piątek, 22 stycznia 2016

16"Zostaw mnie"


W jednym momencie cały świat zaczął wirować.To kogo tam zobaczyłam sprawiło,że aż upuściłam torbę na podłogę.Moje mięśnie się spięły,a nogi stały się jak z waty.Stałam z wytrzeszczonymi oczami i nie mogłam uwierzyć w to co widzę.Pierwsza myśl była taka,żeby po prostu stamtąd jak najszybciej uciec,niestety było to niewykonalne,ponieważ nie mogłam ruszyć się ani o milimetr.Czas stanął.
W mojej głowie pojawiły się wspomnienia.Na myśl od razu przyszła mi chwila,w której musiałam opuścić moją jedyną rodzinę i wyjechać na drugi koniec świata,oraz tyle złych myśli o tych mężczyznach,że nienawiść wychodziła mi chyba uszami.
Podeszłam wolnym krokiem do Louisa i El.Brunet wylewał z siebie łzy,tak samo jak jego dziewczyna.
-Nie płaczcie.-Przytuliłam się do nich.Gdy dziewczyna się od nas odkleiła,Louis niespodziewanie wziął mnie na ręce.Nogi oplotłam wokół jego bioder,a rękami trzymałam się jego szyi,głowę położyłam na jego ramieniu.
-Lou nie płacz.-Szeptałam mu do ucha.
-To ty też nie płacz,nie mogę na ciebie patrzeć,zaraz pęknie mi serce.-Wyszlochał.
-Spokojnie,chciałam ci za wszystko podziękować.Że postanowiłeś się mną zająć,może i było to pod przymusem,ale jednak trzeba mieć jaja żeby się na takie coś zgodzić.-Oboje się zaśmialiśmy.-Że zawsze mogłam liczyć na twoją pomoc.Za wytrwałość no i przepraszam,że czasami byłam nie do wytrzymania,ale teraz będziesz mógł już wypocząć.Kocham cię kuzynie i to bardzo.-Zakończyłam swoje gadanie i płakałam w jego koszulkę przez dłuższą chwilę.W końcu uwolniłam się z jego uścisku i gdy stałam już stabilnie na ziemi spojrzałam na płaczącą El.
-Kochanie wszyscy tu będziemy za tobą tęsknić.-Przytuliła mnie jeszcze raz.
-Ja za wami też.-Powiedziałam gdy brunetka mnie puściła i spojrzałam się na wszystkich.
-Nie chce wyjeżdżać i wszyscy o tym dobrze wiecie,ale jeżeli tak ma być dla wszystkich lepiej to nie mam nic do gadania.Przez ten miesiąc wszyscy zastępowaliście mi....mamę i tatę za co bardzo....wam dziękuję.Mam nadzieję,że....rodzice wam jakoś wynagrodzą te wszystkie trudy...tam z nieba.-Mówiąc o rodzinie zacisnęłam mocno oczy,żeby nie wylać przy okazji morza łez i co chwilę się zatrzymywałam.Gdy otworzyłam oczy,spojrzałam na te wszystkie twarze przepełnione bólem i smutkiem.Upuściłam mój wzrok na ziemie,a po chwili znów spojrzałam na ludzi w salonie.-Mam nadzieję,że nie zapomnicie o mnie za szybko.Kocham was wszystkich.-Po ostatnim słowie wybuchnęłam najgłośniejszym szlochem i płaczem jaki tylko mogłam z siebie wydusić.Przez to wszystko upadłam kolanami na panele.Ta sytuacja mnie przerosła.
-Lila.-Pisnęłam El.Liam z Zaynem od razu chwycili mnie za ramiona i posadzili na środku kanapy.
-Kochanie.-Objął mnie ramieniem Harry,wtuliłam się w niego.Nie mogłam opanować płaczu,a dźwięki szlochu dziewczyn wcale mi nie pomagały w uspokojeniu się.
W salonie Sophii siedział Louis razem z Liamem i Harrym.Wszyscy wyglądali tak doroślej,niż kiedy widziałam ich po raz ostatni.Zarost na ich twarzach dodawał im powagi,a ubrania też nie przypominały garderoby szesnastolatka.Wyglądali na zaskoczonych.Od razu wstali ze swoich siedzących miejsc i patrzyli się na mnie wielkimi oczami.Mierzyli mnie wzrokiem,tak samo jak ja ich.Chyba nie mieli pojęcia,że mnie tu spotkają.Miałam nadzieję,że to tylko jakieś moje urojenie,że tak na prawdę ich tu nie ma.Jednak gdy to oni pierwsi zainterweniowali widząc moje zachowanie,nie miałam już żadnych wątpliwości,byli prawdziwi.W głowie pojawiło mi się chyba najważniejsze pytanie mojego życia.Czego tak na prawdę chce?Być blisko z tymi ludźmi,czy nadal się złościć i nie odzywać się?Odpowiedź nie jest prosta.Raz mam ochotę przytulić się do wszystkich tak jak dawniej,a innym razem zabiła bym ich samym wzrokiem.
-Lila.-Słysząc ten sam głos,który po raz pierwszy usłyszałam 5 lat temu w domu dziecka,przez moje ciało przeszły ciarki.Automatycznie złapałam się za podbrzusze tak jakbym chciała obronić dziecko przed złem tego świata,a dokładnie przed ludźmi,którzy wyrządzili mi już kiedyś krzywdę.Wtedy też zdołałam odwrócić od nich wzrok i spojrzeć na dziewczyny.
-Co oni tu robią?To wszystko było zaplanowane.-Prychnęłam,gdy złączyłam ze sobą wszystkie fakty.Dziwne zachowanie Gemmy i jeszcze ta paczka,tylko dlaczego akurat tutaj.Co Sophia ma wspólnego z zespołem.Nie odważyłam się o to zapytać.
-Lila masz rację,ale to wszystko jest dla waszego dobra..-W tej chwili Gemmie przerwał Louis.
-Waszego?-Jego mina była bezcenna.-Ty jesteś w ciąży.-To było bardziej stwierdzenie niż pytanie.Wzruszyłam tylko ramionami.-I co pewnie wróciłaś tylko dlatego.Puściłaś się z kimś i teraz chcesz wyłudzić od nas kasę,bo nie masz nikogo innego.Trzeba było zostać w Ameryce,bo tu nie znajdziesz pomocy.-Jego ton był pełen jadu,słyszałam to i nie wierzyłam w jego słowa.W prawdzie ja też nie byłam w tamtej chwili przyjaźnie do niego nastawiona,ale nie obraziłam go,a on właśnie to zrobił.W oczach czułam tylko łzy,ręce zacisnęłam w pięści,a serce waliło mi jeszcze bardziej.Fala gorąca przeszła prze moje ciało.
-Pierdol się Louis.-Tylko to przeszło mi przez gardło.Nie spoglądając już na nikogo odwróciłam się i po prostu wybiegłam stamtąd,zatrzaskując za sobą drzwi od tego przeklętego domu.Biegłam kilka metrów przed siebie,ale moja kondycja przez ten brzuch nie była za dobra i musiałam zwolnić.Wtedy nikt mnie już nie widział,więc mogłam spokojnie wylać z siebie morze łez.Szłam i zamazanym wzrokiem wodziłam po chodniku.Nie miałam ze sobą nic.Moja torba została u nich w salonie na podłodze,a kurtka na wieszaku.Ale przez ten stres,w cale nie czułam zimna.Długo nie byłam sama.
-Lilka.-Nawet krzyk Harry za plecami,nie powstrzymał mnie od dalszej wędrówki.-Stój.-Po chwili dogonił mnie i złapał za ramię.Próbowałam się wyrwać,co nawet mi się udało.
-Zostaw mnie.Wszyscy mnie zostawicie.-Wydarłam się.W uszach ciągle brzmiały mi słowa Louisa.Paręnaście wyrazów,a tak potrafią skrzywdzić.
-Nie możesz być teraz sama,rozumiesz.
-No jakoś według Louisa powinnam być sama i to jeszcze w Ameryce.-Obróciłam się do niego,ledwo co widziałam jego twarz,gdyż obraz miałam cały rozmazany od łez.
-Nie martw się jego zdaniem,dla niego to też był szok,nie myślał nawet o tym co gada.Zobaczysz będzie tego żałował.
-Nie broń go.-Syknęłam.
-Wcale nie bronię,taka jest po prostu prawda.A teraz ubieraj się,nie możesz być teraz chora.-Dopiero wtedy zauważyłam w jego ręce moją kurtkę i torebkę.Założył mi ją na ramion,ale dalej trzymał moją torebkę.-No już mała,uspokój się.-Nie miałam już siły się z nim kłócić.Chciałam po prostu jak najszybciej stamtąd odejść.
-Harry proszę zawieziesz mnie do domu?
-Pewnie chodź.-Objął mnie ramieniem,nie wiem czy dała bym radę sama iść.Po chwili ujrzałam przed nami Liama.
-Lilka jak dobrze cię widzieć.-Słyszałam znów jego melodyjny głos.Tak za nim tęskniłam,a skoro tu przyszedł to chyba nie myśli tak jak Louis.
-Widzisz Liam się cieszy tak samo jak ja,że jesteś z nami.-Harry spojrzał na mnie pocieszająco,chyba miał rację.Czułam jak delikatnie puścił moje ciało,aby zaraz potem Liam mógł mnie przytulić.Odwzajemniłam gest,tak bardzo mi tego brakowało.Loczek zaczął kierować się w stronę swojego samochodu,a my szliśmy za nim.Li otworzył mi drzwi od samochodu i pomógł mi wejść.Już chciał zamykać drzwi gdy mu to utrudniłam.
-Liam chcesz pojechać z nami.-Tak szybko to powiedziałam,żeby się nie rozmyślić,nie wiem czy dobrze zrobiłam.
-Jeśli chcesz to z przyjemnością.-Uśmiechnął się do mnie,po czym obszedł samochód dookoła i usiadł obok mnie z tyłu samochodu.
-Tęskniłem wiesz.
-Ja też.-Powiedziałam chicho i odjechaliśmy.

*Liam*


-Kochanie możesz nam powiedzieć na co czekamy?-Zwróciłem się do Sophii,która nerwowo chodziła po pokoju z telefonem w ręce.
-Spokojnie za chwilę się dowiecie,a teraz przepraszam,ale muszę zadzwonić.-Wyszła z salonu.
-Stary coś mi tu śmierdzi.-Odezwał się Louis siedzący obok mnie.
-Ja też nie mam pojęcia co jest grane,kazała nam czekać no to poczekamy jeszcze trochę.-Westchnąłem i oparłem się o kanapę.Wtedy słychać było głos mojej dziewczyny zza ściany.
-Harryego jeszcze nie ma.-Mówiła przestraszona do telefonu...-No normalnie,musicie jeszcze trochę poczekać,on musi tu być,tak będzie lepiej.Weź coś naściemniaj jej jeszcze...Pa.-Starała się mówić cicho,ale my i tak wszystko słyszeliśmy.
-Czyli Harry też jest w to zamieszany.-Szepnął do mnie brunet,tak by kobieta nas nie słyszała.
-No na to wychodzi.Lou tu chyba szykuje się niezła niespodzianka.Soph dawno nie była taka nieswoja.
-Pewnie gdyby Niall był w Anglii też by go tu sprowadziły.-Lou miał rację,niestety nasz blondyn wyleciał wczoraj do Irlandii do rodziny i wraca dopiero za parę dni.Wtedy weszła do nas moja ukochana,usiadła na fotelu i trwaliśmy tak w ciszy,dopóki nie zadzwonił dzwonek do drzwi.Brunetka biegiem do nich poleciała i dość długo jej nie było.Z racji tego,że salon w naszym domu jest położony na drugim końcu niż wejście,nie było nic słychać.Dopiero gdy ktoś zaczął się do nas zbliżać,usłyszeliśmy głos Harryego.
-Siema.-Przywitał się z promiennym uśmiechem,byłem prawie pewien po jego zachowaniu,że wie co się tu szykuje.Wtedy po raz drugi dzwonek zadzwonił,czułem,że nasza ciekawość za chwilę się zaspokoi.Siedzieliśmy w trójkę w ciszy,co na prawdę rzadko się zdarza.Spoglądałem co chwile na twarze moich przyjaciół.Lou siedział zaparzony w podłogę,a Harry nerwowo ruszał nogą,ja natomiast patrzyłem prosto na wejście.Po jakiś może 4 minutach słychać było kroki.
-Ktoś idzie,czy teraz w końcu dowiemy się co to za tajemnica narodowa.-Odezwał się krótkowłosy.
-Spoko,za chwilę zobaczycie.-Uśmiechnął się Harry.Trochę mi to poprawiło humor,skoro jest radosny to pewnie to nie jest nic złego.W tej samej chwili w wejściu do pokoju stanęłam Sophia i Gemma,a za nimi jeszcze jakaś dziewczyna,której coś musiało wypaść,bo schyliła się i podnosiła coś z ziemi.Byłem ciekawy kto to jest,nie rozpoznałem w niej żadnej znajomej mi osoby.Dopiero gdy kobiety z przodu weszły głębiej do salonu,a brunetka z tyłu podniosła się rozpoznałem w niej dawno niewidzianą dziewczynkę.Teraz ta mała i krucha istotka już w żaden sposób nie przypominała mi dawnej Lily.Przed nami stała dziewczyna przypominająca już bardziej kobietę,jej twarz nie była już taka dziecinna,a sylwetka wiele bardziej zaokrąglona.Dopiero po pierwszym szoku jaki doznałem zauważyłem,jej odstający brzuch.Czy to możliwe,żeby mała słodka Lilka była w ciąży.Stałem i patrzyłem na nią jak na ducha.Ona chyba też nie spodziewała się nas ujrzeć,jej wyraz twarzy widocznie okazywał zdziwienie.Nawet nie wiem,w której chwili wstałem ze swojego miejsca na kanapie.Ocknąłem się kiedy Louis wypowiedział pierwsze słowo.
-Lila.-Ta wtedy złapała się za brzuch i byłem już pewien co do jej stanu.Odwróciła od nas wzrok i spojrzała na dziewczyny stojące obok niej.
-Co oni tu robią?To wszystko było zaplanowane.-Wypowiedziała to z pewną dozą złości,może nie była gotowa na spotkanie z nami.
-Lila masz rację,ale to wszystko jest dla waszego dobra..-W tej chwili Gemmie przerwał Louis.
-Waszego?Ty jesteś w ciąży.-Tak samo jak ja nie mógł w to uwierzyć,to był szok.Patrzyłem na nią jak tylko wzruszyła ramionami w odpowiedzi.-I co pewnie wróciłaś tylko dlatego.Puściłaś się z kimś i teraz chcesz wyłudzić od nas kasę,bo nie masz nikogo innego.Trzeba było zostać w Ameryce,bo tu nie znajdziesz pomocy.-Słuchając jego paplaniny miałem ochotę walnąć mu w twarz,żeby tylko się zamknął.Jak mógł tak jej nagadać.To nie był prawdziwy Louis.Dziewczyna zacisnęła ręce w pięści i już myślałem,że do niego podejdzie i zrobi to na co ja miałem ochotę,ale ona tylko wydarła się.
-Pierdol się Louis.-Jej głos rozszedł się po całym domu i od razu stąd wybiegła.Staliśmy chwilę oszołomienie i każdy miał ochotę zabić Louisa wzrokiem.Harry ocknął się najprędzej i wyleciał za nią.
-Louis ty idioto.-Warknąłem.Ten nic nie mówiąc usiadł znowu na kanapie.
-Coś ty narobił.Ona nie może się denerwować.-Odezwała się Sophia i podeszła do mnie łapiąc za dłoń.On dalej nic.
-Jesteś nienormalny.Ona tak się bała znów was spotkać,a ty jeszcze tak ją upokorzyłeś.-Krzyczała na niego Gemma.Byłem ciekawy skąd Lila się tu wzięła,chciałem z nią porozmawiać,ale ten pieprzony koleś musiał oczywiście ją zawieść i teraz pewnie nie będzie chciała się do nas odzywać.
-Kochanie pójdę zobaczyć co z nią.
-No pewnie idź.-Puściła moją dłoń i usiadła na kanapie razem z Gemmą.Ubrałem kurtkę i wyszedłem przed nasz płot.Obejrzałem się w lewo gdzie parę metrów dalej stały nasze zguby,a po chwili zaczęli kierować się w moją stronę.
-Lilka jak dobrze cię widzieć.-Nie wytrzymałem i gdy podeszli bliżej musiałem ją przytulić.
-Widzisz Liam się cieszy tak samo jak ja,że jesteś z nami.-Harry zwrócił się do dziewczyny i delikatnie puścił ,bym mógł ją uściskać.Ona odwzajemniła dotyk,ale nie odzywała się.Loczek zaczął kierować się w stronę swojego samochodu,więc z Lilą szliśmy za nim.Otworzyłem dziewczynie drzwi i trzymałem za rękę gdy wsiadała,pewnie ciężko jej robić to z tym brzuchem.Miałem zamiar zamknąć ją w środku gdy poczułem opór i jej głosik.
-Liam chcesz pojechać z nami.-Jej propozycja mnie trochę zszokowała,ale byłem też zadowolony,że jednak mnie nie olała.
-Jeśli chcesz to z przyjemnością.-Uśmiechnął się do niej i poszedłem usiąść obok.Wtedy wysłałem smsa do Soph,że jadę do Lily,by moja dziewczyna się nie martwiła.
-Tęskniłem wiesz.-Odezwałem się gdy już znajdowałem się w aucie.
-Ja też.-Powiedziała tak,że ledwo usłyszałem i odjechaliśmy.

***
8 KOMENTARZY=NASTĘPNY ROZDZIAŁ
I jest następny.Wiecie rozdziały będą jednak co dwa tygodnie,albo półtora,bo jak widzicie w tydzień się nie wyrobiłam.
Mam nadzieję,że rozdział się podoba,co o nim myślicie?Co sądzicie o rekcjach Liama i Louisa na powrót Lily?

17 komentarzy:

  1. Kocham kocham kocham ��

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  3. Biedna Lilka...<3

    Pisz dalej, będę czekać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział ♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże Louis jakim ty jesteś idiotą...
    A co do rozdziału to jest świetny <3 Już nie mogę doczekać się nexta!

    OdpowiedzUsuń
  6. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje wyrobić się do soboty:)

      Usuń
  7. Świetny rozdział. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przeczytałam dzisiaj całe twoje opowiadanie. Jest świetne. Takiej fabuły jeszcze nigdzie nie widziałam. Gratuluje pomysłu i oryginalność. Szkoda mi tej dziewczyny. Tak wiele przeszła. Czekam na następny. ❤

    OdpowiedzUsuń
  9. http://opowiadanie1dpati.blogspot.com/ zapraszam, dopiero zaczynam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Biorę się za czytanie, bo dopiero tu trafiłam, ale chciałabym, byś zajrzała do mnie.


    Miłość kom­po­nowa­na przez dwoj­ga ludzi. Drżenie kącików ust i dłonie spla­tające gdzieś nad for­te­pianem uczuć. Tak, to miłość na­pisała naj­piękniej­szą me­lodię świata. Bi­cie dwoj­ga serc. Żaden Bee­tho­ven, żaden Vi­val­di. To my.
    Widzący - kocha ją przez jej wygląd.
    Niewi­domy - kocha ją przez jej złote serce. Oczy widzą to co na zewnątrz. Oce­niają obu­dowę. Za to ser­ce. Ser­ce widzi to cze­go nie dos­trze­ga wzrok, to co jest uk­ry­te głębo­ko w nas.
    Dla­tego niewi­domi widzą najlepiej
    Mu­zyka po­win­na za­palać płomień w ser­cu mężczyz­ny i na­pełniać łza­mi oczy kobiety.
    http://uliczkami-barcelony.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Wygląd bloga troszkę utrudnia czytanie. U góry jest ledwie widoczny, a na dole wyjątkowo mdły. Treść jest jednak bardzo przyjemna w odbiorze.
    - Sagiri

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,wiem niestety w wersji na telefon jest dość zły obraz.Boje się jednak zmieniać to zdjęcie na górze,bo wtedy cały szablon może się usunąć:/ A z tekstem spróbuje coś zrobić:)Dziękuję

      Usuń
  12. little-things-forever-young.blogspot.com
    To nie jest moj blog ale chce zebys go przeczytala.Zacznij od początku to zrozumiesz o co mi chodzi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje bardzo za wiadomość.Dodałam właśnie w tej sprawie notkę na bloga i na pewno coś z tym zrobię,nie pozwole na to.Do rozdziału 17 praktycznie wszystko jest moje:(

      Usuń
  13. Znalezione przypadkiem. I rozpłyyyywam się! ^^
    Na epilogu się poryczałam xd (okres?)
    Będe wracac i czekać na nextaa <3

    OdpowiedzUsuń