego objęcia.


***
 
Wielki powrót!!! 
Nie wiem ile razy musiała bym was przepraszać,żebyście wybaczyli mi brak rozdziałów ostatnio.Już nawet nie mam zamiaru się usprawiedliwiać,bo wiem,że to nie ma sensu.
No cóż powracam z nowym rozdziałem i mam nadzieję,że się podoba.Było na prawdę wiele wersji,ale ta chyba jest najbardziej odpowiednia.

Co do następnego to pojawi się w ciągu tego tygodnia więc spodziewajcie się go w każdej chwili.

Dzisiaj już nawet nie daje wam ileś tam komentarzy=rozdział bo wiem,że wiele z was już zapomniało o istnieniu tego bloga i długo byśmy musieli czekać na komy,a ja chce szybko dodać następny rozdział więc napisze tak:))
Im więcej komentarzy tym szybciej rozdział:)


Czytasz=Komentujesz