niedziela, 4 października 2015

14"Masz to we krwi,jak cała wasza rodzina"


-Dobra już jestem.-Wróciłam na dół do Harry'ego.Zastałam go z jedną z książek.Widać było,że wciągnęła go ta lektura,bo nawet nie zauważył,że weszłam do pokoju.Dopiero gdy usiadłam obok niego spojrzał w moją stronę.Widziałam w jego oczach przerażenie więc spojrzałam w dół,chłopak miał otwarty rozdział o porodzie gdzie znajdowały się zdjęcia bez cenzury.W jednej chwili wybuchnęłam głośnym śmiechem.
-Dobra starczy tego czytania na dzisiaj ty zboczeńcu.-Ledwo co się am w stanie mówić.
-I kto to mówi,ja nie trzymam takich książek w domu.-Oburzył się i odłożył przedmiot na ławę.
-No cóż,są mi potrzebne.-Wytknęłam mu język.Chwyciłam swój kubek i upiłam trochę herbaty.W tej samej chwili zadzwonił telefon mojego towarzysza.
-Hej,ja jestem u...kolegi.-Dokończył po chwili wahania.Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.Byłam bardzo ciekawa kto dzwoni,chociaż to wcale nie była moja sprawa.-No dobra już jadę.-Westchnął do słuchawki,po czym włożył komórkę do kieszeni.
-Kto to był?-Zapytałam od razu,a potem ugryzłam się w język.
-Wiesz,że ciekawość to pierwszy...
-Stopień do piekła,tak wiem.Przepraszam.-Dokończyłam za niego.
-Spokojnie,to tylko Liam.Siedzą w studiu,bo naszła ich wena na pisanie i chcą,żebym przyjechał.
-Ahaa.Tylko proszę nic im nie mów.-Złapałam go za ramię i zrobiłam proszącą minkę.
-Lila spokojnie,będę cicho.A teraz muszę lecieć,mój kolego.-Zaśmiał się,a ja pokiwałam tylko z rozbawieniem głową.
-No to paa.-Mruknęłam gdy wychodził,nie cieszyła mnie perspektywa samotnie spędzonego wieczoru po raz setny.
-Ej,uśmiechnij się.Może chcesz jechać ze mną.-Powiedział,a ja spojrzałam na niego jak na idiotę.
-Nie ma mowy.-Pokręciłam głową.
-Wiesz co,mam lepszy pomysł.-Uśmiechnął się gdy ubrał kurtkę.-Może pójdziemy jutro wieczorem do kina,co ty na to?
-Sądzę,że to bardzo dobry pomysł.-Od razu się rozpromieniłam.
-Cieszę się,to będę o 7.-Przytulił mnie na pożegnanie i wyszedł.
-Paaa.-Krzyknęłam gdy był już przy ogrodzeniu,a w odpowiedzi dostałam dźwięczny śmiech loczka.


Zostało pół godziny do przyjazdu Harry'ego,a ja siedzę właśnie przed otwarta szafą i zastanawiam się co ubrać.Nie mogłam znaleźć nic odpowiedniego.Załamana za potrzebą poszłam do łazienki.Wróciłam po chwili,wiele nie myśląc położyłam się na łóżku i wpatrywałam w sufit,mając nadzieję na wielkie olśnienie.
-Kochanie dzisiaj będzie głośno wiesz.Spędzimy czas z wujkiem Harrym.-Mówiłam do maleństwa,dotykając lekko brzucha.Gdy to robiłam uśmiech sam wkradał mi się na usta.Wtedy usłyszałam dźwięk telefonu,był to sms od Harryego."Już jadę,będę za chwile."Spanikowana wyciągnęłam z szafy pierwsze lepsze spodnie,w które jeszcze się mieszczę i koszulę.Przebrałam się w pokoju,gdyż szkoda było mi tracić czas na pójście do łazienki,przecież i tak nikt mnie nie widział.
W tym samym czasie jakiś samochód zatrzymał się pod moim domem.Zakładając kolczyki podeszłam do okna i zobaczyłam jak od strony pasażera wychodzi Harry,a po drugiej stronie jakiś facet.Nie miałam pojęcia kto to może być,przez co ogarnął mnie strach.Dlaczego on przyprowadził kogoś kto może mnie rozpoznać i powiedzieć Louisowi.Szybko zbiegłam po schodach i jeszcze zanim zadzwonił dzwonek otworzyłam drzwi i wyleciałam do idącego przodem loczka.
-Hej Lila.-Wyszczerzył się wyciągając ręce by mnie przytulić.
-Cześć.-Przylgnęłam do jego ciała i od razu zrobiło się cieplej,gdyż wyleciałam na dwór bez kurtki.Wykorzystałam sytuację i postanowiłam dowiedzieć się kim jest tajemniczy mężczyzna z tyłu.
-Możesz mi powiedzieć kto to jest i dlaczego go przyprowadziłeś?-Mówiłam podenerwowana,prosto do jego ucha.Ten tylko się zaśmiał i odkleił ode mnie.
-Spokojnie.-Spojrzał w kierunku auta i wtedy usłyszałam kroki za sobą.Odwróciłam się do ogrodzenia i wtedy ujrzałam znajomą twarz.
-Preston.-Szepnęłam pod nosem.Uśmiechnęłam się i poszłam w jego stronę.
-Oj mała Lilka.-Mężczyzna podszedł do mnie i delikatnie przytulił.
-No już nie taka mała.-Westchnęłam i złapałam za podbrzusze.
-No tak,wiem.Gratulacje.-Uśmiechnął się.
-Ej gdzie ty masz kurtkę.W tej chwili do domu.-Usłyszałam głos loczka.
-Tak jest panie Styles.-Zachichotałam po czym zaprosiłam dwójkę do mieszkania i weszliśmy do środka.
-Usiądźcie sobie,ja za chwilę wracam.-Zostawiłam ich w salonie,a sama poszłam do góry do końca się wyszykować.Po parunastu minutach wchodziliśmy już w trójkę do pojazdu.Preston prowadził,a Harry siedział ze mną z tyłu.
-Dawno nie byłam w kinie,z resztą dawno nigdzie nie byłam.-Dodałam już pod nosem.
-No widzisz dzisiaj spędzisz miły wieczór z najwspanialszym chłopakiem na świecie.-Wypiął dumnie pierś,a ja spojrzał na niego jak na głupka.
-Pff nie schlebiaj tak sobie.To,że prawie każda laska chce ci wskoczyć do łóżka,to jeszcze nic nie oznacza.-Zaśmiałam się,a ten spojrzał obrażony.
-No i wraca stara Lila.-Westchnął śmiesznie,a Preston zaczął się podśmiewywać z naszej wymiany zdań.
-Jestem królową sarkazmu,nie zapomnij o tym Hazzuś.
-Właśnie sobie to przypomniałem.-Zaśmiał się i uśmiechnął,po czym zaczął mi się uważnie przyglądać.Siedzieliśmy tak dłuższą chwilę w ciszy,a ten ciągle się na mnie patrzył.
-Harry,bo oślepniesz od mojego widoku.-Zachichotałam,machając mu dłonią przed oczami.
-Właśnie,że nie.Zmieniłaś się wiesz.-Uśmiech nie schodził mu z twarzy.
-Tak wiem,urósł mi brzuch,cycki i tyłek.-Westchnęłam ukrywając śmiech,miałam wyjątkowo dobry humor.
-Akurat nie o tym myślałem.-Powiedział zmieszany.-Byłaś dzieckiem,a teraz sama będziesz..-Nie zdążył dokończyć,bo przerwałam.
-Tak teraz sama będę miała dziecko.No cóż,mam nadzieję,że sobie poradzę.-Westchnęłam.
-Będziesz na pewno wspaniałą mamą Lila.-Usłyszeliśmy głos z przodu pojazdu.
-Dziękuję Preston.-Uśmiechnęłam się do niego,gdy spojrzał w lusterko wstecznie.
-Masz to we krwi,jak cała wasza rodzina.-Powiedział loczek,ale nie za bardzo wiedziałam o co mu chodziło.Spojrzałam ze zmarszczonymi brwiami w jego stronę.
-Ej tylko nie mów,że tego też nie wiesz?-Był wyraźnie zdziwiony. 
-Ale czego mam znowu nie wiedzieć?
-Louis jest tatą.-Jego słowa sprawiły,że poje oczy powiększyły się i zapomniałam jak się oddycha.
-Żartujesz sobie?-Mruknęłam po chwili.
-Nie Lila.Mały ma już dwa latka.
-Louis ma syna.-Powiedziałam zszokowana pod nosem.Wtedy zdałam sobie sprawę jak bardzo jestem nieświadoma tego co dzieje się u mojej jedynej rodziny.
-Mike jest strasznie do niego podobny.-Kontynuował brunet.
-A do El nie?-Wymsknęło mi się.
-Ale to nie jest dziecko El,oni już dawno temu się rozstali.-Kolejny szok w tak krótkim czasie spowodował,że nie czułam się dobrze.
-Ale jak to.-Nie mogłam w to uwierzyć.-Przecież oni się tak kochali.
-Oj Lila tak już bywa w życiu.-Wzruszył ramionami.
-Więc z kim jest teraz Louis?-Byłam ciekawa jak dziewczyna zajęła miejsce El.
-Z nikim.-Powiedział ostrożnie.Zaleciało znów jakąś nowinką.-Briana i Louis nie są razem,łączy ich tylko syn.Otworzyłam usta z wrażenia i spojrzałam w dół chowając przed Harrym swój zdziwiony wzrok.Nigdy bym się nie spodziewała takich wiadomości.Sławna na cały świat gwiazda,idol wielu nastolatek wpadł z jakąś dziewczyną.Cały świat o tym huczał,a ja nic nie słyszałam,to dopiero wyczyn.Historia jednak lubi się powtarzać,dzieci w naszej rodzinie nie będą wychowywane normalnie.Z tym,że ich dziecko ma dwoje rodziców,moje będzie miało tylko mnie.Wtedy przed oczami stanął mi Daniel i nasza felerna noc.Byłam taka głupia i mu uległam,mimo że kompletnie nic do niego nie czułam i nigdy nie poczuje.Chce zapomnieć,że ktoś taki w ogóle istnieje.Wiem to egoistyczne,zabierać dziecku rodzica,ale nie potrafiła bym żyć z Danielem.Nie mogła bym zostać dłużej w Ameryce,nigdy do końca nie odpowiadał mi taki styl życia jaki tam miałam.Gdybym urodziła tam dziecko wszyscy by się ode mnie odwrócili,imprezy były by dla nich ważniejsze niż jakaś młodociana matka.Myślałam o tym i ledwo powstrzymywałam łzy zbierające się w moich oczach.
-Harry słabo mi.-Wymamrotałam i nie wytrzymałam,słona ciecz pociekła po policzkach.
-Boże Lila,Preston otwórz okno.-Brunet był wyraźnie wystraszony.-Co ci jest?
-Harry przepraszam cię,ale chciała bym wrócić do domu.-Patrzyłam na niego,a obraz mi się rozmazywał.W jednej chwili chęć na dzisiejsze wyjście minęła.Moje ciążowe humorki dają o sobie znać w najmniej odpowiednich chwilach.
-Oczywiście już zawracamy.-Złapał mnie za rękę,zdziwiło mnie trochę jego zachowanie,ale to było miłe uczucie poczuć jego ciepło.
-Ej nie płacz,wszystko będzie dobrze.-Tarł palcem wierzch mojej dłoni.Podróż powrotną przebyliśmy w ciszy.
-Preston możesz jechać,ja z nią zostanę.Dzięki za pomoc.-Usłyszałam głos Harry'ego gdy pomógł mi wysiadać z samochodu.
-Ale nie musisz poradzę sobie,wracaj z Prestonem.-Nie chciałam,żeby przeze mnie rezygnował z rozrywki tego wieczoru.
-Nie zostawię cię teraz samej Lila.-Mówił trzymając mnie za ramiona.
-Dam sobie radę.-Stałam przy swoim.-Już nie raz siedziałam sama wieczorami i płakałam w poduszkę.-Mówiłam cicho mając nadzieję,że nie usłyszy.
-Oj nie będziesz już nigdy płakać w żadną poduszkę,obiecuje ci to.-Powiedział z czułością.
-Nie obiecuj czegoś czego nie możesz być pewien.-Wzruszyłam ramionami i wyrwałam się z jego uścisku.Pożegnałam się z ochroniarzem i zaczęłam iść w kierunku wejścia do domu.Otwierałam drzwi kluczem,gdy poczułam ciepło za sobą,to Harry stał mi za plecami.
-Nie pozbędziesz się mnie tak łatwo.-Uśmiechnął się chytro.Nie miałam innego wyjścia jak go wpuścić.W korytarzu ściągnęliśmy kurtki i buty po czym obydwoje weszliśmy do salonu.
-Harry ja na prawdę nie chcę ci marnować wieczoru.-Usiadłam na kanapie podkulając na niej nogi.
-Oj mała nie marnujesz mi wieczoru,chciałem go spędzić z tobą i tak zrobię.Jesteś dla mnie ważna,mimo tego,że tak dawno się nie widzieliśmy.Dla mnie zawsze będziesz małą Lilką,nawet gdy na świecie będzie już Lila numer dwa.Pamiętaj,że zawsze masz mnie,będę ci pomagał jak tylko będę mógł.-Słuchając jego słów,wzruszyłam się.Zdałam sobie sprawę,że tak na prawdę powinnam podziękować Gemmie i Edowi,że powiedzieli Harryemu,że wróciłam,nie wiem czy sama zdołała bym to zrobić.
-Dziękuję ci za to.Tak bardzo tęskniłam.-Szlochałam.

***
15 Komentarzy=Następny rozdział

I wracam do was,trochę mi to zajęło,ale w końcu jest rozdział,już nie będę obiecywać kiedy następny,bo nie mam pojęcia.Trzymajcie kciuki,żeby udało mi się coś szybko wymyślić.A jak wam się podoba rozdział?Mam nadzieje,że nie wyszedł nudny.

A i jeszcze jedna informacja.Założyłam konto na wattpadzie i zaczynam publikować tego bloga,więc serdecznie zapraszam:) http://w.tt/1JMUUu2

3 komentarze:

  1. Hej,
    bardzo lubię twoje opowiadanie jednak demotywuje mnie to, że rozdziały są tak rzadko.
    Rozumiem to, bo sama siadam przy takich rzeczach co kilka tygodni... Luzik. Ciekawa jestem jak potoczy się dalej życie Lilki no i nie mogę się doczekać 1D ;)
    Pozdrawiam i życzę weny!!!

    OdpowiedzUsuń